sobota, 21 lutego 2015

Nowe posty (138)

Rozdział 6
Oparłam się o szerokie drzewo, ciężko oddychając. Musiało minąć kilka chwil, zanim ponownie odzyskałam wszystkie rozumy. Teleportację uważam za udaną, jesteśmy cali, jednak Jack mógł nas przenieść w nieco mniej nieprzyjemne miejsce.
Drzewa otaczały nas ze wszystkich stron. Z oddali dochodziła oślepiająca ilość światła, jednak moje oczy widziały obiekty jedynie w promieniu kilku metrów. Słyszałam jedynie szum liści i dziwne odgłosy jakichś dzikich stworzeń. Panował tu dziwny spokój, lecz bałam się, że w każdym momencie coś mogło na mnie wskoczyć i zaatakować.
James wyciągnął ze swojego plecaka jakiś kawałek papieru. Dopiero kiedy do mnie podszedł i pokazał mi, zrozumiałam, że jest to mapa Peace Island. W samym centrum znajdował się ogromny zamek. To pewnie ten, którym już byliśmy, lecz dookoła niego rozciągała się ogromna powierzchnia zarośnięta przez gęstą puszczę. Zapewne to w tym miejscu właśnie się znajdowaliśmy.

http://mamtowekrwi.blogspot.com/
Rozdział 12 Ostatni
Przez moment stałam nad ciałem Teda kompletnie sparaliżowana. Dopiero po upływie kilkunastu sekund dotarło do mnie, co właśnie zrobiłam. Zamordowałam mężczyznę, którego przez dziewiętnaście lat uważałam za ojca. Gwałtownie odsunęłam się pod ścianę, chowając twarz w dłoniach. Z mojego gardła wyrwał się cichy szloch. Zabijanie nie było dla mnie nowością, ale nigdy nie podniosłam ręki na nikogo bliskiego. Aż do dzisiaj. Szybko wytarłam spływające łzy i wzięłam kilka głębszych wdechów. To nie był czas na mazanie się. Nie ulegało wątpliwości, że Ted sobie na to zasłużył. Nadal nie mogłam uwierzyć, że przez tyle lat żyłam w kłamstwie.

http://patka-pisze.blogspot.com/
Rozdział XI
- Zrobię, na co będę miał ochotę. - Podejrzewałam, że chciał dodać coś jeszcze, ale jego wzrok zatrzymał się na jednym punkcie, po czym natychmiast spoczął na mnie. Byłam w trakcie unoszenia brwi w górę, by zadać nieme pytanie, gdy nagle obrócił mnie o sto osiemdziesiąt stopni. Krzyknęłam cicho i wybita z rytmu, nadepnęłam partnerowi na stopę. Loki skrzywił się lekko, nie miałam jednak czasu oglądać jego grymasów, gdyż ujrzałam Tony'ego. Unosiłam już dłoń, by ściągnąć na siebie jego uwagę, gdy Laufeyson znów mi przerwał.
Nachylił się nade mną i w jednej chwili poczułam na ustach coś miękkiego i mokrego. Stanęłam jak sparaliżowana, zanim bez namysłu odpowiedziałam na pocałunek. Przerwałam, gdy długie do ramion, czarne włosy połaskotały mnie w policzek.

http://krolestwo-szalenstwa.blogspot.com/
Odcinek specjalny – Babeczki z mięsem
Wzięli po babeczce, nie odrywając wzroku od gwiazd. Dziewczyna zaczęła się lekko trząść z zimna, ale chłopak od razu zareagował i przytulił ją do siebie mocniej. Maja musiała przyznać, że takie "oglądanie filmów" odpowiadało jej dużo bardziej, niż normalnie.
- Hej... Te babeczki są z mięsem! - zakrzyknęła, kiedy dotarła do środka ciasta. Takiej jeszcze nie jadła, ale to połączenie podobało jej się jak mało które.
- Powiedziałaś, że babeczki robi się z "co kto lubi" - próbował się usprawiedliwić, na co dziewczyna tylko zaczęła się śmiać.
- Najlepsze walentynki na świecie. Powaga! - odparła i sama objęła Mikołaja. Tak, żeby było jej cieplej. Tylko i wyłącznie. Następnym razem na takie wyjście ubierze się cieplej. A potem namówi Mikołaja, żeby wniósł ją po schodach

http://niepamietnikalesji.blogspot.com/
Rozdział 8
- O tak, zdecydowanie do twarzy ci z tym ostrzem - mówi aż nadto spokojnie. Na jego nieskazitelnym obliczu nie pojawia się nawet cień emocji, kiedy powoli przeciąga nożem po skroni przywiązanego do krzesła, nieźle już poturbowanego więźnia.
Mężczyzna sapie z bólu i zaciska zęby. Z rozciętej żyły tryska krew, kilka kropli ląduje na policzku elfiego króla. On nie odsuwa się jednak, tylko patrzy, wzrokiem wymusza odpowiedź. Obserwuję to wszystko z otwartymi ustami, nie mogąc wydusić choćby słowa.
- Panie, jak dalej tak będzie, człowiek wykrwawi się, zanim zdąży cokolwiek powiedzieć. - Słyszę znudzony ton strażnika. W głowie mi się nie mieści, że te pozornie delikatne, zrównoważone istoty urządzają tortury, niczym się nie przejmując. Nie przejmując się życiem, tak dokładniej. Ludzkim życiem.

http://porzeczkowysmakyaoi.blogspot.com/
Narcyz (one-shot)
Wspomnienia krążą po pomieszczeniu, emocje tańczą na lustrach, które ukazują skrytą za ich taflą postać z każdej możliwej perspektywy.
Uśmiechasz się i rozbierasz, a potem stajesz na środku szklanego pokoju. Twój wzrok prześlizguje się po zwierciadłach, wyłapuje każdy, nawet najmniejszy szczegół. Tkwiąc w bezruchu, podziwiasz doskonałość ciała, które tak bardzo przywodzi ci na myśl sylwetkę greckiego boga

http://fanfiction-gaasaku.blogspot.com/
Rozdział 17
Coś poruszyło się za oknem. Mignęło w świetle księżyca, który oświetlał część pokoju w rezydencji Kazekage. Szczególnie przykuło to uwagę chłopaka czuwającego nad swoim aniołem. Po raz kolejny tej nocy spojrzał na twarz Haruno, która nie zwiastowała nagłego przebudzenia za sprawą koszmarów. Następnie przerzucił wzrok na jej lewy nadgarstek - znak się nie pojawił. Postanowił rozejrzeć się na zewnątrz. Delikatnie wyswobodził się z objęć dziewczyny i po cichu ruszył w stronę balkonu. Rozejrzał się dookoła, ale nie dostrzegł niczego podejrzanego. Zerwał się silny wiatr i ni stąd, ni zowąd pojawiła się kartka papieru, która przyfrunęła i wylądowała na dłoni czerwonowłosego. Doskonale wiadomo, że przy tak silnym wietrze zwykły świstek papieru nie mógłby tak sam z siebie wlecieć w takie miejsce. Zawsze jest tak, że jeżeli chce się złapać coś fruwającego w powietrzu, to trzeba się na tym nieźle napracować, więc ta sytuacja nie jest normalna. Ktoś za tym stoi.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 20: Brandy i tabaka
Niespodziewanie hydroplan wpłynął w gęstą mgłę. Tak gęstą, że Tony ledwo widział krańce skrzydeł.
- Teraz już musowo ktoś nas odnajdzie – powiedział. – Mogą przepłynąć kilkanaście jardów obok i się nie zorientować.
Rzucił okiem do kokpitu obserwatora. Vincent tkwił tam ciągle, całkiem blady, z zamkniętymi oczami, dłonie kurczowo zaciskał na obrotnicy kaemu.
- Śpisz? – upewnił się Scolding.
Henry z mozołem uniósł głowę i spojrzał na kapitana.
- Nie mam już siły – powiedział z poczuciem winy. – Bardzo cię przepraszam, chciałbym coś zrobić, ale jestem zupełnie do niczego.

http://opowiadania-beuil.blogspot.com/
Sen – rozdział 5
Wszyscy patrzyli w jej stronę cicho się śmiejąc. Co tym razem wymyślił? Tak było praktycznie codziennie, chociaż miała nadzieję, że już do tego przywykli. W końcu dostarczyła im już chyba każdego możliwego rodzaju komedii swoim zachowaniem. Usiadła jak zawsze w ławce przed Susanne i Viktorem. Nie mieli zbyt wesołych min.
- Nie będziesz z tego zadowolona… - Oświadczyła rudowłosa wręczając jej telefon z włączonym nagraniem. Sądziła, że nic nie przebije akcji, gdy podczas napadu złości rzuciła poduszką w Edwarda, gdy ten ledwo się odezwał. Jak bardzo się myliła. Była to jej poranna kłótnia z matką. Momentalnie w jej oczach zebrały się łzy. Szybko podeszła do Yui, zamachnęła się by go uderzyć, ale ten złapał jej rękę tuż przed swoją twarzą.
- Jesteś zadowolony?! Brawo, udało ci się. Możesz być z siebie dumny.

http://anayanna-story.blogspot.com/
Rozdział 36
- Gdzie ja jestem? - pytam po chwili, bo choć zadawałam to pytanie już wielokrotnie, ciągle nie usłyszałam na nie odpowiedzi. Mężczyzna nadal nie ma zamiaru jej udzielić, łączy tylko dłonie na wysokości dziwnie znajomej twarzy i przypatruje mi się badawczo, jakby ciekawy mojej reakcji. - Zostałam ranna w trakcie walki? Dlatego tu jestem? Co z Hidanem i Kakazu? Złapali jinchuriki?
Po każdym pytaniu daję mu kilka sekund na reakcję, ale oczywiście nie otrzymuję jej. Sapię ze złości, sama odpowiadając sobie na jedno z nich - nie mam na ciele żadnej rany, nawet najmniejszej blizny, siniaka czy odcisku. Nic co świadczyłoby o moim życiu jako kunoichi, nic co wyjaśniałoby nieustanne osłabienie, szpitalną salkę i nieznane otoczenie.

http://revievv.blogspot.com/
Oscary 2015 po mojemu
Chciałem po prostu przedstawić Wam moje Oscarowe typy. Nigdy jakoś specjalnie nie interesowałem się Oscarami, dopiero w tamtym roku coś mnie ku nim pchnęło. Dlatego w tym roku postanowiłem obejrzeć jak najwięcej nominowanych filmów, by później porównać swoje oceny z tym, co okaże się już w niedzielę w nocy. Opinie o nagradzanych filmach są jakie są, mówi się, że Oscary nie mają już takiego znaczenia jak dawniej, jednak trzeba przyznać, że nominowane w tym roku produkcje stoją na naprawdę wysokim poziomie! Miło też, że w tym roku znalazło się tyle miejsca dla Polaków: 5 nominacji to w końcu nie byle co ;)

http://chaosu-granice.blogspot.com/
Rozdział 26
— Nie po to was wołałem — skwitował. — Nie chcę tych pieniędzy.
Ariene zerknęła na niego krótko, trochę zaskoczona. Spodziewała się raczej prób negocjacji – takie zachowanie pasowałoby do charakteru Przeklętego. Odniosła nieprzyjemne wrażenie, że cała sprawa miała drugie dno, o którym nikt nie wiedział, a tylko niektórzy podejrzewali jego istnienie. Zsunęła się niżej na krześle.
— O co ci więc chodziło? — spytała z nieskrywanym niezadowoleniem Anabde. — Zwłaszcza że nie ma ani Erriana, ani Aithne.
— I dobrze — uciął Larkin, odepchnąwszy się od oparcia mebla. — Errian jest za miękki, a Aithne zbyt narwana. Poza tym wygląda na emocjonalnie zaangażowaną, w jej przypadku to bardzo destrukcyjna sytuacja.
Nekromantka przytaknęła w milczeniu, kącik jej ust zadrżał, jakby chciał unieść się w uśmiechu. Zaraz potem kobieta spoważniała, przyjrzała się Larkinowi czujnie.
— Mów wreszcie.

http://oursillystory.blogspot.com/
5. Fight
- Boję się Ciebie. Boję się, bo odkąd się pojawiłeś zaczęłam znów odczuwać, jest mi ciepło, nie mam ochoty na płacz. Znów chcę żyć. Noel przeraża mnie fakt, że mi złamiesz serce. - Z nieba już nie padał delikatny deszczyk, ale ogromne krople, które raniły jej twarz. Czuła, że po jej policzku spływa pośród zimnego deszczu gorąca łza. Wyrzuciła z siebie strach. W ciągu zaledwie kilku minut zmieniła się z trupa w żywą, oddychającą osobę. Noel przyciągnął ją do siebie i zamknął w ramionach.

http://dark-paradise-saga.blogspot.com/
Rozdział IV: Narada
- Dopiero teraz przypomniałem sobie o kopercie, którą przez cały czas trzymałem w dłoni. Jasper i Emmett spojrzeli po sobie. Wyjąłem list ze środka, drobne kawałki przełamanej już wcześniej charakterystycznej pieczęci klanu Volturi posypały się na stół, i podałem go siedzącej najbliżej Alice. Przeczytała go w kilka chwil, podczas których emocje na jej twarzy zmieniały się niczym w kalejdoskopie; od złości, po rozpacz i niedowierzanie.
- Dlaczego nie miałam wizji? - wyjąkała, podając kartkę Emmett'owi.
- Nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji, kryją się - odpowiedziałem. - Ten list miał być swego rodzaju zapowiedzią. Chcą, abyśmy byli przygotowani.
- Czyli co z tego wyniknie? - spytała Rosalie.
- Kłopoty, duże kłopoty. Takie, z którymi nie mieliśmy jeszcze do czynienia.
Pozdrawiam :)

Chwilkę później pod nogi wszedł mi rozpędzony dziadek. Stuknęłam go laską po nogach, przypadkiem, kiedy po prostu wlazł mi w drogę. Skomentował: „Cholera, pani!” Przystanęłam zaskoczona, bo nie zrobiłam nic złego. Dziadek odszedł, dodając jeszcze: „Co za ludzie…” Nawet się nie odezwałam, naprawdę zdziwiona. Wniosek? Kiedy wejdziecie komuś w drogę, nie przepraszajcie, tylko go obraźcie (...)

http://case-amoroso.blogspot.com/
Rozdział 4
Jak się mogłam się spodziewać „barek” znajdował się w kuchni, a co jak co, była ona ogromna. Jakoś Sergio nie kojarzy mi się z masterchefem, ale kto wie? Może skrywa przede mną taki talent.
- Co pani podać? – uśmiechnął się do mnie jakiś brunet, którego kojarzyłam, ale nie mogłam sobie przypomnieć nazwiska. Isco potrzebny w tej chwili.

1 komentarz:

Obserwatorzy