sobota, 26 września 2015

Nowe posty (166)

39. Strach
Huncwoci szlifowali animagię, ćwicząc przemiany, a – zachęceni efektami – planowali, że podczas następnej pełni wreszcie również będą towarzyszyć Remusowi. Tymczasem Remus stawał się coraz bardziej mrukliwy i niechętny, odwarkując przyjaciołom oraz zniechęcając do niemal wszystkich pomysłów. Wydawało się, że spięcia, które powstały pomiędzy Huncwotami rozwiąże dopiero wisząca na czarnym niebie srebrzysta tarcza księżyca.
W przerwie między eliksirami a zaklęciami Peter upadł się, żeby wejść na chwilę do kuchni. Miał przemożną ochotę na kawałek bloku karaluchowego, który skrzaty tak chętnie mu wręczały, kłaniając się przy tym nisko. Jednak – nim Pettigrew dotarł do schodów wiodących do piwnicy oraz lochów – w holu przed Wielką Salą zobaczył zbiorowisko uczniów. Grupka Ślizgonów otaczała jakąś dziewczynę, a kilku uczniów z innych domów zatrzymała się, przyglądając, co się dzieje.
– Nigdy nie powinni przyjąć tu takiego ścierwa jak ty – warknął Mulciber, Ślizgon z piątego roku, uniósł różdżkę i powiedział: – Obscuro!

http://in-shade.blogspot.com/
Rozdział 7
– Musimy ją odzyskać – mruknęła Cat, gapiąc się gdzieś ponad głowę drugiego anioła.
– Nie ma innego wyjścia, muszę iść tam sam. – Wszyscy spojrzeli na Castiela w taki sposób, jakby postradał rozum. Nawet ja domyślałam się, jakie to groźne. Dean podszedł do niego i ostentacyjnie puknął go w czoło.
– Oszalałeś? On tylko na to czeka!
– Masz inny plan? – spytał Castiel obrażonym tonem, obserwując rękę Deana, jakby nie do końca zrozumiał znaczenie tego gestu.
– Idę z Tobą – wtrąciła Cat, czym zwróciła na sobie uwagę wszystkich wokół. – Musimy odzyskać harfę, to teraz priorytet.
Castiel zmierzył ją wzrokiem, oceniając zapewne w jakim stopniu może jej ufać. W końcu jednak pokiwał głową.
– Niech będzie.

http://into-dust-n.blogspot.com/
Into dust, n #55
Szczypta autodestrukcji. Morze alkoholu. Kilka godzin niezobowiązujące zabawy. Kolejna śliczna buźka do kolekcji. I voilà! Słodko - gorzki koniec jest już blisko. Dosłownie na wyciągnięcie ręki. Jego czekoladowe tęczówki patrzą na niego tak, jak jeszcze do niedawna patrzyły tamte. (Nie) zadowolony z siebie i pijany bardziej, niż kiedykolwiek wsuwa dłoń pod bluzkę stojącej nad nim dziewczyny. Gorąco liczy na to, że oberwie.
Chciałby.
Gdy, próbując doszukać się jakiejkolwiek głębi w pozornie znajomych oczach, zatapia palce w pachnących urojoną wanilią, sztywnych od lakieru włosach, ich właścicielka bezceremonialnie zaczyna się do niego dobierać. Jest taka dosłowna. I absolutnie nie podobna do tej na N.
Cudownie.
Czy jest jej jakoś na imię?

http://love-greatest-magic-dramione.blogspot.com/
7. Są rzeczy ważne i ważniejsze
Całą noc nie mogła zmrużyć oka. Wsłuchiwała się w spokojny oddech Huberta, ale emocje nie pozwoliły jej spać. Jeszcze dzisiaj miała spotkać swoich rodziców, a potem odwrócić zaklęcie. Bała się, że sobie nie poradzi. Co prawda była jedną z najmądrzejszych czarownic na świecie, ale nigdy nie bawiła się w aż tak zaawansowaną magię. A co, jeśli zrobi coś źle? A jeśli rodzicom nie da się przywrócić wspomnień? Chciała tylko odzyskać swoją rodzinę. Bez nich nie miała nikogo.

