sobota, 17 października 2015

Nowe posty (169)

Rozdział 27: Znała całą prawdę
Zbliżała się północ, a samotna postać, owinięta ciemnością stała przed grobowcem. Uparcie wpatrywała się w kamienną ścianę, jakby mając nadzieję na to, że cudownie się przed nim rozstąpi. Jednak to nie nastąpiło, a zrezygnowany Stefan skierował się w stronę domu. Wampir ruszając w dół zbocza, nawet nie miał pojęcia o tym, co może się zdarzyć w wigilijną noc, o północy.

http://the-evil-daughter.blogspot.com/
11. Wywiad
 - Żebyś wiedział! Wolę to niż… - W tym momencie blondyn złożył pocałunek na jej czerwonych, gorących ustach. W pierwszym momencie miała ochotę go odepchnąć, jednak z każdą kolejną sekundą uświadamiała sobie, że pragnęła tego pocałunku i nigdy wcześniej nie przeżyła czegoś równie niesamowitego. Wpijała się w jego wargi coraz mocniej, a palce wplotła w blond włosy. Chłopak natychmiast chwycił ją w talii i przyciągnął jeszcze mocniej do siebie.
            - Całują się! – Niesforny poltergeist zaczął krzyczeć na cały korytarz. Para oderwała się od siebie i zaczęła uciekać jak najprędzej.
            - Zamknij się, bo Cię zabiję! – Warknął Draco, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że ten durny złośliwiec jest już martwy.

http://ostatnia-gra.blogspot.com/
Rozdział 4: Ogromne znaczenie przypadkowych znajomości
– Czyli uważasz, że masz prawo narzucać ludziom swoją wolę, kierować ich życiem, bo wiesz, co jest dla nich dobre i masz dobre chęci?
– Tak – przyznała hardo Miriam. Kovacs parsknął.
– Mary Margaret uważa podobnie i zobacz, dokąd nas to doprowadziło! – krzyknął. – Zrobiła ze mnie niemal wroga publicznego numer jeden dlatego, że nie pozwoliłem jej „pomóc ludziom w Grze”. Dlaczego miałbym więc pozwolić tobie?
– Bo w najbliższym czasie możesz potrzebować mojej pomocy.
– To groźba?
– Stwierdzenie faktu. Zabawne, jak często w naszych rozmowach powraca Mary Margaret, prawda?

http://zastepca-bydajmond.blogspot.com/
Rozdział 8
– Bo jesteś na ich pieprzonej liście! – wrzasnęła, stając bardzo blisko mnie, przez co czułem jej ciepły oddech na mojej twarzy.
Wcześniej nie zauważyłem, że jesteśmy prawie tego samego wzrostu, dopiero teraz to do mnie dotarło. Uśmiechnąłem się, kiedy ona wciąż marszczyła brwi.
– Jakiej liście? – zapytałem, dotykając kciukiem jej dłoni.
Speszona od razu ją zabrała i minimalnie się odsunęła.
– Dwayne doskonale wie kto bierze udział w tej akcji i w zamian za swoją wolność musiał wybrać cele dla policjantów, a ty jesteś jednym z nich.

http://zatrute-serca.blogspot.com/
19
— ZOSTAWCIE MNIE! ZOSTAWCIE! NIE!
Podszedłem do niej i patrzyłem, jak płacze. Camille trzymała ją za kostki, Teddy na ramiona. Nie mogłem nic zrobić. Layken w końcu się uspokoiła i przestała zdzierać sobie gardło, ale łzy nadal spływały jej cicho po twarzy. Nie minęły dwie minuty, a jej głowa odchyliła się do tyłu, ręce na brzegach wanny opadły bezwładnie. Straciła przytomność.
— Jeszcze chwila — mamrotała pod nosem pielęgniarka.
Po trzynastu minutach stwierdziła, że zabójcza temperatura spadła o kilka stopni. Zanim Teddy zdążył wyciągnąć Lake, objąłem ją mocno w pasie i wyciągnąłem z wanny, czując, jak lodowata woda moczy moje ubrania. Drżałem, kładąc nieświadomą dziewczynę z powrotem na łóżku.
Usta miała sine. Oczy zamknięte.
Miałem wrażenie, jakbym ją zdradził.

http://memuary-rodziny.blogspot.com/
Rozdział IX: Pomoc z nieoczekiwanej strony
Tom wyciągnął sobie z paczki kolejnego papierosa, wsadził do ust i chciał zapalić zapałkę, ale ta za nic nie chciała zająć się ogniem. W końcu się złamała. Doktor Stalker wyciągnął z kieszeni swoją zapalniczkę.
– Wiesz jak to używać? – zapytał.
– Kiedyś miałem taką, ale się zepsuła. Zresztą, nie lubię ich – odpowiedział bezdomny, przytrzymując papieros palcami.
– W takim razie, Tom, proszę, nie ruszaj się przez chwilę. – Lekarz zapalił zapalniczkę i przystawił płomyczek do czubka fajka.
– Dzięki, doktorze. Naprawdę miły z pana facet.
– Dziękuję. – Briana zaskoczył nieco ten komplement, co nie uszło uwadze jego rozmówcy, który aż się uśmiechnął.
– Mówię to z całą pewnością, doktorze. Rzadko spotykam tak dobre osoby. Większość ludzi podchodzi, czy raczej, unika mnie jak ognia. Nie dziwne. Wyglądam i pachnę jak zaraza.

http://tajemnicehistoriihogwartu.blogspot.com/
Rozdział XV
Długie, chłodne palce, które zacisnęły się na mojej ręce odrobinę zbyt mocno, należały, ku mojemu zdziwieniu, do Toma. To zdecydowanie nie było elementem naszego naturalnego porządku rzeczy. Uniosłam brwi, zdziwiona jego zachowaniem.
- Odkąd to się tak spoufalasz ze mną, Riddle? - spytałam cierpko, lecz nie bez nuty zaskoczenia w głosie. Bądź co bądź, robota została wykonana, czego jeszcze mógłby chłopak ode mnie chcieć?
- Od teraz. - odparł ze spokojem, który, miałam wrażenie, tylko maskuje irytację nastolatka.

http://cos-czego-nie-wiem.blogspot.com/
XIII Szczęście czeka na nas w co szóstym opakowaniu czekoladowych żab?
– Jesteś naiwnym smarkaczem, Black. – Ominęłam go i wyszłam, zanim zdążył zaprotestować, po czym solennie obiecałam sobie już nigdy nie ratować mu tyłka. Wmawiałam sobie, że to tylko niewinne zawieszenie broni, choć doskonale wiedziałam, że to nieprawda. To znów ta sama równia pochyła. Tylko dokąd się stoczę? Do jego ramion, które po kilku tygodniach, może dniach, odrzucą mnie jak popsutą zabawkę?
A może ja zabawką byłam właśnie - nieuczuciową porcelanową lalką, która pragnie zostać prawdziwą dziewczynką. Prawie jak Pinokio, ale on zasłużył na to, a ja nie.

http://opowiadania-natarii.blogspot.com/
Śmierć za życia – rozdział 1
Dzisiaj zaczynam swoje życie od początku. Bez żadnych znajomych twarzy. Bez starych przyjaciół i wrogów . Nie ukrywam, że się cieszę. Bo niby czemu nie? Kiedy nie będzie żadnych graczy będę mogła robić co mi się żywnie podoba. Będę mogła grać o co chcę nie martwiąc się, że ktoś nakryje mnie na oszustwie. Po prostu raj. Żyć nie umierać!

http://zbudzeni.blogspot.com/
Prolog
Wpatrując się w niebo, natychmiast rozpoznał zbierające się w oddali burzowe chmury. Uznał to za znak. Zadzwonił do recepcji i polecił natychmiast przygotować wszystko do czekającej go podróży. Wezwał boya hotelowego i kazał mu zanieść świeży garnitur do garderoby. Chłopak posłusznie wykonał polecenie. Nie usłyszał upadającej na perski dywan laski.
W oczekiwaniu na taksówkę mężczyzna nalał wina do kryształowego kielicha. Poczuł przyjemny dreszcz, gdy aromatyczny bukiet dotarł do jego nozdrzy. Siedział, rozparty wygodnie w wiklinowym fotelu, delektując się wybornym rocznikiem i oglądając przy tym panoramę miasta. Zagrzmiało. Niebo przecięła błyskawica i na ziemię spadł życiodajny deszcz. Dwunasty znów poczuł się potężny.

http://tpiapiac.blogspot.com/
Recenzja „Dawcy”
Serdecznie zapraszam na nowy post, w którym dowiecie się nieco na temat jednej z najcudowniejszych powieści jakie udało mi się przeczytać w tym roku. "Dawca" autorstwa Lois Lowry jest pierwszą z kwartetu powieści opowiadających o zamknietej społeczności, w której bezbarwność i nijakość życia codziennego jest najbardziej akcepotwalną rzeczą, o jakiej ktokolwiek mógłby pomyśleć, a każde emocjonalne "odchylenie od normy" jest przejawem buntu i wymaga "zwolnienia"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy