piątek, 19 czerwca 2015

Nowe posty (153)

Rozdział 7
Gdy był na tyle blisko, aby mnie do siebie przytulić, uczynił to całując mnie w usta. Szybko go od siebie odsunęłam, po kryjomu dając mu łokciem w żebra. Jęknął a ja się uśmiechnęłam.
- Coś się stało kochanie?- spytałam, wymawiając ostatnie słowo z goryczą i ironią.
- To bolało kotku. Coś cię ugryzło? Przecież wygrałaś a to nie każdemu się udaje, jeśli chodzi o Zarakiego-senseia.
- Nie twój interes, myszko.- powiedziałam przesłodzonym głosem. Skoro ja jestem kotem to on będzie moją ofiarą.- A teraz jeśli mi darujesz, ale idę się przebrać a później idę do akademika wziąć prysznic i się pouczyć.
- Poczekam na ciebie i tak nigdzie mi się nie śpieszy a z nauką mogę ci pomóc.
- A rób co chcesz.- powiedziałam kierując się w stronę szatni, jednak gwałtownie się zatrzymałam, uświadamiając coś sobie.- Ale tylko spróbuj mnie podglądać a jesteś trupem.
- Tak, tak.

http://malowane-uczuciami.blogspot.com/
Rozdział II
– Wiesz co? Wszyscy jesteście beznadziejni, myśląc, że jestem cholernie pewna tego małżeństwa – oznajmiła ze złością. – Miałam nadzieję, że chociaż z tobą będę mogła porozmawiać normalnie, bo rodzice zareagowali nieopisanym entuzjazmem, moja najlepsza przyjaciółka stwierdziła, że mi zazdrości, a ty nie jesteś ze mną szczera. – Wzięła głęboki oddech, aby się lekko uspokoić. – I uwierz mi, nie skaczę z radości, że za chwilę stanę na ślubnym kobiercu.

http://onemoreproblemff.blogspot.com/
Rozdział 21
- Eww Luke - posłał mi niezrozumiałe spojrzenie. - Chciałam tylko powiedzieć, że nie pamiętam do końca, co wydarzyło się... - powiedziałam niechętnie.
- Chcesz mi powiedzieć, że nie pamiętasz nic? Nie znasz mnie? Jestem Luke Hemmings twój przyjaciel, pamiętasz?!

http://moja-druga-szansa.blogspot.com/
Rozdział 4 – pierwsze wspomnienie
- Spokojnie, to tylko ja - Kamil zaczął się śmiać, po czym usiadł obok mnie.
- Co to za tajemnicze spotkanie? Przecież za chwilę musimy już być w autokarze - uśmiechnęłam się lekko
- Chyba nie myślałaś, że po prostu pozwolę ci tak odjechać? - uśmiechnął się, choć wyglądał na lekko zdenerwowanego, po czym mnie pocałował. Muszę przyznać, że spodobało mi się, ale nie wiedziałam, co mam o tym myśleć.
- Oczywiście, że nie - przytuliłam się do niego i zamknęłam oczy. Ta chwila mogłaby trwać wieczność.
- Już mi nie uciekniesz - powiedział z błyskiem w oku. Nagle cały ten obraz zaczął się ode mnie oddalać i czułam, że wracam do rzeczywistości...

http://wlasciwy-wybor.blogspot.com/
Rozdział 16
-Julie, wszystko w porządku? Co się stało?- zapytał zaniepokojony. Cholera jasna, czy chociaż raz nie mógł odpuścić?
-Nic. Wszystko gra…- zbywałam go, a on prychnął.
-Nie znam cię dobrze, ale wiem, że płaczesz. Coś z Ashley? Sprawiła ci przykrość?- dociekał, a ja miałam ochotę powiedzieć mu jedno: „To przez ciebie idioto!”.
-Muszę kończyć Daniel…- szybko się rozłączyłam i opadłam na łóżko zanosząc się płaczem. Było mi tak przykro, że nawet w dniu dziewiętnastych urodzin nie mogłam pojechać do domu. Tego wieczoru minęłam się z Holtem, ale nie zamieniłam z nim nawet jednego słowa. Po prostu nie chciałam rozmawiać, a on to uszanował. I dobrze, bo byłam zła na niego, Ashley i cały świat.

http://skine2bone.blogspot.com/
Rozdział VIII
Rozejrzała się po okolicy zapinając płaszczyk, który zdarła z jakiejś kobiet, pasował idealnie, a i krew miała całkiem smaczną. Nie chciała się wyróżniać tak bardzo z tłumu, więc pazury, rogi i kły zostawiła w domu, teraz była Lilly, Lilly Paradise, studentką na wydziale filozofii.

http://zgubionawmrokuswoichmysli.blogspot.com/
Rozdział 5 Jestem silna, ale dlaczego lecą mi łzy…?
Minęły cztery godziny i trzy minuty, odkąd z nią rozmawiałem.
Nie wiem, co do niej mam mówić, przy niej czuję się… dziwnie.
Żadnych pytań.
Żadnych propozycji.
Żadnych słow.
Siedzę i się na nią patrzę.
Ona, zaś unika kontaktu wzrokowego ze mną, którego ja tak pragnę...

http://rehabilitation-by-avengers.blogspot.com/
2.6. Jak wielkie może być okrucieństwo
- Ok... ok... po prostu nie rozumiem tego, czemu ludzie bywają tacy okrutni. A wierzyłem że są inni - westchnął ciężko i spojrzał na mnie, tak jakby się rozczarował. Ja zaś nie rozumiałam skąd to wszystko? Czemu jego podejście się zmieniło?
- Nie rozumiem, o co ci chodzi!?
- A to co mi mówiłaś o członkach zakonu? Przecież przeprowadzali na bezbronnych ludziach eksperymenty, za które powinni zapłacić... o tym mówię Ivy
- Nie wszyscy są tacy. Ale nie też nie ma idealnych. A okrucieństwo zakonu wynika tylko z jednego powodu - powiedziałam z ciężkim sercem. Thor przejęcie się na mnie wtedy spojrzał.

http://story-of-my-lifes.blogspot.com/
Ja śpiewam i tańczę
Zdecydowałam się na pewien krok. Mianowicie - stwierdziłam, że specjalnie dla moich czytelników zaśpiewam!
Ale że śpiewać lubię i robię to często, to tym razem musi się to odbyć inaczej.
Nagram mój głos aparatem i pokażę wam to zapewne cudowne "wideło".

http://nowy-swiat-andrei.blogspot.com/
Rozdział 23
Wzięłam fotografię do rąk i wlepiłam w nią swój wzrok przepełniony złością. Zmrużyłam oczy. Moje spojrzenie powędrowało na twarz biologicznego ojca. Zacisnęłam szczęki. Miałam ochotę pognieść to zdjęcie, ale coś wewnątrz mnie nie pozwalało mi na to. Już miałam zamiar oderwać wzrok od fotografii, kiedy mój biologiczny tata na niej uśmiechnął się. (...) Przybliżyłam twarz do zdjęcia, by lepiej się przyjrzeć, ale w tym samym momencie ojciec puścił do mnie oczko! Otworzyłam szeroko oczy (...) Uśmiech wciąż gościł na jego bladej twarzy, ale stał się inny. Taki... mroczny i tajemniczy. Przypominał uśmiech szaleńca! Przeraziłam się nie na żarty i szybko poderwałam się na równe nogi, po czym jedną stanęłam na fotografię i zaczęłam deptać. Gdy była cała brudna od kurzu, wzięłam ją do ręki i porwałam na malutkie kawałeczki. Nie wiedziałam, jak to mi się udało, ale w moich dłoniach pojawił się ogień i spalił kartkę.

http://bazgraj-zeszyt-le.blogspot.com/
[KV] Rozdział 9 "Przestać"
- Co znowu ku... - drzwi otworzył czarnowłosy chłopak [...] Zmarszczył brwi, a potem się rozluźnił i spojrzał na nią z troską.
- Co się...
- To Misia, ona... - wydukała, jednak chłopak już ją minął.
- Gdzie...?
[...] Bał się, że każdy większy podmuch może ją po prostu... Zniknąć. Delikatnie chwycił dziewczynę [...]
- Misia, mów do mnie - wykrztusił przez łzy.

http://arrow-olicity.blogspot.com/
Cupid's Angel 1
Przed barem zatrzymała się limuzyna. Felicity wylądowała na dachu budynku stojącego po drugiej stronie ulicy.
Z limuzyny wyszedł kierowca i otwarł drzwi dla swojego szefa. Oliver wyszedł z auta, zapinając swój płaszcz. Do tej pory Felicity widziała tylko zdjęcie mężczyzny, ale nawet wtedy uważała go za bardzo intrygującego. Teraz gdy ujrzała go po raz pierwszy na żywo, poczuła coś, czego nie potrafiła nazwać. Dziwne trzepotanie, mrowienie, którego jeszcze nigdy nie czuła.
I jakby on też wyczuł jej obecność, obrócił się i spojrzał w górę.

http://are-you-alice-girl.blogspot.com/
Rozdział 10
Chłopak wraca do nas i podaje mi urządzenie. W rękach ważę ciężar sprzętu, pytająco unosząc brwi. Danielle wskazuje mi, że śmiało mogę odpalić to maleństwo. Zaraz po włączeniu się komputera, zadziwiają mnie dwie rzeczy. Pierwsza z nich to logo SkyTechu na tapecie, natomiast drugą okazuje się być niemożliwa wręcz ilość ikon na pulpicie wynosząca chwalebne jeden.
Projekt Jabberwock.
Przesuwam kursor i otwieram program, a ekran momentalnie staje się czarny z widniejącym na nim zielonkawym, niezrozumiałym dla laika tekstem. Palce zaczynają mnie świerzbić, kiedy dociera do mnie prośba samorządu.
— Musisz dokończyć dzieło Aarona i zhakować Króliczą Norę.

http://crownsjewel.blogspot.com/
Rozdział 5
- Królowi chyba spodobał się mój upór, ponieważ nadał mi tytuł i dał posiadłość w stolicy oraz ziemie na wsi – na wakacje. Skorzystałam z okazji i postanowiłam wziąć los we własne ręce. Pomnożyłam majątek, a król odwiedzał mnie i dziecko. Jednak nie wiesz jak ciężkie jest życie, kiedy masz na duszy sekret. Jak ciężko jest być całe życie czyimś wyrzutem sumienia. A teraz, kiedy na tronie zasiada Wishmore… Na Boga, królestwo Ravell czeka zagłada. Mój syn całe życie był na bocznym torze. Od dziecka wmawiano mu, że nic mu się nie należy poza tym, co ja sama dla niego wypracowałam. A ja? Lata milczenia, upokorzeń, strachu i poczucia odrzucenia.

http://theraviollies.blogspot.com/
13. KSIĄŻKI – CZYLI NOWOŚCI NA MOJEJ PÓŁCE
Po co odkładać pieniądze na wyjazd do Paryża, skoro można kupić kolejne książki?
Przegląd tego, co przez ostatnie trzy miesiące wpadło w moje łapki.
Ponad osiemnaście nowości!
Zapraszam!

http://klamstwo-to-krzywe-zwierciadlo-prawdy.blogspot.com/
II Ten sen nazywa się czas
- Ten sen nazywa się czas, Lightwood. Jeśli nie możesz obudzić się, chodź spać. Jak się obudzisz, to się obudzisz.
Isabelle Lightwood nie skomentowała maślanego masła, które było bez sensu, ale ufała Magnusowi, ponieważ był chłopakiem jej starszego brata. Skinęła głową.
- Mówisz, że czas? - W jej głosie było słuchać okrutne zwątpienie.
- Śnisz o przeszłości, której nie znasz. To niebezpieczne. - Magnus zmarszczył brwi.
- Okej, to ostatnie pytanie. Dlaczego w tym śnie jesteś ty? - Przekroczyła próg mieszkania tuż za swoim rozmówcą. Czarownik machnął ręką.
- To jest po prostu dziwne lub, bo jestem ostatnią żywą osobą, która widziała te wydarzenia.

http://wladediary.blogspot.com/
9. Utracone nadzieje
Pojedyncze krople deszczu zaczynały opadać na okolicę, kiedy srebrny sedan parkował przed hotelem. Trzy kobiety wysiadły z auta, czujnym spojrzeniem taksując otoczenie.
- La malbeno de pluvo. - szepnęła jedna z nich. Ciężkie chmury, niczym na rozkaz skłębiły się nad okolicą, a kilka sekund później zaczął padać rzęsisty deszcz. Czarownice żwawym krokiem ruszyły w stronę hotelu, przygotowując się do bitwy.

http://xtruehappiness.blogspot.com/
Rozdział 8: Niespodziewany powrót
– Prawie się przewróciłaś, co się stało? – Nieznajomy głos rozbrzmiał mi koło ucha. Odwróciwszy głowę, ujrzałam wysokiego blondyna z wyraźnymi kościami policzkowymi. Wyraz twarzy miał bardzo przyjazny, a włosy delikatnie opadały mu na czoło. Czarna koszulka opinała się na jego ciele, ukazując zarys mięśni chłopaka. Mój wzrok powędrował ku jego szyi, gdzie znajdował się srebrny łańcuszek. Nie wiedzieć czemu, skądś kojarzyłam jego osobę.
– Nie, wszystko okej. Nagle straciłam równowagę – wytłumaczyłam się oniemiała. – Dziękuję – dodałam od razu, uprzednio odwracając się do niego przodem. – Jestem...
– Tess? – przerwał mi, marszcząc brwi.
– Tak – odparłam niepewnie. – Skąd...? – Nie dokończyłam pytania, bo znowu mi przerwał.
– To ja, Brad. Pamiętasz mnie?

Różycki musiał przyznać, że nie zmieniła się wiele przez ten rok. Nadal zwracała uwagę smukłą figurą, teraz podkreślaną jeszcze przez wąską, równą popielatą sukienkę sięgającą niewiele ponad kolano. Przewiązana w biodrach błękitna szarfa przydawała dziewczynie szczególnej lekkości, a odkryte ramiona kusiły bliżej niesprecyzowaną obietnicą. I tylko z szarych oczu zniknęła beztroska, szczenięca radość, jakby spłonęła wtedy w białoszyckim dworku.
W pierwszej chwili blondynka speszyła się nieco, lecz gdy tylko rozpoznała stojącego w progu mężczyznę, natychmiast rozpogodziła się. Z zupełnie nieprzystającym dobrze ułożonej panience piskiem podbiegła do niego i rzuciła się mu na szyję.
– Kobieto, puchu marny!– zaśmiał się Różycki, jednocześnie pozwalając się wycałować w obydwa policzki. – Miej litość dla starego człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy