piątek, 26 czerwca 2015

Nowe posty (154)

Deszcz
Sobiemir nigdy nie lubił słońca. Jego światło było tak… parzące. Spoczywało na jego bladej cerze zostawiając czerwone plamy i nieprzyjemne uczucie. Dlatego już jako dziecko odmawiał przebywania na nim i nie bawił się z innymi. Dlatego zainteresowała się nim czarownica.

http://case-amoroso.blogspot.com/
Rozdział 22
Lecimy w melanż. – poinformowałam – I smacznego!
- Isco, pilnuj jej, bo jutro mi powie, ze Messi to miłość jej życia – jaki żartowniś z tego mojego brata.
- Tego to nawet ja nie przeżyję – Franek puścił mi oczko.
- Do jutra! – krzyknęłam na odchodne i już mnie nie było.

http://baekyeol-stories.blogspot.com/
Rozdział 1: Delicate Boy
Dzwonek na lekcję przerwał zabawę chłopaków. Cisnęli książkę w chłopaka i śmiejąc się, ruszyli korytarzem. Przedstawienie dobiegło końca.
Chłopiec patrzył za nimi, jego dolna warga drżała, jakby za chwilę miał się rozpłakać. Pochylił się, aby zebrać z podłogi swoje rzeczy. Zły na samego siebie, w końcu podszedłem do niego. Kucnąłem i podniosłem jeden z jego podręczników. Spojrzałem na okładkę — „Matematyka ”. Podałem mu, a gdy wyciągnął rękę, aby zabrać ją ode mnie, uśmiechnąłem się.
Dostrzegłem, że pomimo błyszczących w kącikach łez, miał piękne oczy.

http://rehabilitation-by-avengers.blogspot.com/
2.8 Walka o przyjaciela, czyli "Upomnij się o swoje"
~ Ty jesteś od niej silniejsza Ivy. Tylko musisz mieć odwagę, aby upomnieć się o swoje. Blade zrobiła wszystko by pozbawić cię tej odwagi, a teraz znajdź ją u upomnij się... to twój świat i przyjaciel, a demonica nie powinna ci tego odbierać... więc powstań i walcz ~ powiedziała bardzo donośnym tonem, próbując mnie zagrzać do walki i po chwili zniknęła tak szybko jak się pojawiła. Madame miała absolutną rację. To był mój świat i to mój przyjaciel, więc musiałam walczyć o to. Żaden demon nie powinien mi tego odbierać!
Po tym jak przypomniałam sobie o powodach, których walczę, to poczułam niespodziewany przepływ adrenaliny i brawury. Czułam się niczym król, który chcę odzyskać tron. Więc musiałam walczyć. Po chwili znów stanęłam na podłodze i spojrzałam na nią gniewnie, chodź wzrok pewnie miałam pusty. Blade mocno zdziwiła się moją postawą.

http://evansowna-lily.blogspot.com/
Rozdział ósmy, czyli rozmowa z dyrektorem
-Ooo! Harry! Jakie ładne imię! - powiedziała Lily, a wszystkie dziewczyny się zaśmiały.
-My tutaj o takich poważnych sprawach, a tobie tylko jakieś bzdury w głowie. Może nazwiesz tak swoje dziecko? - zażartowała Maggie.
-A żebyś wiedziała - uśmiechnęła się Evans promiennie.
Dziewczyny jeszcze długo rozprawiały na temat listu. Jedno było pewne: na pewno przyjadą do kuzynki Gabrielle na wakacje. Propozycję zostania matką chrzestną i miejsca zamieszkania Gabrielle postanowiła przemyśleć sama.

http://heylin-mafia.blogspot.com/
Rozdział 2: Zwykli śmiertelnicy
John nie zastanawiał się, tylko natychmiast wybiegł przed frontowe drzwi, akurat gdy granat wybuchł. Chase zaraz wyłapał go na celownik, ale spudłował oddając pierwszy strzał.
– Kurwa – syknął, próbując wymierzyć lepiej uciekający w panice cel, który już dobywał własnej broni, nie chcąc zginąć bez walki.
Kimiko stała z boku wraz z ochroniarzami, którzy za nic nie mogli się wtrącić. W ułamku sekundy, Chase znów pociągnął za spust i postrzelił Johna w kolano. Mężczyzna padł na ziemię, wrzeszcząc z bólu. Zaczął się wić, jak gdyby oblazło go stado pszczół, lub wpadł w zbiornik pełen piranii. (...)Zdzierał gardło tak potwornie głośno, że Kimiko musiała zatkać uszy. Victor prychnął z odrazą, widząc jej słabość.
Chase natomiast przystanął nad targanym okrutnym cierpieniem bezczelnikiem, który próbował znaleźć w sobie silę, by choć na moment przestać krzyczeć i zacząć błagać swego napastnika o litość. Ból w postrzelonym kolanie był jednak zbyt wielki, a Young nieugięty – nie zamierzał poprzestać na jednym strzale.

http://nowywaszyngton.blogspot.com/
Rozdział 1: Falling down
Gad zmierzał w jej stronę. Schowana za zakrętem nie była w stanie go zobaczyć. Przełknęła ślinę. Oczami wyobraźni widziała rogatą głowę kołyszącą się na długiej szyi. I ostre szpony. I kły. Chrzęst kamieni stawał się coraz głośniejszy, bliższy. Lara bezszelestnie sięgnęła prawą ręką po strzałę. Drugą dłonią trzymając łuk osadziła jej koniec na cięciwie. Teraz albo nigdy. Wychyliła się równocześnie napinając strunę. Nie celowała. Posłała pocisk przed siebie. Czas przyspieszył. Nie miała nawet sekundy na podziwianie potężnego jaszczura; jego złocistych łusek, majestatycznie rozłożonych skrzydeł czy najeżonych kolców. Grot wbił się dokładnie między powieki stwora.

http://make-me-heart-attack.blogspot.com/
Sixteen / Shouldn't have been here
- Lepiej będzie, jak już pójdziesz… proszę – dukam łamiącym głosem. On tylko wzmacnia swój uścisk, napierając na mnie swoim ciałem. Mogę poczuć szybkie bicie jego serca i niesamowity zapach męskich perfum. Chryste, niech on sobie idzie. Nie chcę, żeby mnie dotykał.
Widzi, że nie zamierzam odpuszczać. Całe szczęście.
- Następnym razem – mruczy, spoglądając mi w oczy. Tkwimy w tej pozycji kilka sekund, minut, a może nawet godzin. Nie wiem, czas staje w miejscu. Gdy nasze wargi się stykają, chcę jak najszybciej stamtąd uciec. Jednak tego nie robię, wręcz przeciwnie. Lewą dłoń opieram na ramieniu mężczyzny, oddając słodką pieszczotę. Eksploruje moje podniebienie, kosztuje od środka, zjeżdżając dłońmi nie tam, gdzie trzeba. Nie powstrzymuję go, nie potrafię. Wiem, że takowa sytuacja winna nigdy nie mieć miejsca, lecz człowiek popełnia błędy, by później stać się mądrzejszym i bogatszym o bagaż doświadczeń. W moim wypadku jest on już zbyt ciężki, bym potrafiła sobie sama z nim poradzić.

http://marzenie-niewolnika.blogspot.com/
Rozdział 6
Od przyjazdu brata John wciąż chodził spięty i zdenerwowany. Co go podkusiło, żeby wtedy kupować tego chłopaka? Przez to miał tylko więcej problemów na głowie, a on do niczego mu nie był potrzebny! W dodatku Mark wprosił się do jego domu jak gdyby nigdy nic i John musiał ukrywać niewolnika, żeby braciszek go nie zauważył. Co jak co, ale nie mógł dopuścić, by ta dwójka się spotkała.

http://secret-wolf.blogspot.com/
27. Nowy początek – Nikt nie mówił, że będzie łatwo
— Wychodzisz gdzieś? — zapytał bez specjalnego zainteresowania, nawet nie podnosząc wzroku znad laptopa.
Chyba każda kobieta w takiej sytuacji straciłaby całą pewność siebie, ale nie Selena. Mrużąc powieki, uśmiechnęła się zalotnie i położyła dłoń na obudowie komputera. Przesunęła palcem bo brzegu monitora, a złote bransoletki na jej przegubie zadzwoniły kusząco.
— Tak — zakomunikowała, siląc się na spokój i zamknęła przeklęte urządzenie zmuszając mężczyznę do spojrzenia na siebie. — A ty, idziesz ze mną.
— Interesujące, gdzie? — Hunter podparł się na łokciu, a następnie odchylił się na kokerze oceniając wzrokiem ubiór kobiety. Lazurowe oczy przesunęły się od cieniutkich ramiączek białej, koronkowej sukienki do lekko rozkloszowanego dołu, sięgającego połowy uda.
— Najpierw na deptak, a później na plaże — poinformowała, krzyżując ręce na piersi. Gdy zbyt długo zwlekał z odpowiedzią, zmrużyła groźnie powieki. — Będzie trzeba to wyciągnę cię siłą.
— Chciałbym to zobaczyć — prychnął z sarkazmem, sprawdzając coś na wyświetlaczu telefonu.
— Żebyś się nie zdziwił…

http://diaries-written-in-blood.blogspot.com/
Rozdział 9
Pustymi uliczkami Mystic Falls biegła dziewczyna. Słone łzy spływały po policzkach spadając na betonowe płyty chodnika. Elena miała wrażenie, że każde zderzenie kropli z ziemią odbija się echem w jej uszach. W głowie miała mętlik, nie miała pojęcia co przed chwila się wydarzyło. Lecz jedyną rzeczą, której była pewna to, to że popełniła jeden z największych błędów życia. Darzyła Stefana ogromnym uczuciem, chciała z nim być do końca, ale to co ją dręczyło było inne. Czuła dziwną wolność oraz zew natury. To nie było dobre, to było mroczne.

http://magia-i-firestar.blogspot.com/
Rozdział 3
Demonologia. Cóż za fascynujący temat! Ta archaiczna łacina, która może tylko zachęcać do zgłębiania zagadnienia. No i to wspaniałe, wyraźne, ręczne pismo klasztornych mnichów!
Boże, miej litość!
Zatrzasnęłam opasły, leżący przede mną tom, i oparłam się czołem o skórzaną okładkę.[...]
- Mam! Udało się!
Podskoczyłam ja oparzona słysząc ten okrzyk tryumfu, który wyrwał się z piersi Sama. Krzesło, na którym siedziałam, zachwiało się niebezpiecznie od gwałtownego ruchu. W ostatniej chwili chwyciłam ręką za blat potężnego biurka i przywróciłam mebel do właściwej pozycji.
- Zmarłego byś obudził tymi wrzaskami – skwitowałam cierpko. - Co się udało?

http://zatrute-serca.blogspot.com/
14
— Przejdziemy się? — zapytał tymczasem Sam, rzucając mi spojrzenie przepełnione pewnością siebie, jakby uważał, że nie mogę mu odmówić, na co miałam wielką ochotę. Nie chciałam jednak zachować się w stosunku do niego niegrzecznie, bądź co bądź ocalił mnie. Dlatego wysiliłam się na uśmiech i kiwnęłam potwierdzająco głową.
— Dziękuję za uratowanie życia. — powiedziałam na pół żartobliwie, gdy wolnym krokiem szliśmy w stronę Wielkiej Sali. Starałam się, by mój głos brzmiał naturalnie.
— Och, nie ma za co. — Machnął ręką z miną „już dość tych pochlebstw”. — To nic wielkiego.
— Owszem, jest. Chyba niecodziennie ratujesz ludzi?
— W zależności od tego, komu chcę pomóc.
— Dlaczego stwierdziłeś, że chcesz pomóc właśnie mnie?
Przyjrzał mi się z rozbawieniem.
— Nie zostawiłbym małej, bezbronnej dziewczyny na środku zaciemnionego korytarza. Czy to wystarczający powód?
— Nie jestem mała i bezbronna. — odpowiedziałam tylko, czując pulsowanie krwi w żyłach. Z niewiadomych przyczyn byłam przy nim jednocześnie zirytowana i podekscytowana.

http://opowiadaniazkrainypiewotniaka.blogspot.com/
Część 15
Nawet nie zauważyłam, kiedy przestało padać. Ale, co dziwne, tylko na mnie. Wpatrywałam się w oddaloną za mną przestrzeń, a tam padało. Już nawet deszcz ma mnie dość? – pomyślałam siadając normalnie na ławce. Ociągając się otworzyłam oczy.
- C-co…? – popatrzyłam nad siebie i zobaczyłam parasol. Schodziłam wzrokiem w dół i dokładnie się przyglądając każdemu jego milimetrowi, dopiero ujrzałam osobę, która ten parasol trzymała.
- Czemu tu siedzisz? – zapytał z troską.
- Nie chciałam wracać do domu. A ty? Co tu robisz? Powinieneś zostać na zajęciach… - odparłam.
- Nie mogłem cię tak zostawić, jeszcze zrobiłabyś coś głupiego – chłopak przysiadł się do mnie. Było widać, że kłamał, ale nie miałam w tamtej chwili ochoty, żeby wchodzić w szczegóły. Teraz już razem siedzieliśmy pod parasolem, chociaż i tak mokliśmy, bo siedzieliśmy za daleko siebie.
- Skąd wiedziałeś, że tu będę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy