niedziela, 15 lutego 2015

Nowe posty (137)

Rozdział 13
May Howard! Kto by pomyślał. To wszystko przez te włosy – dodała po namyśle. – Jej ojciec miał takie same.
– Co masz do zarzucenia Anthony’emu Howardowi?
– Nic – musiała niechętnie przyznać pani Patterson. – Ale jestem pewna, że gdyby żył, coś by się znalazło. No i całkiem niewłaściwie było z jego strony umrzeć i zostawić dziecko samo.
Pani Carter przewróciła oczami.
– Na Boga, Patience, chyba nie zrobił tego specjalnie.
Kuzynka jednak już się rozpędziła i nic nie było w stanie jej zatrzymać.
– Pomyśl tylko! Jeszcze trochę i mogłaby mieć tylu kandydatów. Matthew Clapperton – zdaje się, że prowadzi wydawnictwo. Czy nie plotkowano, że go odrzuciła?
– Nie wydaje mi się, żeby jej się oświadczył. Ale jeśli tak… i jeśli go nie kochała…
– Nie bądź wulgarna – syknęła Patience. – Albo Robert Benton… no, on co prawda na to nie wyglądał – musiała, chcąc nie chcąc, przyznać pani Patterson – ale na pewno potrafiłabym go przekonać, żeby się nią zainteresował.

http://loveeorfriendship.blogspot.com/
Rozdział 13
Nie chcę ci mówić co masz robić... - nie dokończył, bo wcięłam mu się w zdanie.
- To może po prostu tego nie rób - powiedziałam z wyrzutem.
- To nie jest chłopak dla ciebie.
- A skąd ty możesz wiedzieć co jest dla mnie dobre? Niby dlaczego? - nie rozumiałam go ani trochę. Victoria i Max wspierali mnie i nie mieli nic przeciwko, tylko jemu znowu coś nie pasowało.
- Bo nie jest ciebie wart - powiedział podchodząc do mnie powoli. Ja nie odpowiedziałam już nic. Odjęło mi mowę, kiedy utkwiłam wzrok w jego niebieskich tęczówkach.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Rozdział 53
- Czy będąc mutantem, po moim wybuchu będę pragnęła krzywdzić innych? - Zapytałam. Doskonale znałam odpowiedź, ale chciałam poznać zdanie mężczyzny.
- Jeśli pytasz mnie, czy Cameron Parker zabija ludzi dlatego, że jest mutantem, to odpowiedź brzmi: Nie. - Odpowiedział patrząc na mnie i uśmiechając się ciepło. - Cameron Parker zabija, bo tak został wychowany. Jego ojciec był przestępcą, podobnie jak większość rodziny. To, że prędzej czy później trafi za kratki było tylko kwestią czasu. Jego córkę też czeka to samo. Dzięki ludziom takim jak ty pozbędziemy się defektów takich, jak oni. - Mówił, dalej się uśmiechając.
Tym tylko mi udowodnił, że nic nie wie na temat przemiany. Cameron nie był zły sam w sobie. On po prostu się mścił. A mutanci po przemianie, kiedy już ich zdolności w pełni się uaktywnią podświadomie pragną krwi. Nie jedzą mięsa, ale przyjemność sprawia im zadawanie bólu.

http://written-heart.blogspot.com/
Nagłówki: Pierwsze prace
Zaczęłam się bawić w programie graficznym, dlatego chciałabym podzielić się z Wami moimi nagłówkami, które zrobiłam do tej pory. Dopiero zaczynam, więc miło będzie usłyszeć jakieś opinie, jakieś rady. Oczywiście jeśli komuś się spodobają jakieś nagłówki, to może pobrać – napiszcie pod ostatnim postem jaki nagłówek pobieracie i podajcie swój adres bloga.

http://dziennik-jo-watson.blogspot.com/
Rozdział 10: Naprawdę nie pamiętasz?
Wiem, że dziewczynie nie wypada, ale już nie wytrzymałam. Nie mogłam patrzeć jak marznie i nic nie mówi.
- Hej, Marshall!
Chłopak patrzący dotychczas gdzieś przed siebie obrócił się w moją stronę. Stanęłam na palcach, z racji tego, że koleś był ode mnie sporo wyższy i zarzuciłam mu na szyję dłuższy kawałek materiału.
- Proszę. – szepnęłam spuszczając w dół głowę. – Teraz będzie ci przynajmniej trochę cieplej.
Niebieskooki wziął w dłoń mój szalik i zatopił w nim swoją jasną twarz.
- Ładnie pachniesz. – oznajmił.

http://kto-mi-uwierzy.blogspot.com/
12. Rozprawa
Spojrzała na rudowłosą kobietę, która żuła gumę i zmarszczyła czoło. Recepcjonistka westchnęła głośno i zaczęła przeglądać papiery, nagle przypominając sobie, że jednak niejaki Valo przebywa w szpitalu, nawet wiedziała na jakiej sali. Frances uśmiechnęła się, choć w duchu miała ochotę ją rozszarpać. Dziewczyna podziękowała i udała się windą na drugie piętro. Gdy już tam była, szukała sali 203, szła korytarzem na którym przechadzali się chorzy ludzie z pielęgniarkami. Nagle spostrzegła Victora, jego przyjaciela którego poznała kilka tygodni wcześniej. Podeszła bliżej, mężczyzna wstał. Miał na sobie czarne spodnie z srebrnym wisiorkiem przy pasku, szarą koszulę, czarną skórzaną kurtkę, włosy zaczesane do tyłu. Uśmiechnął się delikatnie do niej i skinął głową. Dziewczyna spytała co się stało, okazało się że Ville ścigał się w ważnym wyścigu i miał wypadek przez gościa, który jechał nie fair. Uciekł z miejsca wypadku, a auto Villa zaczęło się palić. Victor go uratował, dzięki temu uniknął poparzeń, jest potłuczony, ale uniknął cięższych obrażeń.

http://martwe-serce.blogspot.com/
18. Yama
Wyspa Betaquie była bardzo piękna, każdego roku przyjeżdżało tutaj wielu turystów, jednak sami mieszkańcy byli biednymi ludzmi, którym każdego dnia, brakowało pieniędzy na chleb. Zagraniczni biznesmani wykorzystywali ich, aby wydobywali dla nich złoto i inne skarby, które brali dla siebie, a im rzucali marne grosze. Całą drogę otaczały wysokie palmy i zapalone pochodnie, młoda wampirzyca nie wiedziała gdzie jadą. Zerknęła na Ericka, który zaczął rozmowę z kierowcą.
— Antonio przygotował statek? — spytał. Zdziwiła się tym pytaniem, gdyż nie informował ich o niczym takim, zwłaszcza jej. Mężczyzna skinął głową. — Mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez problemów — Olivia pokręciła delikatnie głową, namyślając się czy Erick kiedyś już był na tej wyspie. A może brał udział w zamknięciu tego pirata w jaskini? Sama już nie wiedziała co ma myśleć, bo być może było to związane z zupełnie czymś innym. nagle wzrok Ericka powędrował na nią, a ona o mało się nie wydała.

http://druga-szansa-od-zycia.blogspot.com/
ROZDZIAŁ SIÓDMY
- Jest tam - odetchnęła zauważając drobną blondynkę, która bawiła się lalką w kącie pomieszczenia.
Podeszła bliżej i kucnęła przy dziewczynce.
- Cześć - przywitała się uśmiechając.
Mała Mia uniosła wzrok ku dziewczynie a na jej smutnej dotychczas buźce, zagosił malutki uśmiech. Rozsiadła się wygodnie wyciągając przed siebie małe nóżki i podparła się na rączkach.
- Cześć - odpowiedziała stukając butkami jeden o drugi. - pobawi się pani ze mną?
- Mów mi Letty, dobrze? - szepnęła dotykając jej pulchnego policzka.
Mała dziewczynka skinęła głową wstając z miejsca i z wielkiej skrzyni pełnej zabawek wyciągnęła dość spore pudełko z klockami. Brunetka usiadła po turecku i zajęła się zabawą z blondyneczką.
- Tatuś się z mną nie bawi - szepnęła do siebie a jej buzia w jednej sekundzie stała się mokra od wypływających z jej niebieskich oczu łez.
- Dlaczego?
- Chyba mnie już nie kocha - dziewczynka zakryła buzie rączkami nie przestając płakać.

http://stop-dreaming-hp.blogspot.com/
13. Słowa cz. I
Uśmiechnęłam się i spojrzałam w bok. Nie miałam pojęcia jak się wykręcić, chociaż... tak właściwie nie wiedziałam nawet czemu chciałam się wykręcać. Ponownie spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. Był uroczy kiedy się przejmował, zamaszyście gestykulował i ciągle oblizywał wargi. Pierwszy raz ktoś się mną zainteresował, no, nie licząc Pottera, ale jak mogłam jego w ogóle liczyć. Poza tym to coś między nami było skończone. Dalej miał co do mnie jakąś manię, ale oboje zgodziliśmy się, że kończy z tym. No, na pewno było lepiej niż rok temu, kiedy biegał za mną z tym durnowatym tekstem "Evans, umówisz się ze mną" i doprowadzał do szału. Pierwszy raz mogło się ziścić marzenie o kimś, kto byłby dla mnie, z kim mogłabym spędzać cudowne chwile, kto naprawdę by coś do mnie poczuł. Czy właśnie nie tego pragnie każda dziewczyna?

http://www.wattpad.com/story/31664653-kroniki-mi%C4%99dzy%C5%9Bwiat%C3%B3w-wrota-do-avalon
Rozdział 4
- Nigdzie z tobą nie idę – skrzyżowałam ręce na piersi.
- Jak tam chcesz – zaśmiał się.
Pomimo moich protestów i obelg rzucanych pod jego adresem, położył dłonie na moich biodrach. Natychmiast go spoliczkowałam – nie zraził się tym jednak. Przerzucił mnie sobie przez ramię, jakbym była workiem kartofli. Zaczęłam wierzgać nogami. Niemal natychmiast mi je unieruchomił. Prychnęłam. Uderzałam pięściami o jego plecy, kiedy przeciskał się ze mną przez niewielkie okno.
- No i co teraz, geniuszu? – zapytałam z nutką ironii w głosie.
Wyskoczył. Z wysokości siódmego piętra.

http://strazniczka-ellen.blogspot.com/
Rozdział 1.81 – Niespodziewany gość
— Gdzie moje maniery? Nazywam się Levi. Levi Dryden — przedstawił się. — Czy Duncan kiedykolwiek o mnie wspominał? O Levim Monecie? O Levim Kupcu?
Dziewczyna wymieniła spojrzenie z przyjacielem, unosząc brew. Alistair pokręcił głową, krzywiąc się lekko.
— Jestem Ellen, a to Alistair — odezwała się, przenosząc wzrok na Leviego. — Nigdy o tobie nie słyszeliśmy.
— Naprawdę? — zmartwił się. — Nigdy nie mówił wam o starym Levim? Znaliśmy się wiele lat — westchnął. — Rozgadałem się, a wy macie przecież Plagę do powstrzymania. Nie chcę zajmować wam czasu. — Machnął ręką.
Strażniczka pomyślała, że mieli przyjemność z niezwykle dziwnym człowiekiem. Nie spróbowała jednak zatrzymać Leviego, co sprawiło, że zakłopotał się jeszcze bardziej.
— Ale widzicie, Duncan obiecał, że razem zajmiemy się pewną sprawą, która jest dla Strażników bardzo ważna. I dla mnie też — wyjawił wreszcie. — Tyle że biedny Duncan… cóż, nie żyje. To tragedia. Wiem jednak, że chciałby, aby ktoś kontynuował jego dzieło. I dotrzymał złożonego przez niego przyrzeczenia.

http://i-never-claimed-to-be-a-saint.blogspot.com/
7 (Względny spokój)
Po obiedzie wyszedł na zewnątrz. Tam właśnie spotkał Leo. Chłopak był bardzo podekscytowany, ale nie można powiedzieć, aby był w pozytywnym nastroju. Był mocno zaniepokojony i Tommy'emu wydawało się nawet, że wyczuwa pośredni strach. Zmarszczył brwi, a na jego czole pojawiła się zmarszczka. Wiedział jedno - o polo nie chodziło.

http://polelf-z-fabryki-swietego-mikolaja.blogspot.com/
Rozdział 10
- Jeju... Bez urazy, ale... Jesteście bardzo nietypowi. Skąd wy w ogóle pochodzicie?
Arielle na to pytanie lekko się spięła. Wbiła wzrok w okno.
[...]
- Pochodzimy z bardzo dalekiego miejsca - wyjawiła tajemniczym tonem. - Stamtąd, gdzie zima trwa cały rok.
Mojmira zamysliła się, a potem z szerokim uśmiechem klepnęła Arielle.
- Nie żartuj sobie! Nie ma takich miejsc!

http://the-shadow-of-gritmore.blogspot.com/
XXII SLIGHTON, BOCZNA 5G
- Kim są Tygrysi?
- Czy ty musisz wszystko wiedzieć? – A kiedy Daniela uśmiechnęła się z teatralną niewinnością, oparła: – Radzę ci tego nikomu nie powtarzać, bo ty będziesz miała przechlapane. Tygrysi to organizacja młodych ludzi, supertajna, supergroźna i supersprytna.
- I supernielegalna? – dokończyła Daniela z rozbawieniem wymalowanym na twarzy, a dziewczyna popatrzyła na nią spojrzeniem, jakby chciała ją prześwietlić. – Coś jak mafia?
- Nie żartuj sobie – odburknęła zirytowanym i jednocześnie gniewnym głosem. – Wielu robiło to już przed tobą, a teraz gniją z wykrojonym sercem w ziemi.
Uśmiech zniknął z twarzy Danieli, ale to nie oznaczało, że w dalszym ciągu pomysł nastoletniej mafii działającej w Slighton jej nie śmieszy.

http://memuary-rodziny.blogspot.com/
Rozdział II: Morderstwa w Little Hollow
Szybko odwrócił się na pięcie i zamarł. Na środku drogi, tam, gdzie przed sekundą patrzył i było całkiem pusto, ktoś stał kilka kroków od lekarza. Wyglądał na włóczęgę, któremu patrzyło źle z oczu. Doktor Stalker wypuścił z dłoni torbę, po czym sięgnął po pistolet w kieszeni. Kto wie, może nieznajomy był również uzbrojony?
– Kim jesteś i czego chcesz? – zapytał szorstko lekarz, mierząc do obcego.
Nie otrzymał odpowiedzi, jedynie uśmiech kogoś mocno przekonanego o swojej wyższości nad osobą przed nim.

http://nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com/
Hellada: rozdział XXVI
Isagoras gnał przed siebie. Nie myślał o tym, gdzie biegł. Nie myślał o tym, gdzie skręcał. Nie myślał o tym, że nie mógł uciekać w nieskończoność. Nie myślał o tym, iż bestia mogła czaić się wszędzie.
I to był jego błąd.
Wparował do sporej, okrągłej komnaty. Wyglądała ona tak, jakby została wydrążona w kamieniu. W kilku miejscach znajdowały się stalagmity, stalagnaty i stalaktyty. W nierównych ścianach widniały pochodnie. Były zapalone.
Młodzieniec nie zamierzał podziwiać pomieszczenia. Utkwił wzrok w najbliższym korytarzu. Musiał iść dalej...
Zrobił krok do przodu. I zatrzymał się raptownie, widząc ruch. Z korytarza, którym zamierzał podążać, wyszedł on...
Minotaur.

http://fantasy-story-by-allyss.blogspot.com/
Rozdział XVIII
Otwieram oczy, spoglądając na biały sufit swojego pokoju, który dzięki Bogu nie jest już salą operacyjną ani lokum dla pacjentów. Na szczęście, wypuścili mnie dzień później ze szpitala jedynie z przestrogą, żebym uważała na przyszłość i nie bawiła się w strażaka. Choć zabawa ta była nadzwyczaj pociągająca, zgodziłam się na natychmiastową ewakuację. Gdybym miała tam zostać choćby odrobinę dłużej, to bym chyba zawału dostała. Białe ściany, lekarze, płaczące dzieci, chyba raczej podziękuję za następny nieprzespany tydzień i dożywotnią traumę w gratisie. Jednak to, co mnie spotkało po powrocie… To był dopiero horror…

http://posrod-gwiazd.blogspot.com/
Złodzieje czasu
Nagle znalazła się tuż przy nim, na tyle blisko by poczuć emanującą z niego wściekłość, starannie skrywaną pod iluzją opanowania, tak dobrze, że czasami zapominała, iż w ogóle istniała, tak destrukcyjna i gorąca, przyzywająca jej własną furię z siłą, której ledwie potrafiła się oprzeć. Musiała zamknąć oczy by nie odpowiedzieć na jej wezwanie, tak kuszące, tak proste.
Był iskrą, która rozpalała w niej ogień.

http://forbidden-love-harrystyles-fanfiction.blogspot.com/
Rozdział 15
Czerń kojarzyło mi się ze śmiercią, a to zaś przypominało mi o mojej kochanej małej Maggie i o tym, że jej już nie ma. Przez tą myśl cierpiałem i to bardzo. Wiem, że to do mnie nie podobne, ale tak właśnie w tamtej chwili się czułem. Srogi Harry Styles cierpi.
I jeszcze to słowo "cierpienie". Co ono tak właściwie znaczy? Czym jest cierpienie? Tego nie da się wytłumaczyć. Ile jest ludzi na świecie tyle też jest definicji "cierpienia". Dla jednych cierpienie jest wtedy kiedy ktoś ich porzuci. Ci ludzie cierpią po zostają sami. Niektórzy cierpią, ponieważ mają wszystko. Pieniądze, sławę, przyjaciół, ale nie wiedzą co to szczęście.

http://i-love-you-jack.blogspot.com/
Rozdział 17
Empire State Building natomiast, zachwycał swoimi rozmiarami. Jako, iż brunetka była miłośniczką architektury, już pierwszego dnia pobytu w Nowym Jorku musiała odwiedzić to miejsce. Widok z góry ukazywał panoramę Wielkiego Jabłka w całej krasie, a w punkcie widokowym wielu turystów wyrzucało monety, gdyż podobno przynosiło to szczęście.
Na myśl o swoich ulubionych miejscach ścisnęło ją w gardle.
- Też pokochałem Nowy Jork - powiedział blondyn, po dłuższej ciszy.

http://magia-zyczen.blogspot.com/
Rozdział 2
Zaciskam zęby i obracam się tak, by oprzeć się plecami o kratę. Może nie krwawię, ale wciąż odczuwam ból. Przy każdym ruchu, nawet łagodnym wdechu, mam wrażenie jakby ktoś rozrywał mi skórę i mięśnie na brzuchu.
- Co to za miejsce? – pytam cicho, przyglądając się wodzie, płynącej po kamiennej ścianie. Moje oczy już przyzwyczaiły się do ciemności.
- Nie wiem, ale to na pewno nie jest Waterfall – mówi, po czym milknie.

http://licencja-na-milosc.blogspot.com/
56. Zemsta najlepiej smakuje na słodko
Malfoy wciąż posuwał się do przodu, patrząc na nią i uśmiechając się szeroko. Był coraz bliżej, a gdy znalazł się niedaleko i wyciągnął w jej stronę dłoń, nie wytrzymała:
- Co ty robisz? – spytała, odsuwając się lekko.
To jednak go nie powstrzymało. Ślizgon chwycił jej rękę i pociągnął w górę. Podniosła się i od razu wpadła w jego ramiona.

http://ordomalum.blogspot.com/
Rozdział 27: Strach przed strychem
– Widać coś? – zawołała z dołu Alex ze strachem i niepewnością w głosie.
– Prócz trupa tej kobiety? Totalnie zwyczajnie. Chodźcie, zwłoki nie wyglądają tak źle – zachęciłam je i uśmiechnęłam ponuro.

http://rant-czarodzieja.blogspot.com/
32. Faul
– Grozisz mi, Black? – wysyczała Margarita, zaciskając usta w cienką kreskę. – Myślisz, że będę się bała ciebie? Nie twoja sprawa gdzie i z kim coś robię.
– Nie moja, ale kiedy robisz to tuż przede mną, jest mi jakoś niedobrze.
– Szkoda, ale mam gdzieś twoje samopoczucie.
– Spadaj stąd, Black – warknął Rosier. – Chyba że chcesz wpakować się w kłopoty, co?
Syriusz uśmiechnął się krzywo, a James w pogotowiu trzymał rękę na różdżce. Kątem oka Potter zauważył, że Remus przypatruje się im uważnie i w razie czego gotów byłby wkroczyć. Peter stał z boku, krzywiąc się i nie mając zamiaru zaangażować w sprzeczkę. Jamesa zdziwiło takie zachowanie Pettigrewa, jednak zaraz musiał skupić się na tym, co działo się przed nim.

http://kroniki-dzieci-ciemnosci.blogspot.com/
Rozdział V
Ale nie to mnie zaciekawiło a dziewczyna, zmierzająca w jego stronę. Nie zwróciłabym uwagi na jego towarzyszkę, gdyby nie to, że wyglądała dosyć znajomo. Niestety z tej odległości mogłam dostrzec tylko jej ubranie i ciemne włosy, zaplecione we francuski warkocz. Jej skulona postura mi kogoś przypominała, ale mój umysł nie chciał tego przyjąć do wiadomości. To nie mogła być chyba ona...
Jednak gdy tylko odwróciła się w naszą stronę z wrażenia upuściłam jedną z kulek czekoladowych na chodnik przez co zwróciłam na siebie uwagę gołębi, latających nad parkiem. Diego i Ashira spojrzeli to na mnie to na Leo, usiłując zapewne zrozumieć nieco dziwne moje zachowanie. Ja jednak wydusiłam z siebie tylko jedno zdanie:
- Co...co... co Leo do diaska robi z Lisą?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy