niedziela, 28 grudnia 2014

Nowe posty (131)

11: Sprzymierzeniec
Syriusz zajął miejsce obok. Niechcący dotknęli się ramionami, a Ginny poczuła, że jej skóra zapłonęła żywym ogniem.
– Wiem, co przeszłaś – rzekł.
Poczuła, jak grunt wali się spod jej stóp. Przymknęła oczy, a kiedy znów je otworzyła, zaczęła płakać, dławiąc się łzami tak głośno, że sama się przeraziła. Syriusz najwyraźniej też nie spodziewał się aż takiej reakcji. Dopiero po chwili przytulił ją mocno do swojego wychudzonego ciała.

http://revievv.blogspot.com/
Wojna na ściany
Banksy to człowiek-zagadka. Uwielbiany jak i nienawidzony, zajmuje się tworzeniem nietuzinkowych murali na ulicach całego świata. Działa incognito, do tej pory nikt z odbiorców jego sztuki nie poznał jego twarzy. Jego tajemniczość intryguje, a tworzone przez niego dzieła często zmuszają do zatrzymania się w codziennym biegu i dłuższego zastanowienia się nad ich przesłaniem, najczęściej odnoszącym się do sytuacji społecznych. Opracowana przez Banksy'ego Wojna na ściany jest świetnym łącznikiem pomiędzy artystą a jego odbiorcami, pozwalającym im na poznanie go na tyle, na ile sam pozwala.

http://druga-szansa-od-zycia.blogspot.com/
ROZDZIAŁ 1
Kiedy brunet otworzył oczy dookoła otaczała go biel.
Białe ściany, pościel i zasłony. Kroplówka. Obok łóżka spostrzegł swoją matkę.
- O Boże Matt - rzekła prędko kobieta - nareszcie!
- Moja głowa - wyszeptał - co się w ogóle stało?
Do sali w której przebywał brunet wszedł wysoki mężczyzna z plikiem kart w ręku.
- Dzień dobry - dosłyszał gdzieś z boku - jest pan w szpitalu, miał pan wypadek.
- Co z moją żoną?
Lekarz i matka chłopaka spojrzeli na siebie i milczeli.
- Doktorze, co z moją żoną? - powtórzył.
- Przykro mi - zaczął lekarz - pana żona nie żyje.
Straszna prawda uderzyła go jak piorun, Matt silny psychicznie mężczyzna w jednym momencie załamał się. Brunet skrył twarz w dłoniach.
Kochał Emmelie nad życie, obwiniał siebie za jej śmierć, bo nie opanował auta na drodze.
Matka chłopaka ujęła jego dłoń.

http://one-fairy-and-so-pretty.blogspot.com/
Rozdział 3
-To była ona!- powiedziałem
-Jaka ona?- spytał przyjaciel o zielonych oczach
-No ta dziewczyna! To ona jest w moich wizjach i snach. Ale gdzie są pozostałe dziewczyny?
-Jakie wizje? Jakie dziewczyny- spytał blondyn
-Od tygodnia mam wizje i sny z trzema dziewczynami. To była jedna z nich- wskazałem na drobną brunetkę, która powoli nikła z mojego pola widzenia
-I nic nam nie powiedziałeś?- powiedzieli chórem
-Nie byłem pewny, czy wam to powiedzieć... mam dziwne wrażenie,że z nimi się jeszcze spotkamy-powiedziałem i poszliśmy w dalszą drogę

http://my-amazing-dream.blogspot.com/
Rozdział X
- Gdzie Emily?! – spytał przerażony Jack, kiedy drzwi otworzyła mu Susan.
- Ty pewnie jesteś Jack?
- Zgadza się – odpowiedział zniecierpliwiony – więc gdzie ona jest?!
- Nie krzycz na mnie, jasne? Emily wyjechała do rodziców.
- Kurwa, po co?
- No kurwa zgadnij – prychnęła, przedrzeźniając jego oburzony ton. – A jak ty poczułbyś się, gdyby teraz drzwi otworzył ci jej mąż, kochanek, narzeczony? Możesz sobie wybrać. Każda opcja bardzo boli. Ale uwierz, że wersja z synkiem i żoną boli najbardziej.

http://chamiko-oneshots.blogspot.com/
Wróg czy kochanek? cz.2
Kimiko nie podobało się to oddalenie po tak czułym stosunku. Nagle zaczęło jej brakować czegoś ważnego. Jednocześnie rodził się w niej strach przed samotnością - nie miała ochoty spędzać reszty nocy sama, nie po wspólnym szczytowaniu ani sekundzie, w której dostrzegła w nim istotną cząstkę człowieczeństwa.(...)
– Nie przytulisz mnie? – zapytała cicho.
Chase przestał ocierać oczy. Obrócił się i spojrzał na nią z ukosa, z uniesioną do góry jedną brwią.
– Nie? Niby dlaczego miałbym to robić?
– Jak już jesteś taki dobry, że chcesz zaspokajać moje potrzeby cielesne, to przytul mnie, bo mi tego właśnie potrzeba.
Zaśmiał się, wstając.
– Ta... interpretuj to jak chcesz... Dobranoc – rzucił chłodno i dał krok naprzód ku drzwiom.
– Dokąd idziesz?! – zawołała w rozpaczy. Nie mógł zostawić jej tu teraz samej. Wszystko, byle nie to.
– Nie wiem, chyba kurwa do siebie. – Rozłożył teatralnie ręce.

http://odcienie-milosci.blogspot.com/
Rozdział 1: bo kobiety to dziwne istoty są
Mikołaj rozglądał się po zagraconym sztalugami, farbami i płótnami pomieszczeniu, z ukończonymi lub dopiero co rozpoczętymi aktami, gdy jego wzrok padł na coś, co przez kilka minut odebrało mu mowę.
Andrzej z błyskiem w zielonych oczach obserwował reakcję mężczyzny z nieukrywaną satysfakcją.
— Cudne, nieprawdaż? — rzucił jakby od niechcenia, zakładając ręce na piersi.
Mikołaj nie mógł wydusić z siebie słowa. Patrzył tylko na niedokończony obraz przedstawiający dolną część męskiego ciała. Wiedział, że Andrzej pasjonuje się w malowaniu takich rzeczy, lecz po tylu latach nadal robiło to na nim niezbyt ciekawe wrażenie.
— A co to jest? — Mikołaj wskazał palcem miejsce, w którym powinien znajdować się męski członek.

http://arrancarno6.blogspot.com/
Eventowy rozdział świąteczny
– O mały włos. Zamknijcie te cholerne drzwi.
– Ale co się stało???
Jaggerjack nie zamierzała marnować czasu na tłumaczenie im, co zaraz nastąpi. Planowała jak najszybciej znaleźć się jak najdalej od kuchni. Odpaliła Shunpo i zwiała, tymczasem ciekawość pierwszym stopniem do piekła. Porucznik i Zastępczy wzruszyli ramionami i z powrotem przyłożyli uszy do szyby w drzwiach, która w chwilę potem zaczęła drgać od zwielokrotnionego falą dźwiękową ryku.
– CO TO, KURWA, MA BYĆ?! – Szyba nie wytrzymała i rozsypała się w drobny mak, odsłaniając Shinigami przed gniewem espady. – DALEJ MACIE HALLOWEEN, POJEBY?! MYŚLICIE, ŻE TO TAKIE KURWESKO ŚMIESZNE PRZEBRAĆ ARRANCARA W WASZE ŚMIERDZĄCE ŁACHY ?!
Trzeba było zostawiać Grimmjowowi to, że nawet w kretyńskich majtkach i haori Isshina wyglądał groźne i – zwłaszcza maksymalnie wkurwiony – roztaczał wokół siebie śmiertelną aurę grozy, a nawet jakiejś dostojności. Abarai przełknął głośno ślinę. Ichigo jeszcze myślał, że da się jakoś załagodzić sytuację.
– Ale Grimm, całkiem ci w tym do twarzy…

http://essence-of-spark.blogspot.com/
Rozdział VII
Nagle Patricia wzięła głęboki oddech i wyciągnęła nóż z rany. Podparła się na zdrowej nodze. Philip doskoczył do niej i, obejmując ją w pasie, przyciągnął do siebie.
Ale dziewczyna nie potrzebowała wiele, aby wypełnić swój plan. Jednym szybkim ruchem wycelowała w szyję Jacoba. Ostrze przebiło skórę jak masło. Chłopak nie zdążył nawet krzyknąć. Krew zaczęła zabarwiać jego koszulę na czerwono.
Na polanie zapanowała cisza.
Fures odrzucił martwe ciało z obrzydzeniem, a potem cofnął się do swoich, jakby nie chciał mieć z tym nic wspólnego.
– Wybacz – wyszeptała Patricia i osunęła się w ramionach Philipa.

http://at-your-command.blogspot.com/
Rozdział 18: Bliższe spotkanie
Zlustrował ją wzrokiem. Czerwone policzki, świecące oczy i nabrzmiałe usta. Warknął pod nosem. Cholera.
– Co ty robisz, do cholery?! – zapytał, nadal ciężko oddychając.
– Wydaje mi się, że tak robią dziwki. – Zaczęła rozpinać guziki swojej koszuli. Jego oczy rozszerzyły się, ale szybko powrócił do udawanej obojętności.
– Nie w moim domu – podszedł do niej i chwycił ją za rękę. Syknęła, nie był to delikatny dotyk. Ruszył w stronę jej pokoju, otworzył drzwi i wszedł z nią tam, rzucając ją na łóżko.

http://oneworldmanylivesonefuture.blogspot.com/
Rozdział 32
W odpowiednim miejscu dotknęła sęku, a niewidzialne dotąd drzwi, otworzyły się przed nią, ukazując ciemność, w którą dziewczyna weszła, nie zawahawszy się ani sekundy. Serce biło jej jak szalone. Mimo wszystko nie lubiła ciemności.
Drzwi za nią zatrzasnęły się. Wiedziała, że za chwilę zapali się światło, ale i tak zaczęła szybciej oddychać. Starała się opanować, ale nie dała rady. Zaczęła panikować. Powoli brakowało jej powietrza.
"Chyba już zawsze tak będę miała" - pomyślała, przymykając oczy.

http://burzom.blogspot.com/
11. To było kwestią czasu
— Obiecuję, że nie wyjadę z Madrytu, dopóki nie dowiem się, czy te zdjęcia to sprawka Nagore — powiedziałam cicho i odważyłam się znowu na niego spojrzeć. — Później się zobaczy, co będzie, to będzie.
— Czyli co? — Sergio oparł się łokciami o swoje uda i pochylił się w moją stronę. Mimo że nasze twarze nie były aż tak blisko siebie, to nie bardzo mogłam uciec przed jego przenikliwym spojrzeniem. — Załóżmy, że to Nagore. Okazuje się, że śledziła ciebie i Alonso, bo mu nie ufa, jeśli chodzi o ciebie, chciała cię postawić w złym świetle i uświadomić mu, że rujnujesz mu życie. A potem co? Powiesz mu prawdę, żeby ją zostawił i żebyście mogli być razem, mimo że dzisiaj rano ze sobą zerwaliście, jeśli można to tak w ogóle nazwać?
— Wierz mi lub nie, ale ja już nie chcę z nim być — powiedziałam i ciężko westchnęłam. Sergio Junior poruszył się, ale na szczęście nie obudził się.

http://story-of-silent-hill.blogspot.com/
Rozdział 4 (15) Jak to mówią, genów nie oszukasz
Niestety było już za późno. Jej ciało zaczęło przemieniać się w manekina. Po chwili wpatrywaliśmy się w zesztywniały kawałek plastiku. Heather krzyknęła cicho.
Nagle pajęczyna po naszej lewej stronie zaczęła się poruszać. Wiedziałam, że przemieniona dziewczyna miała towarzyszkę, zaplątaną w sieć. Heather podeszła do niej, chętna do pomocy.
-Tu jest człowiek – powiedziała – Chodźcie, pomożemy...
-Lepiej nie – odrzekłam – Obudzisz potwora.

http://catwalk-and-cigarettes.blogspot.com/
Chapter 9: Got me lookin' so crazy right now
Stawiam kolejny krok bliżej niej, a ona sekundę później robi to samo, tylko w tył. Bawimy się już trochę, podchodzę, a ona ucieka. Nawet nie wiem kiedy nasza zabawa wprowadza nas do zaułka między budynkami, jest ciemno, zimno i mokro.
Podchodzę blizej, jej drobne ciało nie ma gdzie uciec i obija się plecami o ceglaną ścianę. Słyszę jej puls, słyszę jak oddycha niespokojnie i wariuje, jak intensywne są jej mysli. Pozwalam jej na odrobinę szaleństwa, na drżące dłonie i zaćmione oczy wpatrujące się w moje tak uparcie, że nawet wybuch bomby atomowej nie zwróciłby jej uwagi. Liczę się tylko ja, tylko na moje ruchy reaguje i zagryza wargę kiedy na moich ustach gości prawie niezauważalny, zawiadacki usmiech.
Dzieli nas jeden krok, jeden ruch. Przesuwam powoli ciało w jej kierunku, wgniata się w ścianę choć widzę, jak traci zmysły i walczy, by po prostu nie rzucić się w moje ramiona.

http://fantasy-story-by-allyss.blogspot.com/
Rozdział XVI
Spokojnym korkiem przemierzamy zawiłe korytarze podziemnego lochu, mijając opancerzonych po zęby ochroniarzy. Nieprzychylne spojrzenia oplatają najpierw dyrektorkę, a potem mnie ze zdwojoną siłą. Odbezpieczone karabiny jak przyczajeni drapieżcy, czekają tylko na dotknięcie spustu by wypluć z siebie stado śmiercionośnych pocisków. Większość z nich to mężczyźni ubrani w białe kombinezony, albo raczej w specyficzne mundury, które spełniałyby swoją funkcję kamuflażu jedynie Antarktydzie. Jednak średnio co czwarty żołnierz, policjant czy co to tam jest, ma na sobie czarną kurtkę, spodnie i buty, a wyraz ich twarzy wydaje się mniej banalny od pozostałych. Znaczącą różnicą jest także fakt, że nie mają oni ni masek, ni tych ogromnych karabinów maszynowych, a jedynie mały pistolet przytroczony do paska spodni. Zastanawiam się czemu jest tu ich aż tak dużo, tym bardziej, że cele przeznaczone dla mi podobnych są całkowicie puste, ani żywej duszy.

http://sunshinelittlestory.blogspot.com/
Rozdział piętnasty, czyli o próbie odnalezienia się wśród dupków
„Chcesz więcej? Mam tego całkiem sporo… Przyjadę po ciebie o 17, pogadamy chwilę. I lepiej żebyś na mnie czekała, bo nie będę miał oporu przed pokazaniem tego wszystkim. ”
Tak naprawdę nigdy nie wpakowała się w gorsze kłopoty. Usunęła smsa od razu i przez kolejne długie minuty siedziała na łóżku gorączkowo myśląc co robić. Najpierw pomyślała o Jamiem, ale szybko wybiła to sobie z głowy. Było jej wstyd, czuła że po prostu nie mogłaby się do tego przyznać. Nie wiedziała co zamierzał Markus. Nie podejrzewała, że mógłby zrobić coś takiego…

Siedząc u Sheerer'a w gabinecie, słuchałam wszystkiego ze łzami w oczach. Jay siedział cicho, patrząc na nasze splecione dłonie. Ja nawet nie umiałam otworzyć oczu. Czułam, jak wszystko się we mnie łamie.
"Z tym tempem rozwijania się guza, może pożyje pani jeszcze z kilka lat"
Tak mało czasu. Tak mało... Gdybym pomyślała choć przez chwilę o konsekwencjach mojej ucieczki, o braku wiedzy o moim stanie zdrowia...
"Poddamy panią chemioterapii, ale to jednak nie usunie guza, jedynie spowolni jego wzrost. To zaawansowane stadium raka. Nie liczmy tutaj na cuda"
Los postawił już na mnie krzyżyk. Teraz musiałam tylko czekać.

Zdałam sobie sprawę z tego, że przystanęłam, dopiero wtedy, kiedy tata położył mi dłoń na plecach i mocnym pchnięciem skierował mnie w lewo, tam, gdzie prowadził nas Ender. Ze strony, w którą podążała większość trupów, dobiegł nas przeraźliwy wrzask. Jemimah gwałtownie zawróciła, jakby chciała rzucić się temu komuś na pomoc, jednak zatrzymała się na dźwięk szorstkiego, ale cichego głosu Dusta:
– Nie.
Wystarczyło jego jedno słowo, by przywołać ją do porządku. Jemimah potrząsnęła głową, mamrocząc do siebie coś, czego nie dosłyszałam, i dogoniła Dusta oraz Endera, którzy wciąż utrzymywali odpowiednie tempo. Tym razem za kolejnym zakrętem nie czekało na nas już nic dobrego. Chyba w życiu nie widziałam tylu zombie. Tylu cholernych zombie, a ich większość już szła w stronę, z której przyszliśmy, zapewne zwabiona krzykami. Kiedy pierwsze trupy bezwładnie padły na ziemię, powalone pociskami, poczułam się okropnie bezbronna.

http://shoujo-namida.blogspot.com/
Akademia OverAble – Rozdział 14: Hideo
– Hana, jego dziewczyna, leżała obok niego, a nad nią pochylał się jakiś półnagi czarnowłosy chłopak. Niczym porażony prądem, szybko zrzucił z niej nieznajomego człowieka, lądując we dwójkę na ciemnej, drewnianej podłodze.
-Toaro! - wykrzyknęła przestraszona
-Kim, ty do cholery jesteś ! - przyduszał go swoim ramieniem. Niestety przez wykonywany czyn podejrzany mężczyzna nie mógł mu odpowiedzieć.

http://rok-z-huncwotami.blogspot.com/
Święta z Huncwotami
Najpierw zobaczyła odstający brzuch, a dopiero później Vernona. Uczesał i ubrał się schludnie. Wręczył Petunii bukiet kwiatów, a ona ucałowała go w policzek. Zaprosiła go do środka, a on przyjął zaproszenie. Petunia była tak zapatrzona w ukochanego, że to Lily musiała zamknąć za nimi drzwi. Do tego jednak nie doszło. Zanim je zamknęła, poczuła przeszkodę. Zobaczyła, że to czyjaś dłoń pcha drzwi w jej stronę, aby z powrotem je otworzyła. Po dłoni, najpierw w oczy rzucił jej odstający brzuch, a dopiero później... twarz Vernona. Lily otworzyła usta ze zdziwienia. Przyszedł do nich drugi chłopak Petunii. Wszedł do środka bez zaproszenia, a gdy Petunia zobaczyła sobowtóra przez łuk w kuchni, omal nie zemdlała. Lily nawet nie próbowała zamknąć drzwi, a przez próg wszedł następny Vernon. Za nim jeszcze jeden. I następny.

http://new-mortal-instrument.blogspot.com/
Rozdział VI: Upadek
Ruszamy w stronę miasta w ciszy, każde z nas pogrąża się we własnych myślach. W zamku byliśmy dwa dni, ale ja dużo i nim się dowiedziałam. Kiedy Krąg miał swoje lata świetności to właśnie ten zamek był ich siedzibą. Odbywały się tam wszystkie zebrania oraz narady. Sebastian nie wie o jego istnieniu, bo już dawno byliby tam Nocni Łowcy by złapać mieszkańców i wciągnąć ich do armii. To wszystko powiedział mi Robert podczas wesela, które zostało zorganizowane przez Ruch Oporu. Wyszłam z wielkiej sali balowej przyozdobionej girlandami, światełkami i kwiatami, i ruszyłam korytarzem w poszukiwaniu chwili samotności. Korytarze w tym zamku nie mają końca. Moją uwagę przyciągnęły jedne z wielu drzwi. Nacisnęłam mosiężną klamkę i weszłam do środka.  Panujący w pomieszczeniu półmrok stwarzał atmosferę grozy. Pomieszczenie było prawie puste, poza jednym elementem. Na środku ściany wisiał wielki czarny gobelin oświetlany przez dwie pochodnie przyczepione po bokach przedmiotu.

http://rock-me-severus.blogspot.com/
Rozdział 6
Następnego dnia Dumbledore zwołał radę pedagogiczną. Mistrz Eliksirów rozmyślnie się na nią spóźnił, żeby tym większe zrobić wrażenie. Rzeczywiście, widok Severusa zaszokował niejednego spośród nauczycieli.
(...)
- Przepraszam za spóźnienie – powiedział Snape tonem, który dobitnie wskazywał, że wcale mu nie jest przykro.
- Ach, profesorze, widzę, że umył pan włosy – uśmiechnął się Dumbledore. – Cóż, w pana przypadku rzeczywiście mogło to zająć dłużej, niż się przewidziało… Niech pan siada.

http://papierowe-serca.blogspot.com/
Rozdział 5
Czuje przyjemny szum w głowie, a uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Zaciągam się kolejnym papierosem. Moje gardło zaczyna boleć, przepaliłam się, a zimowe powietrze tylko ten efekt potęguje. Nie do końca wiem, dlaczego dałam się namówić na jakiekolwiek wyjście. W wolny piątek powinnam odpoczywać czytając kolejny romans i wmawiając sobie, że on wcale mi się nie podoba [...]

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 18
- No, daj spokój – przemówił Scolding. – Powiedz, co cię gryzie, martwię się o ciebie.
Vincent uniósł wzrok i nawet trochę się uśmiechnął.
- Co mnie gryzie? – powtórzył. – Raczej „kto”…
- Josephine? – wypalił Tony.
Twarz Vincenta na wzmiankę o narzeczonej napełniła się bólem; westchnął ciężko. To wystarczyło Tony’emu za całą odpowiedź. Postanowił nie drążyć tematu: jeżeli przyjaciel zechce się zwierzyć, sam mu powie. A tymczasem – może by dać mu trochę rozrywki…
- Za pół godziny nasza kolej – zapowiedział.

http://unfaithfully-y0urs.blogspot.com/
Rozdział 6
Elena zbladła. Nie sądziła, że młodszy brat Damona jest sprawcą tego czym teraz są. Jej świat w ciągu kilku sekund przewrócił się do góry nogami. Było jej szkoda Damona, a mimo, że nie znała Katherine zdążyła obdarzyć ją nienawiścią.
̶ A co się z nią stało? ̶ zapytała drżącym głosem.
̶ Zaraz po tym jak się pożywiłem poszedłem do niej i wbiłem w jej serce kołek, a potem patrzyłem jak jej ciało staje się skamieniałe. To był mój pierwszy dzień bycia wampirem, a stałem się istotą, która budzi obrzydzenie.

- Ej, twardogłowy. Gdzie ty się wybierasz, hm? - spytał go wychodzący z uliczki Shikamaru wraz z Kibą i Chojim.
- O, cześć. Idę do Wioski Piasku, do Sakury. A co? - odwrócił się w stronę kolegów.
- Do Piasku? Do Sakury? Co? - spytał zdezorientowany Kiba.
- O rany. Sakura tydzień temu zniknęła gdzieś, a teraz jest w Sunie. - wyjaśnił leniwy brunet.
- A czy czasem Kazekage nie jest tam Gaara? - palnął Choji, jedząc chipsy.
- Ano właśnie. Podobno Sakura miała z nim romans. Tak nam powiedział Sasuke. - oznajmił chłopak z psem na głowie.
- Nie było żadnego romansu. - warknął Naruto.
- A pamiętasz jak się pokłócili i przez kilka dni się do siebie nie odzywali? Niby o co poszło? O to że jej tak często nie było? Czy o to że kręci z Gaarą? - wtrącił się Shikamaru.
- Muszę już iść. Cześć. - Naruto odwrócił się i zaczął iść, ale z tyłu dopadł go jeszcze głos Nary.
- Uważaj na niego.

http://sennikmysz.blogspot.com/
Szaleństwa
Chciałam być wielką morderczą psychopatką i zniszczyć życie kilku osób. Chciałam bawić się z nimi w wyścig szczurów, patrzeć przez kamery na ich rozpadający się świat, a wylądowałam w własnej zagadce bez rozwiązania. W pokoju, bez drzwi i okien. W małej izolatce, gdzie miałam wypowiedzieć wszystkie swoje grzechy, bym mogła oczyścić serce przed śmiercią. Nie wiem, czy jestem na tyle litościwa, by dać satysfakcję, osobie równie chorej, co ja. Chyba nie.

http://nim-ci-zaufam.blogspot.com/
ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY
- W takim razie proponuję "Lśnienie" - powiedział zdecydowanym głosem i wyciągnął rękę po film leżący na skraju półki. Naciągnął się by go sięgnąć i zamarł w bezruchu, kolejny raz tego wieczoru znajdując się niebezpiecznie blisko niej. Przyglądała mu się z zafascynowaniem, powstrzymując powieki przed mrugnięciem w obawie, że kiedy zniknie jej z oczu choćby na ułamek sekundy, wszystko to okaże się nieprawdą. Wyciągnięta po pudełko z filmem ręka, zmieniła kierunek i znalazła się na jej policzku, drugą wplótł niespiesznie w jej włosy. Był coraz bliżej. Tak blisko jak nigdy dotąd. Widziała każdą bliznę i każdy najdrobniejszy pieprzyk na jego twarzy. Uniósł kąciki ust w delikatnym w półuśmiechu, przyglądając się długim cieniom, jakie rzucały jego ciemne rzęsy na jej zaróżowione policzki.
Z rozchylonych ust Dominiki wydobył się cichy jęk.
- Ciii - szepnął, wodząc koniuszkiem wskazującego palca po jej suchych ustach. - Ciii -powtórzył, patrząc na nią z pożądaniem.

http://ordomalum.blogspot.com/
Rozdział 21: Nie tędy droga
– Chan, musimy uciekać! – rzuciłem, ponieważ dostrzegłem, że szkielet psa również zaczął się ruszać. Chwilę później z klekotem stanął na łapach, przyjmując postawę żywego ogara szykującego się do skoku, zaś za jego plecami pojawiły się dwie kolejne, takie same bestie. Co więcej – wszystkie zagradzały nam dalszą drogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy