sobota, 24 stycznia 2015

Nowe posty (134)

http://hiccup-and-friends.blogspot.com/
Rozdział IV: Smocze Szkolenie
- I jak było Śledzik? - spytał młody wódz, nie zauważając strapienia swojej towarzyszki.
- Nie najgorzej. Choć Glizda pół dnia okładała się ze Sączysmarkiem, a drugie pół przysypiała, gdy ja mówiłem, no albo naśmiewała się ze mnie. Również ze Sączysmarkiem. To jednak gdy ten się zmył, okazało się, że zrozumiała bardzo wiele z tego, co mówiłem i zadawała takie pytania, i poruszała takie tematy, które nawet dla ciebie są...
- Śledzikowate? - podpowiedział Czkawka i uśmiechnął się - Rozumiem. Czyli zajarzyła teorię.
- No... - zawahał się blondyn - Było w tym też trochę praktyki. Przez Sączysmarka. Ta dwójka w swoim towarzystwie zachowywała się prawie tak jak Mieczyk i Szpadka. Tylko o drobinę inteligentniejsi. O drobinę - podkreślił, co rozbawiło i Czkawkę, i Astrid.

http://smierc-i-pomoc-przyjda-z-nieba.blogspot.com/
Rozdział trzeci: Niecodzienna propozycja
Castiel nie chciał przeciskać się przez morze ludzi, więc poleciał na dach. Przystanął, obserwując Żydów. Widział w nich nędzę i nie czuł nadziei. Obraz był żałosny pod względem krzywdy, jaką odczuwali ci ludzie, nie pod względem ich słabości. Castiel wiedział, że Uriel nie podzieliłby jego zdania.
— Zastanawiający obraz, prawda?
Castiel obrócił się spokojnie w stronę przybysza.
— Co ty tu robisz? — zapytał bezbarwnie. — Zamierzasz przejść na stronę siostry?
Śmierć zmierzył go uważnym spojrzeniem
— Nawet o tym nie pomyślałem — przyznał powoli. — Zaczyna mi brakować żniwiarzy — powiedział z odrobiną niepokoju w głosie. — Przez to muszę im pomagać we własnej osobie. Woń śmierci mnie tu przyciągnęła. Wskazał głową na ciągnące się mozolnie morze ludzi. — Co poniektórzy, czują się jakby już byli martwi.

http://kraina-hadesa.blogspot.com/
Rozdział XX Śmierć biegnie dalej
– Przecież wiesz, że rodzice nigdy nie pozwolą wam na ślub, Rosie – odezwał się Scar. – Hades zabiłby Heralda, zanim ten zdążyłby powiedzieć sakramentalne „tak”.
Przyszły pan młody zacisnął pięści, lecz zanim miał szansę się odezwać, zrobiła to Bogini Kwiatów.
– Urządzimy wesele w tajemnicy – powiedziała, posyłając bratu mordercze spojrzenie. – Henry, nie Herald. Mógłbyś wreszcie zapamiętać jego imię.
– Ważne, że twoje pamiętam, Rosalie. – Odpowiedziała mu cisza. – Widzisz, to zabawne, bo twoje imię to Rosae.
– Widzisz, kiedy nikt się nie śmieje to znaczy, że chyba jednak nie było takie zabawne – warknął Henry, zakładając ręce na piersi.
– Poza tym, znam swoje imię, dziękuję ci bardzo – dodała siostra.
Wyrzucił ręce w górę i roześmiał głośno.
– Byłem tu zaledwie kilka minut, a już spowodowałem kłótnię. Nic dziwnego, że tak się lubimy z Eris – powiedział, wspominając o Bogini Niezgody. Wstał od stołu i zmierzwił włosy Rosae. - Lepiej już pójdę. Jeszcze za wcześnie na drugą wojnę światową.

http://syn-nieba.blogspot.com/
Triumf
Nie mogłem jej teraz stracić. Zbyt dużo razem przeszliśmy. Podążałem za piskliwym krzykiem Rachel, który roznosił się wraz z echem. Starałem się posłużyć intuicją, jednak za każdym razem mnie zawodziła. Co chwilę natrafiałem na ślepe uliczki, a najgorsze było to, że Labirynt wciąż zmieniał swoją formę. Ściany się przesuwały, zamykając przejścia, co jeszcze bardziej utrudniało w odnalezieniu jej.
Dobyłem Orkana, wiedząc, że czeka mnie za chwilę walka z jakimś groźnym, mitologicznym stworem. Byłem przygotowany na wszystko, nawet na śmierć. Życie i tak sprawiło mi już wiele problemów.
Uranos pewnie już czekał na mnie i był oburzony tym, że wybrałem Rachel zamiast niego. Możliwe, że wzbudziłem jego gniew, przez co z większą przyjemnością zmiażdży mnie na krwawą miazgę.
Zwiastun Bloga
https://www.youtube.com/watch?v=4bhHQNUimQk

http://polnoc-konoha.blogspot.com/
Rozdział 7: PIERWSZA MISJA! CEL: KRAINA FAL
- Wujek Jiraiya? - Orochimaru skrzywił się, słysząc, że jego dziecko mówi o jego przyjacielu w ten sposób.
- Tak... Gdyby nie on, nie poznałbym twojej mamy - dziewczynka słuchała opowieści ojca niczym zahipnotyzowana. - Pracuję dla Korzenia, jest to pewien odłam oddziału ANBU, w którym służy twoja mama. Jiraiya poznał nas ze sobą, gdy mieliśmy do wypełnienia pewną misję...
- I co było dalej? - zapytała podekscytowanym głosikiem.
- Resztę opowiem ci kiedy indziej - powiedział, uśmiechając się do córki.
- Ale tatooooo! - zawołała oburzona niebieskooka.
- Kita, nie pyskuj - zażartował Sannin, wyciągając zza swoich pleców jeden mały zwój. - Na dzisiejszej lekcji nauczę cię czegoś specjalnego. Jednakże musisz mi obiecać, że nie powiesz o tym mamie, zgoda? - dziewczynka potaknęła głową, zamieniając się w słuch. - To będzie taki nasz mały sekret.

http://73-hunger.blogspot.com/
24. Finał finałów
Przytulił policzek do czubka jej głowy i westchnął. Po raz ostatni poczuł jej zapach – chociaż tak bardzo nie chciał go zapomnieć wiedział, że musi.
Zrobiła krok w tył; patrząc jej w oczy miał ochotę dotknąć jej policzka. Wyciągnął rękę, ale zatrzymał ją dosłownie parę milimetrów od jej skóry. Nie powinien tego robić.
- Odchodzę, Nate – wyszeptała, a potem znów cofnęła się o parę kroków. – Jeszcze może mnie zatrzymać ciepło twojej dłoni…
Nie poruszył się.
Spuściła wzrok, a potem wzięła ostatni oddech.
- Zrób to szybko – poprosiła, zanim zaczął jej się łamać głos. – Zrób to szybko, dla…
- Kocham cię, Taylor Cassidy – powiedział tak cicho, że zastanawiała się, czy naprawdę wypowiedział te słowa, czy to tylko jej wyobraźnia.
- Dla Rosie – dokończyła, a potem spróbowała się uśmiechnąć. – Będzie bolało?
I wtedy okłamał ją ostatni raz.
- Nic nie poczujesz, obiecuję. Po prostu zamknij oczy.
Huk armaty rozniósł się echem w tej samej chwili, w której zgasły płomienie.

http://niemozliwezycie.blogspot.com/
Rozdział VII
– Co się stało Trentonowi? – pytam, wyswobodzając się z objęć Jamesa.
Nagle przypomina mi się wieczorna rozmowa… A raczej ta jej część, w której uczestniczył Trenton. Zakończyła się dość niemiło… „Idę pogadać z tym gnojkiem, który ci to zrobił.” – mogłoby chodzić o to?
– Nie powiedziałeś mu dzisiaj niczego wrednego? – pytam zaniepokojona.
– Nie jesteśmy w przedszkolu, Echo. Nie mówimy nic wrednego…
– Ale coś się stało, prawda? – dopytuję, coraz bardziej się denerwuję.
– Pokłóciliśmy się o ciebie. Mówił, że to on cię znalazł – odpowiada całkiem spokojnie, nie przyjmując żadnego wyrazu twarzy.
– I ty mówisz, że nie jesteśmy w przedszkolu?! – wściekam się.

http://fanfiction-gaasaku.blogspot.com/
Rozdział 11
- Nie zbliżaj się do mnie! Kolejny raz nie dam ci się omotać! Nie tym razem! - zrobiła kilka kroków w tył.
- Przecież w każdej chwili mogłaś mnie odepchnąć, a tego nie zrobiłaś. Czy jesteś aż tak zdesperowana, że mi się poddajesz? - na jego twarzy zagościł mały uśmieszek.
- Zdesperowana czym?
- Tym, że Sasuke cię zostawił, bo go zdradziłaś i teraz jesteś sama. - mówił z opanowaniem w głosie.
- To przez ciebie. - syknęła, wbijając w Kazekage swoje ostre spojrzenie.
- Trzeba było się pilnować.

http://ordomalum.blogspot.com/
Część 2, rozdział 23 – Run Jared! Run!
Biegliśmy. Płuca pragnęły więcej tlenu, wyschnięte gardło domagało się pilnego uzupełnienia płynów, nogi piekły i bolały. A my wciąż pędziliśmy, nie zważając na niedogodności czy zmęczenie. Wciąż słychać było klekot wielu kości – daleki, jednak złowrogi, a każdy fragment umysłu podpowiadał, że szybka ucieczka jest najlepszym rozwiązaniem.

http://rey-st.blogspot.com/
Rozdział 6: Przeszłość i przyszłość
Po dotarciu na miejsce, naszym oczom ukazał się sporych rozmiarów, ponury budynek. W oknach kamienic po obu stronach ulicy paliły się światła, ludzie siedzieli w domach, co patrząc na dzisiejszą deszczową pogodę wcale mnie nie dziwiło. Ciemność panowała tylko we wnętrzu budynku przed którym staliśmy.

http://wirtualna-kultura.blogspot.com/
Gra tajemnic (2014)
Historia niezwykle utalentowanego Alana Turinga, brytyjskiego matematyka, który w kluczowym momencie II wojny światowej złamał niemiecki kod Enigma. Zespół najbardziej utalentowanych ludzi na świecie pracuje pod okiem genialnego Alana Turinga nad złamaniem skomplikowanego kodu, którym posługują się naziści. Ich niesamowite dokonania, oparte częściowo na pracy polskich naukowców, pozwalają położyć kres najbardziej okrutnej wojnie w historii dużo wcześniej, niż wydawało się to możliwe. Po tych wydarzeniach Turing w blasku chwały przystępuje do badań, których efektem będzie największa rewolucja naszych czasów – powstanie komputera. Mimo niesamowitych zasług, ekscentryczny geniusz wpadnie w poważne kłopoty, które doprowadzą do nieoczekiwanego zwrotu w tej fascynującej historii.

http://w-przyszlosci-nadzieja.blogspot.com/
Rozdział ósmy
- Oddawaj ten klucz, Malik! - podniosłam głos, podchodząc bliżej niego. Nasze twarze dzieliły teraz centymetry, a jedyne o czym mogłam myśleć, to zniewalający zapach jego perfum i te cudowne, czekoladowe oczy, które mimo moich okropnych słów, wciąż patrzyły na mnie z troską i spokojem. Czy on kiedykolwiek nauczy się, że obdarzanie mnie uczuciami przynosi ze sobą same katastrofy? Los drwi sobie ze mnie i z moich uczuć. Mój anioł stróż już dawno mnie opuścił.

http://nim-ci-zaufam.blogspot.com/
ROZDZIAŁ DWUDZIESTY
- Naprawdę chcesz wiedzieć? - spytał, patrząc na nią zwężonymi oczami, w których buzowała wściekłość.
- Tak - wychrypiała, uświadamiając sobie, że za chwilę pozna prawdę, której była tak bardzo ciekawa. Jednak bała się, że to co usłyszy, może zmienić idealnego Alana w mężczyznę, którego nie będzie chciała znać
- W porządku - zwiesił głowę i zaczął niepewnie, tak jakby każde słowo kosztowało go niespożytą ilość energii - To się stało, kiedy wyjechałem do Anglii…

http://basniowa-pozytywka.blogspot.com/
Rozdział XII {Anioły i demony}
— Jestem królewną Śnieżką! — wykrzyknęła przez łzy, gdy jej oprawca pochylił głowę i zaczął wodzić suchymi jak dwie podłużne skorupy ustami po odsłoniętych częściach jej piersi. Czuła, że przechodzi ją obrzydliwy dreszcz, więc krzyknęła jeszcze głośniej i jeszcze piskliwiej: — Dostaniecie za mnie złoto!
Mężczyzna znów zdzielił ją po twarzy.

http://change-your-life-while-you-can.blogspot.com/
Rozdział 26
Nie spałam pół nocy. Nie mogłam spać. Nie chciałam spać. Mój umysł nawiedzało milion myśli na sekundę. Nie płakałam. Nie mogę już płakać. Nie umiem już płakać. Przez całą noc patrzyłam się w jeden punkt. Obwiniam się o jej śmierć. Bo gdybym powiedziała, że to nie moja wina, skłamałabym.

http://hogwarts-memories.blogspot.com/
16. You’ve got to hide your love away
– Czy ja ci się przypadkiem nie podobam? – spytał Potter prosto z mostu, wpatrując się w nią intensywnie, lekko przechylając głowę. Uśmiechnął się przy tym rozbrajająco. Czyżby wystarczyło tylko ściągnąć koszulę, aby zawładnąć niedostępnym sercem panny Evans?
– Co? Merlinie, broń! – odpowiedziała szybko, niemalże się krztusząc. Twarz Lily ponownie przybrała odcień purpury. – Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? – uniosła się.
– Mam swoje powody…
– Tobie już chyba od tego gorąca mózg całkiem wyparował – odparła z politowaniem.
– Lily? Czy nie zechciałabyś może umówić się ze mną na randkę?
– Znowu zaczynasz? – odpowiedziała pytaniem na pytanie; w jej głosie dało się wyczuć narastające zdenerwowanie.
Rogaczowi przemknęło przez myśl: Brawo James. Jak zawsze musiałeś wszystko spieprzyć.

http://zatrute-serca.blogspot.com/
03
- Chyba nie muszę wyjaśniać ci, dlaczego tu jesteś, Layken. - zaczęła ze stoickim spokojem, patrząc na mnie surowo. Moje imię w jej ustach zabrzmiało bardzo poważnie.
- Nie - potwierdziłam, bowiem nie było sensu kłamać.
- Chcesz się jakoś usprawiedliwić? - zapytała, zachęcając mnie delikatnie gestem dłoni.
Zastanowiłam się, czy w ogóle warto wszczynać ten temat - z profesor Moore nie miałam żadnych szans. To ona była nauczycielką, a ja nieposłuszną uczennicą. Więc kto miał wygrać tę bitwę: ona czy ja?
Ale przecież nie mogłam pozwolić sobie na zszarganie reputacji w szkole. Postanowiłam więc powiedzieć tylko i wyłącznie prawdę, a to czy dyrektorka w tą prawdę uwierzy, pozostawiłam w jej osądzie.
- Uznałam zachowanie profesor Moore za niestosowne. Zasugerowała, że moja koleżanka z ławki ma niepoukładane w głowie, więc zainterweniowałam. Komu jak komu, ale pani chyba nie muszę cytować regulaminu szkolnego?
(Który oczywiście znałam na pamięć.)

http://story-of-my-lifes.blogspot.com/
Kino!
Dzisiaj postanowiłam opowiedzieć wam o mojej sobotniej przygodzie, a dokładniej - mojej pierwszej samodzielnej wycieczce do kina!
Ale żeby nie było suchego gadania o tym, że pojechałam, posiedziałam i wróciłam, podrzucę wam również kilka przemyśleń, które nawiedziły mnie w tamtym dniu.

http://mallaroy.blogspot.com/
14. Dwie strony jednej monety
— Mam wrażenie, że rozmawialiśmy o tym wiele razy — stwierdził wreszcie.
— I, jak widzisz, nadal nie jestem przekonana — nie ustępowała kobieta.
— Mamy proch — powiedział Martin, strzepując popiół do popielniczki, stojącej na blacie mocno zużytego już biurka. — Mamy całe beczki prochu. Alea Laneford — zaciągnął się po raz ostatni, po czym wkręcił niedopałek w naczynie, gasząc go prostym ruchem. — jest naszą iskrą.”

http://porzeczkowysmakyaoi.blogspot.com/
Szkarłatne Sacrum I (two-shot)
Tamtego dnia ujrzał coś niezwykłego. Kiedy krew niedoszłych oprawców spłynęła na jego ręce, urzekł go jej kolor, to jak pięknie lśniła w blasku oliwnej lampy. Stał jak zaczarowany, przyglądając się kroplom leniwie przesuwającym się po skórze. Zapach, który wypełniał jego nozdrza, przyprawiał go o zawroty głowy. Zaciągnął się nim. Mocno i głęboko. Wciągnął nasiąknięte metaliczną wonią powietrze do swoich płuc, z przymkniętymi oczami delektował się tym niezwykłym wrażeniem.

http://revievv.blogspot.com/
Wir sind alle freaks (American Horror Story: Freak Show)
Kilka dni temu wyemitowany został finał czwartego sezonu American Horror Story, oficjalnie zamykający kolejny rozdział popularnej antologii. O Freak Show nie wspominałem na blogu prawie nic od jego premiery, bo z konkretną opinią wolałem poczekać na rozwój wątków, na lekkie ostudzenie swego początkowego entuzjazmu, przez który po długim oczekiwaniu na powrót ulubionego serialu, przy premierze nowego odcinka często zachwycam się wszystkim, co w nim zaserwowano. Chcąc tego uniknąć, postanowiłem poczekać na ostatni odcinek Freak Show. I teraz stwierdzam, że postąpiłem bardzo dobrze, bo nie wszystko opracowano tak idealnie, jak początkowo mi się początkowo wydawało.

http://niger-stories.blogspot.com/
Kolejny głupi żart…
Cała procedura trwała trochę dłużej niż zwykle, nie było powodu się śpieszyć tylko dlatego, że jeden detektyw konsultant się nudził. Choć Mycroft nie wiedział, że nawet te minuty niczego by nie zmieniły. Wrócił on szybko na spotkanie, w końcu to było teraz najważniejsze.
Pierwsza przesłanka, że coś jest nie tak nadeszła piętnaście minut później, gdy Anthea została wywołana na zewnątrz. Spojrzała na swojego pracodawcę, a ten jedynie kiwnął głową. Jeden z agentów podał jej telefon, gdy tylko wyszła na korytarz. To była druga rzecz, która zszokowała asystentkę. Z osłupieniem słuchała raportu agenta posłanego na Baker Street.


http://panstwo-smierci.blogspot.com/
Więźniarka
Jej rodzina nie żyje.
Z łopoczącym o żebra sercem chwyciła mały nożyk ukryty w rękawie bluzy i szybko szarpnęła się do góry. Stojąc trochę chwiejnie na dwóch nogach, pewnie trzymając nóż w ręku jej oczy przyzwyczajały się do ostrego światła. Po chwili ujrzała tłum ludzi niepewnie cofających się o parę metrów.
-Jeżeli ktokolwiek się do mnie zbliży to obiecuję, że wydłubie mu oko- warknęła.
Nagle przed tłum wyszła Vi z uniesionymi ku górze rękoma. Sue zmrużyła oczy w wąskie szparki,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy