sobota, 12 grudnia 2015

Nowe posty (175)

Rozdział 2
Ocknąłem się dopiero gdy ponownie usłyszałem krzyk dziewczyny, i czworo czarodziejów rzuciło się biegiem w moją stronę. Biegłem szybko z góry, kilka razy się potykając. Wyciągałem różdżkę i za nim dobiegłem do Bri, rzuciłem kilka zaklęć w stronę ludzi biegnących za mną. Wiedziałem że nie mamy szans, jednak nie zamierzałem się poddać.

http://dark-inspirations.blogspot.com/
The Digital Camera
Kiedy już odjechała, próbowałam porozmawiać i pograć w gry planszowe z dziewczynką, ale jej zachowanie było bardzo dziwne. Przez cały czas ściskała pod pachą pluszowego misia. Nie uśmiechała się. Nie mówiła. Siedziała tylko w kącie, nie wydając żadnego dźwięku i patrzyła się w ścianę. Robiłam się coraz bardziej niespokojna.

http://krew-polnocy.blogspot.com/
5. Wszyscy noszą maski
Corabelle przestała się uśmiechać i spojrzała prosto w oczy Zenna. Jej wzrok przepalał mu mózg. Twarz kobiety bledła, stopniowo przechodziła w czystą biel, aż nie stała się nieskazitelną maską, która z trzaskiem uderzyła o ziemię i rozpadła się na tysiące maleńkich kawałków. Wszystkie odłamki niczym księżycowy pył wirowały w powietrzu. Otoczona blaskiem swoich własnych gwiazd, ukazała prawdziwą twarz.

http://alternatywa-ck.blogspot.com/
XVII
– Faust?
Nekromanta podniósł gwałtownie głowę, słysząc pytanie. Niechętnie podszedł do wejścia i uchylił klapę, by zobaczyć Kerę.
– Znowu przyzywasz trupy i się nad nimi znęcasz? – zapytał Kera, przeszywając przyjaciela podejrzliwym wzrokiem. Wepchnął ręce do kieszeni i zacmokał.
– Prawie...
– Na Hadesa, mój namiot jest daleko, daleko, a słyszałem wrzaski. Spać nie można... A co dopiero twoi sąsiedzi? Mógłbyś odpuścić albo... Nie wiem... przenieść się do lasu? Chociaż pewnie nikogo nie dziwią jęki dochodzące od twojej jurty.
Na potwierdzenie jego słów Jake syknął cicho, a Faust natychmiast go kopnął, próbując uciszyć.

http://rosabelle-john.blogspot.com/
3
Można by pomyśleć, że skoro zabiłam człowieka z zimną krwią, nie powinnam się zachwycać przyrodą. Ale dlaczego mam tego nie robić? Też byłam kiedyś małym, niewinnym dzieckiem, ale życie nauczyło mnie, że tutaj się tak nie da. Nie mogłam cały czas iść ślepo za nimi, to było nie w porządku wobec mojego sumienia, mojej rodziny, moich zasad.
Ktoś by powiedział, że stałam się przestępcą, tylko po to, żeby trzymać się swoich racji i mogłabym się z tym zgodzić. Ale z drugiej strony zrobiłam to, żeby im wszystkim ulżyć. Przelała się czara goryczy. Zniosłabym każde poniżenie, biedę, to, że nie mogłam mówić tego, o czym myślałam, a to, co nam kazano. Ale to co mi zrobił…, nie mogłam mu tego puścić płazem.

http://hpipj-medalion-fortuny.blogspot.com/
Rozdział 25: Nabór do drużyny
- Ziemia do Kobry- Artur machał mu ręką przed oczami- Coś się tak zawiesił?
- Ja ją znam. Nie osobiście ale znam.
- Kto to?- zaciekawiła się Ginny.
- Koleżanka Łapy z Hogwartu. Bardzo mu się podobała ale nigdy do niej nie zagadał.
- Napisz do niego, że wróciła do Hogwartu- zaproponowała Hermiona jedząc ciastko czekoladowe.
- Nie mam ochoty aby przyleciał tu jak na skrzydłach. Jeszcze się dowie o szlabanie od profesor Spraut.
- Co?- zaśmiał się Thor- kiedy go dostałeś?
- Dzisiaj na Zielarstwie. Ciebie nie było bo wolałeś się wyspać.
- Co zrobił?- spytał Artur Percy'ego.
- Coś- chrząknął- wypadło mu z kieszeni.
Thor nie zrozumiał i spojrzał na Harry'ego, który przyłożył dwa palce do ust.
- Skąd je masz?

http://gwiazda-hanabi.blogspot.com/
Rozdział 6: Wieczny Cesarz Imperator, Książę Heylinu
Na początku książę siedział wciąż w tej samej pozie, z głową wspartą prawą ręką, która zasłaniała jego usta, co utrudniało odczytanie wyrazu jego twarzy. Dopiero po chwili wyprostował się, pozwalając Kimiko dostrzec pełen satysfakcji uśmiech, który uderzył ją w serce całą masą ciężkimi jak kowadło batami.
To koniec
Pragnąc delektować się tą chwilą wiekopomnego zwycięstwa, którego spadkobiercze piętno miałoby przyświecać chwalebnie dumie księcia, zaś Kimiko przypominać o poniesieniu kolejnej klęski, nie pospieszył się z tym, żeby wstać i cokolwiek zrobić, jakkolwiek skomentować. (…)Zdawać by się mogło, że sytuacja odwróciła się i teraz to wojownicy okrążający dziewczynę zaczęli odczytywać myśli swego pana, których treści – prawdopodobnie czarne, nikczemne i może nawet nieparlamentarne – rozbawiały ich do tego stopnia, że chichotali cicho za jej plecami. Speszona tym wszystkim Kimiko z powrotem zaczęła trzymać głowę spuszczoną, pragnąc by opadająca na jej twarz firana czarnych włosów ukryła ją całą przed świdrującym spojrzeniem złotych oczu arcywroga.

http://wlasciwy-wybor.blogspot.com/
Rozdział 30
Wszystko wyglądało tu zupełnie inaczej, barwniej. To nie był Nowy Jork jaki znałam. Widziałam Chinatown na zdjęciach, czytałam o tym miejscu, ale zobaczyć je na żywo to coś zupełnie innego. James złapał mnie za łokieć i pociągnął ze sobą, abym nie została w tyle.
-Widzisz, to miasto jest trochę inne niż się wydaje. Mnóstwo tu różnych kultur z zakątków świata, o których nawet nie wiesz. I dlatego tak cholernie mi się tu podoba. Spróbujesz typowego taniego chińskiego jedzenia?- zaproponował. Nie wiem dlaczego, ale miałam wrażenie, że to właśnie z nim najszybciej dojdę do porozumienia. Zgodziłam się, chociaż niekoniecznie wiedziałam, co każą mi zjeść. Szłam więc posłusznie obok chłopaka i starałam się lepiej go poznać.

http://wbrew-grawitacji.blogspot.com/
37. Czas zagubionej egzystencji
Wkrótce wszedłem w korytarz prowadzący do gabinetu nauczyciela obrony przed czarną magią. Zapukałem do drzwi i pchnąłem je, gdy usłyszałem ciche zaproszenie. Wewnątrz było dość ciemno, bo wszystkie okna oprócz jednego, znajdującego się tuż za biurkiem profesora, były zasłonięte. Rozejrzałem się, nie potrafiąc w pierwszej chwili dostrzec czarodzieja w ciemnym pokoju. W końcu jednak zauważyłem jego rosłą sylwetkę przy regale z książkami w prawym, najdalszym kącie gabinetu. Zamknąłem za sobą drzwi.
– Pytał pan o mnie? Mam przyjść później? – zacząłem nieśmiało, wpatrując się w niego. Odwrócił się, machając niedbale dłonią i odłożył książkę na biurko, siadając przy nim. Kiedy wstąpił w światło zauważyłem, że ma na sobie tylko ciemne spodnie i białą koszulę z bufiastymi rękawami. To był niecodzienny widok.
– Siadaj, Lupin. – Profesor wskazał ręką krzesło przed biurkiem i splótł palce, opierając na nich podbródek. Zbliżyłem się, spełniając jego prośbę i wpatrzyłem w niego, zaciskając dłonie na swoich kolanach.

http://opowiadaniazkrainypiewotniaka.blogspot.com/
Game In Darkness – Rozdział 6
Zabawne, seryjna morderczyni ma poczucie winy, przez ofiarę, której nawet nie pamięta...

http://marionetka-ciemnosci.blogspot.com/
Rozdział piąty
- Powinnaś uważać na to, co mówisz, Milo.
- To ostrzeżenie czy rada? - zapytała, a w jej chropowatym głosie zabrzmiał cień gniewu, który z godną pozazdroszczenia kontrolą skrywała w sobie, nie pozwalając mu dotrzeć do powierzchni, zalśnić i zranić. Kogokolwiek.
- Potraktuj to jak chcesz. Byleby tylko utrzymało cię przy życiu.
- Dlaczego to robisz?
Musiała to wiedzieć.
- Mówiłem: nie lubię tracić tego, co należy do mnie – powiedział i zniknął w otaczającym ich mroku, pozostawiając ją samą, jeszcze bardziej zagubioną i zdezorientowaną.

http://krolestwo-szalenstwa.blogspot.com/
I will show you the world
Uśmiech Mikołaja nagle stał się jeszcze szerszy, niż był zaledwie kilka sekund temu. Złapał dziewczynę za rękę i ruszyli razem w stronę najbliższej pizzerii.
- W sumie, pierwszy raz w życiu będę jeść pizzę w Wigilię - zaśmiał się Mikołaj, kiedy już weszli do pomieszczenia.
- Chciałeś iść na sushi, to by było dziwniejsze.
- Nieprawda. To jednak ryba. A ryba jest dość popularnym daniem o tej porze.
- Niech ci będzie...

http://rehabilitation-by-avengers.blogspot.com/
6.5 Trudna Podróż Cz. 1 – Chwila Szczerości
- Natasha proszę cię... wróć do wieży. Zaufaj mi.
- Bo co? I co ważniejsze... czemu mam ci w ogóle ufać?
- Ta sprawa cię nie dotyczy. Nawet nie wiesz, w co się wpakujesz, jeśli zostaniesz tu.
- A Thora i pozostałych to dotyczy? - spytała się Romanoff obrzucając mnie pretensjonalnym spojrzeniem.
- Sprawa jest co najmniej... skomplikowana. Panno Romanoff - wtrącił się nagle Doktorek i wystąpił przed szereg.
- To mi wyjaśnij Doktorze - powiedziała już bardziej zdenerwowana. Coś czułam, że nie odpuści. Ona nie należy do tych, co szybko odpuszczają. Co to to nie. Widać było po jej spojrzeniu i w ogóle. Po czym dodała - Po za tym, jestem tu na polecenie Fury'ego.

http://shaman-king-ice-heart.blogspot.com/
Rozdział 33: Impreza Sylwestrowa i Wyjazd do Osaki
- Dziękuję wszystkim za przybycie. Mam nadzieje, że będziecie się miło bawić na tej imprezie Noworocznej. Jeśli ktoś chcę coś powiedzieć, to teraz ma okazję - oznajmił złotooki z uśmiechem. Nagle poczułam jak coś szturcha moje ramie. Kiedy spojrzałam się, zobaczyłam sprawcę tych szturchnięć. To był Hao, który ubrany był w czarną marynarkę, jasnoczerwoną koszulę i eleganckie spodnie, posyłał mi znaczące spojrzenie.
- Chodź Jackie. Chyba chcesz im powiedzieć? Tak? - od razu spytał uśmiechnięty. Od razu skapnęłam się o co mu chodziło, więc kiwnęłam głową. Szatyn od razu ujął mą dłoń i oboje udaliśmy się na środek.
- Czyli jednak, ktoś się znalazł - oznajmił zaskoczony Ren, myśląc że nikt niczego nie miał do powiedzenia. A jednak. Tylko nie miał pojęcia że ta wieść go zaszokuje. Od razu zrobił parze miejsce, aby wszyscy mogli nas widzieć.

http://verion-iskra.blogspot.com/
Odcinek 14
— To jest prawdziwa magia, Olavie. Szkoda, że nie wszyscy potrafią ją dostrzec.
Po tych słowach zapadła chwila ciszy. Chłopiec zastanawiał się nad tym, co właśnie usłyszał. W ciągu całej podróży Rovelin powiedział mu wiele ciekawych i mądrych rzeczy, jednak ta była zdecydowanie najdziwniejszą. Co mężczyzna miał na myśli? Olav nie zapytał o to, jednak postanowił zachować te słowa w pamięci. Wreszcie, gdy już dźwięk porannego dzwonu przebrzmiał, mag otworzył oczy i położył chłopcu dłoń na ramieniu.
— Chodź, już czas — powiedział.

http://pokemon-jd.blogspot.com/
Rozdział II
Biała pajęczyna przygwoździła Hoothoota i mnich do pnia. Kolejny strzał okazał się niecelny, gdyż Kacper rzucił się na Kyle’a, kładąc go na ziemię. Zmieszany Poliwhirl wystrzelił wodny słup w stronę, z której przybyły owadzie nici. Croconaw zachował spokój i wpatrywał się na swojego trenera. Kasper leżał na podłożu, przytrzymując Kyle’a w tej pozycji, aby ten nie zerwał się, wystawiając się na odstrzał.

http://na-szczycie-zycia.blogspot.com/
Rozdział 1
To Teodor ją znalazł.
Nigdy nie udało mu się wyrzucić z umysłu tamtego obrazu. Bonnie leżała na podłodze, na jej niewinnej buzi rozlewały się siniaki, złote włosy rozsypały się wokół jej głowy niczym aureola, aureola zabrudzona czymś ciemnym: jej krwią.
A ta krew była czerwona. Nie szlamowata, nie czarna, nie brudna, tylko czerwona tak jak Teodora. Szkarłatna, na Boga, rubinowa i lśniąca!

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 32: Kuzynki
Emily spojrzała na kuzynkę z podziwem. Oto kobieta, która umie o siebie zadbać! Gdyby tak sama mogła osiągnąć taki stan… I niewątpliwie kiedyś osiągnie, niech no tylko znajdzie wydawcę.
- Masz narzeczonego? – zauważyła. – Gratuluję.
- A co z tobą, droga kuzynko? – Cordelia spojrzała na nią badawczo. – Siedzisz na tej dzikiej prowincji między owcami a górnikami, wielkiego świata nie widzisz… Trzeba cię trochę rozruszać, żebyś kogoś poznała.
- Czemu zakładasz, że już nie poznałam? – zapytała Emily zaczepnie.
- Doprawdy? – ucieszyła się panna Harris. – Pierścionka nie nosisz…
- Bo to nie narzeczony. Ale na dobrej drodze.

2 komentarze:

Obserwatorzy