niedziela, 30 sierpnia 2015

Nowe posty (163)

7. Zmieniacz czasu
— Zapytam jeszcze raz – wycedził jeden z oprawców zimnym głosem. Z jego postury i głosu domyślała się, że jest mężczyzną. Starał się być opanowany, ale przychodziło mu to z trudem. — Gdzie jest zmieniacz czasu?
Nie wiedziała i to ją najbardziej przerażało.
W głowie miała tysiące myśli. Nie wiedziała, kim są ani ilu ich jest. Z ich stroju domyślała się, że muszą być to Śmierciożercy, a przynajmniej osoby podające się za nich, bo podobne stroje nosili poplecznicy Voldemorta. Nie miała pojęcia, jak się tam znalazła. Pamiętała jedynie, że wyszła z domu i nagle straciła przytomność. Domyślała się, że ją porwali, ale to nie to było najgorsze. Co ze zmieniaczem czasu? Gdzie jest? I po co im jest potrzebny?

http://zazakretemas.blogspot.com/
Rozdział 6
-Informację które posiadam nie są pewne, to tylko prastara legenda,
-W każdej legendzie jest ziarnko prawdy. Proszę nam opowiedzieć.
- Dobrze. Dawno temu żyła potężna kobieta która odnalazła miłość swojego życia, niestety nie mogła cieszyć się nią długo ponieważ żyła w mrocznych czasach kiedy podróżnicy prowadzili wojnę z podszywaczami. W czasie ostatniego starcia które miało przeważyć nad losami obu ras czarownica wyrwała serce ukochanego dziewczyny zabijając go. Kobieta była tak zrozpaczona że uwolniła swoją moc i unicestwiła czarownicę, niestety uwalniając moc straciła szanse na powrót kochanka. Przeklneła proch z jego serca i ukryła go gdzieś na polu bitwy. Co parę set lat na świat miała przychodzić dziewczyna potężna jak ona i miała tracić swą miłość w ten sam sposób tyle że ów dziewczyna miała mieć szanse na ocalenie go, wtedy też złamie klątwę. Żeby to czynić musiała odnaleźć przeklęty proch, zmieszać go z prochem z serca swej miłości i uwolnić cała moc.

http://crazy-common-life.blogspot.com/
Trzeci: To, co zowiem różą pod inną nazwą równie by pachniało
– James – syknął Albus, jego twarz stężała.
– Albus – odparł James, nie bardzo rozumiejąc po co.
– Malfoy! – warknęła Rose, nie mogąc powstrzymać wściekłości, którą budził fakt, iż to właśnie on – perfekcyjny, idealny, popularny i niezwykle denerwujący Scorpius był osobą, która przyłapała ich na tym małym „wykroczeniu”.
– Nie chciałbym psuć dramatyzmu sytuacji, ale zupełnie nie wiem jak masz na imię – stwierdził lekkim, znudzonym tonem. Widząc, że Rose otwiera usta, dodał szybko: – Och, nie przedstawiaj mi się. Prawdę mówiąc, w ogóle mnie to nie obchodzi.

http://musivum-ome.blogspot.com/
Patchwork III: Betonowy demon gender. Agnieszka Wisłok-Karecka, feministyczny walec na patriarchalnych wybojach
Kilka dni temu moja przyjaciółka Agata zebrała dużą grupę dziewczyn (w tym mnie), włączyła dyktafon i kazała nam opowiadać, w co się bawiłyśmy, gdy byłyśmy małymi dziewczynkami.
[...] było nas razem na tym spotkaniu dziewięć, każda opowiadała, w co się bawiła, gdy była mniejszą i większą dziewczynką, przy okazji zbaczałyśmy na inne tematy, przez ładnych kilka godzin gadałyśmy jak najęte (i zaliczyłyśmy test Bechdel), powspominałyśmy i śmiałyśmy się jak opętane. Teraz, gdy już sobie trochę to spotkanie przetrawiłam, uderzyła mnie pewna myśl: jako małe dziewczynki byłyśmy z reguły otoczone innymi dziewczynkami, towarzystwo innych dziewczynek było dla nas naturalne i oczywiste, wręcz niezbędne. Inne dziewczynki to były te, które były potrzebne – do zabawy, do bycia razem.

http://asatorii.blogspot.com/
Rozdział 2: Bywa dziwnie
Samochód pruł przez główną drogę oświetloną przez stojące na uboczu latarnie. Wszyscy kierowcy, którzy nas mijali wydawali się być spięci. Jak widać nie tylko oni. Siedziałem w naszej Toyocie na przednim siedzeniu opierając policzek o przyjemnie chłodne okno.
Wzdłuż autostrady nie było nic tylko szare domki w oddali, i co jakiś czas wyłaniające się małe przydrożne sklepiki i stacje benzynowe. Stres nie opuszczał mnie nawet na chwilę. Moje uczucie niepokoju potęgowała jeszcze nocna sceneria i tak mocno zachmurzone niebo, że nawet najjaśniejsza gwiazda nie przebiłaby się przez tę osłonę.

http://winterhood.blogspot.com/
Rozdział III
Woda była tak ciepła, że para pokryła lustro, a mnie i tak ogarnął chłód. Znów miałam wrażenie, że pęka mi szyja, a nogi ciągną ku sobie; chciałam wyjść z wanny, ale upadłam na podłogę. Podniosłam się na łokciach, nie czując nóg i nie wierząc własnym oczom. Zamiast kończyn, ujrzałam przed sobą długi, masywny, ciężki, poryty łuskami ogon, zakończony płetwą. Płetwą, którą mogłam poruszyć. Płetwą, która należała do mnie. Zaczęłam spazmatycznie oddychać, w amoku szukając czegokolwiek, jakiejkolwiek informacji, która pozwoliłaby mi na racjonalne wyjaśnienie tego, co właśnie widziałam. Chciałam przetrzeć dłonią oczy, ale gdy zbliżyłam ją do twarzy, zauważyłam gęste, cienkie, przeźroczyste błony między palcami. Obracałam rękę i wykręcałam ją, próbowałam nawet przebić paznokciem owe narośla, ale bolały, czułam je, więc wiedziałam, że są częścią mnie. Modląc się, by nie dostać ataku paniki, oglądałam swoje ciało w nowym wydaniu. Moje piersi pokryte były tymi samymi błyskotliwymi, zielono-niebieskimi łuskami, co ogon.

http://nadprzyrodzona-moc.blogspot.com/
Rozdział dziewiąty
- Uskoczyła w ostatniej chwili. Gdy jego atak nie poskutkował, spróbował złapać równowagę, ale nie mógł, bo rudowłosa dziewczyna korzystając z okazji, kopnęła go w tyłek. Runął na twarz, połykając ziemię. W mgnieniu oka zaatakował ponownie, choć teraz ostrożniej. Wiedział już, że otwarte ataki nie podziałają, na tak szybkiego przeciwnika.

http://the-evil-daughter.blogspot.com/
Rozdział 6: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło
– Jagody z jemioły. Na Merlina, Malfoy, po co Ty chodzisz do tej szkoły? – Wywróciła oczami i wróciła do dalszej pracy.
– Z jemioły? Pewnie wykorzystuje się je do miłosnych eliksirów. – Prychnął i wrzucił drobne kulki do drewnianej szkatułki.
– W zasadzie to nie. Raczej do czegoś, co może z niej wyleczyć.
– Co masz na myśli?
– Eliksir zapomnienia. – Odpowiedziała bez emocji w głosie i wzięła od niego pudełko. Po jego ciele przeszedł znajomy dreszcz. To było poczucie winy. Nie mógł sobie wybaczyć tego, co zrobił tamtej nocy. Nie mógł sobie wybaczyć, że nie dał jej żadnego wyboru.

http://herosi-opowiadania-przygody.blogspot.com/
Rozdział 3: Świat w którym nie chce żyć
Dłońmi zakryłam swoją żałosną twarz, łkałam głośno. Nie mogłam się powstrzymać od chlipania, nawet jeżeli był to tylko sen, wydawał się bardzo realistyczny. Modliłam się aby to był tylko sen a nie szara rzeczywistość, wtedy chciałabym umrzeć. Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Oderwałam ręce od buzi po czym spojrzałam na tę osobę.
-Lucy! -Krzyknęłam w jej stronę lekko się uśmiechając.
-Czego drzesz ryja?
-Lucy?! Co ci się stało? -Zapytałam przerażona.
-To ty nie wiesz? Dałaś mi umrzeć!
-Ale...

http://uwazaj-na-trolle.blogspot.com/
5. Troll, czarodziej i stara szafa
– Czy w tej chwili i w tym miejscu jesteśmy bezpieczni? – zapytała w końcu.
To pytanie sprawiło, że znów na nią spojrzałem. Mało tego – sprawiło, że zapragnąłem odpowiedzieć.
– Nie mam pojęcia. – Podniosła na mnie zdziwiony wzrok, nie spodziewała się, że coś powiem. Od razu wykorzystała ten fakt.
– Gdzie jesteśmy?
– Nie mam pojęcia.
Westchnęła cicho, znów opuszczając głowę.
– W jaki sposób się tutaj dostaliśmy?
– Przez magiczną szafę. – To zdanie zabrzmiało naprawdę głupio i niejasno, w czym utwierdziły mnie jej palce mocniej zaciskające się na moim ramieniu. – To rzadkość, ale czasem tak się zaczarowuje szafę, żeby rozwijał się w niej jakiś świat. Czasem tak mały, że mieszczą się w nim tylko ubrania. Czasem wielki, jak…
– Narnia – wpadła mi w słowo.
Zdobyłem się na lekki uśmiech. To było częste porównanie.

http://something-or-nothing.blogspot.com/
Rozdział 2
— Oh, o tobie też mówią wiele rzeczy, wiedziałaś?
— Nie obchodzi mnie to, skarbie.
— Gdybyś wiedziała co, to z pewnością zaczęłabyś się przejmować. — Zdjął jej dłonie i oddalił się na bezpieczną odległość.
Twarz blondynki wykrzywiła się w grymasie, założyła dłonie na piersi i ze złości tupnęła nogą. Diana przyglądała się temu wszystkiemu z boku i musiała przyznać, że już polubiła tego chłopaka, kimkolwiek był.

http://i-znikly-fanfary.blogspot.com/
Rozdział VII: Dziennik
– Zatem przejdźmy do sedna. Co pani wiadomo o ataku na pana Finch-Fletchleya? – zapytał Albus.
– Ja… – Nie potrafiła wydobyć z siebie głosu.
– Może inaczej, Weasley. W nocy słyszano krzyk. Krzyk dziewczyny. Wołała o pomoc. Gdy dotarliśmy na miejsce, zastaliśmy spetryfikowane ciało ucznia, a po właścicielce głosu nie było śladu. Mówi ci to coś? – dopytywał Snape.
– Eee… Ja… – powtórzyła.
– Elokwencja Gryfonów – prychnął. – No wysłów się wreszcie, dziewczyno! Nie mamy dla ciebie całej nocy!
– Severus! – zagrzmiał Dumbledore. – Może nam pani to jakoś wytłumaczyć? – dodał łagodnie, spoglądając na Ginewrę znad okularów połówek.

http://rehabilitation-by-avengers.blogspot.com/
5.2. Włamanie
- Jeśli wierzysz w Boga, to powinieneś wiedzieć jakie jest siódme przykazanie... - burknęłam twardo i odbezpieczyłam broń... nastawiając na pociski watowe. Ten po chwili zaprzestał wykonywania "swoich" spraw i powoli się odwrócił. Wtem zobaczyłam iż pod kapturem kryła się biała maska stylizowała na ludzką czaszkę.
- GothFairy... co za niespodzianka i zaszczyt cię poznać osobiście - oznajmił chłodnym i opanowanym głosem, który przez maskę był lekko stłumiony. Jednak czułam jak patrzył się na mnie niby z pogardą. Ja stałam na przeciwko nieznajomego nie wzrusza, dalej trzymając w dłoni swego Arrving Gun'a.

http://thesuspects-fanfiction.blogspot.com/
4. Lesbijki? Ale czad!
Malik odstawił mnie do domu, a potem wysiadł i oddał dziewczynom samochód. Nawet się ze mną nie pożegnały.
Staliśmy w ciszy, patrząc na siebie i chuchając parą. Było chłodno, a ja miałam na sobie zwiewną bluzeczkę na ramiączkach z odkrytymi plecami, jednak nie liczyłam na to, że Zayn da mi swoją bluzę.
– Więc podobała ci się randka? – zapytał, nieśmiało patrząc na mnie spode łba i wkładając ręce do kieszeni swoich spodni.
– Nie pytaj o to.
– Dobra.
– Jesteś głupi, bo z nami pojechałeś. Wszystko mogłam załatwić sama. Nie chcę cię widzieć. Nie chcę nikogo widzieć – westchnęłam.
– Hej, co jest? – zapytał, podchodząc do mnie.
– Nie zbliżaj się. Nie lubię cię, Zayn, okej? Idź do swojej Rae-Sun – poprosiłam, unosząc dłonie w obronnym geście.
– Och. Jasne – kiwnął głową, zaciskając usta, a potem obrócił się na pięcie i zaczął iść. – Też cię nie lubię! – dodał, mówiąc przez ramię, a ja znudzona pokręciłam głową.

http://wlasciwy-wybor.blogspot.com/
Rozdział 22
Nie musiałem się długo zastanawiać nad tym, czy nadal chce być z Victorią. To ona podjęła decyzję czepiając się o każdą kobietę, z którą miałem jakąkolwiek styczność. Czy dobry seks był tego wart? Po dwóch miesiącach związku byłem pewny, że wolałbym zaliczać słabe laski niż wrócić do tej wariatki. Miałem wystarczająco dużo problemów na głowie, a ten w ostatnim czasie odciągnął mnie od pracy. Paul w ogóle nie miał racji – nie byłem gotowy na całe to gówno, które dostałem od Johnson i nie potrafiłem się zakochać. Nawet gdybym chciał Victoria w żaden sposób nie potrafiła wywołać u mnie uczucia innego niż sympatia. Nie miałem pojęcia, czy istniała kobieta, która potrafiłaby mnie w sobie rozkochać i nie zamierzałem tego sprawdzać.

http://memuary-rodziny.blogspot.com/
11. Rycerz
– I CIEBIE zostawiła na straży? – Słysząc to, Duncan miał wrażenie, iż ktoś wali go w brzuch. – W sumie to nie dziwota. Nie ma tutaj nic… – Po jej spojrzeniu Duncan uświadomił sobie jeszcze jedną rzecz: nie zasłonił tkanin.
Z tego co słyszał, Janine była dość bogata, widać było także po jej strojach, lecz ona także musiała nieczęsto widzieć fioletowy materiał, skoro oczy jej zaiskrzyły, jak się chłopcu zdawało, pożądliwie. Wyciągnęła rękę w stronę tkaniny. Duncan nie mógł pozwolić, żeby go musnęła choćby jednym chudym palcem.
– Ani się waż! – Ponownie uniósł Kosiarza.
Po jej początkowym zdziwieniu łudził się, że się cofnie, lecz ten stan trwał krótko. Szok zamienił się w mgnieniu oka w złość. Tą samą ręką, którą chciała dotknąć materiału, chwyciła mieczyk, wyrwała go z ręki właścicielowi i odrzuciła z całej siły na bok. Odgłos uderzenia był donośny, ale na szczęście, Kosiarz nie złamał się.

http://kiedy-wzejdzie-slonce.blogspot.com/
Rozdział 1: Pamięć
Położyła tulipana na zielonej trawie i przez chwilę wpatrywała się w napisy w lekkiej zadumie.
Nagle na jej policzkach pojawiły się łzy, czuła w sercu pustkę. Tęskniła za matką i ból po jej stracie wciąż tkwił w niej głęboko. Pamiętaj, że mama zawsze cię kochała… – wciąż słyszała w głowie głos matki. Do dziś nie wiedziała, jak sprawiła, że tamtej nocy usłyszała ją w swoich myślach. A może to było dziecięce urojenie i wcale jej matka nie powiedziała do niej tych słów? Jak i tych, w których mówiła, by została na swoim miejscu? Może to strach owładnął ją tak bardzo, że nie potrafiła zrobić kolejnego kroku, żeby jej pomóc?
- Kocham cię, mamo – wyszeptała, wycierając łzy dłonią.

http://malapokalipsa.blogspot.com/
Post numer trzy: Pokolenie głupoty
Po ponad miesięcznej nieobecności pojawił się nowy post. Między innymi o tym jak łatwo podnieść sobie samoocenę i równocześnie stracić w oczach niektórych ludzi. Zapraszam!

http://magia-zyczen.blogspot.com/
Rozdział 10.2
Co czuję? Sama nie wiem. Może trochę coś mnie kłuje, o tu, w boku. Graham ma taki ładny uśmiech i dołeczki w policzkach. I oczy mu błyszczą, kiedy patrzy na Claudię. Ona wygląda na autentycznie szczęśliwą. (...) . I kłuje mnie w boku zazdrość, że to nie na mnie tak patrzy, nie do mnie się śmieje…
Nie, to pewnie tylko kolka.

http://love-is-a-weakness.blogspot.com/
Rozdział 23: Za dużo mówisz, za mało robisz
Otworzyłam nieśmiało powieki. Rozglądnęłam się dookoła, ale nie zauważyłam nic więcej, oprócz konturów mebli spowitych w ciemności. Delikatnie uniosłam się na łokciu i przesunęłam stojący na etażerce zegar, tak, aby widzieć jego wskazówki. Byłam zdziwiona, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że jest już po dziesiątej. Cóż, musiałam odespać noc pełną wrażeń. Musieliśmy.
Nadal nie wierzyłam w to, że wczoraj Damon zdobył się na takie wyznanie oraz to, że spędziliśmy razem noc. Odwróciłam się i popatrzyłam na jego śpiące oblicze. Wyglądał tak spokojnie, niewinnie, jego twarzy nie krzywił sarkastyczny uśmiech. Można było pomyśleć, że jest zwykłym nastolatkiem. Lekko przejechałam opuszkiem palca po jego twarzy, kreśląc drogę na linii szczęki. Pod jego zamkniętymi powiekami poruszyły się gałki oczne, ale nie obudził się.

http://historiepewnegodemona.blogspot.com/
Opowiadanie II: Czy wiesz, o co walczysz? cz. XII
Starcie przedłużało się. Za oknem niebo zaczynało już robić się szarawe, a żaden z nas nie chciał odpuścić. Jednak Wyklęty poruszał się coraz bardziej nerwowo, niestety, nie tracił przy tym na technice. W końcu z wściekłością wymalowaną na twarzy przyspieszył, zaczynając uderzać szybciej i częściej. Nie spodziewałem się takiego gradu ciosów. Zakładałem, że był na to zbyt zmęczony. Wtedy zrobiłem błąd. Cofnąłem się dając mu zbyt wiele miejsca. W następnej chwili uderzyłem plecami o jeden z regałów, który posłuszny sile grawitacji wywrócił się do tyłu, pociągając za sobą inne. Zanim udało mi się pozbierać, zabójca zniknął. Usłyszałem pokrzykiwanie i tupot kilkunastu par nóg. Zakląłem pod nosem. Miałem za mało czasu by wyjść przez okno, a dookreślając, miałem za mało czasu by zrobić cokolwiek. Zdążyłem tylko ustawić się za drzwiami, by nie zauważyli mnie od razu po wejściu. Strażnicy wpadli do środka z hukiem, gdy tylko plecami dotknąłem ściany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy