piątek, 10 kwietnia 2015

Nowe posty (145)

Miniaturka: Niewolnik Marzenia
Uznał, że skoro przypadła mu rola wyrzutka, to trzeba się z nią pogodzić i zająć rzeczami wyższymi. Bo w końcu do nich został stworzony, prawda?

http://zyjac-calym-sercem.blogspot.com/
Rozdział 4
— Miałem kiedyś ojca, ale teraz to w sumie nie wiem, czy ciągle go mam — opowiadał Innocenty, kiedy powoli dopijali po trzecim kubku herbaty. — Teoretycznie każdy jakiegoś ma, ale nie mówię tu o znaczeniu biologicznym, tylko bardziej... Hm... Uczuciowym. Rozumiesz, prawda?
— Rozumiem — przyznała Aga, w skupieniu wsłuchując się w każde słowo bruneta. To był pierwszy raz odkąd go poznała, kiedy mówił o swoim tacie. W prawdzie ciekawiło ją to od dłuższego czasu, ale czuła, że to niestosowne pytać go o to. Czekała, aż sam zacznie ten temat. I doczekała się, nawet jeśli ich znajomość nie była aż tak długa i silna na takie zwierzenia.
— To było jakieś dwa lata temu... Tak? Chyba tak, w każdym bądź razie byłem wtedy w połowie trzeciej klasy gimnazjum. Moja mama zachorowała wtedy na raka.

http://milosc-a-nienawisc.blogspot.com/
Rozdział 6
Znałam go wtedy jakieś 2,5 roku i ufałam bezgranicznie. Niestety tamtego dnia po raz kolejny zawiodłam się

http://psychodeliczna-iluzja.blogspot.com/
3. Każdy popełnia błędy, nie każdy naprawia
Była już prawie północ . Alex zatrzymał się przed moim domem.
- Teraz nie będziesz się do mnie odzywać? – spytał wpatrując się we mnie tymi swoimi niebieskimi oczami.
- Muszę to wszystko przemyśleć. Daj mi trochę czasu. – odpowiedziałam wysiadając.
- Kocham cię…
- Ja ciebie też.. – powiedziałam i może trochę zbyt mocno trzasnęłam drzwiami od auta.
Te parę metrów do drzwi pokonałam prawie biegiem.

http://revievv.blogspot.com/
Kulturalne Podsumowanie Miesiąca: Marzec
W kwietniu życzę Wam mnóstwa weny, która potrafi przyjść w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego nie ignorujcie jej i wykorzystajcie ją w stu pięćdziesięciu procentach! Życzę wszystkim również wesołych świąt: dużo radości, spokoju i odpoczynku (mam nadzieję, że przy świetnych książkach, filmach i serialach!) oraz - miejmy nadzieję - choć trochę lepszej pogody niż teraz.

http://lost-in-dreamsss.blogspot.com/
Rozdział 7: Powrót do przeszłości cz.1 czyli wspomnienia o Jamesie i Lily
Minął już ponad tydzień od kąt przybyłam do Hogwartu. Przez najbliższe trzy tygodnie musiałam jeszcze odrabiać szlaban u Snape'a. Nie miałam zbyt wiele czasu na przyjemności, gdyż profesorowie nie odpuszczali, i z lekcji na lekcję zadawali coraz trudniejsze prace domowe. Była sobota rano, postanowiłam udać się na błonia. Ubrana w jeansy i niebieską koszulkę z napisem : STOP, wyszłam z zamku. Przysiadłam na kamieniu znajdującym się nie całe 15 metrów od bijącej wierzby. Wpatrywałam się w mały domek Hagrida, pół olbrzyma, którego poznałam tydzień temu. Przez ten cały szlaban zapomniałam o jego zaproszeniu na herbatkę. Postanowiłam więc że to właśnie dzisiaj sprawię wizytę gajowemu Hogwartu.

http://licencja-na-milosc.blogspot.com/
58. Burza po ciszy
- Malfoy? – zapytała niepewnie. Czuła się głupio, mówiąc do lustra, ale nie miała wyboru. Tylko on był w stanie jej pomóc. – Malfoy, jeśli tam jesteś, proszę, odezwij się.
Jednak nic się nie działo, wciąż widziała tylko swoje oczy, załzawione od wiatru i piasku. Zraniona dłoń pulsowała bólem, ale Rose ledwo zwracała na to uwagę. Powoli ogarniało ją przerażenie: nie wiedziała, co się stało, dlaczego do tego doszło, ani co powinna zrobić. Wiatr zawodził, pchając w nią kolejne porcje piachu. Otarła twarz dłonią, zapomniawszy o krwi, przez co rozsmarowała ją sobie na policzku. Skrzywiła się, pociągnęła nosem i jeszcze raz spojrzała w kawałek lustra.
- Scorpius?

http://fadingsstars.blogspot.com/
Rozdział 4: Jeszcze jakieś pytania?
Uśmiechnęłam się lekko dziękując tym za ciastko, po czym wzięłam jedną z przekąsek. Wyglądała na zjadliwą, więc wzięłam ją do ust, ale zamiast łamiącego się pod oporem zębów krakersa, poczułam jak dwa kły wbijają mi się w jego środek.
Wyjęłam herbatnik z buzi i spojrzałam na niego robiąc dziwny grymas. Na jego wierzchu ujrzałam dwie, duże dziurki. Odruchowi przejechałam językiem po zębach. Rzeczywiście, dwa z nich na górnej szczęce były dłuższe i ostrzejsze niż cała reszta. Tak samo było na dolnej.
- Coś nie tak? – zapytał z przejęciem profesorek.
- Nie, tylko… chyba będę musiała się do tego przyzwyczaić. – pokazałam facetowi ciastko przebite kłami.
Morskooki westchnął głośno i usiadł naprzeciw mnie przeczesując długą, ciemną brodę.
- Czy, ja już zawsze będę tak wyglądać? – zapytałam spuszczając w dół wzrok.

http://history-of-lily-evans.blogspot.com/
Rozdział 13: Przyjęcie u Dorcas
- Nie podważam twej waleczności... lecz zyskałbym stuprocentową pewność, gdybyś zgodziła się ze mną zatańczyć - zaproponował nieoczekiwanie.
Spojrzałam na niego zdumiona. Skąd on nagle wpadł na taki pomysł? Przez ostatnie dwa lata wymieniliśmy ze sobą zaledwie kilka słów, a on sprawiał wrażenie, jakby znał mnie od podszewki, ponadto skrupulatnie próbował wymusić na mnie taniec. Czyżby czuł coś do mnie więcej niż zwykłą sympatię jak ja kiedyś do niego? "Za późno", pomyślałam.
- Jesteś uroczy, Frank, ale nie zatańczę z tobą - oznajmiłam po chwili.
- Oh... Dlaczego? - Był ewidentnie zawiedziony.
- Nie chciałam Cię urazić, naprawdę. Istotnie z miłą chęcią poszłabym z tobą na parkiet, lecz nie mogę tego zrobić - wyznałam subtelnie, po czym poprawiłam mu odstający kosmyk włosów.
- Zapewne zachowałem się jak skończony kretyn i w jakiś sposób zraziłem cię do mojej osoby... - obwiniał się.
- Nie mów tak - poprosiłam i uśmiechnęłam się do niego życzliwie.

W dłoni trzymał różę, której płatki były specjalnie zabarwione na czarno. Heidi zawsze uważała je za jednocześnie piękne i mroczne.
- Zupełnie jak ja. – W głowie Salvatora rozbrzmiał jej śmiech, a przed oczami stanął obraz Adelheid z 1862 roku. Był wtedy jeszcze człowiekiem i ona po raz pierwszy pokazała mu wtedy tę egzotyczną, jak wtedy uważał, różę. Zdziwił się, iż nie ma ona kolców- Byś pamiętał, że nigdy cię nie skrzywdzę.

Blanka wyszła z domu około południa. Nie pojechała samochodem. Postanowiła się przejść. Mieszkanie jej przyjaciółki było dwa kilometry dalej. Szła powoli parkiem, niezbyt zwracając uwagę co się dzieję wokół niej. Nagle poczuła silne uderzenie z tyłu. Przewróciła się.
- Ała! Człowieku jak ty jedziesz? – złapała się za nogę i nakrzyczała na rowerzystę, który w nią wjechał.
- Może trzeba było się rozglądać?
- A może trzeba by ci przypomnieć, zasady ruchu drogowego? Przypominam, że pieszym się ustępuje! – wstała i otrzepała swoje ubranie. Widząc, że rowerzysta nie ma nic na swoją obronę, odeszła.
- Ej zaczekaj! – krzyknął za nią, mężczyzna prowadząc swój rower. - Przepraszam.
Blanka odwróciła się na chwilę w jego stronę. Wymusiła uśmiech, który raczej nie należał do tych najmilszych, po czym poszła swoją drogą. Po kilku minutach siedziała w mieszkaniu Karoliny.

http://colleen-carter.blogspot.com/
Rozdział 4: Lily i Syriusz
Otworzyła duże drzwi frontowe i pisnęła z zachwytu, by po chwili podskoczyć radośnie i rzucić się na niczego nieświadomą Lily. Evans wydała z siebie zduszony okrzyk, ale po chwili roześmiała się serdecznie, odwzajemniając uścisk przyjaciółki. Co jak co, ale drobna Colleen miała sporo siły, dlatego już po chwili rudowłosej Gryfonce zabrakło tchu.
— Dusisz — wysapała cicho z nadzieją, że to opamięta brunetkę.
Panna Carter rozluźniła uścisk tylko troszkę, ale po chwili odsunęła Lily na odległość ramion, uważnie jej się przyglądając.
— Daj spokój, nie widziałaś mnie parę dni. Nie zmieniłam się — wymamrotała zażenowana, ale i rozbawiona Lily.
Rzeczywiście - wyglądała identycznie. Jej piękne, kasztanowe włosy nadal sięgały za łopatki, twarz zdobiły drobne piegi, a zielone, migdałowe oczy świeciły radosnym blaskiem. Jedyną zmianą była opalenizna - zwykle blada, teraz Evans miała bardzo ładną, brzoskwiniową karnację. Colleen musiała przyznać, że Lily wyglądała pięknie. Ubrana była w zwiewną, letnią sukienkę w kwiaty.

http://malecszklanypantofelek.blogspot.com/
Rozdział 1
- Ciii... - Alec modlił się, aby nikt tego nie usłyszał. - Kocham cię Magnusie. - Zrobił krok do przodu i pogłaskał ukochanego po policzku. Jego niebieskie oczy wpatrzyły się w złoto-zielone. - Kocham cię i będę cię kochał na zawsze – wypowiedziawszy te słowa pocałował go, a był to bardzo namiętny pocałunek. Chłopak oddał w niego całego siebie, całą swoją duszę i miłość. On także się stęsknił. Adrenalina jaką czuł, łamiąc zasady ojca napędzała jeszcze bardziej jego uczucie. Po kilku bardzo długich sekundach oderwał swoje usta od ust czarownika. - Nigdy o tym nie zapomnij ukochany. - I pocałował go po raz kolejny, lecz teraz delikatniej, jakby ten był z porcelany

http://historie-faerunu.blogspot.com/
1.8 Nietypowa nieznajoma
— Zostawcie mnie w spokoju – nic wam nie zrobiłam!
Clarith zatrzymała się, zaskoczona, słysząc wysoki, z pewnością dziewczęcy głosik. Z daleka ofiara żołnierzy wyglądała na młodego chłopca, jednak im bliżej znajdowała się Flomein, tym więcej dziewczęcych cech zaczynała dostrzegać.
Choć sama nieszczęśniczka należała do bardziej egzotycznego rodzaju.
Clarith uderzył fakt, że ta kobieta posiadała… rogi. Para rogów wyrastała jej z czoła i zakrzywiała się do tyłu, przypominając łudząco te, które nosiły młode kozy. Oprócz tego włosy miała rude, krótko obcięte, a z tyłu ostrzyżone i nastroszone, by przypominały kolce. Choć chyba największym zaskoczeniem dla Flomein były oczy nieznajomej – krwistoczerwone, obramowane czarnymi jak noc rzęsami. Dodatkowo egzotyczności dodawały jej spiczasto zakończone uszy, niemal takie same jak u elfów, a obcisły strój w różnych odcieniach brązu podkreślał idealną figurę z proporcjonalnymi kształtami.

http://story-of-secret-love.blogspot.com/
Rozdział 3: Drzewo
Zapadła cisza, jednak nie ciążyła im ona tak, jak poprzedniego dnia. Dziewczynę ogarnęło dziwne uczucie radości z samej obecności mężczyzny u jej boku. Czuła, że chce być przy nim możliwie jak najdłużej, czy to w ciszy, czy w rozmowie. Przyznała się sobie, że Maciek zaczął się jej podobać. Zwłaszcza w jego oczach i uśmiechu było coś przyciągającego, coś, czemu nie mogła się oprzeć, a głos sprawiał, że jej serce miękło...
Niepewnie wyciągnęła rękę i ścisnęła jego dłoń.

http://zawiejka-zawieja.blogspot.com/
Chęć niesienia pomocy
Przykład: parka, która kiedyś za mną szła. Dziewczyna rzuciła: „Weź tą ślepą, bo zaraz się potknie.” Chłopak na to: „Zostaw, zobaczymy, czy się wypierniczy.” Akurat drogowcy rozwalili kawałek chodnika, niemal przy jednym z moich punktów orientacyjnych (słupek na zakręcie). Słysząc to, przebiegłam na drugą stronę. Dziewczyna dodała jeszcze: „Gamoniu, usłyszała cię.”

http://rock-me-severus.blogspot.com/
Rozdział 9
Punktualnie z wybiciem godziny Hermiona weszła do gabinetu Mistrza Eliksirów. Snape stał pod ścianą, odwrócony do niej tyłem. Z rozczarowaniem zauważyła, że ma na sobie swoją starą szatę, a jego włosy znów są tłustymi, pozlepianymi strąkami.
- Ach, już pani jest – powiedział bez emocji Severus. – Drętwota!
Hermiona znieruchomiała i równocześnie ogarnęło ją nagłe przerażenie, głębokie jak krypta i ciężkie jak bazalt. Zupełnie mu odbiło!
Snape spokojnym krokiem podszedł do drżącej Hermiony, spojrzał jej prosto w oczy.
- Panna Wiem-To-Wszystko, tak? – zapytał ze złowróżbnym grymasem. – A może raczej Panna Wiem-Za-Dużo…

http://the-shadow-of-gritmore.blogspot.com/
XXV PLAN B
Czarownice, Damian i Rick już się oddalali, kiedy coś ich zatrzymało.
- Myślicie, że nie mamy planu B? – zapytał Herald głosem tak niskim, że wywoływał wibracje. Elsa odwróciła się w jego stronę, marszcząc brwi. – Naprawdę myślicie, że nie mamy zabezpieczenia?
- Znajdziecie ten cholerny zegarek i dacie go nam – powiedział Simon, podnosząc się z kolan. Choć zachowywał siłę, jego ręce trzęsły się w przeraźliwych pląsach, a twarz pokryła się purpurą.
Elsa prychnęła.
- Nigdy.
Przez twarz mężczyzny przebiegł cień zadowolenia.
- W takim razie przygotujcie się na pogrzeb kolejnego Turnera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy