sobota, 14 listopada 2015

Nowe posty (172)

Rozdział 9: Zdrada
Urwała gwałtownie, gdy coś z głośnym świstem przeleciało jej koło ucha i rozcięło skórę na policzku, po czym wbiło się w pień pobliskiego drzewa. Oszołomiona Miranda dotknęła lekko szczypiącego miejsca. Rana nie była głęboka, ale i tak płynęła z niej krew. (…)
Miranda bardzo szybko otrząsnęła się z początkowego szoku. Chwyciła broń, by pomóc elfowi w walce z napastnikami. Gdy odwróciła się w stronę, w którą pobiegł mężczyzna, zorientowała się, że nie zaatakowali ich żadni bandyci. Po ich ubiorze od razu rozpoznała żołnierzy Armandaru. Chciała krzyknąć do Gelu, by się zatrzymał, w końcu musiała zajść jakaś pomyłka, na pewno ktoś nieumyślnie wypuścił ten bełt, który omal jej nie trafił. Było już jednak za późno!

Ktoś przyszedł przed tobą do pensjonatu. Zszedł na dół, do piwnicy. Nie wiem kto to był, mignął mi tylko przez chwilę, a potem od razu zniknął. Jakby rozpłynął się w powietrzu. – Heidi przysłuchiwała się temu z pewną obawą. Stefan rzeczywiście ją wtedy przestraszył, ale nie wiedziała, że takie emocje zadziałają na tyle silnie, by uczynić ją materialną. Czyżby się czegoś domyślał? – Na początku myślałem, że to tylko jakiś włamywacz, jednak to niemożliwe, by człowiek tak szybko uciekł. Potem zacząłem się zastanawiać czy to nie ktoś z mojej przeszłości albo Damona. Ktoś kto chciałby nam zaszkodzić, może jakiś poplecznik Klausa? Ale potem zobaczyłem w swojej dłoni to i zacząłem myśleć o Heidi. - Stefan wyciągnął z kieszeni pukiel rudych włosów, po czym pokazał go Bonnie, a ta zastygła ze zdziwienia. Dotknęła kosmyków z niedowierzeniem. Uniosła wzrok na Santino, nie wiedząc, co robić dalej.

http://tajemnicehistoriihogwartu.blogspot.com/
Rozdział XVI
- Ich podstawowy błąd? - spytał Tom, gdy kolejny pojedynek dobiegł końca.
- Mało ataku i wyłącznie magiczna obrona? - rzuciłam pierwszą myśl, która mi się nasunęła.
- Blisko. Zbytnia ufność w zaklęcie tarczy. Jak pewnie wiesz najpotężniejsze uroki, w tym Zaklęcia Niewybaczalne, z łatwością ją pokonają. Lepszy sposób na obronę?
- Unik?
- Zgadza się. Wyjątki od tej reguły?
- Um...
- No, Zabini, myśl. W naszym starciu z Fronnerem i Leightonem to wyszło.
- Zmasowany atak. - domyśliłam się.
- Bingo. A jak wtedy najlepiej się obronić?
- Nie bronić się, tylko atakować?
- To pytanie czy odpowiedź?
- Odpowiedź.
- Jedyna słuszna. Zapamiętaj - najlepszą obroną jest atak. Zawsze.

http://snyozagladzie.blogspot.com/
Rozdział 12
Codziennie poznaję kolejne gatunki strachu.
- Powinieneś być bardziej bezwzględny. W prawdziwej walce twój przeciwnik nie zawaha się ciebie zabić. Zapomniałeś już jak to jest, Stark? Zawahasz się - to cię zabiją. Nie zawahasz się - to przeżyjesz. Na co czekasz? - warczy do niego.
Widzę jak Niall powoli przełyka ślinę i patrzy to na moją przerażoną twarz, a to na uśmiechniętą Aöfie.
- Na co czekasz, Stark? Zabij ją! Zabij!

http://krew-polnocy.blogspot.com/
Rozdział 2: Szepczące Wierzby
– Z czego się śmiejesz?
Nie odpowiedział, tylko odwrócił wzrok i błądził myślami we wspomnieniach. Znał kiedyś kogoś o podobnych oczach. Wspomnienie to było mgliste, nie potrafił przebić się przez jego szarą kurtynę, za którą niewątpliwie czekała twarz podobna do tej, jaką widział teraz przed sobą. Jednakże czas był dla niego nieubłagany i wszelkie próby przypomnienia sobie ów twarzy spełzły na niczym. Nie dziwił się. Z biegiem lat zapominał. Zapomnienie przynosiło ukojenie. Ból odchodził, lecz odchodzili też ci, których kochał, razem tonęli w niekończącej się rzece czasu. Odrzucił wszystko i nie pozostało mu nic prócz tego jałowego stanu, który nazywał spokojem.

http://to-miss-you.blogspot.com/
Rozdział III
- Nadal myślisz, że jestem twoją wyobraźnią?
- S-Sasuke? - jąkam się, bo to przecież niemożliwe. Absurdalnie niemożliwe. Mam ochotę wykrzyczeć „PRZECIEŻ TY NIE ŻYJESZ!”, tyle, że nie potrafię. Cokolwiek to jest poruszyło we mnie strunę, która tak szybko nie ucichnie i znów zaczynam mieć nadzieję, że to - Sasuke!
- Brawo myszko, wygrałaś los na...
Nie zdąża dokończyć, bo do laboratorium niespodziewanie wchodzi Tsunade...

http://onemoreproblemff.blogspot.com/
Rozdział 1 (część druga – Still One More Problem)
Nigdy nie pozwolę, by cokolwiek mogłoby się Wam stać. Oddałbym za Was życie.

http://dark-inspirations.blogspot.com/
So dark so deep the secrets that you keep...
Playlista październikowa, na której m.in. "God Syndrome", i "O Death"

http://dziwne-zycie-judyty-ross.blogspot.com/
Dwa
Miłość jest moim zdaniem wtedy, kiedy nie potrafisz przestać o kimś myśleć. Kiedy chcecie dla siebie dobrze. I wydajecie się sobie najpiękniejsi. I kiedy są motylki w brzuchu.
Zachichotałam na hasło o motylkach, które bawiło mnie, odkąd byłam jeszcze dzieckiem. A prawda była taka, że chyba właśnie to czułam. Nie potrafiłam zapomnieć o tamtych kilku sekundach w konfesjonale. Gdy się nad tym zastanawiałam, zaczynałam też czuć łaskotanie w okolicach żołądka. Może nie była to jeszcze miłość, ale w mojej głowie rodziła się świadomość, że się zauroczyłam.
Ta myśl już wkrótce stała się dobijająca – gdy ostatecznie dotarło do mnie, że obiektem moich uczuć stała się najmniej odpowiednia osoba.

http://the-evil-daughter.blogspot.com/
12. Próba
Poczuła jak jego ręce ześlizgują się coraz niżej…
„ Wystarczy! ”
- D-Draco… proszę-przestań – wydukała między pocałunkami, jednak chłopak był głuchy na jej prośby. – Muszę już iść – popatrzyła w jego stalowe oczy i udała się w kierunku drzwi.
- Oczywiście – rzucił. – Mogę zadać Ci tylko jedno pytanie?
- Jeżeli musisz – mruknęła.
- Do czego potrzebne Ci są moje włosy?

http://saiyan-princess.blog.onet.pl/
94. Turniej trwa
- Nie może być! - Warknęłam - Powinieneś leżeć!
Chociaż stał twardo na nogach jego górna część ciała krzyczała z bólu. Trzymał się za głowę usiłując rozmasować wielkiego guza. Czy on nie powinien był robić tego w kuckach? Był niedorzecznie nie ludzki. Po krótkiej chwili lamentu ponowił atak, tym razem ze zdwojoną szybkością. Byłam gotowa na wszelki ruch tego człowieka. Czekałam, aż pojawi się przede mną bym ponownie mogła mu dokopać...

http://cios-przeszlosci.blogspot.com/
04. Wybieram blondi
Razem ze Stylesem podniosłem się z kanapy i podeszliśmy do naszego managera. Colleen spojrzała na nas, zatrzymując spojrzenie chwilę dłużej na Hazzie.
– Wybieram blondi – powiedziała drżącym głosem, a ja miałam wrażenie, jakby uderzył we mnie piorun.
Czułem na sobie wściekłe spojrzenie Harry'ego, którego pewność została zastąpiona szokiem. Właściwie wszyscy zdawali się być zaskoczeni jej wyborem. Jedynie Zayn uśmiechał się do mnie pokrzepiająco.
– Dlaczego on? – zapytał Bill, który wydawał się być w ogromnym szoku. Chyba po raz pierwszy od kiedy znalazł się w tym domu, pokazał jakieś prawdziwe emocje.

http://into-dust-n.blogspot.com/
Into dust, n #57
Jesteś zepsuta. Zmieniłaś się... Ciaśniej splata ramiona. Kiedy po raz ostatni patrzyłaś w lustro, Nino? Gdybyś spojrzała w nie teraz, to co byś w nim ujrzała? Uśmiech dziewczyny, która bardziej od niego kocha pieniądze Waltera Welcha? Julie, nad którą już od dawna nie panujesz, tę samą, która zaraziła cię swoim szaleństwem i chorobliwym uczuciem do Adriena? Starą, dobrą Ninę, która nigdy nie przestanie uciekać?
Mocniej przylega do drewna.
Kim jesteś, Nino Welch?
To pytanie przyprawia ją o przyspieszone bicie serca.
Jak to kim?
Oszustką.

http://corka-mafii.blogspot.com/
Rozdział 6
Wypowiedział te słowa z takim chłodem w głosie, że dziewczyna zastanawiała się czy tak właśnie kochający ojciec traktuje swoją córkę. Zrobiło jej się żal Roxany, mimo że jej nie znała. Jeżeli on kocha swoją córkę, to bardzo dziwnie okazuję tą miłość. Chybabym się pochlastała jakbym miała takiego starego, pomyślała.
– Uzgadnialiśmy, że będziesz codziennie dzwoniła. To był warunek twojego samotnego wyjazdu – ciągnął dalej Lorenzo. – Złamałaś zasady!
– Ale tato...
– Cicho, ja teraz mówię. Wiesz, że nie wolno mi przerywać – skarcił ją i przeszedł się po pokoju, a potem stanął za krzesłem, na którym siedziała. Kładąc ręce na poręczy krzesła odrzekł: – Od dzisiaj koniec z tym. Już ci więcej nie ulegnę. Teraz gdziekolwiek się udasz będzie zawsze towarzyszył ci ochroniarz. Nigdzie się bez niego nie ruszysz, czy to jasne?

http://the-shadow-of-gritmore.blogspot.com/
EPILOG
Nic nie jest pewne. Ani to, co zrobią oni, ani to, co zamierzamy zrobić my. Jedyne co wiemy to to, że nigdy się od tego nie uwolnimy. Zawsze, gdziekolwiek nie pójdziemy, kogokolwiek nie spotkamy, magia będzie szła za nami. Jak cień pięciu kobiet, które to wszystko zaczęły. Jak cień Gritmore.

http://nowa-w-hogwarcie.blogspot.com/
Rozdział 26: Iskra przeszła w płomień, który spalił świat
Zajęło to może kila sekund.
Miała wrażenie, że minęły godziny.
– Nie, nie, nie, nie – mamrotała, klękając przy Tobey’m, którego oczy już się zamykały. Na zielonej koszulce wyległa plama krwi. Z kącika ust wypłynęły szkarłatne kropelki. Wyjęła różdżkę i próbowała rzucić zaklęcie Enervate, uzdrawiające. Zapłakała, gdy przypomniała sobie, że nie może czarować. – Och, Tobey. – Położyła rękę na policzku przyjaciela. Jej ciałem wstrząsnął szloch, gdy życie go opuściło. Ostatni raz wypuścił powietrze, by nigdy ponownie go nie nabrać.
Opuściła głowę na jego pierś i pozwoliła, by łzy kapały z jej oczu. Wiedziała, że powinna uciekać… Ale…
Nie zauważyła zagrożenia, dopóki nie stanęło tuż ono obok niej.

http://bractwo-yokai.blogspot.com/
Rozdział IV
Powoli otworzył oczy i zrobił to tylko na chwilę, by ponownie zapaść w głęboki sen. W oddali jeszcze przez moment docierały do niego ciche rozmowy, pojękiwania i gniewne warknięcia.
Nie potrafił się skupić na niczym innym, a w głowie miał tylko obraz siebie samego – wspomnienie, w którym, jak szmaciana kukła, upada na ziemię, wymiotując pieniącą się krew. Jakby w efekcie różnorakich procesów chemicznych dochodziło do eksplozji komórek w jego ciele, jakby sam się niszczył od środka.

http://jaeidori.blogspot.com/
VI Cisza
O użyciu chakry do biegu nie było mowy, bo byłam zbyt zrelaksowana na niepotrzebny wysiłek. Poza tym wolałam upajać się przyjemną ciszą i spokojem jesiennej nocy. Nie miałam zresztą powodów do obaw, bo okolica była mi bardzo znana.
Tak samo jak sylwetka, która właśnie mignęła kilka metrów przede mną.
- Itachi?
A on biegł dalej, kompletnie mnie ignorując.
Wykrzyczałam jego imię jeszcze może trzy razy, po czym przełknęłam ślinę - i z nadwyrężenia gardła, i ze zdenerwowania. W myślach szybko przefiltrowałam, czy zaistniało coś, czym mogłam zasłużyć sobie na takie traktowanie, ale z tym człowiekiem wręcz trudno było pokłócić się o cokolwiek. On nigdy się nie obrażał. Nigdy nie miał za co.
W kilka sekund doskoczyłam do niego na tyle, by zagrodzić mu drogę.

http://love-is-a-weakness.blogspot.com/
Rozdział 29: Tego jest za wiele
Wszystko dzieje się tak szybko. Byłam wampirem, umarłam, zostałam z powrotem człowiekiem, ale niezupełnie, ponieważ jestem teraz potężną czarownicą… jeśli można mnie tak nazwać. Powiedźmy, że do czarownicy mi brakuje, ale jestem człowiekiem z ogromnym darem, wielką mocą. Od razu na myśl przyszła mi Bonnie. W mojej głowie pojawił się przebłysk świadomości, gdy moja przyjaciółka ukazała mi się przed starciem z Tatią. Zaczęłam gorączkowo rozmyślać, co się z nią stało. Stefan obiecał, że poinformuje dziś wszystkich o moim powrocie, więc pewnie się z nimi zobaczę. Oprócz mojej rodziny. Ta myśl bolała mnie tak bardzo, świadomość, że pomimo tego, że żyję, nie mogę ich spotkać.

http://ostatnia-gra.blogspot.com/
Rozdział 5: Przyjemna bliskość celu
– Nie powinieneś palić – powiedziała, podnosząc się na łokciach z ogromnego łóżka.
Anderson lekko uśmiechnął się pod nosem i odwrócił się do niej.
– Jest mnóstwo rzeczy, których nie powinniśmy robić – powiedział spokojnie. Mary Margaret przymknęła oczy.
– Prowokujesz mnie, prawda? – Domyślała się, do czego Anderson zmierza. Niewypowiedziane pytanie wisiało między nimi od czasu spotkania z Radą. Nie chciała pytać, czemu chce to wiedzieć. Wiedziała za to, jaką uzyska odpowiedź: filozoficzne „niektóre pytania muszą paść prędzej, czy później.” Czasami zastanawiała się, jak to się właściwie stało, że Peter Anderson został politykiem.

http://pessum-ire-ss.blogspot.com/
III
Przede mną znajduje się mężczyzna w zielonej kamizelce jōnina. Nie znam go z imienia. - Co się dzieje? - dopytuję rzeczowo.
- Hokage-sama nakazuje pani pilnie zjawić się w szpitalu. Ktoś usiłował otruć Uchihe.
Po jego słowach następuje głośny trzask. To kubek, który trzymałam do tej pory dłoni właśnie rozbił się u moich stóp, parząc mnie gorącą herbatą...

http://olivia-leo-story.blogspot.com/
Rozdział 4: I can't...
– Nie wylewaj tyle łez – powiedziałem, ocierając jej policzki. – Nie warto.
Dziewczyna spuściła głowę i delikatnie zaśmiała się pod nosem. Spojrzałem na nią nieco zdezorientowany, ale ciągnąłem dalej:
– Powiesz mi, przez co płaczesz?
Blondynka podniosła na mnie swój wzrok i spoglądając mi prosto w oczy, powiedziała:
– Problem w tym, że nie płaczę przez coś, ale przez kogoś.
Poczułem ogarniającą mnie wściekłość. Jak ktoś mógł doprowadzić ją do łez?! Jak ktoś mógł choćby pomyśleć o zrobieniu jej krzywdy?!
– Płaczę przez ciebie – dopowiedziała.
Auć.
Zabolało.

http://jess-i-jej-dziwne-zycie.blogspot.com/
Rozdział 25: Życie to jeden wielki problem
Od: Nieznany
„Witaj, księżniczko.”
„Witaj, nieznajomy.”
„Księżniczko, nie bądź smutna, bo nie do twarzy ci z posępną miną :(
Nie jestem Chrisem. Nie porównuj mnie do tego idioty.”
„Kim jesteś, nieznajomy? Skąd wiesz, o czym myślę i jak się czuję?”
„Jestem kimś, kogo znasz, choć o tym nie pamiętasz, i kimś, kto wie o tobie więcej, niż ty sama.”
„Mógłbyś mówić troszeczkę jaśniej?”
„Księżniczko, nie pamiętasz mnie. Po co więc ci ta informacja?”
„Jeżeli nie chcesz powiedzieć, kim jesteś, to po co do mnie piszesz?”
„Masz rację – nie chcę powiedzieć i nie powiem. Ale mogę ci pokazać, jeśli chcesz.”

http://kosoglos-zyje.blogspot.com/
1. Witam, panno Everdeen
Brawo, Everdeen. Najpierw nie dajesz mu szansy, a teraz spisujesz go na straty? Doprawdy, jak mogę się nazywać człowiekiem, skoro wszystkie uczucia sprowadzają się do paranoi i żądzy zemsty? Na kim? Już za późno, mógł zostać tam, gdzie był. Byłby o wiele szczęśliwszy. Kolejna zagadka do rozwiązania - dlaczego tu wrócił?
Pod wpływem impulsu chcę wybiec, rzucić mu się na szyję, pocałować, szeptać słowa przeprosin. Jednak jestem w stanie tylko stać.
Z gardła wyrywa mi się okropny jęk. Nie hamuję łez toczących się po moich policzkach. Czeka mnie bezsenna noc.

http://slodki-pamietnik-i-slodki-sekret.blogspot.com/
Rozdział 12
Dziewczyna nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić podeszła w stronę głównego wejścia. Sfrustrowana przeczesała włosy ręką, nagle przypomniała sobie o notatniku Lysandera. Odwróciła się napięcie i nagle znalazła się na ziemi.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Rewelacje
W pierwszej sekundzie Japonka wyszczerzyła oczy, by w kolejnej zalać trybuny ograbionym z radości śmiechem, wzmacnianym akustyką wynikającą z konstrukcji koloseum.
– Co ty pierdolisz? – wykrztusiła w przerwach między rechotaniem ocierającym się o anemiczny płacz szalonego człowieka. – On raczej się lubi mną bawić. W tym znajduje szczęście, bo jest chorym sadystą!
– Nie przeklinaj. Wystarczy, że on to robi. – Nieznajoma nie dała się sprowokować. – Poza tym mówisz tak, ponieważ naprawdę nie znasz realiów panujących między prostytutkami a klientami.
Gdyby Kimiko potrafiła się zmieniać w kocią bestię, przegryzłaby głupiej krowie gardło.
– Może i nie, i wiesz co? Nie chcę znać!
– No pewnie, że nie – zgodziła się antagonistka, szczerząc złośliwie idealne zęby. – Dlatego, bo też go lubisz.

http://kiedy-wzejdzie-slonce.blogspot.com/
Rozdział 03: Decyzja
Czyżby po tylu latach morderca w końcu popełnił błąd?
Albus wspomniał mu, że widział raz, jak Isabelle interesowała się życiem swojej matki. Szukała uparcie w książkach jakichkolwiek informacji na jej temat, co wydawało się mu bardzo dziwne. Od tamtej pory chłopak przeczuwał, że jego przyjaciółka widziała coś więcej, skoro była przy tym jak umierała jej matka. Milczała, bo pewnie spodziewała się tego, że nikt by nie uwierzył sześciolatce.
Kiedy Harry usłyszał słowa syna, nie mógł tego zbagatelizować, bo on sam miał wątpliwości co do tej sprawy, odkąd zatrzymali Adriana Puceya. Niby czarodziej przyznał się do swojej winny, lecz Potter miał wrażenie, jakby ktoś celowo wczepił mu te fałszywe wspomnienia. Nie miał jednak dowodów, więc, chcąc nie chcąc, musiał zamknąć dochodzenie.

http://green-back.blogspot.com/
„Ograć króla” – recenzja
Wszyscy, którzy czytali pierwszą część House of Cards, zapewne wciąż pamiętają Francisa Urquharta - jego bezwzględność i zapał, z jakim walczył o władzę. A, warto zaznaczyć, walka ta nie była do końca czysta. Doskonale pamiętam, że co mnie zachwyciło w pierwszej części to właśnie polityka - brutalna, prawdziwa. Polityka, której brakło w drugiej części trylogii o Francisie Urquharcie.

http://szeptpapierowegomiasta.blogspot.com/
Rozdział 1 cz. 3
– Jest aż tak potężny? – Oczy Lerii otworzyły się w zdumieniu. – Potężniejszy od wuja Sulvarora?
Pełne usta królowej zwęziły się, tworząc wąską kreskę. To nie wróżyło pozytywnej odpowiedzi, pomimo wyniosłych opowieści, jakie zasłyszała na temat władcy Tarionu. Sulvaror uchodził za najsilniejszego maga w kraju, a ludzie mówili o nim jak o chodzącej legendzie, tym bardziej trudno było sobie wyobrazić, że ktoś mógłby przewyższać go mocą. Bo jak?
– Lerio. – Ciotka odezwała się po chwili. – On jest jak wulkan. Kiedy wybucha, niszczy wszystko, a pokłady magmy, które w nim drzemią są niemalże niewyczerpalne. – Zamknęła oczy. – Dark bardzo rzadko bierze udział w wojnach, które wszczyna, ale kiedy już się zjawia... i co gorsze, zechce wziąć w nich czynny udział, nawet jego własne wojsko schodzi mu z drogi.
– On używa magii, prawda? – zapytała, próbując poskładać sobie części układanki. – Przecież demony nie mają talentu do magii.
– Wiesz jak go nazywają? – Elena sięgnęła po dzbanek z herbatą i napełniła filiżankę. – Potomkiem smoków.

http://the-pain-of-the-soul.blogspot.com/
Rozdział 6
- Naruto-Kun. - Wyszeptała. - Sasuke-Kun... - Powiedziała przełykając ślinę. - Nie masz za co przepraszać. - Powiedziawszy to przymknęła lekko oczy. - Cieszę się... Cieszę się, że byłam użyteczna... - Zemdlała, a Jej głowa opadła do tyłu.
- Sasuke, zajmij czymś tego gościa. - Powiedział kładąc Sakurę na ziemi.
- Jasne. - Odparł brunet podchodząc bliżej przeciwnika. Z kabury wyjął kilka kunai, które już, po chwili szybowały ku celowi.

2 komentarze:

  1. Dziękuję za wyróżnienie mojego bloga. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. http://disneybajecznyswiat.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy