sobota, 31 października 2015

Nowe posty (171)

Rozdział 2
Przymknęła oczy. Na początku myślenie o Harrym tak straszliwie bolało. Mimo to nie mogła się powstrzymać przed wbijaniem noża w tę ranę. Jak mogłaby przestać o nim myśleć?
Nikt niczego nie podejrzewał. Może była trochę bardziej zmęczona, jeszcze bardziej milcząca niż zwykle, bledsza, ale opanowana. Okazywanie emocji byłoby zbyt… kłopotliwe.
Choć niebiosa świadkiem, że ich ukrywanie czasem kosztowało ją niemal tyle samo. Może gdyby się komuś wyżaliła, poczułaby choć krótkotrwałą ulgę. Mimo że nikt nie potrafiłby jej naprawdę pocieszyć – to umiał tylko Harry.
Później to powoli ucichło. Teraz już mogła myśleć o nim nie z rozpaczą, ale słodko-gorzką tęsknotą i żalem – wciąż jeszcze dojmującym, ale już nie tak przeraźliwym, by miała uznać, że warto wyrzec się wspomnień i marzeń.

http://zatrute-serca.blogspot.com/
21
— Wiesz, w sumie sama się prosisz, by ktoś cię zaatakował — stwierdził, zaciskając palce na swojej miotle i posyłając mi długie spojrzenie. — Sama, na pustym boisku. Żadnych świadków. Żadnych dowodów.
Po raz kolejny zadrżałam.
— Chciałam zrobić tylko kilka rund wokół boiska — wymamrotałam na swoje usprawiedliwienie, jednocześnie nie dając mu do zrozumienia, że miał absolutną rację.
— Nie mogłaś wziąć ze sobą Wilde’a? Albo Sundersa dla dodatkowej rozrywki?
— A co to ma znaczyć? — Uniosłam brew, zaciekawiona jego sugestią.
Uśmiechnął się drapieżnie.
— Na twój widok prawie cieknie mu ślina. Oddany Cerber, nie ma co. — Mrugnął do mnie wesoło.

http://polskaszkolamagii.blogspot.com/
Rozdział 5: Coś między: „WTF”, a „Romeo, me serce ku Tobie ucieka!”
– Jesteś niemożliwa! – krzyknął Szymon, uśmiechając się od ucha do ucha.
Spacerował właśnie wraz z Kornelią między pojedynczymi drzewami, wpatrując się w stadko małp. Jedna z nich reagowała na każdą komendę dziewczyny, co było naprawdę niesamowite. Nie tylko siadała, podchodziła, dawała łapę, zupełnie tak jak pies, ale także tańczyła kankana, naśladowała niczym w lustrze każdy ruch Neli, a nawet… pokazywała gesty, ładniejsze „okej” i niezbyt ładne, takie jak środkowy palec.
– Talent odziedziczyła po mamusi. – powiedziała dumnie Kornelia, patrząc z czułością na zwierzę, które zdawało się odwzajemniać jej miłość.
– Mówisz, że też potrafiłabyś tak zgrabnie tańczyć kankana? – zapytał Szymon, mrużąc zabawnie oczy i posyłając jej figlarny uśmiech.
– A wątpisz? „Hej! Gerwazy! Daj gwintówkę, niechaj strącę tę makówkę!” – zakrzyknęła Kornelia z emfazą.

http://krolestwo-szalenstwa.blogspot.com/
Dwanaście
Kotek już wyczuła co się święci i zaczęła cichutko chichotać. Przerwała jednak, kiedy zauważyła zaskoczenie na twarzy przyjaciółki. Nie zadziało się kompletnie nic oprócz tego, że blondynka zaczęła panikować, patrząc na szatynkę wielkimi, okrągłymi oczyma.
- Nie działa! Próbowałam już kilka razy! Chyba coś zostało zablokowane. Nie mogę zrobić nawet małego dymku – mamrotała pod nosem, przenosząc wzrok z Kotka na palec i z powrotem.
- To zresetuj. – Myszka weszła jej w słowo. Całą swoją uwagę skupiła na nabiciu ostatniego kawałka mięsa na widelec. Myślała, że blondynce zablokował się telefon, czy coś w ten deseń, dlatego chciała posłużyć mądrą radą.
- Co? Mózg?! – warknęła Osa.

http://opowiadania-natarii.blogspot.com/
„Na zawsze razem” – rozdział 2
Jego rodzice zrobili wszystko by udowodnić mu, że jego marzenia to choroba psychiczna. Od tamtej pory jest zupełnie innym człowiekiem. A my ani myślimy robić awantury o swoją przyszłość. Nawet Young Min Ho od tamtej pory nie bąknął nawet słówka, że coś mu się nie podoba.
Niezbyt przyjemna wizja. Zostać uznanym za chorego psychicznie tylko dlatego, że twoje plany i plany twoich rodziców się nie pokrywają. Tego oblicza Korei nie znałam.

http://bazgraj-zeszyt-le.blogspot.com/
#3 Sleep tight, sweetie
Otworzyła niechętnie oczy i spojrzała za siebie.
Czerwonowłosa.
- Musimy uciekać.
Marcelina potrzebowała chwili, by się dobrze obudzić. Otworzyła zszokowana usta.
- Co ci się stało? - wydukała przerażona. Na początku myślała, że to włosy opadają jej na twarz, jednak gdy dokładniej się przyjrzała, uświadomiła sobie, że to krew. Prawdziwa krew.
Misia wyciągnęła dłoń, by dotknąć towarzyszki, jednak ta ją odepchnęła ze złością.

http://niepokoje-gnoma.blogspot.com/
Emocjonująca apatia
Strzepując kurz z zaniedbanego bloga.
Ostatni raz pisałem "do ludu" dobre kilka tygodni temu (a takie kilka tygodni to masa czasu w życiu chociażby pszczoły [jeśli wierzyć pewnemu filmowi animowanemu...]), dlatego też wypadałoby jakoś poukładać swoje myśli i co nieco poblogować. Pierwsze koty przeskoczyły już dawno płot (nawiązując do poprzedniego postu), a teraz dopadło je znużenie. To trochę tak jak mnie.

http://atlas-bieli.blogspot.com/
12. Herbata
Możemy pić je razem, wiesz? Potrzebujesz przeciwwagi, nie można przecież cały czas postępować gwałtownie. Doskonale wiem, co robisz. Umiem patrzeć równie uważnie jak Ty, ale się z tym nie obnoszę. Powiem Ci wiec, mój Drogi, że cały czas uciekasz.

http://hpipj-medalion-fortuny.blogspot.com/
Rozdział 21: Zamieszanie
Harry z impetem zerwał się z łóżka kiedy obudziło go wycie syreny alarmowej. Zakrył uszy dłońmi zaciskając mocno oczy. Jeszcze chwila a jego bębenki by wyparowały. Kiedy przeraźliwy ryk ustał otworzył oczy widząc stojącego w drzwiach Elvisa z niedużą trąbką w ręce i nausznikami na uszach.
- Ty jeb*na fretko- wycedził idąc w jego stronę.
Chłopak zaśmiał się w najlepsze a kiedy zauważył wściekłą minę Kobry zatrzasnął mu drzwi przed nosem zanim ten go dorwał.
- Otwórz te pie*dolone drzwi, żebym mógł ci nakopać do dupy!!- wrzasnął do Dracona waląc pięściami w drzwi- Dlaczego obudziłeś mnie w taki karygodny sposób- ostatnie zdanie wypowiedział z udawanym płaczem.
Elvis uspokoił się po czym odpowiedział.
- Wszelkie zażalenia kieruj do dziewczyn. Obudziły mnie w taki sam sposób tyle, że o piątej nad ranem!

http://bestiariusz-trylogia.blogspot.com/
2. Książka
– Ona naprawdę była satanistką. – Nie mogąc opanować nerwowego śmiechu, czuła jak jej oczy wypełniają się łzami. Nie mogła nic na to poradzić. Czuła jak opuszczają ją siły. Ten „pamiętnik” był jej ostatnią deską ratunku. Miał pokazać jakim człowiekiem była jej matka. Zamiast tego dostała jakieś sataniczne głupoty, które nie napawały jej nadzieją na to, że jej rodzicielka była zdrową na umyśle osobą.

http://we-live-we-love-we-travel.blogspot.com/
Sześć
Hans zapytał, o czym myślę, kiedy w milczeniu patrzę w dal albo uśmiecham się do siebie. Odpowiedziałam szczerze, że wspominam rodzinny wyjazd do Pragi. Sprecyzował, o co mu chodziło, pytając, o kim myślę. Czy jest ktoś, kto czeka na mnie, kto tęskni, przy kim chciałabym zasnąć tej nocy – kogo kocham.
Wiesz, mogłam powiedzieć cokolwiek. Że tęsknię za Tobą, za Olką albo za rodzicami. Ale nie – ja palnęłam: „Cóż, mam w domu kota”. Gdybym mogła wtedy zapaść się pod ziemię, z chęcią bym to zrobiła. Hans zaśmiał się tylko i powiedział, że raczej miał na myśli osobę, do której piszę, kiedy gwałcę klawiaturę komputera albo telefon. Zaczerwieniłam się – o ile to było możliwe, bo już od chwili czułam to okropne gorąco na twarzy – i przyznałam, że piszę z przyjaciółką i z siostrą, czasem z mamą. Skinął głową, pozornie ze zrozumieniem, ale nie jestem pewna, czy uwierzył.

http://shade-of-scream.blogspot.com/
Rozdział XLI: Ona jest nienormalna!
No nie wierzę! Czy ona jest nienormalna?! No chyba tak. Na blacie obok torby leżał teraz czarny koronkowy(!) zestaw bielizny, który gdybym założyła, chyba wylałabym się z każdej możliwej strony i miejsca. Ona chyba śni, jeśli sądzi, że ja to naprawdę założę!
-Mowy nie ma!- Wrzasnęłam wypadając na korytarz i stając u szczytu schodów.
-Czemu niby? To jest tak seksowne, że nawet ja bym się za ciebie brała, gdybym cię w tym zobaczyła, a przypominam, że mam najlepszego pod słońcem chłopaka!- Odkrzyknęła i nawet z takiej odległości widziałam jej ogromny uśmiech- Nie marudź, nie znasz się!

http://fantasylovee.blogspot.com/
Rozdział 9
O dziwo mężczyzna przez chwilę miał otwarty umysł, więc dziewczynie udało się zarejestrować krótki obraz.
Strażnik Blackwell stał w sali obrad, w Alias, a na przeciw niego był najwyższy z Rady Starszych, Albus Black. Miał na sobie długą czarną szatę. Jego szare oczy nie spuszczały wzroku ze strażnika.
-Musisz wydusić z niej prawdę! Ten chłopak musi być nasz!Inaczej czeka nas zagłada! Pan...

http://wbrew-grawitacji.blogspot.com/
35. Ślizgońskie potyczki
– Accio chimera!
Uniosłem brwi, oglądając się za siebie zwabiony głośnym hukiem. Dwumetrowy posąg oderwał się od ściany i z zawrotną szybkością sunął w moim kierunku. Gwałtownie odskoczyłem w tył, wyciągając przed siebie różdżkę.
– Reducio! – przysłoniłem oczy ramieniem, kiedy posąg rozsypał się w drobny pył, uderzający w moją sylwetkę z siłą burzy piaskowej.
– Nie lekceważ mnie, mieszańcu! – warknął, uśmiechnięty pod wpływem aprobaty z ust Lucjusza. – Bombarda!
Odwróciłem się, by odbić zaklęcie, jednak to było skierowane w sklepienie nade mną i gdyby nie ciało, które nagle uderzyło we mnie, popychając o metr, pewnie skończyłbym przygnieciony przez kilogramy gruzu. Lily spojrzała mi w oczy przerażona.
– On zwariował! Demoluje szkołę! – zapiszczała z poirytowania, bardzo wysokim głosem. Kolejne zaklęcie przyszło bez uprzedzenia i ledwo udało mi się je odbić, zakrywając czarownicę ciałem.

http://my-little-exo-world.blogspot.com/
One Schott : Hello, it’s me (beakyeol)
Nie wytrzymałem. Wstałem z podłogi patrząc mu z wściekłością w oczy.
- Dlaczego ty jesteś taki ciemny?! Czy ty nie widzisz, że cię kocham?! - wrzasnąłem i zaraz po tym nastała cisza.
Spojrzałem na niego wielkimi oczami. Nie, nie powiedziałem tego. Błagam, niech ktoś powie, że nie powiedziałem tego na głos!
Cały czerwony wybiegłem z pokoju najszybciej jak mogłem. Wciąż nie wierzyłem w to, co zrobiłem. Ja, Byun Beakhyun powiedziałem Park Chanyeol'owi, że go kocham... Ubrałem w pośpiechu buty i wziąłem szybko kurtkę wybiegając z domu. Sam do końca nie byłem świadom co robię.

http://arrow-olicity.blogspot.com/
Cupid's Angel 8
- Felicity, co ty wyprawiasz?
- Próbuję nawiązać z tobą kontakt wzrokowy. Tak jak powiedziała Thea. Żeby Laurel była zazdrosna – Dalej próbowała złączyć ich spojrzenia, kiedy tańczyli.
Wybuchnął śmiechem, przesuwając ich kilka kroków w lewo w rytm muzyki.
- Nie wzbudzisz w nikim zazdrości robiąc to. – Wziął ją za ręce i owinął sobie wokół szyi. – Pozwól, że ci pokażę, jak to ma wyglądać, że jesteś w kimś głęboko zakochany. – Jego silne dłonie spoczęły na jej biodrach i przyciągnął ją bliżej, niwelując przestrzeń pomiędzy nimi.
Serce waliło jej w piesi. Nogi ugięły się. Cudem w ogóle nimi wciąż ruszała.
Spojrzała na tłum, by sprawdzić czy ktoś zauważył głęboki rumieniec, który poczuła na swoich policzkach.
- Thei chyba nie o to chodziło… Znaczy się, może i chodziło, ale wszyscy się patrzą…
Zgrabnie złożył pocałunek na jej policzku, zatrzymując ją w pół zdania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy