sobota, 16 stycznia 2016

Nowe posty (179)

65. Dorothy i szalupa ratunkowa
Odruchowo zamknęłam oczy tuż przed upadkiem. Krzyknęłam ponownie, w tym samym momencie, gdy w końcu się zatrzymałam, z impetem uderzając o ziemię przy akompaniamencie trzasku pękających kości. Uderzenie sprawiło, że znowu poczułam własne ciało: ból rozbłysnął pod czaszką i zaczął promieniować we wszystkie strony. Jęknęłam i otworzyłam oczy.
Nade mną było szybko przejaśniające się niebo. Zapewne to samo, które mama widziała gdzieś nad Emerald City. Odkaszlnęłam, wyplułam coś czerwonego. Krew. Oddech, rwany, rozpaczliwy, przyniósł ze sobą kolejną falę ostrego, oślepiającego bólu. Któreś płuco nie chciało pracować, pewnie przebiło je jedno ze złamanych żeber. Konwulsyjnie zacisnęłam dłonie na trawie i spróbowałam się poruszyć. Nie miałam w tamtej chwili czasu zastanawiać się nad tym, dlaczego zaklęcie ochronne mamy nie zadziałało; za bardzo skoncentrowałam się na przeraźliwym bólu w plecach, który wycisnął mi łzy z oczu.
Dopiero po chwili zorientowałam się, co jeszcze nie działało.
Moje nogi. W ogóle mnie nie słuchały.

http://mylifegotmuchbetterwhenyoucameinit.blogspot.com/
Epilog
– Wszystko gra? – usłyszałam obok siebie zaniepokojony głos Alexa. Chyba tylko on dostrzegł moje wyłączenie się z towarzystwa.
– Tak, wszystko w porządku – zapewniłam go, mając nadzieję, że nie będzie dręczył mnie kolejnymi pytaniami.
– Co widziałaś? – Chciał jednak wiedzieć.
Na szczęście w tej chwili milczenia zobaczyłam jeszcze jedną, króciutką wizję przyszłości. A może teraźniejszości? Widziałam tłum zebrany wokół stosu, na którym paliły się zioła wokół jakiegoś małego stworzonka, podobnego do zająca. Nie byłam pewna, co widziałam, ale moja intuicja podpowiadała mi jedno.
– Ohrimowie znaleźli sobie nową ofiarę. Tym razem w ogniu skończył zając upolowany w lesie – powiedziałam, całując go delikatnie w policzek. Bardzo chciałam, by moje wizje się spełniły, lecz nie miałam stuprocentowej pewności, że tak właśnie będzie. Mimo wszystko miałam nadzieję, że wszystko w końcu zacznie się układać. Przecież po każdej burzy wstaje słońce, prawda?

http://stop-dreaming-hp.blogspot.com/
19. Hogwart Express
– To nie dach – szepnęłam, kiedy w ciemności pojawiły się światła King's Cross. Pociąg szarpnął do przodu, pędząc w tamtym kierunku szybciej, niż kiedykolwiek wcześniej. – Powinien hamować, czemu nie hamuje? Przecież jeśli z taką prędkością wjedzie na dworzec...
– Pociąg się wykolei – mruknął drżącym głosem James.

http://milosnatrylogia.blogspot.com/
Rozdział 7
– Przestań. – Śmiała się próbując odsunąć się od niego, bo nie mogła wytrzymać jego łaskotek. Ale Dave nie pozwolił jej na to. – Wiesz, jak zawsze na to reaguje. To się nie zmieniło.
Chłopak przybrał poważny wyraz twarzy i spojrzał na nią z podziwem. Ashley serce zabiło na widok jego szarych oczu. On nigdy tak na nią nie patrzył.
– To nie, ale zewnętrznie bardzo się zmieniłaś. Omal cię nie poznałem.
– Postanowiłam o siebie zadbać. Już miałam dość oglądania w lustrze brzyduli w okularach – stwierdziła.
– Nie mów tak o sobie. Dla mnie zawsze byłaś i pozostaniesz piękna. Nic tego nie zmieni.
Ashley zobaczyła w jego oczach jakiś błysk. Tak patrzy mężczyzna na kobietę, którą jest oczarowany. Czy to możliwe, że ona mu się podoba?

http://snyozagladzie.blogspot.com/
Rozdział 21
- Anabell Breatche, zostałaś oskarżona o współpracę z Ruchem Oporu i skazano cię na śmierć.

http://niepokoje-gnoma.blogspot.com/
Swobodnie o życiu
Szczerze mówiąc, nie spodziewam się zupełnie niczego sensownego po swojej dzisiejszej pisaninie, jednak usprawiedliwiłem się z góry tą "swobodą" zawartą w tytule. Poza tym chciałbym traktować ten blog jako swoistą skarbonkę: wrzucać wszystko, co chodzi mi po głowie, co mnie jakoś tłamsi i spędza sen z powiek, wyszumieć się. Bo przecież wszyscy tego potrzebujemy, odrobiny oddechu (hmmm, najsensowniej byłoby, gdybyśmy wszyscy posiadali takie blożki, noale co z tymi głodomorami spragnionymi splendoru i chwały).

http://slodki-pamietnik-i-slodki-sekret.blogspot.com/
Rozdział 14
Dziewczynę przeszyła ostra fala bólu, sięgnęła ręką do źródła tego uczucia i poczuła jakąś lepką maź. Amber znowu zaatakowała z czymś w ręce, czerwonooka spróbowała się uchylić, ale działała o wiele wolniej niż przedtem.

http://cora--ciemnosci.blogspot.com/
4: „Lexie”
Zatrzymałam samochód przed ekskluzywnym domem, z którego dochodziła głośna muzyka. Wyłączyłam silnik i spojrzałam na okno, gdzie właśnie wyrzucona została skórzana sofa. Ścisnęłam jeszcze mocniej kierownicę, naganiając siebie za ten durny pomysł. Tłumaczyłam sobie, że to wszystko przez to, że byliśmy zdesperowani i potrzebowaliśmy właśnie jej pomocy, ale nie byłam już tego taka pewna. Lexie to była Lexie, z pozoru niewinna, ale potrafiła się zemścić. Kiedyś bym to zignorowała i zmusiła do pomocy nam, ale teraz, w jednej sekundzie moja nowa „moc” mogła się uaktywnić, a wtedy wszyscy skończyliby martwi, łącznie ze mną. Po tym, co zrobiłam Urielowi, ledwo do siebie doszłam, cały czas zadawałam sobie pytanie, co by się stało, gdyby chłód nie zniknął i odpowiedź nasuwała mi się tylko jedna. Umarłabym. Dokładnie tak samo jak setki tysięcy moich ofiar.

http://memuary-rodziny.blogspot.com/
Część I: Kobieta bez maski
– Do dziś mam w pamięci naszą pierwszą rozmowę w tym domu. Zapadła mi ona tak głęboko z wielu powodów, części których z pewnością się domyślasz, Loptarze. Sama przytoczę na ten moment tylko jeden.
Tamtej jesiennej niedzieli nazwałam Kruka kostiumem, rolą. Maską, za którą kryje się zupełnie inny człowiek. Nie będę ukrywać, że już wtedy wiedziałam kto to, lecz w tym akurat momencie nie jest to istotne. Większe znaczenie ma to, iż specyficzny dżentelmen-włamywacz to nie jedyna kreacja sceniczna w tym, ciągnącym się zdecydowanie za długo, dramacie.
Przerwała w wyczekiwaniu na reakcję słuchacza. Ten nachylił się ku niej.
– Carmen Chapman to nie jest twoje prawdziwe imię. – Nie było to ani pytanie, ani nagłe, szokujące odkrycie. Ta wiedza tliła mu się gdzieś w podświadomości przez wiele lat.
Była śpiewaczka skinęła głową. Samo to tylko wyznanie zmieniło ją, jakby ściągnięto z jej pleców jeden z ciężkich głazów, które dotychczas dźwigała.

http://szeptpapierowegomiasta.blogspot.com/
Rozdział 2.3
Wsiedli na konia i ruszyli między wysokie budynki arystokracji. Mijając sklep z eliksirami Leria zerknęła raz jeszcze do środka, ale nie zauważyła tajemniczego sprzedawcy; choć nie nim powinna sobie zaprzątać głowę, kiedy ryzykowała oberwaniem za samowolkę. Pod pałacem znaleźli się przerażająco szybko, co bardzo trafnie skomentowało dudnienie serca. Stres zjadał ją z każdą sekundą coraz bardziej, zupełnie nie pomagając zebrać myśli.
Siroth zszedł z konia, po czym pomógł księżniczce zejść.
– Niech dzisiejszy dzień pozostanie naszą mała tajemnicą – powiedział cicho, nachylając się lekko nad jej uchem.
– Oczywiście. – Nie zamierzała pisnąć nawet słówkiem o zdarzeniu z lasu. Nie mogłaby swoją głupotą ryzykować posady oraz przyszłości strażnika... którego chyba powoli zaczynała lubić.

http://written-heart.blogspot.com/
Rozdział 04: Wyzwanie
- Ale czy na pewno jesteś pewny, że mogę się tym zająć? Nie chcę, żebyś miał później przez mnie jakiekolwiek kłopoty? – zapytał zmartwiony. Palił się do tego, by zająć się tą sprawą, to przecież morderstwo, które chciał wyjaśnić, lecz nie chciał do niczego zmuszać ojca, jeśli miałby mieć przez to kłopoty.
- Nie martw się mną – potrząsnął głową Harry. – Jestem pewny, że możesz rozwiązać tę zagadkę, ufam ci, pamiętaj o tym – rzekł dobitnie, patrząc na syna z lekkim uśmiechem. Albusowi zrobiło się miło, że ojciec tak w niego wierzył. – Ale też nie wymagam tego, żebyś za wszelką cenę to wyjaśnił, wiem, że ta sprawa jest skomplikowana.

http://ostatnie-tango.blogspot.com/
Rozdział 1
- Co cię trapi, chłopcze?
- Zupełnie nic - odpowiedział niepewnie i wstał z ziemi. Nie chciał okłamywać kogoś, kogo uważał za autorytet, ale zupełnie nie wiedział, jak ubrać w słowa wszystko, co czuje. Daskall zdawał się to rozumieć, bo pokiwał głową, jakby przyznając mu rację, choć jego kolejne słowa całkiem temu wrażeniu przeczyły.
- A jednak tracisz czujność - zauważył, przyglądając się, jak uczeń peszy się i niespokojnie przestępuje z nogi na nogę. - Gonisz za swoimi myślami, a one nie prowadzą cię do zwycięstwa. Stają się przyczyną twojej zguby. To niebezpieczne, Solt.
- Wiem. - Solter opuścił nieco głowę, będąc zawstydzony tak jawną reprymendą. Nie chciał sprawiać zawodu, a do tej pory wydawało mu się, że czyni to nieustannie. To go zasmucało.

http://nobody-ocenia.blogspot.com/
Paragraf 5
Niedaleka przyszłość. Nowy Jork, Los Angeles i Waszyngton to opuszczone miasta. Amerykańską konstytucję zastąpiło bezwzględne Prawo Obyczajowe. Nie ma policji — są żołnierze. Nie ma Mandatów — są wyroki. Ci, których aresztowano, zwykle już nie wracają…
Siedemnastoletnia Ember pamięta, że nie zawsze tak było. W ciągu trzech lat, które minęły od zakończenia wojny, dziewczyna do perfekcji opanowała umiejętność wtapiania się w tłum. Mieszka z matką, wiodącą na tyle spokojne życie, na ile pozwalają okoliczności. Do czasu. Pewnego dnia jej mama zostaje aresztowana za pogwałcenie paragrafu piątego Prawa Obyczajowego. Wśród żołnierzy, którzy przyszli ją pojmać, jest Chase — najbliższy przyjaciel Ember…

1 komentarz:

  1. p.s. chciałabym dodać że jest to love fantasty. chyba najlepiej pasuje:)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy