niedziela, 16 sierpnia 2015

Nowe posty (161)

Rozdział 3: Wygnaniec
– Jestem jedynym elfem posiadającym takie znaki – odpowiedział, a na jego twarzy zagościł smutek. – Moja matka zrobiła je, gdy byłem dzieckiem, twierdziła, że ukazała jej się Ylthin, bogini, którą czczą elfy – wyjaśnił, widząc, że Miranda marszczy brwi, nie rozumiejąc, o czym mówił. – Ona nakazała jej tak uczynić, nie zdradzając powodu. Uczeni z mojej ojczyzny uważali, że nie bogini, a szaleństwo skłoniło do tego moją matkę. Teraz to i tak bez znaczenia.
– Dlatego zawędrowałeś w te strony, panie? Szukasz wyjaśniania?
– Już dawno przestałem szukać odpowiedzi i zaakceptowałem swoją odmienność – zawahał się, jakby chciał coś jeszcze dodać, ale ostatecznie się rozmyślił. – A co do twojego pierwszego pytania, to wędruję po świecie bez celu, odkąd pięćset lat temu zostałem wygnany z mojej ojczyzny.

http://hpipj-medalion-fortuny.blogspot.com/
Rozdział 10: Po nitce do kłębka
- Cześć- powiedział wesoło Draco a Harry zachichotał.
Ron zacisnął usta w wąską linię i podszedł do nich łapiąc Kobrę za rękę.
- Co mnie ciągniesz?- odparł gorzko.
- Możemy pogadać?- wycedził ledwo słyszalnie.
Harry pokiwał głową z lekkim uśmiechem. Spojrzał na Elvisa, który obrał kurs w stronę kanapy obok Hermiony. Dziewczyna przybrała minę zdegustowanej. Nie miała ochoty siedzieć koło gościa, który przez ostatnie lata przezywał ją od szlam.
Kobra ruszył za Ronem w stronę okna przy którym przystanęli.
- Czy coś ci dał?- spytał prosto z mostu.
Harry spojrzał na niego jak na kretyna.
- Nie- odparł.
- Może wyprał ci mózg?
- Nie.
- Wyczyścił pamięć?
- Nie- wycedził coraz bardziej zirytowany.
- To dlaczego z nim rozmawiasz i udajesz jak byście się znali od małego?
Kobra uniósł kącik ust w niezgrabnym uśmiechu.
- Bo się z nim pogodziłem.

http://wolves-from-the-beacon-hills.blogspot.com/
Rozdział 3
Kontrolnie przejechał językiem po zębach, gdzie wyczuł wydłużone kły.
-Szlak-zaklął pod nosem, regulując oddech.
-Co się stało?- dociekał.
-Widziałem Allison. Znowu-odparł podenerwowany.
Zgarnął ręcznik z wieszaka, po czym znów wrócił do szatni. Nie musiał nic mówić przyjacielowi, bo i tak podążył za nim jak wierny piesek.
-Widziałem jej śmierć- szepnął na tyle cicho, że Stilinski mógł tego nie usłyszeć, lecz on tylko westchnął głośno i przytaknął.

http://crownsjewel.blogspot.com/
Rozdział 13
- Wszyscy czekają na twój następny ruch. Najlepiej byłoby, gdybyś zademonstrowała swoją siłę. A tutaj nie masz zbyt dużej swobody. No, ale oczywiście, nie możesz przecież ryzykować wyjazdem na pole bitwy. A swoją drogą, uciszanie żartów o tym, że panienka Sarabella zwinęła ci Hala sprzed nosa zaczyna mnie męczyć. Przyszłam się poradzić: w jaki sposób ukarać tych żartownisiów z twojego nieszczęścia?
- Przekazując im nowinę o moim zwycięstwie. Na każdym polu. – Lea uśmiechnęła się diabelsko, zostawiając osłupiała Elisę samą w komnacie. Błysk w oczach królowej tak bardzo pożądany przez Hala, sprawił, że na plecach Królowej Matki pojawił się nieprzyjemny dreszcz.

http://kiedy-mozart-gra.blogspot.com/
[8] Nie wiem, czy wierzę we wszystko, co próbujesz mi powiedzieć
Gdyby można było wybierać, jaki dzisiaj chce się przeżyć dzień: radosny, ciężki, leniwy; Antonina na pewno wybrałaby ten najspokojniejszy, od razu kilka pod rząd. Miała dość wytraconych z powodu Brzozowskiego i rodziny nerwów, maratonów odwracania uwagi innych od jej problemów czy nieprzespanych nocy, kiedy myśli bezwiednie kierowały się w stronę Janka i przyszłości. Na chwilę obecną nie pragnęła również żadnych niespodzianek, nawet tych przyjemnych. Spokój i stabilizacja – oto jej priorytety na najbliższy czas.
Kiedy tylko jednak wyszła na salę we wtorkowe przedpołudnie, by zebrać zamówienia, poczuła, że jeszcze przez długi czas nie zazna upragnionego spokoju. Nie, gdy przy stoliku ustawionym w najdalszym kącie kawiarni dostrzegła znajomą sylwetkę.

http://make-me-heart-attack.blogspot.com/
Nineteen / Impossible is possible
- Panno Crawford, niesamowita z pani kokietka – mruczy, uśmiechając się chytrze. Najchętniej starłabym ten jego uśmieszek. – Powinienem coś z tym zrobić.
- Przykro mi, panie Brewer. Mam dużo pracy… może kiedyś – rzucam niedbale, wyślizgując się z jego ramion. Zeskakuję z biurka i rozglądam po pomieszczeniu, nie wiem, dlaczego to robię, ale coś mi nakazuje. Jakbym bała się, że jednak nie jesteśmy tu sami, że ktoś przez cały czas nas obserwuje, a co najgorsze, za chwilę wpadnie tu Rebecca i zmiesza mnie z błotem. Tak, tego boję się najbardziej.
Wychodzę z biura, zostawiając Christiana w całkowitym osłupieniu. Dobrze mu tak. Czuję na sobie jego wzrok. Odwracam się ostatni raz i mrugam porozumiewawczo jedną powieką, na co uśmiecha się szelmowsko.
- Dokończę to, co zacząłem. Bądź pewna.
- Trzymam cię za słowo – kończę, zamykając za sobą drzwi.

http://me--and--my--stories.blogspot.com/
Syrenie Jezioro
Tak samo jak każdej poprzedniej nocy z początku zdawało mu się, że tylko się przesłyszał, a słyszany śpiew jest wyłącznie oznaką zmęczenia. Jednak z czasem jak się zbliżał ich głosy stawały się być bardziej wyraziste, a słowa możliwe do rozróżnienia. Tak, to z pewnością one. Wystarczyło jeszcze tylko parę kroków, by, ukryty w zaroślach, mógł je zobaczyć.
Syreny.

http://niewolnicy-uczuc.blogspot.com/
Rozdział XI
Nie odezwałam się słowem. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy, więc zacisnęłam mocno wargi, żeby trochę je powstrzymać. Nie płacz, nie teraz, myślałam. Ale czułam się, jakby ktoś wymierzył mi policzek - nie dość, że cholernie bolało, to jeszcze było mi wstyd. Jakbym naprawdę zrobiła coś złego. Jakby to wszystko była moja wina...
- Biorąc pod uwagę wszystkich ludzi na świecie... - szepnęłam - nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek będę jeszcze płakać przez ciebie.

http://revievv.blogspot.com/
Ordinary girl in the ordinary book – Fangirl
Dla niektórych to jedyny powód do życia, dla wielu wygląda to tylko na jego brak w gratisie z zachowywaniem się jak psychol. Nieważne, której strony się trzymasz, nie zaprzeczysz, że fandomy stają się coraz popularniejsze. Ale nikt nie pisze o nich książek. I to chyba główny powód dlaczego Fangirl Rainbow Rowell zyskała sławę. Bo na pewno nie dlatego, że jest dobrą książką.

http://zasnute.blogspot.com/
Rozdział Ósmy: Uciekaj!
Obdarzyliśmy go bijącym sercem zamiast martwego... Pustym obrazem rzeczywistości i przyszłością bez bagażu wcześniejszego życia. Każda decyzja ma swoje konsekwencje, każde postanowienie w pewien sposób ogranicza pole naszego widoku, stawiając między nami a światem ogromne, trudne do pokonania ściany, które oddzielają nas od tego, czego nie byliśmy w stanie wybrać. Gdy odszedłem z domu, wiedziałem, że powrotu może już nie być... Szklana, niewidoczna tafla stoi pomiędzy mną, a tamtym budynkiem, nie pozwalając przejść. Dlaczego?
— Aaron? — cichy głos Mary doszedł do moich uszu zza pleców.
Znów zostaliśmy sami. Nieprzytomny chłopiec, zabrany przez Zarafi, odszedł a wraz z nim powietrze opuściła gwałtowność i niezaspokojona żądza zemsty. Odwróciłem twarz, wbijając zmęczony wzrok w równie bezsilną postać dziewczyny. Wilgotne, poskręcane wiatrem i błotem włosy delikatnie lepiły się do zabrudzonego ziemią czoła. Zapłakane, błękitne oczy z zmartwieniem spoglądały w moje, gdy jej drobne, delikatne dłonie mięły resztki kremowej sukienki, teraz już hebanowo-węglowej.

http://much-imperfections.blogspot.com/
03. Rozstania i powroty?
Kiedy otwieram drzwi, myślę, że popełniłam wielki błąd pokazując mu gdzie mieszkam.
– Co ty tu robisz? – pytam chłopaka, a on nic nie odpowiadając po prostu mnie całuje. Odwzajemniam pocałunek i oplatam ręce wokół jego szyi, on natomiast łapie mnie za talię i przyciąga do siebie. Nie wiem co się wokół mnie dzieje, ani ile czasu mija, ale kiedy odsuwam się od chłopaka wraca mi racjonalne myślenie i otwartą dłonią uderzam go w policzek, po czym zatrzaskuje mu drzwi przed nosem. Biegiem wracam do swojego pokoju i rzucam się na łóżko. Spod moich zaciśniętych powiek wydobywają się łzy, tylko czemu? Przecież nic się takiego nie stało. No, prawie.

http://smrodliwy-kwiatek.blogspot.com/
Rozdział 1
Umarł niecałą minutę temu, w dzielnej walce, która z góry była przesądzona. Niepotrzebnie się bronił, niepotrzebnie stawiał opór, naginając ciało do niechętnych ruchów, niepotrzebne były też krzyki i wołania o pomstę do nieba. Odszedł i zostało po nim tylko ciało zanurzone w krzakach czerwonych, jak teraz on, róż. Kolce wbijały się w skórę, płatki pakowały do oczu, liście szeleściły, roznosząc jeszcze ostatnie słowa skierowane w jego kierunku:
– Spoczywaj w pokoju Gilbridzie Snopshow. Niech Twój duch znajdzie ukojenie w lepszym świecie – rzekłem, pozwalając aby trzymany w ręku oręż rozpłynął się wraz z nim.

http://white-of-crime.blogspot.com/
Rozdział 6: Sherlock Holmes
Wiem, kim jesteś. Nie musisz tego przede mną ukrywać.
Wiedz, że Cię nie wydam, lecz musisz spełnić moją jedną prośbę.
Spotkajmy się w parku, o północy.
Będę na Ciebie czekał przy wschodniej bramie.
Przyjdź sama.
Sherlock Holmes

http://opowiadaniazkrainypiewotniaka.blogspot.com/
Rozdział 2
„Co to jest?”, z taką myślą parłam do przodu jeszcze szybciej i nim się obejrzałam, straciłam z oczu Mike'a. Światełko nie było już tak daleko, ale czy nie powinnam szukać chłopaka? W końcu... Jesteśmy razem w grupie, nie? Nieważne, że to tylko przez wzgląd na strach przede mną. Może... on chciał mnie zgubić? Tak naprawdę mógł odejść z Patrickiem i Sally?
Światełko zamigało, jakby dawało mi sygnał. Stwierdziłam, że nawet jeśli Mike mnie oszukał, to i tak już go nie dogonię. Więc ruszyłam za światełkiem.

http://the-evil-daughter.blogspot.com/
Rozdział 3: Bliżej
- Proszę, proszę! Mamy tutaj bardzo ciekawą osobowość. Ogromne ambicje, przebiegłość, zarozumiałość... Trochę nieczystych myśli. - W tym momencie rozległy się ciche chichoty na sali. " Głupia czapka ". - Urodzona Ślizgonka mogłoby się zdawać! Jednak drzemie w Tobie także ogromny potencjał, niesamowity talent , a co najważniejsze odwaga. Niech będzie! Gryffindor!

http://silence-guides-our-minds.blogspot.com/
Rozdział 13
— Nie tylko — rzekłam. — Niektórzy przychodzą tylko na przegląd, aby przekonać się, czy nie mają przypadkiem jakichś większych ubytków.
— Jakie znowu ubytki? — W tamtym momencie jedyną czynnością, na którą miałam ochotę było zaśmianie się z jego przerażonej miny. Wyglądał komicznie.
—Dziury w zębach spowodowane przez próchnicę — wytłumaczyłam.
— Dziury? — Popatrzył na mnie z niedowierzaniem. — Myślisz, że mógłbym jakieś mieć?
— Myślę, że jest małe prawdopodobieństwo, jeśli faktycznie o nie dbasz, ale kto wie? — Wzruszyłam ramionami. — Zawsze jest jakaś możliwość.
— Ech. — Puchon nie wydawał się być pocieszony. — A jest jakaś szansa, żeby twoi rodzice zbadali jakoś moje zęby?
— Oczywiście, że tak — powiedziawszy to, pokręciłam z niedowierzaniem głową. Na myśl by mi nie przyszło, że Cedrik chciałby udać się do dentysty. — Załatwię to z nimi, ale wizytę pewnie miałbyś dopiero w wakacje.

http://paranormalactivityclub.blogspot.com/
Rozdział 22: Pieśń śmierci
Zamilkła, widząc coś tak przerażającego i obrzydliwego, że przeciętny człowiek nie wytrzymałby presji i uciekłby. Ale ona została, gdyż nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Upadając na kolana, wciąż nie mogła oderwać oczu od zwłok leżących pośrodku niewielkiego pokoju. Posoka spływała po jeszcze świeżych ranach, tworząc wokół ciała kałużę krwi. Szkarłatna ciecz wsiąkała w już spróchniałe, popękane panele, tworząc niezliczone linie, wyglądające jak pajęcze sieci. Twarz, najprawdopodobniej mężczyzny, była całkowicie zniekształcona przez liczne obrażenia i rany, które zostały zadane przez jakiś ciężki, metalowy przedmiot.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 28: Świąteczny wieczór
Henry z trudem koncentrował się na tym, by patrzeć przed siebie, a nie na kroczącą przy nim pannę Dryden. Wszystko podpowiadało mu, aby już teraz, na środku chodnika, przed gmachem ratusza, nie przejmując się okolicznościami, złapać ją wpół i zjednoczyć jej usta ze swoimi. Powstrzymywał go jednak lęk przed wyzwoleniem jakiejś tajemniczej potęgi, nad którą nie będzie mógł zapanować.
- Całe to zamieszanie ma jeden plus – odezwała się Linda. – Gdyby nie wojna, nigdy byśmy się nie poznali. Siedziałby pan na tej swojej tropikalnej wyspie i zawracał w głowie młodym mahometankom, racja? Są u was mahometanki czy coś pomyliłam?
- Ogólnie na wyspie to są – wyjaśnił Vincent. – Ale nie w mojej prowincji.

http://nauczysz-sie-mnie.blogspot.com/
Rozdział 4
– Halo? – syknęłam, nie kryjąc rozdrażnienia.
– Córcia, jestem w sklepie i mam mały dylemat, potrzebuję twojej pomocy – niemal kipiała z podekscytowania. Mogłabym dać sobie uciąć rękę i nie tylko rękę, że podskakiwała radośnie, układając swoje pełne wargi w dzióbek, niczym większość plastikowych Barbie, robiąc sobie tak zwaną samojebkę, czym wielokrotnie doprowadzała mnie do szewskiej pasji.
– No – odpowiedziałam sucho, nie marząc o niczym innym jak o naciśnięciu czerwonej słuchawki, kończąc rozmowę.
– Jak myślisz, jaki kolor bielizny wybrać? Czarną czy czerwoną? Wiesz, nie chcę żeby Marek sobie pomyślał, że...
Nie mogłam tego dłużej słuchać, wyłączyłam telefon, rzucając pod adresem tej kobiety (słowo „mama
byłoby tu ogromnym nieporozumieniem) stos najokropniejszych wyzwisk i najwulgarnieszych przekleństw, jakie przyszły mi do głowy.
Czy ona naprawdę myślała, że mam ochotę doradzać jej w kwestii bielizny, którą i tak pewnie zdejmie szybciej niż szpilki?

http://nie-zaprzeczaj.blogspot.com/
8. Paweł
Tydzień wcześniej Roksana nie pomyślałaby nawet, że jakiś przystojny facet w garniturze zacznie ją całować w ciemnym pomieszczeniu, a ona nie będzie w stanie mu się oprzeć. Nawet nic sobie nie powiedzieli – Paweł zaciągnął ją w głąb korytarza, z dala od ciekawskich spojrzeń i przykrył jej usta swoimi. Dziewczyna zupełnie poddała się pocałunkom bruneta; nie potrafiła ustać na własnych nogach, jego dotyk sprawiał, że miękły jej kolana. Serce biło jak oszalałe, nie wiedziała, czy to z przejęcia, podniecenia, czy ze strachu, że ktoś ich może nakryć.

Kobieta, ubrana w skąpy strój stewardesy, trzymała się drzwi od pomieszczenia dla pracowników i informowała wszystkich, że nie trzeba się bać niczego, bo przeżyjemy. A jeśli przeżyjemy to i tak umrzemy, bo możemy wylądować na jakiejś wyspie z kanibalami czy w zimnym ocenianie, pełnym rekinów.
Ewentualnie z niesamowitą siłą pierdolniemy w jakieś wulkan, który znikąd pojawi się na oceanie, a później utopimy się w jakiejś płynnej, gorącej lawie. Może także walnąć w nas jakiś meteoryt czy chuj co i samolot wybuchnie w powietrzu. Albo znikąd pojawi się jakiś wodny potwór, podobny do Krakena i swymi mackami zaprowadzi nas na samo dno.

http://snyozagladzie.blogspot.com/
Rozdział 3
Nie mam pojęcia jak długo jedziemy, ale na pewno nie jest to kwestia trzech godzin. Zmuszam swoje ciało, aby skupiło się tylko na jednym, a mianowicie na zupełnym otępieniu zmysłów. Oczy zamknęłam już dawno temu i nie zamierzam ich otwierać puki nie dojedziemy tam dokąd zmierzamy. Oddycham przez usta, aby nie czuć zapachu kilkunastu przepocony ciał. Nie myślę o tym jak długo jeszcze, bo gdybym zaczęła zadawać pytania, na które nie mogę uzyskać odpowiedzi, chyba bym zwariowała. Pozostawiam swoje myśli idealnie poukładane i zaszufladkowane tak, aby nie drażniły mojej psychiki teraz, kiedy nic nie oddziela mnie od popadnięcia w czarną rozpacz. Muszę trzymać się czegokolwiek, najmniejszej myśli o przetrwaniu, żeby tylko nie wracać do tego co dzieje się teraz, do teraźniejszości. Bo gdy otworze oczy czuję, że eksploduję. Moja psychika nie wytrzyma tego i rozleci się na milion drobnych kawałków szkła i już nigdy się nie poskłada. Oto życie. Moje.

1 komentarz:

  1. If you are searching for the #1 Bitcoin exchange service, then you should choose YoBit.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy