piątek, 5 grudnia 2014

Nowe posty (129)

24. W ogniu walki
Dzień misji wstał ponury i mglisty, niby zwykła wiosna, jednak w powietrzu wisiało coś więcej.
Mały Wayne usiadł daleko od wszystkich i w skupieniu sprawdzał zawartość swojego pasa. Klapnęłam obok nie zwracając jego uwagi.
-Mam złe przeczucia. –szepnęłam dosłyszalnie tylko dla niego. Obdarzył mnie zimnym wzrokiem.
-Więc jest nas dwoje.

http://fantasy-story-by-allyss.blogspot.com/
Rozdział XIV
Otaczają mnie cztery nagie, szare ściany, które zdążyły zaprzyjaźnić się już na dobre z brudem i wilgocią. Nudne, zapuszczone pomieszczenie przygniata swoją prostotą. Na niczym nie można zatrzymać wzroku, a wystrój dorównuje starym przedwojennym piwnicom, choć i w takich znaleźć by można było choć skrawek rozerwanej tapety czy popsute części mebli. Tutaj jednak nikt nie postarał się by nadać jakiekolwiek walory estetyczne, bo i po co? Znajdujące się w tym pokoju osoby nie są warte nawet świeżego powietrza. Opieram łokieć o małe, metalowe biurko powoli zachodzące rdzą. Ciekawe ile historii zabójstw słyszało i ile winnych osądziło w swoim życiu. Wyrok śmierci, ułaskawienie, nie ma znaczenia i tak wszystko tu jest zepsute do cna. Ale czy ktoś taki jak ja ma prawo wypowiadać się na ten temat? Sam już dawno zostałem przeżuty i wypluty przez tutejszy system i ludzi. Coraz trudniej jest mi odróżnić dobro od zła, więc na jakiej podstawie mam zabierać głos? I tak nikt go nie wysłucha.

http://lomngksztdory.blogspot.com/
Rozdział 2: kłótnia, spotkanie
Gdy doszłam na miejsce zauważyłam, że rzeka faktycznie się świeci. Widok był fantastyczny. Kółka o których mówił Brad to tak naprawdę małe rybki które przyciągają światło księżyca i święcą. Zbliżyłam się do nich i zanurzyłam rękę. Woda zaczęła się gotować przy czym rybki zdechły, gdy wyciągnęłam gwałtownie rękę woda uspokoiła się...

– Widzę cel – powiedział do małego mikrofonu słuchawki, którą miał włożoną w prawe ucho. Był bezpośrednio połączony ze swoim zleceniodawcą. Zabójca włączył maskowanie; lufa karabinu nie była aż tak widoczna jak jego głowa. Odnawiające się z czasem zapasy energii wystarczyłyby na cztery godziny działania cyberwszczepu bez przerwy.
Obserwował stojącego mężczyznę przez lunetę.
Miał czyste pole do oddania strzału.
Palec wskazujący prawej ręki dotknął spustu i powoli, niemalże w ślimaczym tempie, zaczął go pociągać...

http://the-shadow-of-gritmore.blogspot.com/
VII ŻYCIE ZA ŻYCIE
Trzydzieści jeden… trzydzieści… dwadzieścia dziewięć…
- Co do cholery pan robi?! – krzyknęła Nessie Lenson i na jej policzki natychmiast spłynęły łzy.
- Niech pan to wyłączy! – wrzasnęła Melanie, odwracając się od niego. Wściekłość telepała nią. Wyciągnęła rękę i pchnęła nauczyciela mocą. On jedynie zaśmiał się.
- Nic nie możecie zrobić – rzekł, podnosząc się z ziemi.
- Dlaczego oni?! – krzyknęła Daniela. – Są niewinni, nie zamieszani w to!
- Właśnie dlatego – powiedział Simon. – To was najbardziej zaboli.
Kiedy na ekraniku pojawiła się liczba jeden, a potem zero, nie słyszały dźwięku wybuchu. Był wyłączony. Ale widziały wystarczająco, by miało odbić się to na całym ich życiu.

http://legilimencium.blogspot.com/
Hermiony punkt widzenia
Uśmiechnęła się do siebie. Kto by pomyślał, że tak to się potoczy. Gdy pierwszy raz zobaczyła Rona był on niemiłym, przemądrzałym i naiwnym rudzielcem, w dodatku ubrudzonym czekoladą, ze starym szczurem na kolanach. Gdyby wtedy ktoś jej powiedział, że za parę lat będą parą, wyśmiałaby go bez wahania.

http://czarny-latawiec.blogspot.com/
Rozdział 2.1
– Ruth Bennet – usłyszałam jak ktoś wywołuje mnie z tłumu. Odwróciłam się na pięcie do tej osoby, wcześniej zatrzaskując metalowe drzwiczki mojej szkolnej szafki. Spojrzałam wyczekująco na nauczyciela, a w głowie tliła się ciekawość tego, o czym profesor Glosh chciała ze mną porozmawiać.
– Słucham? – powiedziałam, posyłając jej jednocześnie pełen poważania uśmiech. Kobieta nie należała do szczególnie lubianych belfrów. Zawsze wydawała mi się być bardziej opryskliwą niż była w rzeczywistości. Poza tym to nazwisko… Nie miałam bladego pojęcia skąd mogło się wziąć takie słowo jak „glosh”, cokolwiek to znaczy.
– Nie szczerz się tak głupio i zanieś Carterowi jego inhalator. – Zdezorientowana uniosłam wysoko brwi. O czym ona w ogóle mówiła. Zapytałam grzecznie o czym konkretnie mówiła, starając się jej niczym nie podpaść. Nie lubiła stawiających się uczniów, co łatwo zgadnąć było odwzajemnioną niechęcią. – Nie drażnij mnie. Brian wspominał, że będziesz strugać idiotkę, ale dosyć tego! – Odchyliłam się do tyłu pod naporem jej głosu.

http://doparyza.blogspot.com/
2. Tant qu' mon corps frémira sous tes mains
Wiedziałam, że pewnego dnia będę musiała uświadomić Sorena o mojej nieciekawej przeszłości i opowiedzieć mu ze szczegółami, dlaczego popełniłam tak wiele błędów. Obawiałam się tej chwili, w której wspomni o dzieciach, bo bałam się powiedzieć mu, że ja nie mogę mu ich dać.
- Skoro jesteśmy już narzeczeństwem – zaczęłam łamiącym się głosem – To musimy o czymś porozmawiać. Musisz o czymś wiedzieć.
- Cokolwiek to jest…
- Nie. – przymknęłam oczy – Nie mów tego dopóki nie usłyszysz całości.
- Okej. – pokiwał znacząco głową i ustawił sylwetkę w pozycji siedzącej opierając się o metalowy zagłówek.
- Nie mogę mieć dzieci. A to dlatego, że w przeszłości zrobiłam coś, czego do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć.

http://into-dust-n.blogspot.com/
Into dust, n #42
To istna komedia pomyłek. Seria niezręcznych uśmiechów. Trzymanych na wodzy emocji. Niewypowiedzianych na głos słów. Dla świata błahostka. Dla panny Welch doskonały pretekst do wymiksowania się z towarzystwa. Dla Chloe sądna godzina. Dla niego zaś, najlepszego aktora z całej tej trójki, doskonały powód do obserwacji. Do odrobinę egoistycznego upajania się dotykiem jej chłodnej skóry, tym absurdem, który przyszło im ze sobą dzielić, oraz... widokiem tak zszokowanej Moritz, jakiej świat nie widział.
Kiedy on pochyla lekko głowę, żeby spojrzeć prosto w tę kamienną twarz, oraz szepnąć: Chloe, ta jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wraca do życia. Odwraca głowę w jego stronę, a jej buzia nabiera tyle rumieńców, że wygląda jakby z wrażenia miała zaraz paść trupem. Aż trudno uwierzyć, że za jej podłym humorem stoi jedna osoba, ta, której dłoń on zachłannie przyciska do swojej piersi i którą obdarza tym swoim absolutnie czarującym uśmiechem. Dla Chloe ma w zanadrzu zupełnie inny.

http://mylifegotmuchbetterwhenyoucameinit.blogspot.com/
Rozdział 28: ...urwę ci głowę, bo coś mi się wydaje,że akurat twoja będzie nam zbędna...
- Skończyliście już tę swoją schadzkę? - zapytał. W jego głosie słyszałem rozbawienie.
- Nic ci do tego - odparłem tylko. - Mów czego chcesz, bo jestem trochę zajęty.
- Zwołaliśmy zebranie na strychu. Za piętnaście minut macie się tam pojawić, inaczej pójdziemy tam po was i was zgarniemy tak czy inaczej. Zrozumiano?
- A nie moglibyście się obejść bez nas choć raz? - zapytał bez nadziei. Od razu wiedział, jaką dostanie odpowiedź.
- Nie. Tu chodzi o Shane'a i Chloe. Czyli musimy skorzystać z wiedzy i pomysłów wszystkich. Nawet tak mało rozwiniętych umysłowo jak ty.
- Pożałujesz tych słów. Poczekaj aż cię dopadnę. Zaraz tam będziemy i urwę ci głowę, bo coś mi się wydaje, że akurat twoja będzie nam zbędna - odpyskowałem, rozłączając się. - Idziemy!

http://niemozliwezycie.blogspot.com/
Rozdział XIII – Epilog
Mówią, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Kłamstwo. Ja mam to, czego chciałem i zarazem więcej, niż mógłbym sobie wymarzyć. Mam Lacie.

http://story-of-my-lifes.blogspot.com/
Tag książkowy
Dzisiaj przygotowałam dla was coś, co zowie się tagiem książkowym - jak zresztą widzicie w tytule. Odpowiem na sporą dawkę pytań związanych z książkami, dzięki którym więcej dowiecie się o mnie, moim guście, mojej biblioteczce domowej i takie tam.
Mój tag to właściwie sklejka dwóch - pierwszy to "Albo, albo", w którym muszę wybierać między dwoma rzeczami, a drugi to taki zwykły, w którym po prostu odpowiem na jakieś tam pytania.

http://losyhermiony-dhl.blogspot.com/
Rozdział 10
- Na co tak patrzysz Malfoy? Wypiłam twoją truciznę. - jej wojowniczy ton prowokował - Zadowolony? O jedną szlamę mniej na świecie.
Uniósł leniwie brew, rzucił jej krótkie, rozbawione spojrzenie i wyprostował się, niespiesznie wygładziwszy koszulę sięgnął po butelkę stojącą nieopodal.
- Życzysz sobie jeszcze?

http://wilczetwory.blogspot.com/
Rozdział I – Katastrofa
– Tatuusiuu...? Dlaczego z nami nie jedzieesz?
Jej głos był obcy, zniekształcony, a chwyt bardzo silny, wręcz bolesny. Kiedy na nią spojrzał, zobaczył tylko czarne, puste oczodoły oraz długie, ostre zębiska. Jej delikatna, różowa skóra wysychała, pękała, przybierała coraz ciemniejszą barwę. Ardis stała się demonem.
Wtedy szyba strzeliła potężnym hukiem, a do pokoju wdarł się ocean, z niemiłosiernym hałasem porywając wszystko, co znajdowało się w środku.

http://zycie-w-trasie.blogspot.com/
Rozdział 2: W końcu będzie musiała poznać prawdę
Usiadłam w salonie i patrzyłam na tatę, który już wtedy zaczął się zmieniać. Zachowanie miał opanowane, ale w oczach zawsze wszystko wyczytywałam. Bał się. Bał się powiedzieć mi to wszystko. Ale na siłę ukrywał jakiekolwiek emocje. Przykucnął przede mną i patrząc mi prosto w oczy, powiedział tyle ile był w stanie z siebie wydobyć. "Chrisa zamordowano". Tylko to wiem. Gdy zaczęłam wypytywać o więcej, tata kazał mi już nigdy o tym nie wspominać. Nie posłuchałam tej prośby ani razu. I tak od trzynastu lat próbuję dowiedzieć się, kto był zabójcą mojego brata. I dlaczego to uczynił.
Z marnym skutkiem.

2 komentarze:

Obserwatorzy