piątek, 5 lutego 2016

Nowe posty (181)

Rozdział 2: Mateusz i Grzegorz
Wychowywanie dorastającej córki nie było łatwe. Jej humory łatwo wyprowadzały Grzegorza z równowagi, ale jednocześnie z łatwością potrafił poznać, kiedy coś jej nie poszło i najzwyczajniej w świecie była przygnębiona.
– Jak było? – zapytał, zapalając silnik.
– Do dupy – odpowiedziała, ściągając czapkę i luzując szalik.

http://slady-tajemnic.blogspot.com/
SPRAWA II „Łowcy dusz” Rozdział 13: Dobre małżeństwo
- Basiu, czy wiesz może coś na temat policji znajdującej się u Mikulskich? – zapytała od razu na wstępie. A gdzie słowo cześć lub dzień dobry? Choć i tak nie zdziwiła się jej zachowaniem, ona postąpiłaby podobnie, a nawet poszłaby zobaczyć, co się stało.
- Właśnie dojechałam na miejsce, porozmawiamy później – oznajmiła krótko.
- Jesteś z Wydziału Zabójstw, więc oni… - urwała.
- Saro, muszę kończyć – powiedziała szybko, przeklinając siebie, że powiedziała kobiecie o swojej obecności tutaj. – Zobaczymy się później. – I rozłączyła się, miała nadzieję, że to zrozumie. Liczyła też, że nie przejęła się aż tak bardzo. – Nasi denaci to pewnie państwo Mikulscy – oznajmiła, kiedy weszli do środka. Mężczyźni spojrzeli na nią zdezorientowani. – Mój brat mieszka niedaleko, szwagierka zadzwoniła, bo zauważyła radiowozy – wyjaśniła.

http://nobody-ocenia.blogspot.com/
Musimy coś zmienić
Lea i Gabe są dla siebie stworzeni. Słuchają tej samej muzyki, lubią identyczne jedzenie i mają podobne poczucie humoru. Niestety, oboje są bardzo nieśmiali, a w dodatku Gabe skrywa pewien sekret.
Między nimi aż iskrzy, a wszyscy wokół to zauważają. Oni sami nigdy by nie przypuszczali, że tak wiele osób trzyma za nich kciuki. Bariści śledzą rozwój ich znajomości jak serial telewizyjny. Kierowca autobusu opowiada o nich swojej żonie. Kelnerka podstępem sadza ich przy jednym stoliku. Nawet wiewiórka uważa, że byliby idealną parą.
Kiedy Lea i Gabe w końcu zrozumieją, że łączy ich niezwykłe uczucie?
Które z nich zdecyduje się zrobić pierwszy krok?
Czy nie będzie już wtedy za późno?

http://silence-guides-our-minds.blogspot.com/
Rozdział XV
— Ech — zaczął. — Nie chciałem, żebyś tak to odebrała.
— A jak inaczej miałabym to zrobić? — zapytałam już spokojniej. — Może miałam to zos...
— Daj mi teraz powiedzieć — przerwał mi. — Po prostu byłem zdenerwowany, okej?
— Że niby na mnie? — Otworzyłam szerzej oczy.
— Nie, to znaczy tak. Źle. — Potrząsnął głową. — Częściowo...
— A mogę chociaż wiedzieć, czym zawiniłam? — zapytałam, będąc dalej bardzo zdumiona.
Puchon nie odpowiadał przez chwilę, prawdopodobnie nad czymś się zastanawiając.
— Tym, że miałaś rację — mruknął, odwracając wzrok na swój nadgarstek.
— Słucham? — Jeszcze bardziej zszokowana, co chwilę wcześniej wydawało mi się niemożliwe, zmarszczyłam czoło.

http://rosabelle-john.blogspot.com/
7
Czasem żałuję, że byłam taka uparta. Mogłabym teraz żyć spokojnie w Illiwe jak wszyscy inni. Mogłabym spędzać wieczory z rodzicami i siostrami, tak jak dawniej. Mogłabym już zakładać własną rodzinę. Mogłabym być szczęśliwa. A przez mój upór straciłam to wszystko. Nigdy już nie będę w pełni szczęścia, w moich oczach zawsze będzie widoczny ból, zawsze będę czuła się winna.

http://shade-of-scream.blogspot.com/
Rozdział 47: Jest dobrze
Myli się. To nie nuda jest przyczyną mojego umierania. To to, że żyję. Tego nie da się powstrzymać. Od Śmierci nie można się uchronić. Powinien to wiedzieć.
Znikam. Może już w ogóle mnie nie ma.
James przyszedł raz. Niedawno. Mówi, że ubłagał w końcu ciocię, by go wpuściła. Jest tylko kilka minut. Mówi też, że już połowa października. Liczy chyba na jakąś reakcję z mojej strony.
Nie doczekał się. Ciężko wzdycha i wychodzi zrezygnowany.
Dwa razy przyszli lekarze. Psychiatrzy. Poznaje ich. Leczyli kiedyś mnie i Willa. W Dread House.
Pytają mnie o różne rzeczy. Odpowiadam tylko dwa słowa. "Jest dobrze." Nie wierzą. Trudno. Bywa.

http://wbrew-grawitacji.blogspot.com/
39. Izba Pamięci
– Po obiedzie znowu muszę iść do gajowego. – Chłopak skrzywił się z niechęcią. Uśmiechnąłem się lekko i pociągnąłem go za rękę w stronę wieży Gryffindoru. – Pewnie nie mam co cię dzisiaj przekonywać, że przeproszenie Zabiniego ukróciłoby twoje cierpienia?
Syriusz najeżył się, zaciskając mocniej dłoń na mojej.
– Prędzej sczeznę – odburknął, wywołując mój śmiech.
Zaraz jednak zamilkłem, bo za rogiem zauważyłem trzech Ślizgonów, stojących przy oknie i dyskutujących o czymś żywo. Zacisnąłem zęby, kiedy ciemne oczy Regulusa odnalazły mnie i zwęziły się, przenosząc się znowu na twarz kolegi. Usłyszałem, jak Syriusz zatrzymuje się tuż za mną. Jego dłoń zaczęła drżeć.
– Syriusz, ja to załatwię – przypomniałem mu dyskretnie, kiedy zwabiony spojrzeniem młodszego Blacka, Zabini się odwrócił.

http://autorska-strefa.blogspot.com/
001. Wyśniony bohater
Na początku ignorowała te dziwne uczucie. Zachowywała się całkiem normalnie. Chodziła do szkoły, nie omijała żadnych zajęć, spotykała przyjaciół. Często również towarzyszyła Sethowi obserwując jego treningi. Niezbyt przepadała za większością jego kolegów. Zachowywali się jakby pozjadali wszystkie rozumy i w ogóle źle traktowali niektóre osoby. Seth wyróżniał się bardzo na tym tle. Chociaż zajmował wysoką pozycje w szkole wszystkich traktował równo. Nie ważne czy dana osoba należała do grupy kujonów, czy była zwykłą szarą myszą. To w nim uwielbiała. Pokazywał, że każdy jest równy. Niestety trafiały się osoby, którym nie do końca podobał się ten styl. Wśród nich prym wiodła główna cherleederka drużyny dziewcząt, niezwykle piękna i uwodzicielska Tylor Dowson. Od początku miała wielką chęć na Setha, ale ten wybrał właśnie ją. Ta sytuacja sprawiła, iż obydwie rywalizowały ze sobą jeszcze bardziej.

Przez chwilę znów zapadła cisza, zagłuszana jedynie szumem płynącej wody. Po chwili jednak Kamma dotykał swoimi brudnymi dłońmi oboje moich policzków.
- Jesteś.... smutna.
- Chcę wrócić do domu. Do miasta. - powiedziałam - Tęsknie za rodziną. Czy znasz może drogę jak się stąd wydostać?
Czarnowłosy znów nie odzywał się dłuższą chwilę jak gdyby analizował to co przed chwilą powiedziałam. Za chwilę jednak pokiwał twierdząco głową.
- Czy wyprowadzisz mnie stąd? Myślę, że gdybyś ze mną wyszedł również otrzymałbyś pomoc.
Kamma pokazał mi jeden palec i skinął twierdząco, jednak gdy pokazał dwa palca zaprzeczył.
- Tu - zaczął pokazując całą dżungle - Mój dom. Twój nie. Ty możesz iść

http://gwiazda-hanabi.blogspot.com/
10. Gwiazda Hanabi
– Przyjmij wyzwanie.
– Przyjmuję – syknęła zawistnie. – Jakie zasady?
„Co ja wyprawiam…?”
Obnażył zęby.
– Proste. Chcę żebyś odgadła moje fantazje.

http://zatrute-serca.blogspot.com/
25
— Nieważne. Może Kirsten też nie zdążyła załatwić swoich spraw zanim…
Zanim ktoś ją zabił.
Niewypowiedziane słowa zawisły nad nami w powietrzu, a atmosfera zrobiła się jeszcze gęstsza.
— Ale to kompletnie bez sensu. — Pokręciłam głową. — To co powiedziała, było bez sensu.
— Ja też nie wiem, o co w tym chodzi — przyznał James. — Ale może to mieć wiele wspólnego z tym, że coś chciało cię zabić.
— A te wspomnienia? — Nadal nie byłam w stanie zrozumieć tego, co zobaczyłam. Babcia Maggie. Och, babcia Maggie. I dziadek Henry. O co się kłócili? I ogień w kominku… Jak to w ogóle możliwe? A może wspomnienia nie były moje, ktoś mi je podsunął, zamienił. Skąd miałam mieć pewność, że należały do mnie?
— Nie wiem — powtórzył James, jednak w jego ciemnych oczach nie dostrzegłam rezygnacji, a wręcz przeciwnie, nową determinację. — Ale przyrzekam ci, że rozwiążemy to wszystko. Razem.

http://straznicy-marzen.blogspot.com/
Dwie strony medalu
- W jakimś konkretnym celu mnie tu przyprowadziłaś? - odezwał się beznamiętnym głosem.
Spuściłam lekko głowę.
- Chciałam porozmawiać... - odpowiedziałam niepewnie.
- Wcześniej jakoś nie chciałaś z nikim rozmawiać. - Czułam jak świdruje mnie swoim spojrzeniem. - Nawet ze mną - dodał po chwili głosem pełnym żalu.
Podniosłam gwałtownie wzrok. Czyli jest jakaś nadzieja?
- Ja... nie wiedziałam, że to się tak skończy - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Jack podniósł jedną dłoń.
- Nie chcę słuchać jak się tłumaczysz. Chcę żebyś to naprawiła.

Gdzie się człowiek nie obejrzy, tam spin-off, remake, reboot czy jeszcze inny sposób na wyciągnięcie pieniędzy od widza. Jasne, raz na jakiś czas zdarzy się coś wartego uwagi, ale jest to porównywalne z szukaniem igły w stogu siana. Co ciekawe w przypadku seriali sprawa wygląda trochę inaczej niż w przypadku filmów.

http://cena-majestatu.blogspot.com/
4. Starcie tytanów
— Pocałunek za bramkę, proszę bardzo.
Śmieję się.
— Czy aby przypadkiem nie brzmiało to królestwo za konia?
— Może i tak.
— Czy jeśli dam ci czterdzieści pocałunków — zaczynam, powoli się do niego odwracając. — Strzelisz czterdzieści bramek?
Sergio na chwilę zaniemawia. Ta chwila pozwala mi zastanowić się nad tym, co właściwie robię. Coś w Sergiu mnie przyciąga, sprawia, że chcę przebywać w jego towarzystwie. Sergio sam w sobie jest tajemniczy, ma wiele twarzy i dobrze wiem, że nie jestem jedyną kobietą, która to zauważa.
— Możemy to sprawdzić — mówi Sergio i uśmiechając się kręci głową. Mija mnie i wychodzi z szatni. — Będziesz mi winna tyle, ile strzelę — woła na odchodne.

http://jess-i-jej-dziwne-zycie.blogspot.com/
Rozdział 27: A więc go kochasz?
– Dlaczego tyle dla mnie robisz?
– Bo kocham twój uśmiech i mógłbym zrobić wszystko, byle tylko stale go widzieć.
– To bardzo miłe z twojej strony.
– To drobiazg […]. Z czego się śmiejesz?
– To głupie. Lepiej nie będę ci tego mówić.
– No proszę nie daj się błagać.
– A nie wyśmiejesz mnie?
– Obiecuję.
– Widzisz, mam takie wrażenie, że z każdym naszym spotkaniem robisz mi się bliższy i tak jakby… Chyba coś do ciebie czuję. To naprawdę głupie.
– Jeśli miłość jest głupotą, to oboje jesteśmy największymi debilami.
***
– Panie, czy to wszystko?
– Tak. Jutro zaczynamy akcję. Bądźcie gotowi. To jest nasza chwila.

http://green-back.blogspot.com/
Przerost formy nad treścią
Produkcja była nagłaśniana na wszystkie możliwe sposoby i chyba właśnie przez to jestem rozczarowana. O ile film absolutnie zachwyca zdjęciami, o tyle fabularnie bardzo mocno kuleje. Reżyser serwuje nam porcję odgrzewanych kotletów, odświeżając podstawowe schematy i motywy charakterystyczne dla tego gatunku.

http://trylogia-burzy.blogspot.com/
Chapter 5
W dłoni Zacka zaczęła formować się ognista kula. Nie chciał spalić tutejszych terenów, ale nie miał chyba innego wyboru. Rzucił nią w tył, aby po chwili usłyszeć, jak jeden z psowatych skomli. Chociaż tyle. Ogień skwierczał, pochłaniając kolejne źdźbła trawy, a chłopak korzystając z momentu nieuwagi pościgu, skręcił gwałtownie, wpadając między zarośla i przyspieszył, zauważając już pierwsze budynki. W mieście łatwiej będzie ich zgubić, nawet jeśli któryś z Deamonów chciałby ich wytropić, Luce wytwarzał wyjątkowo mało duchowej energii. Jeśli więc wyprzedzą ich o odpowiednią odległość, a ich ślady skrzyżują się z innymi, będą bezpieczni.
Nie zwracał uwagi na żadne bodźce, po prostu biegł, skręcając raz po raz i licząc, że oddala się od pościgu. Kompletnie nie znał tych terenów, były jakieś dziwne. Można by powiedzieć, że całkowicie wyludnione i puste i chociaż może to się wydawać normalne przez strach ludzi do Gangów, zazwyczaj widać było wywieszone pranie lub coś zostawionego w pośpiechu.

http://attract-to-the-miricle.blogspot.com/
„Anioł Stróż” – Rozdział VII
- Mówiłem, żebyś uważała... - Midorima zawrócił, po czym ukucnął obok mnie. Cóż, kałuża naprawdę była dość pokaźnych rozmiarów. Na tyle, że cała przemokłam.
Usiadłam na kolanach, z opuszczoną głową i wystawiłam rękę z bluzą, która chyba jako jedyna była sucha.
- Proszę... - Wymamrotałam. W tym momencie usłyszałam ciche parsknięcie i chichot. Od razu uniosłam głowę, a widok rozweselonego Midorimy, który cicho podśmiewa się pod nosem naprawdę był cudowny. Moje oczy aż błyszczały. Tak bardzo chciałam zachować ten widok w pamięci.

http://snyozagladzie.blogspot.com/
Rozdział 23
Pocałował mnie, a potem zapłonął we mnie ogień. Podniecenie spaliło lęk i już czułam się dobrze.
Ten pocałunek nie był przepełniony pożądaniem i brutalnością. Nie, było w nim więcej delikatności, czułości, smutku i wielkiej potrzeby miłości.
- Moje serce tego nie wytrzyma - wyjęczałam, kiedy on dłońmi sięgnął do mojego niebieskiego swetra i szarpnięciem zdjął go ze mnie. Popchnęłam go, a on upadł na łóżko, a ja usiadłam na nim okrakiem, by w przypływie ognia podniecenia, zdjąć z niego podkoszulek. Napajałam się widokiem jego idealnych mięśni brzucha i chłonęłam widok jego szarych oczu, które przyglądały mi się z uwielbieniem. Dłońmi objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- Jesteś taka piękna - wyszeptał.

http://venim-del-nord.blogspot.com/
Rozdział 5
Fahad znowu spróbował się rozluźnić, ale przy każdym kroku konia miał wrażenie, że zaraz spadnie. I całe rozluźnianie na nic.
Co za wielkie bydlę.
Miał ochotę poprosić Azama, aby zrobili chwilowy postój (och, poczuć grunt pod nogami!), ale wciąż obowiązywał go nakaz całkowitej ciszy. Masz włożyć kaptur i się nie odzywać, do odwołania, tak, tak, powiedziałem milczeć, oczywiście, żaden problem, pierdol się, Fahad, przecież jestem cicho.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy