piątek, 21 listopada 2014

Nowe posty (127)

Rozdział 3
-Księżniczko, chyba się na mnie nie będziesz gniewać? -kiedy usłyszałam jak mnie nazwał, poczułam się dziwnie.
-Ej, przepraszam. Zrobię co zechcesz, naprawdę. -był taki słodki, kiedy próbował przeprosić.
-Co tylko zechcę? -pokiwał głową i dopiero wtedy się uśmiechnęłam -W takim razie zachowam to na później.
Zaczęłam się śmiać z jego zdezorientowania. Widziałam, że trochę się z irytował. Po chwili, jednak leżał już na mnie i uśmiechał się szeroko.
-Żartowałaś sobie ze mnie. -bardziej stwierdził -To mi się nie podoba.
Zaczął łaskotać mnie po całym ciele. Wyrywałam się, piszczałam, ale to nie pomagało. Po jakimś czasie, gdy w końcu się zmęczył, położył się obok mnie.
-Zapamiętaj sobie na później, że ze mną się nie igra.
Powiedział to takim głosem, że nie wiedziałam czy mówi to na serio, czy tylko żartuje.

- Kogo przywiało tak wcześnie? - spytałam bardziej siebie niż jego.
Wzruszył ramionami i w milczeniu czekaliśmy na Matta, aż wyjaśni kto do nas zawitał. Zamiast tego usłyszeliśmy jakieś głośne... Błagania? Prośby... Jared wstał i tam poszedł, by po chwili wrócić na moment i oznajmić mi, żebym lepiej została na miejscu. Nie mówiąc nic więcej zniknął mi z oczu. Nie rozumiałam czemu niby nie mogłam zobaczyć gościa. Podeszłam bliżej wyjścia z kuchni, by przysłuchać się zawziętej rozmowie, może nawet kłótni. Po głębszym zastanowieniu się stwierdziłam, że znam głos tego nieznajomego. Aż za dobrze...

http://saipper.blogspot.com/
Rozdział 6
-Później to dokończymy.- rzekł Asagi starając się ponownie nie wpaść w szał, a następnie wypił resztę alkoholu.- Słyszałeś kiedyś o Atkilii?- zmienił temat i nastawienie do swego rozmówcy o 180 stopni, jego twarz stężała nadając jej powagi i dodając lat. Mimo iż był młodszy od Eizo jego wygląd wskazywał na kompletnie co innego. Różnił się od swego przyjaciela. Był wysokim o solidnej budowie, lecz zarazem smukłej sylwetce mężczyzną po 30’styce . A jego twarz wyglądała na rzeźbioną, męskie rysy twarzy, uwydatnione kości policzkowe, grecki nos oraz kwadratowa żuchwa. Ni jak miało się to do delikatnej twarzyczki Lorda, której ewidentnie brakowało promieni słonecznych.
-Odrębny skrawek Świata Dusz.
-W którym mogą spotykać się istoty bezpośrednio swymi pierwotnymi formami, duszami. I powstała tam dość popularna „gra” zwana Thoria.
-Thoria?

http://harrymione-forever.blogspot.de/
Rozdział 13: Przejścia
Ileż się człowiek rozwodzi w życiu nad tym czymże jest właściwie miłość. Z tym, że po cóż się tak właściwie nad tym zastanawiać? Lepiej dotknąć, poczuć namacalnie. Wtedy już nie ma nad czym myśleć, bo się wie, czuje i widzi, że ta osoba obok to miłość. Nauczył mnie na nowo, od podstaw, co to znaczy kochać. Nauczył mnie nowej definicji, jakiej dotąd nie znałam. I niech uczy dalej. Do końca życia.

http://tajemnicehistoriihogwartu.blogspot.com/
Rozdział VI
Jeszcze chwila zastanowienia i zaczęła miotać we mnie urokami. Odbijanie ich było dziecinnie proste. Tylko na tyle cię stać? Bardziej niż na obronie skupiłem się zatem na rozpoznawaniu klątw. Cięcie, żądlenie... Fioletowe afro? Salazarze, czego uczą w tym Durmstrangu...

http://the-way-u-lie.blogspot.com/
Rozdział V: Bez odpowiedzi
Oczami wyobraźni widziałem zdziwienie wymalowane na jej twarzy, drobne, lekko rozchylone usta i ciemniejące orzechowe oczy. Zacząłem żałować, że panna Swan nie zdążyła zapalić światła, zanim bezczelnie wszedłem do jej mieszkania, ponieważ nie byłem w stanie sprawdzić, czy moje wyobrażenia pokrywają się z rzeczywistością.
– Skąd…? – wyszeptała zaskoczona, a jej głos był tak cichy, że aż nie pasował do postawy, którą zazwyczaj sobą prezentowała.
– Bo to ja byłem tym chłopcem, który cię wtedy przyniósł.

http://fantasy-story-by-allyss.blogspot.com/
Rozdział XII
- Emm…- mruczę pod nosem.
Co on tu do jasnej Anielki robi? Ja wpadłam tu przez przypadek, ale nie wydaje mi się, żeby ktoś taki jak Shuu po prostu postanowił szukać dziury w żywopłocie… To pewnie tutaj chował się przez ten cały czas kiedy go szukałam. To przecież całkiem normalne miejsce spotkań! Czuję jak wyrzuty sumienia dają mi w twarz. On przecież nie ma tutaj żadnych znajomych, ani przyjaciół, bo każdy się go boi. Musi być naprawdę samotny.

Nie wyobrażacie sobie pewnie, że wykonujecie wszystkie czynności z zamkniętymi oczami? Nie mówię tu o krótkim teście – zamknij oczy i przeżyj tak jeden dzień (choćby zrób obiad), tylko o życiu w ten sposób. Spróbujcie pisać bez patrzenia na klawiaturę, może ugotować ten obiad, zmienić pieluszkę, zabawić dzieci, zaprowadzić je do przedszkola, pójść do pracy i pracować, później wrócić do domu, znów pilnować dzieci, nakarmić je (zróbcie to z bliźniaczkami, a niech jeszcze uciekną), poczytać na dobranoc; cokolwiek, co zwykle robicie. Wyobrażacie sobie pójść do szkoły, gdzie znajomi tylko czekają, aby wyśmiać wszystko, co wykracza poza ich ciasne pojęcie normalności?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy