niedziela, 22 listopada 2015

Nowe posty (173)

Rozdział I: Śmierciożercy
Rudowłosa jeszcze raz obejrzała pokój i była pewna, że chłopaków tam nie ma. Skierowała swoje kroki w kierunku ich dormitorium, ale drogę zastąpiła jej Claire Molière - prefekt Magvimixu.
– Zajedź mi z drogi – warknęła Magde.
Blondynka odgarnęła swoje złociste włosy do tył, tak, że prawie uderzyła nimi jakiegoś pierwszoroczniaka, który przekradał się do swojego dormitorium. Lshandt uniosła brwi, ale Claire zdawała się tego nie zauważać.
– Nie ma mowy! – Prawie krzyknęła. – Wracaj do siebie!
Maggie zmarszczyła brwi, a na jej twarz wkradł się sarkastyczny uśmiech. Nienawidziła Molière. Od jej pierwszego dnia ją denerwowała. Może nie była taka wkurzająca jak Bertrand, ale i tak wszystko w niej ją irytowało - zaczynając od wianuszku chłopców, który ją zawsze otaczał, kończąc na puszeniu się jak jakiś kot.

http://stop-dreaming-hp.blogspot.com/
Rozdział 17: W brązowym płaszczu
– Jak on mógł mi to zrobić – wyszeptała, a chłopak westchnął i delikatnie podniósł do góry. Jednym sprawnym ruchem podrzucił ją i złapał w ramiona, a ona wtuliła się w jego tors. Powoli podeszłam i okryłam ją jej kurtką. Krótkim, brązowym płaszczykiem. W gardle urosła mi wielka gula, kiedy naciągałam go pod jej szyję, a Potter przyglądał mi się badawczo. Gdy skończyłam uniosłam wzrok do góry i spojrzałam prosto w jego oczy, które uśmiechały się do mnie smutno. Poczułam, jak rozpadam się na milion kawałków. Był pewien, pewien tego, że go nie chcę, pewien tego, że już nie ma o co walczyć. Zrobił wszystko, zmienił się, ale dla mnie miał pozostać tylko przyjacielem.
– Dzięki. Teraz już sobie poradzę - powiedział cicho.

http://kierunek-atlantyda.blogspot.com/
Rozdział III: Granice ludzkiej wytrzymałości
– Halo! – zawoła drżącym głosem, nachylając się w kierunku wraku. – Halo, czy ktoś tam jest?
Nie doczekała się odpowiedzi, ale jeśli ktoś rzeczywiście był uwięziony w środku, prawdopodobnie nawet nie usłyszał jej pytania. Samoloty były dźwiękoszczelne. Rozpaczliwe pukanie nie ustawało, gdy okrążała maszynę, szukając drogi wejścia. Musiał istnieć jakiś sposób, by dostać się do środka... Powróciła wzrokiem do znajdującego się dwa metry nad ziemią okienka i wzięła głęboki wdech. Jeśli nie zmieści się w nim teraz, będzie głodować kilka dni, aż stanie się szkieletem. Uderzyła raz w blachę, chcąc przekazać, że za chwilę wróci, po czym pobiegła w stronę objuczonych jedzeniem rozbitków. Najbliżej niej znajdowała się dwójka młodych chłopaków, którzy spojrzeli na nią z zaskoczeniem, mieszającym się z naganą, iż ona nic nie niosła.
– Wewnątrz... wraku... ktoś jest – wysapała. – Musicie mi pomóc tam wejść.

http://theraviollies.blogspot.com/
ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIKA – Ziaja i KOSE Kanebo
Moim celem jest wyszukiwanie tanich i zarazem dobrych kosmetyków, ponieważ nie czarujmy się, nie wszystkie nas stać na zakup tych droższych marek. Jednak czasami warto też odłożyć trochę pieniążków i kupić coś z górnej półki, zwłaszcza, jeśli chodzi o pielęgnacje skóry twarzy.
Zapraszam Was na pierwszą część ULUBIEŃCÓW PAŹDZIERNIKA.

Nagle wszyscy zatwardziali kibice quidditcha zapomnieli, że nocą w pocie czoła wydłubywali w kamiennych ścianach napisy typu: „Brzytwodzioby z Tarapato robią herbatę z wody po pierogach”, „Nietoperze z Ballycastle nie obierają ananasa ze skórki i w ogóle są strasznymi niejadkami” czy „Zjednoczeni z Puddlemere myślą, że kwadraty są okrągłe”. Teraz dawni wrogowie stawali się ich przyjaciółmi, o ile dopingowali tego samemu uczestnika Turnieju. W przypadku sytuacji odwrotnej cała agitacja przeniosła się ze ścian na plakietki doczepiane igłą do mundurka. Nie było dokładnie wiadomym, kto stał za ich dystrybucją, ale fakt pozostawał faktem, że rozchodziły się jak świeże bułeczki. Wszystko to dlatego, że kiedy profesorowie zaszczycili taką plakietkę wzrokiem zwykle widzieli tam napis w stylu „Lubię transmutację” lub w najgorszym przypadku szczegółowy przepis na tartę po elficku. Prawdziwe hasła brzmiały bardziej podobnie do „Potter cuchnie”, „Krum nie pierze gaci” czy „Diggory jest głupi jak troll i tak w ogóle to śmierdzi mu z gęby”.

http://krolestwo-szalenstwa.blogspot.com/
Czternaście
- Nie myślałam, że nadajesz się do czegoś ponad podawanie piwa i myślenie – odparła Osa, mówiąc to bardzo poważnym głosem, jakby naprawdę wierzyła w to, co mówi.
- Mi się średnio podobało. Spodziewałam się czegoś mocniejszego – wtrąciła się Myszka, która znikąd pojawiła się zaraz obok Osy. Blondynka przewróciła oczami.
- Zamknijmy ją w klatce, proszę. Zawsze chciałam mieć szarą myszkę, obejdę się chociaż tym! – Tym razem patrzyła na mężczyznę błagalnym wzrokiem, powstrzymując się od zabicia dziewczyny wzrokiem.
- Jeśli myślisz, że jesteś śmieszna, to cię zaskoczę – burknęła szarowłosa.
- O, Myszka. Jak zwykle miła – przywitał się z nią Tata.
- O, Tata. Jak nie zwykle niełysy – odpowiedziała mu na to dziewczyna.

http://sila-jest-we-mnie.blogspot.com/
Rozdział 2(3)
— Zostaw to w rękach przeznaczenia.
— A wierzysz w nie chociaż?
— Może powinnam zacząć? W końcu w życiu trzeba ryzykować.
— Tak sądzisz? — zapytał wyraźnie zaciekawiony.
— Może ty mi powiesz, panie władzo...?
Uśmiechnęła się wymownie po raz ostatni, po czym zniknęła za rogiem, zostawiając Colina z mieszanymi uczuciami i niedowierzaniem malującym się na twarzy. Nie musiała mówić nic więcej.
Zrozumiał aluzję. I miał nadzieję, że to naprawdę nie było ich ostatnie spotkanie.
— Lys... — szepnął pod nosem, kręcąc głową i uśmiechając się do samego siebie. — To jakieś szaleństwo.

http://silence-guides-our-minds.blogspot.com/
Rozdział XIV
— Tak, ale jako przyjaciele idzie się, jak się nie ma z kim — powiedziałam. — A jak sama się domyślasz, jemu chętnych nie brakuje.
— Ale to nie znaczy, że nie zaprosi ciebie!
— Zdziwiłabyś się — mruknęłam. — Ale koniec. Koniec jego tematu.
— Dobra, ja po prostu chcę, żebyś się trochę wyluzowała — rzekła. — Mogłabyś tam pójść, chociaż na chwilę przestać się o wszystko zamartwiać i nareszcie porządnie się pobawić w gronie swoich przyjaciół.
— Jakoś dalej sobie tego nie wyobrażam — bąknęłam.
— O, a jakbyś poszła z Ronem? — zaproponowała. — Pewnie nie znajdzie sobie pary.
— Litości — odparłam. — On chyba nawet nie wie, że ja jestem dziewczyną.

http://gwiazda-hanabi.blogspot.com/
Rozdział 4
– Orgazm. – Usłyszała.
– Co proszę?
– Naprawdę masz problemy ze słuchem? To był orgazm.
– Jak mogłam odczuć niby orgazm, skoro wcale nie… nie ten…
W Chinach wyprodukują ci proszek, który jeśli zalejesz wrzątkiem, zmieni się w główkę kapusty. Myślisz, że i proszku wywołującego orgazm nie stworzą? Skosztowałaś wyższego rodzaju Ekstazy. Wiesz, takiego narkotyku. Nasz jednak lepszy, bo nie zostawia żadnego posmaku ani wrażenia piasku. Ten Dom Nocy nie jest burdelem. To przykrywka. Moje dziewczęta owszem, zaciągają mężczyzn do łóżka, ale rzadko kiedy dochodzi do stosunku. To zabójczynie. Z bezwzględnością i perfekcyjnością żmii oczyszczamy świat z łajdaków pokroju Imperatora. A ten specyfik, którego miałaś okazje spróbować, podajemy właśnie facetom, by myśleli, że doszło do stosunku, kiedy z rana się obudzą.
– Nie rozumiem, przecież ich zabijacie…?
– Nie tak od razu...

http://zbudzeni.blogspot.com/
Rozdział 13
Szedł wąską, ciemną uliczką, kiedy nagle zza kamienicy wyłoniło się trzech mężczyzn. Wyglądali na pijanych, a kiedy minęli go, poczuł od nich smród alkoholu. Jeden z nich, najwyższy z całej trójki, otaksował Dwunastego wzrokiem w czasie popijania trunku ze szklanej butelki. Brat nie zajmował sobie nimi głowy, aż przestał słyszeć ich oddalające się kroki. Jeden z nich niespodziewanie krzyknął.
— Panie, pomóż!
Dwunasty natychmiast się odwrócił i zobaczył, że jeden z mężczyzn leżał na bruku, a dwóch próbowało go podnieść, bezskutecznie. Mógł odejść, zostawić ich, bandę pijaków. Widział w oddali swój hotel, tylko parę kroków od niego. Po co miał się nimi przejmować? Postąpił jednak krok w ich stronę, a potem kolejny i następny, sam właściwie nie wiedząc, dlaczego to robi. Nachylił się nad mężczyzną i podał mu rękę.

http://ciemna-strona-dobra.blogspot.com/
Rozdział 3 – Lód (część 2.)
— Chciałem panu podziękować. Za to ostrzeżenie.
Snape spojrzał na mnie wnikliwie.
— Ostrzeżenie? — powtórzył wolno.
— Mama mówiła, że pan uprzedził ją o zamiarach Czarnego Pana. — Mój głos stał się bardzo cichy. Cały czas miałem jakieś irracjonalne obawy przed wspominaniem o NIM.
— Lepiej, by to pozostało między nami — odparł. — W oficjalnej wersji nie znam żadnych planów Lorda. Ani dotyczących ciebie, ani Narcyzy.
Poczułem, jak coś dużego i ciężkiego utknęło mi w gardle.
— On ma jakieś plany względem mamy?
— Nic. O tym. Nie wiem. Draco. — Zmroził mnie spojrzeniem. Próbował tym zatuszować fakt, że się wygadał.

http://zatrute-serca.blogspot.com/
22
— Co to jest zombie? — zapytała Lake, przerywając ciszę.
— Chryste. — Lily pokręciła z niedowierzaniem głową. — A już myślałam, że jesteś jedną z tych normalniejszych dziewczyn mojego brata.
— Layken nie jest moją dziewczyną — powiedziałem, powoli tracąc cierpliwość. Brązowowłosa odwróciła wzrok, czerwieniąc się lekko.
— Ja może już pójdę — odezwała się, robiąc jakiś nieokreślony gest dłonią.
— Na pewno? — Nie chciałem, żeby szła sama przez zamek.
— Tak, na pewno. Dobranoc.
Patrzyłem, jak ginie w mroku, myśląc o tym rumieńcu.
— Nie jest taka zła — stwierdziła Lily.
— Ani słowa więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy