sobota, 18 lipca 2015

Nowe posty (157)

Rozdział 1: Ostrzeżenie
Gdy Gelu zbliżał się do rzeki, kątem oka dojrzał coś, co natychmiast przykuło jego uwagę. Kilkadziesiąt kroków dalej, wśród rosnących na drugim brzegu wysokich trzcin, leżała kobieta. Nogi do kolan znajdowały się w wodzie, a zdradziecki nurt starał się z powrotem wciągnąć ją w głęboką toń. (…)
Nagle przypomniał sobie historię starca o szpiegu, który sprawił tyle problemów w wiosce. Czyżby to ona do tego doprowadziła? Z jednej strony tłumaczyłoby to jej niezwykły wygląd, lecz z drugiej powodowało powstanie kolejnych wątpliwości i pytań.
Gelu spoglądał na nią zaledwie kilka sekund, zastanawiając się, gdzie najlepiej pochować kobietę. Nagle jej pierś delikatnie uniosła się ku górze, po czym jeszcze szybciej opadła.

http://zloto-z-gwiazd.blogspot.com/
Rozdział 25
Zakochała się.
Była rozbawiona, kiedy pierwszy raz to zauważyła. Rozbawiona i trochę zawstydzona. Przejdzie mi, pomyślała. Zdarzyło jej się dziecinnie zadurzyć w jakichś przypadkowych osobach kilka razy i zawsze mijało to po dwóch, trzech tygodniach, stając się jedynie wspomnieniem, nad którym mogła pokręcić głową,
Nie przeszło.
Teraz naprawdę zaczynało ją to niepokoić. Początki zawsze były takie słodkie, ten przyjemny niepokój, ogarniający w obecności obiektu uczucia, podniecenie, euforia, łowienie każdego słowa, spojrzenia, wyobrażanie sobie, że są dowodem miłości… ale to na szczęście przemijało bez śladu, nie pozwalając zgorzknieć, zamienić się w zawód. Teraz – jakoś nie chciało.
Nie mogła przecież pozwolić sobie na coś tak nierozsądnego. Nie mogła się naprawdę zakochać w tym niemal siedem lat młodszym złotowłosym chłopcu, który zapewne nie dbał o nią ani trochę w ten sposób i byłby zdumiony i speszony, gdyby dowiedział się o jej uczuciach.

http://ellie-z-tanglewood.blogspot.com/
Rozdział 10
Kiedy babcia podniosła się z fotela, zdałam sobie sprawę, że moje odczucia co do jej postury były mocno przesadzone. Była wyższa, niż myślałam – a może to wrażenie wywoływała idealnie wyprostowana sylwetka, tak rzadko widywana u starszych ludzi?
– Claude napisał mi, że odwołałaś ślub – odezwała się.
– Tak.
Nie wiedziałam, co mogę jeszcze powiedzieć. Czułam się nieswojo pod badawczym spojrzeniem. Przez chwilę bałam się, że babcia zechce wygłosić kazanie o wstydzie i kompromitacji, na jakie naraziłam rodzinę.
– Hm – mruknęła. – Dlaczego?
– Nie pasowaliśmy do siebie – powiedziałam sztywno.
– I przyszło ci to do głowy dopiero w dniu ślubu?
– Rodzice chcieli, żebym…
– Czy ty nie masz już własnego zdania? – Wydawało mi się, że w jej oczach dostrzegam kpinę. Milczałam. Nie miałam ochoty mówić o tym wszystkim tej obcej mi kobiecie.

http://malecszklanypantofelek.blogspot.com/
Rozdział 13
Leżał na błękitnej pościeli z rękami włożonymi za głowę, nie mogąc zasnąć. Jak co wieczoru myślał o Magnusie i martwił się o niego. Co jeśli wysłał go na pewną śmierć? Jeśli nie uratuje Isabelle i nie wróci do niego? Odruchowo potrząsnął głową. Nie, to niemożliwe. Wysoki Czarownik Brooklynu zawsze wraca i potrafi się uratować nawet z największych opresji.

http://syn-nieba.blogspot.com/
Prolog
Od kiedy Rachel miewa prorocze wizje, wszystko zaczyna nabierać sensu. Niesłyszane dotąd Słowa Wyroczni nareszcie wychodzą na światło dzienne i domagają się wyjaśnień. Jakby tego nie było mało, Kenny wie, że Uranos szykuje się do powrotu, a pokonanie go, będzie prawie że nie możliwe. Syn Nieba mimo wszystko chce zmierzyć ze swoim ojcem raz jeszcze - twarzą w twarz - lecz postanowienia Chejrona w związku z nadchodzącą misją są zupełnie niespodziewane, wręcz szokujące. A co najważniejsze: Co oznacza fraza "Cielo e Terra" widywana tyle razy w snach Kenny'ego? Tego nikt nie wie... na razie.
Ale na każde pytanie jest jakaś odpowiedź. Wystarczy ją poszukać.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Nie taki gówniany dzień
Victor zajął miejsce pośrodku salki totalnie rozochocony na myśl o wspólnym maltretowaniu ściskanej przez niego chudzinki, jednakże nie mógł sobie pozwolić na swawolę, dlatego czekał cierpliwie, aż kompan przestanie wertować kartki kieszonkowego wydania zbioru przepisów. Każde działanie kocich wojowników powinno mieć podstawę prawną, by nie przysporzyło im gniewu księcia, więc mężczyzna oczekiwał na wytyczne, rozkoszując się słodkim zapachem włosów ofiary.
Wreszcie Polak skończył, odkładając książeczkę o umazanej zaschniętą krwią okładce na stolik z puszkami po piwie.
– Słabo. Za podglądanie księcia w akcji obcięcie nosa albo palca u ręki.
– Nie! – wydarła się dziewczyna tak, że jej nasycony grozą głos rozbrzmiał echem po najdalszych częściach lochów.
– Nie... – zajęczał zawiedziony Victor. – Tylko tyle? A możemy to podciągnąć pod próbę otrucia? Wiesz, ona jest kucharką.
– Zapomnij – uciął wysoki wojownik, drapiąc się po zarośniętej brodzie. – Ale jak tak się do tego napaliłeś, możesz to zrobić sam, bolszewicki bydlaku.

http://moja-druga-szansa.blogspot.com/
Rozdział 8: Zabawa w detektywa cz. I
- No, w końcu się ogarnęłaś - Eliza usiadła rozradowana naprzeciwko mnie.
- Zatęskniłam za przyjaciółką - uśmiechnęłam się. - Przepraszam za wszystko.
- Ja też przepraszam - złapała mnie za rękę. - Nawet tego Kamila ci odpuszczę, ale temu młodszemu trzeba będzie wykręcić jakiś numer. Dzieciak mnie irytuje.
- Ależ oczywiście! Jakieś pomysły? - udałam podekscytowanie jej pomysłem.
- Trzeba będzie trochę nad tym pomyśleć. Nasz pierwszy numer przecież nie może być byle jaki - widać, że ma wprawę w tego rodzaju "zabawach".

http://krwawy-rytual.blogspot.com/
Epilog
- W imieniu jego wysokości, króla Alexandra VI, władcy Gorthsmarii, za ogromną ilość morderstw, między innymi sławnego maga Khartu Vemin, nadwornego sługę Herzalda Olsamda, prawą rękę króla – Insata Mezi, dowódców strażników... – rozległ się donośny głos mówcy, który odczytywał wyrok.
  Verinna przewróciła ze znużeniem oczami, wysłuchując wyroku. Zanosiła się niezmiernie długa i nudna przemowa. Zerknęła beznamiętnie na szczerzącego zęby dowódcę, który dotykał naostrzonego topora, patrząc się na nią z pragnieniem zemsty. Widząc jego niezmiernie zadowoloną twarz, nie mogła powstrzymać drwiącego uśmiechu.
Przyjrzała się zebranym ludziom. Gdzieś na samym końcu dostrzegła stojących nieco dalej od ludzi kilka postaci owiniętych w czarne szaty. Uśmiechnęła się, wiedząc, że to na pewno członkowie Bractwa.
  Stała przy prawej krawędzi sceny specjalnie naszykowanej do wykonywania wyroków na skazanych na śmierć więźniów. Zaraz obok był gruby, niski, solidny mur, a za nim otchłań błękitnego morza z zachodzącym w półmroku słońcu. Horyzont nabrał krwawego koloru.
  Zmierzch... Zawsze go kochała. To była wręcz wymarzona pora na śmierć. 

http://sunshinelittlestory.blogspot.com/
Rozdział 24: ups... co dalej?
- Co to jest? – Jim nigdy nie był tak wkurzony, przynajmniej nie na nią – Kolczyki, tatuaże, rozumiem… Nie stawiałem ci żadnych warunków, myślałem, że jesteś dobrą dziewczyną… Imprezujesz, chlejesz… Pieprzysz się z nauczycielem, rzucasz się nawet na Roya?!
Lana otworzyła usta z wrażenia, nie mogła jednak nic z siebie wykrztusić. Zresztą, Jim jeszcze nie skończył.
- Nie wierzę… Myślałem, że wszystko jest w porządku, Kim miała rację, nie powinienem ci na wszystko pozwalać… Nie wierzę w to. Nie mam pojęcia co z tobą zrobić – krążył po pokoju nawet na nią nie patrząc. A ona siedziała zszokowana, nie mogąc uwierzyć w to co się działo – jasna cholera!

http://klamstwo-za-klamstwo.blogspot.com/
Rozdział 13
Virveth wstała, podeszła do niej. Zaczęła zastanawiać się, jaka jest w dotyku. Wyciągnęła dłoń, nie będąc do końca pewna, czy to, co robi jest odpowiednie.
Było zimne, nawet przyjemne w dotyku. Nagle przeszył ją ogromny ból. Z materiału natychmiastowo wyrósł kieł, który przebił jej dłoń na wylot. Syknęła, zabrała rękę. Ciepło rozlało się po jej ciele, a rana zaczęła powoli znikać.
- Ja nie próbowałem nawet tego dotykać.

http://crownsjewel.blogspot.com/
Rozdział 9
Książę Bastard stał na wzgórzu. Zupełnie jak tamtego strasznego dnia, gdy ponieśli największą w tej wojnie klęskę. Milcząco patrzył przed siebie, widząc jak kolejni ludzie padają na ziemię. Wtem Hal
dostrzegł coś na horyzoncie. Zmrużył oczy, by lepiej przyjrzeć się temu zjawisku.
Coś na kształt fali zbierało się i kroczyło w jego stronę. Hal zacisnął mocniej dłoń na mieczu i zorientował się, że nie może wykonać nawet pół kroku. Stał bez ruchu i patrzył jak fala zalewa pole bitwy. Jak i tak zroszona krwią murawa zaczyna pływać w morzu krwi. I ta krew dotarła aż do niego. Zmoczyła książęce czubki butów. Chciał krzyknąć, albo uciec. Ruszyć na pomoc tonącym w oceanie krwi przyjaciołom, ale nie potrafił.

http://jacksparrow-inlove.blogspot.com/
Rozdział 17
Mniej więcej w połowie drogi niepokojąco blisko mego prawego boku dobiegł mnie nerwowy szelest. Zaraz po tym usłyszałam huk wystrzału skierowanego w moją stronę. Spojrzałam po sobie w szoku...

http://memuary-rodziny.blogspot.com/
Rozdział IX: Srebrny Król
– Wasza Wysokość także był Infantem?
Odpowiedź zaskoczyła go.
– Nie, proszę pana. – Srebrny Król pokręcił głową. – Muszę być jakimś wyjątkiem od reguły, bo okres Infanta mnie ominął. Nie wiem jak to możliwe. Szukałem już podobnego przypadku, ale nie znalazłem. Dlatego ten stan nieznajomości własnej tożsamości mnie tak fascynuje – powiedział z goryczą.
Znów spojrzał na swoje dłonie i nie odzywał się przez chwilę. W tym czasie do Infanta dotarł sens wszystkich poprzednich słów pana wampirów. Zdziwiło go, a nawet oburzyło to. Jak można komuś zazdrościć amnezji? Chciał już na ten temat coś powiedzieć, ale w tym samym momencie Srebrny Król zacisnął i rozluźnił dłonie, co na krótki moment uwypukliło blizny. Wtedy do niego dotarło. Kiedy pan wampirów był człowiekiem, musiało przytrafić się mu coś naprawdę okropnego.
– Czy jeśli odzyskam wspomnienia, Wasza Wysokość, to przypomnę sobie także moment… śmierci? – spytał.
– Aby zostać wampirem, podczas przemiany należy być świadomym i pragnąć bardzo mocno żyć. Takich rzeczy się nie zapomina.

http://corka-mafii.blogspot.com/
Rozdział 4
– Chyba trzeba dać im nauczkę, jak myślicie chłopcy? – zapytał swoich ludzi Manuel.
Soldiers tylko się uśmiechnęli wiedząc o co chodzi szefowi. Martin wciąż przyglądał się z boku, miał ocenić nowo przyjętych ludzi aby potem zdać relację ojcu. Jak na razie sprawowali się bez zarzutu. Jego przyjaciel dał ręką znać, żeby zaczęli działać. Chłopcy tylko na to czekali. Podeszli do delikwentów i po kolei zaczęli ich bić i kopać, aż krzyki tamtych całkowicie ustały, gdy nie czuli już bólu. Przestali na chwilę i spojrzeli na pobitych mężczyzn. Widząc, że jeden z nich jeszcze całkiem dobrze się trzyma, chcieli go wykończyć, gdy Martin powiedział:
– Zostawcie go! – Podszedł do leżącego na ziemi mężczyzny i nachylił się nad nim. – Przekaż Patriciowi, żeby nie wkraczał na nasz teren.

http://learn-love-again.blogspot.com/
#35 Love bites. So do I
Prześcigaliśmy się w tym, kto lepiej odegra swoją rolę. Alex co rusz patrzyła na nas zaniepokojona. A my zachowywaliśmy się, jakby nic się nie wydarzyło, jakby ten pocałunek nic nie znaczył, nic nie zmienił. Ale znaczył. I zmienił wszystko. Teraz przynajmniej wiedziałam, na czym stoję. Dowiedziałam się, że nie tylko nic więcej z tego nie będzie, mało tego, zrozumiałam, że nie jest nawet moim przyjacielem. Prawdziwy przyjaciel zmierzyłby się z sytuacją i powiedział co myśli.

http://arrow-olicity.blogspot.com/
Cupid's Angel 5
- Panie Queen? Tu detektyw Lance.
- Tak, Detektywie – odpowiedział Oliver.
- Znasz kogoś o imieniu Felicity? Nie znam nazwiska, ale blondynka, niebieskie oczy? – Lance brzmiał jak na skraju wytrzymałości i Oliver natychmiast pomyślał, że Felicity mogła wypaplać jego sekret policji.
Jeśli tak było, przyznając się, że znał tą kobietę mógł wpaść w tarapaty. Mimo to wykrywacz kłamstw udowodnił przecież, że nie zrobiła by czegoś takiego. Z drugiej strony, maszyna twierdziła też, że ona była aniołem. Co było absolutnie szalone, nie wspominając już, że nieprawdopodobne.
Ale co, jeśli była w jakimś niebezpieczeństwie i dlatego Detektyw się z nim skontaktował?
- Tak, znam kogoś zwanego Felicity – przyznał niechętnie, spoglądając na Diggle’a.
- Co się dzieje? – spytał Diggle.
- Kilka godzin temu, jeden z naszych oficerów widział ją płaczącą, wałęsającą się w kółko po Glades. Nie powiedziała wiele. Ale wspomniała, że szuka ciebie – wyjaśnił Detektyw.
Powinna być w Central City.

http://poezja-narzucona.blogspot.com/
Rap o sobie
SŁOWA:
oberża - zmykaj - miecz - tonąć - przesilenie - reszta
Tutaj przy ulicy stoi oberża
Ludzie w niej patrzą jak ich klub zwycięża
Ja siedze i czekam, aż przybędzie konsjerża
Na ścianie w pokoju wisi pawęża!

http://nowa-w-hogwarcie.blogspot.com/
Rozdział 22
- Jak by cię tu nazwać, brzydalu? – Brzydal było niezłym przezwiskiem, ale potrzebowała jakiegoś imienia. Przyjrzała się stworzeniu, gdy uczepił się ostrymi paznokciami jej palców. Czuła wzrok rodziny na sobie. – Już wiem! Wyglądasz mi na Wiesława! Będziesz moim Wiesiem? Taaak, będziesz. – Pogładziła go pod bródką. – Trzeba ci załatwić szykowną obrożę i już możesz ze mną jechać do Hogwartu!
– Em… Jesteś pewna, że chcesz go tak nazwać? – Scorpius posłał siostrze dość niepewne spojrzenie.
– Tak! Chodź, Wiesławie. Pokażę ci twój nowy dom. Nie jest tutaj tak źle. Też się zdziwiłam. – Zaczęła się oddalać; głos dziewczyny niósł się po korytarzu. – Karmią nas nieźle. Wcale nie ma żadnych nagich wampirów i biednych króliczków, a…
– To nie było normalne. – Draco nie do końca wiedział, co się właśnie wydarzyło. Wciąż patrzył na drzwi, za którymi zniknęła Nora.
– Ona nie jest normalną dziewczyną. Ale za to ją kochamy. – Astoria uśmiechnęła się tak, jak tylko matka potrafi się uśmiechnąć.

http://dziedziczka-podziemia.blogspot.com/
Rozdział V
– Naprawdę myślisz, że ostatecznie chce ją zabić? – zapytał, wzdychając z irytacją. – Gdybym chciał, Victor by jej nie ratował z tego pożaru. Nie umieściłbym jej u Cassandry. Nie mam w planach jej zabijać, przynajmniej na razie. Chcę pokierować jej życiem i jej mocą na nasz użytek.
– Ale dziadku – wtrąciła. – Nie byłoby lepiej, gdyby wychowywała się w rezydencji, od dzieciństwa się ucząc, miałbyś ją pod stałą kontrolą, mógłbyś ją ukształtować, jakbyś chciał i wówczas...
– Nie. Pomyśl o Eunice. To ta sama krew. Moja krew. Nie słuchają żadnych rozkazów, nie są lojalne. Jane jest taka sama jak Eunice.
– Więc jak...
– A co trzyma Victora przy Podziemiu? Pojawił się znikąd, jego magia jest jaka jest, tego nie zmieni, ale nie musi nam służyć. Mógłby zaszyć się gdzieś na końcu świata i robić co chce, tymczasem jest lojalny. – Victoria wzruszyła ramionami. – Daliśmy mu poczucie wspólnoty. On czuje, że gdzieś należy.

http://mallaroy.blogspot.com/
20. Samokontrola i jej braki
— Czy on jeszcze żyje? — zapytał z cieniem wątpliwości, ale w tym momencie Yorick otworzył jedno oko i posłał Mulatowi tak mordercze spojrzenie, że ten natychmiast cofnął dłoń.
— Demon, nie królik — wymamrotał pod nosem, a Lizzy udała, że tego nie usłyszała.

http://ask-loki.blogspot.com/
Masz jakąś ulubioną straszną historię...?
Może byłem przewrażliwiony, a może zadziałał u mnie szósty zmysł… Od początku ta sytuacja mi nie pasowała. W nocy ani na chwilę nie mogłem zmrużyć oka. W końcu, zniecierpliwiony, postanowiłem trochę pochodzić po okolicy, rozprostować kości… Nie wiem, jak długo tak wędrowałem, musiały minąć z dwie godziny, gdy... usłyszałem krzyk.

http://case-amoroso.blogspot.com/
Epilog
- Księżulku, obrączki, cmoku cmoku i ogromny datek na kościół – przerwał mu Marc. Kocham go, wiecie? Tylko on mógł z naszego ślubu zrobić szybkie przedstawienie. Sofia to się zraz pod ziemię ze wstydu zapadnie.

http://diaries-written-in-blood.blogspot.com/
Rozdział 12
Czerwone i niebieskie światła policyjnych kogutów co chwila oświetlały poważną twarz młodego Salvatore'a. Chłopak stał oparty o mur głównego budynku szkoły wyczekując aż drzwi prowadzące do miejsca zbrodni otworzą się. Nie musiał długo się niecierpliwić bo po paru minutach wyszła szeryf Mystic Falls- Liz Forbes.Z głośnym zgrzytnięciem ściągnęła gumowe rękawiczki i rzuciła je niedbale na maskę radiowozu.
-Wiadomo coś więcej? - spytał widząc jak zdenerwowana kobieta wyciera dłonie o ciemno zielony mundur.
-Jak na razie jedyny plus to taki, że możemy wykluczyć...-urwała, bacznie obserwując krzątających się przestraszonych i zdezorientowanych uczniów.

2 komentarze:

  1. A ja tak nie na temat napiszę wam, że prowadząc rejestr, odwalacie kawał dobrej roboty! Bo chwalić was trzeba i to bardzo. Życzę wam dużo zapału i czasu, żeby rejestr prosperował jeszcze lepiej niż obecnie! I ogólnie wspieram mentalnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa i docenienie pracy :)

      Usuń

Obserwatorzy