http://kaleka-to-ja.blogspot.com/
Rozdział VI Nieznany Numer
– Halo? – Odebrałam, lecz nie usłyszałam odpowiedzi. – Halo? – powtórzyłam. Znowu odpowiedziała mi cisza. Uznałam, że to zwykła pomyłka i rozłączyłam się. Jednak nie musiałam długo czekać na kolejny telefon, od tego samego, nieznanego numeru. Tym razem jednak rozmówca odezwał się.
– Dzień dobry. Czy rozmawiam z Shiro Mazur? – Była to kobieta o delikatnym, spokojnym głosie. Miałam dziwne wrażenie, że gdzieś już go słyszałam.
– Tak, tak, to ja – wyjąkałam zmieszana całą tą sytuacją.
– To, co powiem, może ci się wydawać nieco dziwne, ale... – W jej głosie słyszałam niepewność przeplataną strachem. – ...Ale nazywam się Zuzanna Mazur i jestem twoją siostrą.
Moje serce zaczęło bić szybciej.

- Ja ? – odparł niewinnie brunet. – Nic. Chcę ci jakoś wynagrodzić moje ostatnie zachowanie, Stef. No dalej, nie bądź taki! Pobaw się ze swoim starym braciszkiem.
Damon uśmiechał się przy tym szczerze. Przypominał wtedy Stefanowi jaki był zanim obaj umarli. Brakowało jeszcze, żeby dał mu kuksańca i sugestywnie zaproponował braterską bójkę czy grę w football. Młodszy Salvatore skarcił się za tę myśl. Powoli gierki Damona go zmiękczały, a wiedział, że nie może sobie na to pozwolić.
- Nie jestem zainteresowany – odpowiedział sucho, następnie odwrócił się, by odejść kawałek, lecz wtem zjawił się przed nim brunet.
- Szkoda, bracie – rzekł, po czym jednym ruchem ręki skręcił kark Stefanowi. – Wielka szkoda.

http://atlas-bieli.blogspot.com/
Mistrzyni Różdżek 1/?
W świecie czarodziei pojawiała się na chwilę. Gdy skończyły się jej ingrediencje do eliksirów, po nowe pióro czy kolejną pelerynę-niewidkę. Spacerowała po ulicy Pokątnej patrząc na rodziny z dziećmi, zatłoczone sklepy, zawsze głośne ulice. Patrzyła ciekawie na świat, który powoli odbudowywali. Potem znikała przez nikogo nie zauważona, z cichym pstryknięciem pojawiając się w swoim małym londyńskim mieszkaniu, gdzie nikt jej nie znał, o nic nie podejrzewał i za nic nie winił.

http://written-heart.blogspot.com/
Pod osłoną nocy: 05. Nowy Dom
- To ty nas wczoraj obserwowałeś – bardziej stwierdziłem niż zapytałem, patrząc prosto w oczy na pierwszego wampira.
- Nie bez powodu – odezwał się, a w jego głosie wyczułem odrazę. Zrobił kilka kroków do przodu. Ja i Mike uczyniliśmy to samo. Przestrzeń, jaka nas dzieliła, była niewielka. – Naraziliście nas na ujawnienie, pokazując się ludziom.
- Byliśmy ostrożni – odparł cicho Mike.
- Ostrożni? – zakpił. – Przecież wasz dom spłonął! Jak mogliście do tego dopuścić!
- Spokojnie, Jose! – zawołał drugi wampir. – Nie przyszliśmy po to, by prawić im morały. Mamy zabrać ich do Aarona.
- Do kogo? – zapytałem.

http://zatrute-serca.blogspot.com/
17.2
— Krążymy w kółko, Lake — wycedziłem przez zaciśnięte zęby, łapiąc dłońmi za brzeg stołu tak mocno, że aż pobielały mi kostki. — Mam tego dość.
Lake wyglądała, jakbym co najmniej uderzył ją w twarz.
— James — wyszeptała, przybliżając swoje krzesło do mojego, po czym spojrzała mi w oczy. — To był twój pomysł.
— Wiem. Ale to nic nie zmienia, nie rozumiesz? Nic nie znajdziemy.
— Musimy szukać dalej — upierała się, pokazując kciukiem księgi. — Nie wszystko stracone. Gdzieś musi coś być.
Przyjrzałem jej się, szukając w jej twarzy jakiejkolwiek oznaki rezygnacji, ale nie znalazłem niczego podobnego. Jeszcze kilka dni temu krzyczała i wahała się, a teraz miała o wiele więcej wiary ode mnie. Jak to się stało?
— Ja… Zastanawiam się — zacząłem cicho już spokojniejszym głosem. — Lake, musimy sobie zadać pytanie, czy naprawdę tego chcemy. Czy naprawdę chcemy się w to wszystko mieszać.

http://unlock-you-heart.blogspot.com/
Rozdział 8
Po chwili jakaś ręka zakryła mi oczy. Szybko ją zdjęłam a po chwili ujrzałam twarz Zenkiego. Szybko się od niej odsunęłam i omal nie spadłam, gdyby mnie nie chwycił w pasie. Podniósł mnie i usadowił na swoich kolanach.
- No dobrze, a teraz powiedz „Aaaa”.- odwróciłam się do niego. Musiałam wyglądać na wściekłą, bo przestał.
- Mogę wiedzieć, co ty tu robisz?
- Nie było cie na kolacji, więc się martwiłem i cię szukałem. No a teraz powiedz „ Aaa”.- zeskoczyłam z jego kolan i zacisnęłam mocno pięści.
- Nie wkurwiaj mnie!- krzyknęłam na niego, a on jedynie odłożył widelec z jedzeniem na talerz i tak jak ja stał przede mną. Wsadził dłonie do kieszeni bluzy i pochylił w moją stronę swoją twarz. Chwilę przyglądał mi się w milczeniu, jakby chciał się czegoś dowiedzieć, po czym się wyprostował i spojrzał na mnie poważnie.
- Gdzie byłaś?- spytał chłodnym tonem.

http://tajemnicehistoriihogwartu.blogspot.com/
Rozdział XIII
Jeszcze przez chwilę stałam tak na środku pokoju, oszołomiona.
- Dokończyć dzieła? - powiedziałam na pół świadomie. - Nie masz chyba na myśli...
- Zabić? - dopowiedział Tom z chłodną rezerwą. - Oczywiście, że o tym mówię. Myślałaś, że do czego cię szkolę? Do rozbrajania przeciwnika? W ten sposób nie osiągniesz ostatecznego zwycięstwa.

http://nieobecne-jutro.blogspot.com/
Rozdział 7
Bo dziewczynki zwyczajnie nie było. Kiedyś istniała, ale dorosła. Zrobiła to niepoprawnie szybko, podobnie jak chłopak, który został zamordowany. Ani jedno, ani drugie nie wyraziło na to zgody - to brutalność zachowań obcych ludzi pozbawiała dzieci ich dzieciństwa i beztroski. Udowodniała, że wojna to nie tylko zabawa przy użyciu drewnianych mieczyków oraz garnków pełniących rolę żołnierskich hełmów. Przekazała jasny komunikat - że w wojnę nie wolno się bawić, nie wolno też pozostawać obojętnym i nieświadomym okrucieństw z nią związanych. Trzeba traktować ją poważnie i być gotowym na poniesienie wszelkich konsekwencji, które niesie za sobą jej prawdziwość.

http://nauczysz-sie-mnie.blogspot.com/
Rozdział 7
– Zakład? – podniósł się z krzesła i wyciągnął dłoń w moją stronę.
– O co? – również się nachyliłam i uścisnęłam ją podejmując wyzwanie.
– Nie wiem, może o pięć kilo cukru – wybuchnął głośnym gardłowym śmiechem, budząc motylki drzemiące w moim brzuchu.
– Niech będzie, ale…
– Cmentarz! – wszedł mi w słowo rozwiązując zagadkę bez najmniejszej podpowiedzi. – Poszła pani na grób babci, a może się mylę?
– Nie, nie myli się pan – puściłam jego dłoń i z powrotem opadłam na drewniane krzesło. – Ale skąd…
– To proste. Wybiegła pani za mną kiedy wsiadałem już do auta i zapytała pani o grób. Już wtedy wiedziałem, że pójdzie tam pani skoro świt, mimo że umawialiśmy się inaczej.
– Zawsze byłam w gorącej wodzie kąpana

http://opowiadaniazkrainypiewotniaka.blogspot.com/
Interaktywnie #1
Opowiadanie w którym sam dokonujesz wyboru co mają zrobić bohaterowie! Niemożliwe? Możliwe!

http://bractwo-yokai.blogspot.com/
Rozdział II
– Nie przesadzaj. Chyba mi nie powiesz, że nie lubisz gdy takie siły się ze sobą ścierają. Weź na poprawkę, że my dwaj jesteśmy dobrzy w ścieraniu się…
– Nieskromnie się zgodzę – potwierdziłem. Usłyszałem w oddali gardłowy chichot. Nie musiałem się odwracać, by wiedzieć, że to Arnaud, ale spojrzałem w tamtym kierunku. Stał we framudze oparty prawą strona ciała o ścianę. Przyłapałem się na tym, że dłużej zawiesiłem na nim oko, gdyż stał tam półnagi. Gdy tylko podszedł bliżej nachylił się nade mną z figlarnym uśmieszkiem przylepionym na usta.
– Jesteś żenujący. – Usłyszeliśmy obaj. Słowa padły z ust Alexa, który należał do tych typów charakterów, którzy byli niezwykle waleczni, ale jednocześnie nad wyraz głupi. Dough idealnie wpisywał się w ten trend. Jego głupota polegała na tym, że za bardzo brał wszystko do siebie. Niewinne żarciki z seksualnym podtekstem to zbrodnia w jego mniemaniu, ale tylko wtedy, gdy nie dotyczą jego osoby. Żałosne i słodkie zarazem.

http://turn-to-dust.blogspot.com/
Rozdział II
Ikari zadarła bluzkę wraz z ochraniaczami, prezentując Devil Batsom swoje piersi, o których nie można było powiedzieć, że ich nie ma. Cała drużyna zachłysnęła się i zamilkła.
– Coś jeszcze, sukintoperze?! Chciało by się, co nie? – Sytuacja się odwróciła. Teraz to ona ich prowokowała. – Wystarczy, że przegracie ten cholerny mecz i kto wie, może się zgodzę!
– Daj już spokój. – Doskoczyłam do niej i szarpnięciem obciągnęłam jej koszulkę w dół. – Jesteś pojebana.
– Przynajmniej przestali pyskować.
– Zrobisz wszystko, żeby to do ciebie należało ostatnie słowo, co?
– Tak jakby.
Westchnęłam. To nie był przypadek, który można było resocjalizować.
Sędzia był cały czerwony na twarzy i nawet Hirumie lekko poróżowiały policzki, chociaż patrzył hardo na Ikari, mrużąc swoje ślepia, z których wyzierało samo zło.
– P-P-Piłka dla Płomiennych Wi-Wi-Wil-cyc… Eeeee….. Wi-Wilczyc!
Ikari i Youichi podali sobie ręce i uścisnęli dłonie mocniej, niż to było konieczne.
– Połamania gir, frajerzy.

http://rock-me-severus.blogspot.com/
Rozdział 12
- Na Merlina, dyrektorze – jęknęła stażystka od eliksirów, na drżących nogach wstając z posadzki. – Pan też próbuje mnie zabić?
- Zabić? – powtórzył Dumbledore, spoglądając na kuszę w taki sposób, jakby się zastanawiał, którędy wylatuje avada. – Nie, nie przewiduję strzelania do ludzi. Co panią do mnie sprowadza?
- Panie dyrektorze, ja nie mogę – odparła Hermiona. – Wszyscy chcą mnie zabić albo przynajmniej zrobić mi krzywdę, muszę mieć oczy naokoło głowy i nie mam pojęcia, co się dzieje!
- Cóż, panno Granger, tak to już bywa w pracy nauczyciela. Proszę się nie martwić, wyrobi się pani.
- Nie to mam na myśli! – i Hermiona opowiedziała dyrektorowi o dramatycznym zdarzeniu w jadłodajni „GoBlin”.

http://jaeidori.blogspot.com/
IV Nieprzerwany sen
Przez chwilę nawet to sobie wyobraziłam. To, że któreś z nich straciło to drugie.
W tym samym czasie pędziłam już w stronę toru lotu broni. Jedyne czego pragnęłam, to zdążyć na czas.
Dziękowałam swojej szybkości po raz kolejny, że nie zawiodła mnie mimo sporej odległości od tamtej dwójki. Miałam jej bowiem już nigdy więcej nie zaznać.
Rzuciłam się w powietrze, plecami do ostrza tak, aby mieć pewność, że przysłonię tym jego drogę. Zacisnęłam zęby w stresie, w oczekiwaniu na spodziewany ból i spojrzałam na ich twarze.
Na ich słodkie, obdarzone wzajemną troską twarze, którymi mieli należeć do siebie już na zawsze. Teraz były także przepełnione przerażeniem.

http://klamstwo-za-klamstwo.blogspot.com/
Rozdział 15
Według zasad, gdy ogłosi się ów walkę, muszą minąć dwa dni i wtedy odważni mężowie mogą zacząć bronić swój honor. Mówił, że widział wiele takich pojedynków, więc dobrze wiedział, jak to wszystko działa. Publika zawsze ma swojego ulubieńca, a ten drugi nie ma co liczyć na żadne wsparcie, jeżeli jednak uda mu się jakoś zdobyć przychylność choć paru gapiów, to nie wystarczy, by go wspomóc. Oglądający często mają wpływ na przebieg pojedynku. Osoba, która nie ma w ogóle dopingu, lub posiada go skrajnie mało, traci swoją motywację i wolę walki. Wiadomo – w końcu jeśli jest przeciwko tobie nastawionych od groma ludzi, to tak, jakby ciążyła nad tobą ciemna chmura nadchodzącej porażki.

http://nowa-w-hogwarcie.blogspot.com/
Rozdział 24: Druga
Delikatnie położyli Norę na kanapie. Tamara czuła dreszcze, wpatrując się w siebie samą. Miała nadzieję, że szybko uda im się to zmienić.
Dziewczyna wciąż pozostawała nieprzytomna. Jej pierś gwałtownie unosiła się z każdym oddechem. Czerwone usta lekko rozchyliła, a kruczoczarne włosy, pospiesznie związane w koka, opadały na jej twarz.
Zgromadzili się wokół niej. Zapadła cisza, którą przerwał Fred, szepcząc:
– Kosmos. – Zbliżył się do niej ostrożnie i dotknął palcem wskazującym jej policzka. – Myślicie, że ona nadal jest Norą? Czy może Tamarą?

http://ttuce.blogspot.com/
Rozdział 20: Dream brother, my killer, my lover
Cisza wepchnęła mu palce w uszy. Dźwięk nie rozchodził się w próżni i mimo że Vegeta był właśnie naocznym świadkiem zagłady niezliczonych gwiazd i planet, wszystko rozgrywało się jak na niemym filmie, pozostawiając tragedię tysięcy bez komentarza. Przez chwilę Vegeta odczuwał potrzebę wrócenia do punktu wyjścia i odszukania ciała Ttuce. Rozsądek i doświadczenie podpowiedziały mu jednak, że nic z niego nie zostało. Przy takiej sile eksplozji i dawce ki skierowanej do wnętrza organizmu, Ttuce była w strzępach – jeśli choć i one się uchowały.

http://tanczaca-ze--smokami.blogspot.com/
Rozdział VI: Rycerze i damy serca
Mężczyzna zbliżył się do podwyższenia i uniósł przyłbicę, aby spojrzeć na swoją panią. Rhaenyra pośpiesznie ściągnęła z ręki srebrzystą bransoletkę i podała ją Strongowi.
— Na szczęście, ser — wyjaśniła z drapieżnym uśmiechem.[...]
Ser Harwin przez moment wyglądał na zakłopotanego, jakby żadna dama jeszcze nigdy nie podarowała mu ozdoby na szczęście. Potem jednak zrobił to, co Cole — obwiązał cieniutką bransoletkę wokół nadgarstka i skinął głową.
— Nie zawiodę cię, pani.
Wiem, że nie.

http://patka-pisze.blogspot.com/
Rozdział XVII
- Lepiej będzie, jeśli usiądziesz - powiedział cicho, wskazując miejsce na ławeczce naprzeciwko siebie.
Z ociąganiem zajęłam zaproponowane miejsce. Mistrz oszustwa odetchnął głęboko, po czym chrząknął, jakby przygotowywał się do wygłoszenia przemowy przed setkami osób. W tamtej chwili prezentował się naprawdę poważnie, nawet z tworzącym się już pod okiem siniakiem.
- Więc? - Wtrąciłam, choć tak naprawdę nie chciałam go poganiać.
- Byłoby łatwiej, gdybyś po prostu ucichła - warknął nieprzyjemnie, marszcząc groźnie brwi. Nie działały już na mnie te sztuczki, chrząknęłam więc jedynie. - Nie liczyłem ani trochę na twoje moce. Szczerze- są żałośnie niepotrzebne i radzę sobie z każdym twoim sprzymierzeńcem bez nich - zaczął z małym westchnieniem, wypinając dumnie pierś do przodu. W głębi duszy wyśmiewałam się z niego. Gdybym od początku wiedziała, że to takie zakochane w sobie dziecko!

http://musivum-ome.blogspot.com/
Tylko na chwilę. Rozdział I: Złudzenia bez potwierdzenia
– Tylko rozrywka? – podchwyciłem. – Nie marzy ci się wielka miłość do grobowej deski?
[...]
– Nie – odpowiedział tak, jakby to było oczywiste. – Ja już mam wielką miłość do grobowej deski. Literaturę. To mi wystarczy.
– A ludzie? – przypomniałem mu po raz kolejny.
– A po co mi ludzie? – odciął się pyszałkowato swoim standardowym tekstem. [...]
– Boję się, że ty się któregoś dnia obudzisz z kompletną pustką wokół siebie – powiedziałem pod wpływem jakiegoś impulsu. – I nie będziesz już umiał nawiązać jakiegokolwiek ludzkiego kontaktu z ludźmi.
Andrzej się skrzywił.
– A potem pokryję się cały łuskami, wyrośnie mi druga głowa i zacznę ziać ogniem – wyliczył ze zniecierpliwieniem. – Daj mi spokój. Jeżeli miałbym wybierać, to z dwojga złego wolę łuski niż towarzystwo głupich ludzi.
– Życzę ci tej drugiej głowy – oświadczyłem. – Oby miała równie paskudny język, jak pierwsza, dostaniesz wreszcie za swoje.
Nie wytrzymał i roześmiał się krótko. Ale, oczywiście, musiał mieć ostatnie słowo.
– Miałbym wtedy wreszcie rozmówcę na poziomie – powiedział.

http://rainbow-basketball.blogspot.com/
Na zawsze
Kiedy Kise odchylił się od ciała swojego chłopaka, zobaczył go zamykającego oczy z uśmiechem na ustach i łzami w oczach. Nie pamiętał ile minęło sekund, odkąd zobaczył ostatnią łzę, ale po usłyszeniu głośnego pikania, wiedział jedno.
Że Haizaki przegrał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy