sobota, 10 października 2015

Nowe posty (168)

Rozdział 7: Pod rządami Archibalda
Podróż ulicami miasta nie należała do przyjemnych. Kuc, który ciągnął wóz, poruszał się wolno, a pod plandeką robiło się coraz goręcej. Co więcej, by nie wzbudzić niczyich podejrzeń, powinni leżeć nieruchomo. Dla elfa nie stanowiło to najmniejszego problemu, mimo że drażnił go jeden z worków, boleśnie naciskający na prawy bok. Problem stanowiła Miranda, która już po kilku minutach zdrętwiała i próbowała lekko poruszać rękami i nogami, chcąc zmienić pozycję na wygodniejszą. (…)
Nagle wóz zatrzymał się. Znacznie wcześniej niż powinien, przemknęło przez myśl Gelu. Zacisnął mocno dłoń na rękojeści sztyletu, spodziewając się najgorszego.

Elena, Matt, Bonnie oraz organizatorka przyjęcia Caroline wesoło gawędzili, popijając już nie tak chłodne piwo z plastikowych kubeczków. Żartowali, za wszelką cenę unikając tematu śmierci dwójki z ich przyjaciół. Mimo wciąż wiszącego nad nimi widma wydarzeń sprzed ponad dwóch miesięcy, dobrze się bawili. Bonnie najmocniej radowało zjednoczenie z bliskimi, to ona najbardziej się od nich udsunęła, desperacko próbując znaleźć sposób na wskrzeszenie Adelheid. Teraz w końcu miała chwilę wytchnienia. Właśnie zakrztusiła się łykiem trunku, podczas opowiadanego przez Matta żartu. Mulatka szturchnęła blondyna łokciem, podczas gdy reszta zaśmiewała się z tego, że się trochę oblała.
- Tobie już chyba wystarczy, Bonnie! – doleciał do uch wampira rozbawiony głos Gilbertówny. Czarnowłosy młodzieniec, ukrywał się między drzewami, całkowicie nie zauważony przez grupkę. Damon uśmiechnął się pod nosem.
Ciekawe – pomyślał Salvatore – czy byliby tacy rozbawieni, gdyby wiedzieli, że są obserwowani ?

http://snyozagladzie.blogspot.com/
Rozdział 9
Powiedzenie prawdy zmieni wszystko i sprawi, że zostanę odsłonięta.
Robi kilka kroków, a mi wydaje się, że mijają lata zanim podejdzie do mnie i szepnie mi do ucha:
- Fascynujesz mnie, Anabell.
I wtedy świat eksploduje.
Huk. Krzyki.
Wiedziałam, że przyjdą po mnie i mnie zabiją.
Ale nigdy nie sądziłam, że nadejdzie to tak szybko.

http://strefa-babilon.blogspot.com/
II
Lecieli w dół. Szybko. Zbyt szybko.
W jej głowie pulsował ból, oczy zdawały się wychodzić z oczodołów. Była pewna, że, gdyby nie zacisnęła powiek, na pewno by wypadły. Bolało ją wszystko od włosów po koniuszki palców. Nawet nie słyszała swojego własnego krzyku – tak była przerażona. Dopiero kiedy znajdowali się tuż nad ziemią, otworzyła jedno oko, by sprawdzić czy jeszcze żyje. Gdy dostrzegła jak blisko niej są, omal nie straciła przytomności. I wtedy spadochron gwardzisty otworzył się! Po chwili opadli na ziemię i sturlali się po piaszczystym wzgórzu, owinięci w materiał i grube liny. Ledwie czuła nad i pod sobą gorący piasek oraz twarde ciało, obijające się o nią.

http://krolestwo-szalenstwa.blogspot.com/
Dziesięć
- Wiem, co chcesz powiedzieć – westchnęła Myszka. – Ale jak to się mówi… O! Nie oceniaj książki po okładce.
- Mów, co chcesz – odparła jej na to Osa, siadając z powrotem pod drzewem. – I tak ci nie uwierzę. Ale wracając… Czego chcesz?
Myszka uśmiechnęła się pod nosem i usiadła naprzeciwko Osy. Wiedziała, że tak to się skończy, Zdziwiłaby się, gdyby jej tak po prostu uwierzyła. Każdy tak reagował. A potem dziwił się, kiedy wynosili go z arki nogami do przodu. A zawsze używała tylko swojej zdolności.
- Nowy system – odpowiedziała, zrywając stokrotkę i pozbawiając ją kolejnych płatków. – Ty go stworzyłaś. Z tym Japończykiem.

http://niepokoje-gnoma.blogspot.com/
Studium/Stadium
Pierwsze koty za płoty.
Trochę ciężko mi uwierzyć, że minął tydzień mojego studiowania - z jednej strony mam wrażenie, że siedzę w tym już od bardzo dawna, z drugiej zdaję sobie sprawę z tego, że dopiero co nastrajam się na realia studiowania. Całkiem dziwne uczucie, ale wierzę, że wiecie, o co mi chodzi (...a jeśli wiecie, to wyjaśnijcie mi, bo ja - szczerze mówiąc - nie za bardzo ogarniam swojego monologu).

http://wbrew-grawitacji.blogspot.com/
33. Cud nocy Halloween
– W Durmstrangu o świcie wyciągali nas na codzienne ćwiczenia. Nawet w zimie. Kiedyś robiłem przysiady w śniegu sięgającym mi do pasa – chłopak roześmiał się, wspominając i pociągnął mnie w stronę wyjścia z sypialni. Wpatrzyłem się w jego profil, zaciekawiony. Nigdy wcześniej nie wspominał o drugiej szkole i nagle poczułem silną potrzebę, by opowiedział mi wszystko od razu.
– Słyszałem, że mają tam srogie zimy – przytaknąłem licząc, że wyczyta z mojego spojrzenia prośbę o kontynuację historii. Parsknął, najwyraźniej rozbawiony moją miną. Zrównałem z nim krok, ściskając jego dłoń.
– Żebyś wiedział. I wcale nie palą w kominkach. Chyba podczas tych dwóch lat naliczyłem z sześć dni, kiedy profesor Rasmussen rozpaliła ogień w głównym holu, zresztą tylko dlatego, że woda w rurach zamarzła i skrzaty już trzeci dzień z rzędu musiały ratować się magią.
– Gdybym był w Durmstrangu, pewnie znaleźliby mnie kiedyś na środku korytarza bez życia, zamarzniętego od stóp do czubka głowy – na samą myśl zatrzęsłem się.

http://my-little-exo-world.blogspot.com/
One Schoot : Are you with me? (beakchen)
- Beakhyun! - wrzasnął Chen.
Podniósł głos. Pewnie mnie zaraz uderzy. To nic, ma do tego prawo. Ma do tego pełne prawo. Rozumiem go, zniszczyłem przecież w zaledwie chwilę relacje, które budowaliśmy na przestrzeni miesięcy... Nienawidzi mnie. Nie cierpi mnie, on... on...
Nagle poczułem jak czyjeś ramiona obejmują mnie. Chude palce zaciskają się na moich plecach gniotąc w garściach szary sweter. Było ciepło. Co to za zapach? Jest piękny, delikatny... Chyba wanilia. Podniosłem w górę głowę. Miałem przed sobą jego ramię. Co się dzieje Chen? Co ty wyprawiasz?
Wytrzeszczyłem oczy jednocześnie zapominając o oddychaniu, już nie wspominając o mówieniu. Ale to nic... Delikatnie wtuliłem twarz w bordową, gorącą bluzę Kim'a, po czym nabrałem w płuca haust powietrza. Był jak narkotyk, którego pragnąłem co raz więcej i więcej, bez końca, bez umiaru, do granic rozkoszy. Do szaleństwa.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 30: Na południe
- Komodor Titcombe nie mógł się pana nachwalić – zdradził Hill w pewnym momencie. – Od takich oficerów jak pan mogą zależeć losy tej wojny. A właściwie będą, nawet jeśli ich rola ma polegać na zamiataniu śmieci z dala od głównego teatru działań.
Bancroft przyszedł po niecałym kwadransie. Cygarem nie pogardził, zajął miejsce.
- Możemy wreszcie przejść do rzeczy – przemówił kontradmirał. – Wiedzą panowie, kto to Senussi?

http://inna-wersja.blogspot.com/
Honor i lojalność
– Sądziłam, iż dla Waszej Wysokości osoba kobiety służy wyłącznie temu – warknęła, dokładnie cedząc słowa, nasączając je złością, którą w sobie nosiła, zapominając, że rozmawia z panem jej życia i śmierci.
Oparł głowę o zgięte w łokciu ramię, bez mrugnięcia odpowiadając:
– Pochodzisz z kraju gejsz, gdzie seks był dla był tych kobiet przywilejem, nie obowiązkiem, a masz niezwykle prymitywne poczucie słowa „prostytutka”.
– Prostytutka gejszy nie równa. Gejsza oznacza artystkę, prostytutka może klientowi co najwyżej sprośny wierszyk między obciąganiem a stosunkiem wyrecytować – odcięła się.
– Zawsze klasyfikuje się to jako rodzaj sztuki.

http://harborn.blogspot.com/
Rozdział 2: Pirackie zasady
Pirat był zdumiony. Tak jak jego kamraci. Spojrzał na swoich kompanów i wymienili porozumiewawczo spojrzenia. Wredne uśmiechy nie znikały z ich twarzy. Puścił moje włosy, a ja opadłam na ziemię.
- Ktoś musi dostać nauczkę, by świecić przykładem innym - rzekł świdrując Elaine wzrokiem.
Stała spokojnie, ale była zdeterminowana i nie okazywała ani krzty strachu. Zacisnęła dłonie w pięści i przyjmując wyzwanie na spojrzenia od pirata, odparła:
- Ja przyjmę jej karę.
Podniosłam się na łokciach zdezorientowana. Nie rozumiałam. Ona przyjmie moją karę? Czemu to robiła? Co jej się stanie? Pokręciłam głową, a na mój gest uśmiechnęła się ciepło. Wyglądała przez chwilę jak anioł, a potem zgięła się w pół z bólu i usłyszałam jej pierwszy krzyk. Pierwszy z wielu, które nastąpiły potem.

http://zanim-spadnie-deszcz.blogspot.com/
Rozdział 3
Przeniosła dłoń z jego szyi i powolnymi ruchami zaczęła gładzić skórę jego twarzy, zaczynając od czoła, zjeżdżając niżej. Opuszkami palców dotykała jego powiek, nosa, ust, a potem policzków, na których wyczuła drapiącą szczecinę. Dwudniowy zarost był poświadczeniem, że mężczyźni wcale się nie golą, kiedy nie muszą, co podważało jeden z przykładów ludzkiego zachowania, jaki omawiali na zajęciach z psychologii społecznej.
– Znowu? – Angela odwróciła się i zobaczyła, że we framudze otwartych na oścież drzwi, stała jej siostra z rękami założonymi na piersi. – Dlaczego ty zawsze musisz komuś coś zrobić, co?
– Nie gadaj tyle i idź posprzątaj bałagan w salonie.
– Zaraz to zrobię. John – zaczęła mówić do mężczyzny, który powoli zaczynał czuć, że nieprzyjemne swędzenie ustępuje. Spoglądała na niego litościwie, widząc żółtawe ślady na rękawie jego koszuli i kilka innych mokrych plamek tu i ówdzie.
– Tak? – odezwał się, czując na języku kilka kropel mleka.
– Musisz zdjąć koszulę, bo jest cała mokra.

http://legilimencium.blogspot.com/
Spektrum: rozdział 2
Parkiet zaskrzypiał pod jego stopami, podczas gdy kroki gospodyni były niesłyszalne. Niemal sunęła z zatrważającym wdziękiem po korytarzu, którego nie oświetlała żadna lampa. Wydawało się, że od dawna nie były używane – ciemnozielone klosze pokrywał kurz, a na złoty świecznik, znajdujący się na starej szafce na buty, pokryty był woskiem dawno stopionej świecy. Fotografia wisząca przy schodach była jedyną ozdobą. Gdy wzrok Nathaniela padł na zdjęcie w sepii, pani Revett powiedziała:
- Twój pokój jest tutaj – wskazała na drzwi pomiędzy salonem a kuchnią. Mężczyzna uchylił je i zobaczył malutki pokoik o skromnym wyposażeniu. Łóżko w jednym rogu, tuż pod zasłoniętym oknem, a naprzeciw niego biurko. Przestrzeń między jednym a drugim wynosiła mniej więcej jeden krok. Tuż za drzwiami stała wysoka, wąska szafa, a opierało się o nią składane krzesło. – Na górę nie wolno wchodzić, jeśli nie chcesz zakłócać mojej intymności – dodała groźnie.

http://the-shadow-of-gritmore.blogspot.com/
XXXVI BURZA NAD LASEM
Niebawem zaczęli podnosić się wszyscy, łącznie z Heraldem, który wybudził się z zaklęcia Elsy. Teraz nie było żadnej bariery z żywiołu, który mógłby przeszkadzać w wycelowaniu strzał i kołków w czarownice. Ciągle było ciemno, dlatego nie można było odróżnić mężczyzn po wyglądzie, jednak mimo tego wiadome było, który z nich zaatakował celnie po raz pierwszy. Ten, który dzierżył większą kuszę wycelował w podnoszącą się z ziemi kobietę, która miała wystarczająco siły, by podnieść się jako pierwsza. Drewniany kołek przebił jej serce, zanim ktokolwiek zdążyłby zareagować.

http://hpipj-medalion-fortuny.blogspot.com/
Rozdział 19: Wizyta na Pokątnej
Lewitowały pomiędzy półkami zbierając potrzebne książki kiedy nagle Pansy pisnęła cicho zwracając na siebie uwagę swojej towarzyszki.
- Nicole!- pisnęła- Jest!
Granatowooka przewróciła oczami i podeszła do niej. Spojrzała w tą stronę gdzie Parkinson widząc wysokiego chłopaka o blond włosach niemal, że białych. Zmienił się. Zauważyła dziewczyna przyglądając mu się uważniej. Włosy postawił na żelu i celowo nie golił się od tygodnia. Wyglądał bardzo... dobrze.
- Chodźmy do niego...- zaczęła Pansy jednak przerwała w pół zdaniu blednąc momentalnie i rozszerzając oczy w wielkim szoku.
Nicole widząc reakcję koleżanki również spojrzała w tamtym kierunku i zareagowała w bardzo podobny sposób dodatkowo zbierając szczękę z podłogi i upuszczając książki z głośnym łoskotem...

http://gwiazda-hanabi.blogspot.com/
2. Skazana na pech
– Co mam teraz zrobić? – zapytała Japonka, drżąc ze strachu z obawy, że ci inspektorzy na służbie rozkażą jej wysiąść i zamkną gdzieś w tymczasowym areszcie, a sprawdzając przy okazji jej tożsamość dojdą do tego, że wcale nie jest Miao Yanlin, zaś ukrywającym się zbiegiem. Już wyobrażała sobie ten telefon do księcia, a także odliczanie ostatnich sekund swego potępionego życia.

http://ask-loki.blogspot.com/
Meanwhile in Russia
Doprawdy, Rosja jest krajem zadziwiającym. Raz miałem tę NIEprzyjemność spotkania się z Rosjanami twarzą w twarz, kiedy zupełnie przez przypadek przelatywałem nad ich wspaniałym państwem, namierzyły mnie ich radary i... cóż, nie skończyło się to dla mnie zbyt dobrze (ale żyję!). Wracając jednak do tematu... Te wszystkie zdjęcia zatytułowane niefortunnie "meanwhile in Russia" są po prostu szokujące.

http://mallaroy.blogspot.com/
25
— To, że wyglądasz dzisiaj wyjątkowo dobrze nie daje ci żadnego prawa, żeby zachodzić mi drogę — stwierdziła z irytacją, po czym zamarła.
Jasper zakrztusił się ze śmiechu i próbował złapać oddech jednocześnie patrząc na dziewczynę z mieszanką niedowierzania i szczerego podziwu.
Michael na kilka sekund otworzył szeroko oczy, po czym zmarszczył brwi i przyjrzał się Erin z dziwnym niezadowoleniem.
— Jesteś pijana? — zapytał tonem, na którego dnie czaiło się coś niedobrego.

http://crazy-common-life.blogspot.com/
Piąty: A może tak zaszyć się gdzieś na końcu świata i przestać walczyć z wiatrakami?
– Masz tam ptaka?! – spytała ze zdziwieniem, wskazując na dolną część garderoby chłopaka.
Scor uniósł jedną brew, wydawał się rozbawiony tym dziwnym pytaniem.
– Słucham?
Właśnie w tej sekundzie Rose zdała sobie sprawę jak zabrzmiało jej pytanie i oblała się rumieńcem, ale po chwili spróbowała uratować sytuację.
– No tam coś jest. W twoich spodniach.

http://magia-zyczen.blogspot.com/
Rozdział 13
- Kim one są? – pytam.
- To wróżki – odpowiada Fox, jadący za mną. Oglądam się na niego i dostrzegam więcej takich istot. Fruwają przy nas, jakby w ogóle się nie bały. A przecież są takie małe! – Są niegroźne. Pomagają roślinom się rozmnażać – dodaje żołnierz.

http://kruczeistotyopowiadanie.blogspot.com/
Rozdział 8: Percyval i jego ojciec
– Nie wszyscy Roxerhoodowie byli źli i dobrze o tym wiesz – odrzekł Percyval, a przywódca Stowarzyszenia prychnął.
– Dlaczego mamy ją wtajemniczyć?
– Bo to również jej sprawa. Tu chodzi o jej siostrę. – Markis zamilkł na chwilę, bijąc się z myślami.
– Ufasz jej?
– Bezgranicznie.
– Nadal nie jestem co do tego przekonany... – Mężczyzna zmarszczył brwi.
– Nie zawiodę cię. Nigdy tego nie zrobiłem i nie zrobię. Znasz mnie, wiem komu można zaufać. – Blondyn wciąż upierał się przy swoim.
– Ale...
– Proszę. Nie pożałujesz.

1 komentarz:

  1. Proszę o dodanie podkategorii "low fantasy" do bloga http://please-tell-me-who-i-am.blogspot.com/
    Przepraszam za zwłokę i dziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy