piątek, 13 marca 2015

Nowe posty (141)

05. Pozwól się zaczarować
Zimno…
Opadałam na dno. Coraz głębiej i głębiej.
Brak tchu…
Był przede mną, unosił się. Podpłynął bliżej.
Zawroty głowy…
Cudowne, ciepłe usta dotknęły moich. Trzymałam się blisko, gdy objął mnie w pasie.
A potem nastała ciemność…

http://hptajemnicarodzinydumbledore.blogspot.com/
3. Bitwa na żarcie, czyli ,,Aaa! Mejdej! Dostałem babeczką!''
- Aaa! Mejdej! Dostałem babeczką! - Krzyczała jakaś mucha.
- Żyjesz? - Szepnęła Ariana, dotychczas schowana w bransoletce.
- Trzymam się! - Krzyknęłam w odpowiedzi, uchylając się od placku dyniowego.
Mniaaam...Takie dobre rzeczy marnują!
Liberum veto!

http://cyberpunkoweopowiesci.blogspot.com/
Sfora – rozdział 1
Ja, nóż w prawej dłoni w odwróconym chwycie, gdzie klinga jest od strony małego palca. Dres, zaszarżował z ewidentnym zamiarem wyprowadzenia mnie z równowagi, przyparcia do ściany i wykorzystanie masy oraz siły fizycznej na swoją korzyść. Jakie to było przewidywalne… W odpowiedzi na jego szarżę; unik bokiem i podbicie lewą dłonią prawej ręki z ostrzem napastnika. Kontynuując ruch, przyklęknięcie na kolano i cięcie przez ścięgna w zgięciu prawej nogi mijającego mnie dresa. Drugim ciosem będącym naturalną kontynuacją cięcia powinno być dźgnięcie z lewego górnego ukosu. Powędrowało ono w prawą łydkę. Stal zatopiła się w nogawce i gładko wyszła po jej drugiej stronie. Ostrze minęło kość. Wyciągnąłem broń i jak najszybciej wstałem, odwracając się twarzą do Łysego, który po trzech krokach wytracił pęd i nawet nie zauważył, że został ranny. W ciosach nożem zdecydowanie stawiało się na szybkość. Adrenalina działa cuda, jednak nic nie poradzi się na biologiczną mechanikę ciała ludzkiego.

http://learn-love-again.blogspot.com/
#32 Evertytime we touch
Ale najgorsza była końcówka, kiedy odchylił mnie do tyłu i potem energicznie do siebie przyciągnął. Jego prawa ręka znajdowała się na moim biodrze, a moja prawa na jego włosach, delikatnie je mierzwiąc. Przez kilka sekund krążyliśmy tak wokół siebie, głęboko się sobie przyglądając. Piosenka się skończyła, a my teraz staliśmy do siebie przodem, głośno oddychając po niesamowitym wysiłku. W tym momencie moje ręce znajdowały się na jego szyi, a jego ręce na moich biodrach. Stykaliśmy się czołami.

http://in-shade.blogspot.com/
Rozdział 2
Ostatkiem sił próbowałam doczołgać się do drzwi wyjściowych. W trakcie godziny złamano mi lewą rękę i parę żeber, brutalnie pobito i skopano. Krew z rozciętej przed paroma minutami brwi spływała mi do oczu, utrudniając widzenie. Ból spowodowany złamaniami niemal mnie paraliżował, ale zmuszałam się do ruchu. Jedyną nadzieję widziałam w tym, że któryś z sąsiadów zauważy mnie gdy wyjdę. Nie łudziłam się jednak zbytnio. Wiedziałam co mnie czeka, i w tym momencie byłam skłonna przyjąć to choćby zaraz. Niech tylko ten ból w końcu się skończy.

http://butterfly-fanfiction.blogspot.com/
Rozdział Czwarty
Patrzyła na numerację drzwi, dwieście osiem, dwieście siedem, dwieście sześć. Szła w drugą stronę. W tym momencie zadzwonił dzwonek, wszyscy uczniowie skierowali się do klas trącając dziewczynę i depcząc ją. Tym razem biegła w poszukiwaniu klasy. Znalazła. Przed wejściem złapała oddech, cała się trzęsła i zapukała do drzwi.

http://me--and--my--stories.blogspot.com/
List
Szczerze mówiąc nie mogę uwierzyć, że nasza historia potoczyła się właśnie w ten sposób. Z perspektywy czasu te kilka lat szkolnej nienawiści są niczym w porównaniu z miłością, która połączyła nas na resztę życia. Na początku tego listu napisałam, że pamiętam jak to wszystko się zaczęło. A czy ty to pamiętasz, Draco?

http://remember--the--name.blogspot.com/
Rozdział 5
Odrzuciła, trzecie tego dnia, połączenie do Luke’a i rzuciła komórkę na łóżko.
Nie chciała zranić Luke’a. Nie mogła jednak się z nim widywać, bo wiedziała, że to wiązało się z koniecznością widywania się co jakiś czas z Ashtonem. A na to sobie pozwolić nie mogła. Nie mogła ujawnić przeszłości, nie mogła ujawnić swoich uczuć względem niego. Tylko nie spotykając go nigdy więcej mogła sobie zapewnić utrzymanie sekretów w tajemnicy.

http://anja-sora.blogspot.com/
Rozdział 3
- "Niektórym ludziom pisane jest się spotkać. Niezależnie od tego, gdzie się znajdują czy dokąd się wybierają, któregoś dnia na siebie wpadną". -Anja odłożyła książkę i wyjrzała przez okno na północna cześć posiadłości. W oddali, na środku dużego angielskiego ogrodu, stała drewniana, nie za dużych rozmiarów altana. Dzięki ciepłym, wieczornym już promieniom zachodzącego słonica, które odbijały się od białych, malowanych desek, sama altana jakoby dawała wrażenie błyszczeć i rozświetlać ogród w około.

http://free-your-mind-mm.blogspot.com/
Rozdział 5: Stając naprzeciw...
- Zaczynam się denerwować – mówi Felix, gdy stoimy w kolejce do wejścia w głąb murów. Ściska gorączkowo bluzkę w dłoni i rozgląda się nerwowo dookoła. Kładę rękę na jego ramieniu i pochylam się do niego.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz – zapewniam miękko, starając się go uspokoić.
Chłopak odwraca się i spogląda na mnie, unosząc jedną brew do góry.
- Serio? - prycha, omiatając mnie wzrokiem. – Próbujesz mnie uspokoić, a sam trzęsiesz się jak jakaś galareta.

http://ordomalum.blogspot.com/
Rozdział 30: Sueños agradables
I omal nie straciłam przytomności, kiedy czarny worek, podobny do tych używanych do wyrzucania śmieci, oparł się o moje nogi, a w jego środku poczułam zimną istotę.

http://saveyourmemory.blogspot.com/
Rozdział 4
No tak, zapomniałam, że jesteś pieprzonym homosiem. Mogłam się domyślić, że tak łatwo nie odpuścisz. Masz na niego ochotę, co? - spytała z miną mówiącą 'ja wiem wszystko' i, nie czekając na odpowiedź kontynuowała. - Niestety, Jakie jest już naznaczony i niedługo zostanie pełnoprawnym lisem, a z tego co wiem, to anioły nie mogą się spotykać z lisami. W końcu my jesteśmy tacy niedobrzy. Zło w najczystszej postaci, nieprawdaż? - Posłała mu chytry uśmiech. Doskonale znała opinię aniołów o swojej rasie i bawiła ją ona.

http://the-prophet-fanfiction.blogspot.com/
1.19 Odnalezione wspomnienia
Szłam długim, niezwykle znajomym, korytarzem. Mijałam kolejne drzwi, idąc przed siebie, zupełnie bez celu. I nagle wyparowałam. Dosłownie, zniknęłam. Ale nie na długo, na sekundę. Pojawiłam się w jakimś nieznanym pokoju. Rozejrzałam się wokoło, mrużąc oczy. Ciemność pożerała to miejsce. Okna zostały szczelnie zasłonięte, a lampy wyglądały, jak gdyby były tylko ozdobą. Przyjrzałam się dokładniej, wszystko zostało zdemolowane. Czarny stolik leżał na boku, łóżko było całe w nieładzie, rozkopane i podarte, a pierz już dawno opadł na podłogę. Duża szafa miała na sobie ślady demolki, zupełnie jakby jakiś wilk drapał ją pazurami.
I wtedy to usłyszałam.
Krótki, sekundowy szloch. Męski, pełny rozpaczy, przyprawiający o dreszcze na plecach i wielki smutek w sercu. Moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności, więc rozejrzałam się dokładniej w poszukiwaniu właściciela tego głosu. I w końcu znalazłam.

http://teenannie.blogspot.com/
Gra zmysłów
Przejechał ręką po krawędzi mojego policzka, zjeżdżając na dół musnął szyję, zaczęłam się bać, że chce się do mnie dobrać i krzyknęłam stłumionym głosem:
-Nie pozwalaj sobie!- zmarszczyłam czoło.
-Zabiję cię.- mój świat stanął w miejscu, nim chciałam coś rzec, dokończył:
-Kiedy komuś powiesz o nas, o przeszłych i przyszłych wydarzeniach.
Zdenerwowana i zagrożona odskoczyłam jak poparzona. Zrobiło mi się głupio, że dałam sie wpędzić w kozi róg i uległam jego urokowi.

http://historiepewnegodemona.blogspot.com/
Opowiadanie II "Czy wiesz, o co walczysz?" cz. VI
- Czym jest dla ciebie ogień, chłopcze? - zapytał nagle. Wyrwany z odrętwienia nie odpowiedziałem od razu. Potrzebowałem chwili, żeby rozjaśnić sobie sens pytania i przypomnieć sobie jak używać języka.
- Przyjacielem… - odparłem obojętnie. Ostatni raz, gdy padły te słowa zostałem wyśmiany i uziemiony na miesiąc. Kronos twierdził, że mocy nie można tak traktować. Moc, według niego była tylko mocą. Uważał, że nie jestem w stanie kontrolować żywiołu, że to moc kontroluje mnie. Kiedy udało mu się mnie złapać na rozmowie z płomieniami dostawałem w skórę. Shatr jednak tylko skinął lekko głową.

 

http://story-of-my-lifes.blogspot.com/
Mój alfabet
Gdy przeglądałam różne blogi, spotkałam się z czymś takim jak "Mój alfabet". Polega to na tym, że do każdej litery alfabetu (z pominięciem polskich znaków) dopisuje się jedno określenie opisujące nas, coś, co się z nami kojarzy. Stwierdziłam, że nada się to na kolejny post na moim blogu codziennym - zwłaszcza że dziś rocznica jego założenia. :)

http://with-dreams-through-life.blogspot.com/
Interpretacyjny piątek #1
Dziś przyjrzę się bliżej jednej z piosenek Melanie Martinez, młodej amerykańskiej piosenkarki alternative. Mówimy tutaj dokładnie o "Dollhouse". Liczę że was też zachwyci odrębność tego utworu, zwłaszcza że na co dzień w radiu słyszymy sam pop.
Zapraszam serdecznie na pierwsze wydanie Interpretacyjnego piątku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy