piątek, 24 kwietnia 2015

Nowe posty (147)

[02] Klątwa Obłąkanej Gwendolyn
- Dlaczego? - Mój głos jest zachrypnięty. Nie oddycham, czekając na odpowiedź.
- Słyszałaś kiedyś o Klątwie Obłąkanej Gwendolyn?
- Nie. – Potrząsam przecząco głowo, patrzac na nią ze zdziwieniem. Co to ma wspólnego ze mną?
Narcyza nie odpowiada. Bierze pierwszą książkę z góry stosu - „Przeklęci” - i otwiera ją na wcześniej zaznaczonej stronie. Przesuwa ją w moim kierunku.
(...)
A teraz mam wyjść za mąż za mężczyznę, którego nie kocham i nienawidzę. Człowieka, który nigdy nie spojrzał na mnie ze szczerym uśmiechem na twarzy. Mam obiecać, że spędzę resztę życia z moim wrogiem. Ślubować mu miłość i wierność. Oddać mu się na wieczność.

http://opiniownia.blogspot.com/
Diss
Naraził mi się mówiąc, że jest wszystkiego wart...

http://nietypowa-historia-lily-evans.blogspot.com/
Rozdział 5
– Możesz powtórzyć? – zapytał zmartwiony.
Jednak ona nie powtórzyła. Nie otworzyła też oczu. Nie oddychała... Z ust Petera wydobył się nieludzki krzyk, gdy tylko zrozumiał, co się stało. Jego mama – jedyna osoba, którą miał – była martwa. Glizdogon krzyczał i płakał, mówił, że przeprasza za wszystko, co kiedykolwiek zrobił, za to, że zniszczył jej życie. Niestety, ona nie mogła tego usłyszeć, ponieważ jej życie zabrała wojna. Zginęła, ponieważ postanowiła walczyć.

http://oh-my-little-girl.blogspot.com/
Rozdział 6
- Kocham cię.
- Ja ciebie też, Ann. Śpij już.
Czuję jeszcze tylko jego ciało przytulone do mojego. Jego dłonie delikatnie leżące na moim boku. Czuję jego oddech na mojej szyi.

http://malecszklanypantofelek.blogspot.com/
Rozdział 3
- Prezesie Miau, czy mógłbyś mi podać metr, leżący na blacie w kuchni? - zapytał, a kot z niechęcią zeskoczył z wygodnej poduchy i przyniósł w pysku potrzebny przedmiot. Czarownik zajął się wykańczaniem swojego dzieła, nad którym pracował całą noc. Po krótkiej chwili odsunął się trzy kroki do tyłu i popatrzył na suknie z podziwem. Miała niebieski kolor, brokatowe falbany i koronkę wokół dekoltu.
- Jest idealna – powiedział rozmarzonym głosem. Kiedyś musi kazać założyć na siebie coś takiego Alecowi, indygo pasuje do jego oczu. To znaczy... Garnitur, nie suknie. Chociaż ta druga opcja wydawała się bardzo zabawna. Uśmiechnął się pod nosem.
- Jak ci się podoba? - zapytał swojego współlokatora.
Prezes Miau ziewną i popatrzył na niego swoimi czarnymi, wielkimi oczami.
- Mógłbyś przynajmniej udawać. Napracowałem się – burknął czarownik. Czyżby dał za mało brokatu? Będzie musiał to przemyśleć...

http://nikosasuke.blogspot.com/
Rozdział XC: Lekarstwo
- Karin się zjawiła – oświadcza Sasuke, pstrykając i wskazując na drzwi do toalety. W drugim ręku ma nowe piwo. Wydaje się załamująco spokojny.
- Ah tak? No co ty nie powiesz! Praktycznie uderzyłam ją drzwiami od kibla! – syczę, starając się nie zwrócić na siebie niczyjej uwagi. Chłopak posyła mi spojrzenie pełne politowania.
- No i co miałem zrobić? Pojawiła się zaraz po tym, jak zniknęłaś. Nie mogłem przecież wejść za nią do łazienki.
Nagle przytomnieję. Zapada chwila ciszy.
- Czemu nie? – pytam poważnie.
Chłopak omal nie krztusi się piwem. Jest na to za mało ekspresywny. Widzę jednak, jak jego brwi marszczą się na środku czoła w niedowierzaniu. Na chwilę czas spowalnia.
- Tak się nie robi – parcha, odstawiając szklankę z piwem na stół. Z irytacją zauważam, że w mojej nowej nie ma rurki. Znowu.

http://mallaroy.blogspot.com/
18. Odmienne perspektywy
— Co to miało być? — zapytał, rzucając klucze na kanapę. Ledwo wycelował, wylądowały tuż przy krawędzi. Zdawał się jakiś nieobecny, nieskupiony... Erin podeszła do jego biurka i włączyła stojącego na nim laptopa.
— Masz robotę do wykonania i jeśli myślisz, że odwalę ją za ciebie, to się mylisz.
Odwróciła się w stronę chłopaka, ale ten nie stał już pod drzwiami. W sekundę znalazł się przy niej, tak blisko, że odruchowo chciała się cofnąć.

http://at-your-command.blogspot.com/
22. Rozstania i powroty
– Jesteś pijany – stwierdziła, chcąc zakończyć tym ich rozmowę. Miała zamiar go ominąć, ale on zastąpił jej drogę.
– A ty jesteś dziwką – mruknął, patrząc w jej oczy.
Zrobiła krok w tył, czując się tak, jakby dostała w policzek. Prawda bolała. Właśnie tego się bała. Obrzydzenia, które było słyszalne w jego głosie i widoczne w jego spojrzeniu.

http://wladediary.blogspot.com/
Rozdział 8: Przemoc rodzi przemoc
Okrzyki rozpaczy i bólu roznosiły się po całym mieście. Każda ulica, każdy zakątek zbrukany był krwią niewinnych. Setki ciał opróżnionych z życiodajnej cieczy zalegały na placach i w alejkach jako ślad po ataku krwiopijców. (...) Do ostatecznego starcia między wampirami, ludźmi i czarownicami, doszło około godziny czwartej nad ranem na polach nieopodal miasta. Vincent, będąc niezwykle pewnym porażki ludzi, także się pojawił, chcąc na własne oczy zobaczyć ich spektakularny, jak uważał, upadek.

http://quietcorneropowiadania.blogspot.com/
Breakdown (cz. 2)
- To co laleczko, pora się pożegnać... - drugi z mężczyzn zaśmiał się kpiąco. Alexis poczuła jak żal kumuluje się w jej wnętrzu, ewoluując w gniew. Chichot oprawców tylko potęgował to uczucie. Wiedziała, że nie chce umierać, że teraz największym jej pragnieniem jest to, by pokazać im, że się mylą, że nie mają racji, że lata ćwiczeń nie poszły na marne. Uniosła powoli głowę i przymrużonymi oczami spojrzała na mężczyzn, którzy stali nad nią i w dalszym ciągu wyśmiewali i obrażali ją. W tym momencie podjęła decyzję. Szybko ułożyła w głowie plan. Może nie był on doskonały, może dawał tylko jedną szansę, a prawdopodobieństwo porażki było niebezpiecznie wysokie, ale nie zamierzała poddać się bez walki.

http://hipnotyzerka.blogspot.com/
XIII Biała róża
W jego dłoni zmaterializowała się rubinowa kula, która szybko przemieniła się w krótki sztylet. Wiedział, że normalna broń nie zadziała na Kimiko. Nie, kiedy pozyskała tak wielką moc. Dziewczyna stała bezruchu i uśmiechała się szyderczo. Alex dobiegł do niej i wymierzył pierwszy cios. Nie trafił. Został odepchnięty przez barierę. Przylegała ona do ciała przeciwniczki. Jego kąciki ust uniosły się u górze. Zapowiadała się interesująca walka. Wymierzał kolejne ciosy, które również odbijały się od bariery. Wydawało się, że uderza na oślep. Jednak on wiedział co robi. Uderzenia raz były słabsze, raz mocniejsze. Dziewczyna nie atakowała. Stała tylko i tworzyła barierę. Ale nie wiedziała o jednej ważnej rzeczy.

http://i-never-claimed-to-be-a-saint.blogspot.com/
(13) Święta III cz.II ,,Spuścizna”
Lea wyciągnęła ręce po pierwszą, większą paczkę. Sprawdziła do kogo należy i podała ją Shawnowi. Z uśmiechem na ustach przejął pakunek i zaczął go otwierać. Dale już miał mu pomóc, kiedy David rzucił w jego stronę średnie, czerwone, płaskie pudło. Wiedział, że jest to książka z twardą oprawą. Już był przygotowany posłać mamie pełne irytacji spojrzenie, ale gdy zdarł papier, okazało się to całkowicie zbędne. Agnes zajrzała mu przez ramię, odstawiając swój na wpół otwarty prezent na kanapę.
Dale w istocie dostał książkę, co mogło być dziwne. Jednak nie była to zwykła książka.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Zawód
„O, nie, nie, nie, nie!”
Odruchowo zacisnęła kolana ze sobą, podkurczając je, nie chcąc pozwolić mężczyźnie na kontynuowanie zabawy. Roześmiał się, na co zawtórowały mu głośnymi rykami zbierające się wokół lwy. Ponownie - tym razem stanowczo, wkładając więcej siły - rozdzielił nogi dziewczyny, torując sobie drogę do tego, z czym oboje tak ochoczo lubili szaleć. Męskie dłonie poczęły głaskać dosyć delikatnie, opieszałymi ruchami uda oraz kolana rozhisteryzowanej wojowniczki, chcąc uspokoić ją.
– No, księżniczko, czym będzie się to różnić od naszych tradycyjnych zabaw? – Hipnotyzując ją swoimi płonącymi złotem oczami, nie mając zamiaru zrywać kontaktu wzrokowego, złożył mokry pocałunek na usianym dreszczami udzie. – Przecież twoje szczęście i zaspokojenie jest tu najważniejsze.

http://nowy-swiat-andrei.blogspot.com/
Rozdział 19
Spojrzałam na niego smutnym wzrokiem. Nagle przed moimi oczami pojawił się obraz mojego pogrzebu. Trumna w której leżałam, została spuszczona do głębokiego rowu. Przed tym całym zjawiskiem stali moi rodzice, rodzina, przyjaciele. Wszyscy byli ubrani w stroje żałobne, a od nich bił ogromny smutek i żal, który stawał się zaraźliwy. Przyglądali się wszystkiemu z załzawionymi oczami, poważnymi minami, a jedni w ogóle nie patrzyli. Moja mama była wtulona w tatę i szlochała najciszej, jak potrafiła, a tata stał jak słup soli i wydawało się, że jest jakimś posągiem, wykutym z marmuru. Przełknęłam z trudem ślinę i załzawionymi oczami spojrzałam głęboko w oczy Nathana, które obecnie wydawały się nie wykazywać żadnych emocji. Starałam się odgonić tą ponurą myśl, która co chwile pojawiała się na powrót i przelatywała, jak jakiś film. Czułam się, jakbym siedziała w jakieś sali kinowej i oglądała to w ciemnym pomieszczeniu bez świateł.

http://marionetka-ciemnosci.blogspot.com/
Rozdział drugi
- Zapłata, którą Catalina gotowa jest ci zaoferować, warta jest zmiany decyzji, wierz mi. Wystarczy, że dziś wieczorem zjawisz się pod tym adresem. - Wetknęła mały papierowy kartonik za ramkę ze zdjęciem Ayeshy i Freddie'ego i ruszyła w stronę wyjścia. Mila nawet nie zamierzała pytać w jaki sposób zamierzała wydostać się z mieszkania niezauważenie; pewnie w taki sam, w jaki dostała się do środka.
I nagle, w mgnieniu oka, znalazła się tuż przy niej.
- Cuchniesz śmiercią, Milo – wyszeptała jej do ucha niczym najdelikatniejszą pieszczotę. - Dobrze wiedzieć, że nie zmieniłaś się tak bardzo.

http://publicystyczniee.blogspot.com/
Recenzyjnie: Interstellar
Zaraz, zaraz... co to... czyżby... nieee. Nie, to niemożliwe. Kolejny farmer, który uratuje świat? (...) Coś tu się święci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy