piątek, 19 lutego 2016

Nowe posty (183)

Rozdział 11
Może brzmiałem trochę za ostro, bo jej entuzjazm do treningu od razu wyparował. Najdziwniejsze było to, że zaczęło mnie to obchodzić. Ile razy wcześniej bez skrupułów pokazywałem, jak dużo jej jeszcze brakuje do bycia łowcą? Ani razu nie zwracałem uwagi na jej wkurzoną minę, w końcu miałem ją nauczyć przetrwania w tym bezwzględnym świecie.
Żaden potwór nie będzie się nad nią litował. Nie zwróci uwagi na to, czy miała gorszy dzień, czy ktoś nadepnął jej na odcisk, albo czy się może nie wyspała. Zabije ją nawet nie mrużąc oczu. Lorie sama miała szansę tego doświadczyć, gdy została porwana przez Karen i nawet wcześniej w jej rodzinnym domu.
Ten świat nie znał litości. Nie powinienem jej okazywać i dobrze to wiedziałem.
Cóż z tego, jak i tak zrobiłem swoje.

http://opowiadaniazkrainypiewotniaka.blogspot.com/
Rozdział 1
Emma spokojnie kończyła swoje ciasto, niczym się nie przejmując. Choć tak to wyglądało z zewnątrz, bo środku dziewczyny kotłowało się milion myśli na sekundę. Najważniejszą z nich było jedno podejrzenie.
Podejrzenie, że współpraca z tamtą dziewczyną nie skończy się dobrze.

http://nobody-ocenia.blogspot.com/
Deadpool
Wade Wilson – niegdyś agent służb specjalnych, a obecnie najemnik – poddany zostaje nielegalnemu eksperymentowi, w wyniku którego nabywa niezwykłych mocy samo uzdrawiania. Odtąd staje się znany jako „Deadpool” i wyposażony w nowe zdolności oraz czarne poczucie humoru wyrusza z misją wymierzenia sprawiedliwości człowiekowi, który niemal zniszczył mu życie.

http://ostatnia-gra.blogspot.com/
Rozdział 7: Tym razem to już na poważnie
– Świetliki?! – wykrzyknął z mieszanką przerażenia i szoku w głosie. – Przecież to organizacja terrorystyczna!
Lacrymosa podeszła do aneksu kuchennego i włączyła ekspres do kawy.
– Napijesz się? – zapytała spokojnie. Nie uzyskała jednak odpowiedzi. – Nie to nie.
Usiadła na fotelu przy niskim stoliku w kącie pomieszczenia.
– Kiedyś dziennikarze mieli więcej inwencji twórczej. Byliśmy bojownikami, bandą, szaleńcami i desperatami. A teraz tylko w kółko „organizacja terrorystyczna”. Co za czasy…
– Ale jesteście organizacją terrorystyczną?
– Jak by się nad tym głębiej zastanowić, to tylko trochę organizacją i tylko trochę terrorystyczną.

http://niepokoje-gnoma.blogspot.com/
Naznaczony/ku czci
Uwierzcie, nie ma bardziej obleśnego odgłosu niż dźwięk uderzającej o kurtkę kupy ptaka. Świat na chwilę się zatrzymał, a potem przystanął, by się ze mnie pośmiać. Sam miewałem w zwyczaju chichotać na widok oznakowanych przechodniów... Well, karma nie zwykła zapominać.

http://nadchodzi-alfa.blogspot.com/
02. Zmiennokształtny
Nie wyszliśmy z budynku. Andy zaniósł mnie do piwnicy, przesunął coś, czego nie zobaczyłam, ponieważ moja głowa była umieszczona w dość niepraktycznym miejscu, a potem znów ruszył. Poruszaliśmy się jakimś tunelem, który ciągnął się w dół. On chciał mnie zakopać. Ta myśl tak mnie przeraziła, że zaczęłam się wykręcać na wszystkie strony.
— Cholera, a miałem nadzieję, że nie będę musiał tego użyć — warknął.
Postawił mnie na ziemi, ale zanim zdążyłam wykonać choć jeden krok, przyłożył coś do mojej twarzy. Chciałam, żeby odleciał ode mnie tak, jak na górze. Zamiast tego to ja odleciałam. W ciemność.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 34: Zawijja
Lotnicy zebrali się przy relingu, sprawdzając ostatni raz, czy niczego nie zapomnieli.
- Gotowi? – upewnił się Tony, dopinając pilotkę. – Jeżeli ktoś źle się czuje, może jeszcze zrezygnować.
Nikt się nie przyznał, cała czwórka pragnęła w końcu znaleźć się w powietrzu i skonfrontować z przeciwnikiem, przez którego całe dnie spędzali na monotonnej służbie patrolowej.
(…)
Spojrzał na obcy afrykański brzeg, potem rzucił okiem na zegarek.
- Dziś piątek – przypomniał. – Jeżeli dobrze pójdzie, zastaniemy rebeliantów w trakcie ćwiczeń.
- Znakomicie! – ucieszył się Braeburn. – Spadniemy na nich jak Asyryjczyk na trzody!
- I stłuczemy ich złotem i purpurą swych kohort, oczywiście – dodał Vincent.
- No, tylko ostrożnie – upomniał Scolding. – Żebyśmy nie skończyli jak wojska Sennacheryba. Do rydwanów!

http://mrok-fanfic.blogspot.com/
Chapter 3
– A więc powiedz mi, o co chodzi? – zadanie ułatwia mi rudowłosa zadając pytanie jako pierwsza.
– Nie powiedziałam Ci wszystkiego o mojej przeszłości – cały czas zaginam brzegi kartki – pamiętasz jak opowiadałam o dniu śmierci moich rodziców?
– Tak – dziewczyna przytakuje.
– Mówiłam też, że tego dnia przebywałam u mojej przyjaciółki Lauren... – na chwilę się zawieszam – była dla mnie jak siostra. Przychodziłam do niej codziennie. Moi rodzice pracowali do późna, a ja nie chciałam siedzieć sama w pustym domu więc po szkole czas spędzałam u niej.
Kątek oka patrzę na Catię. Po ułamku sekundy odwracam wzrok czując na sobie jej zaciekawione spojrzenie.

http://bterfly.blogspot.com/
Rozdział 15: Jestem w ciąży
-A jak mam wszy?- spytałam nieustannie drapiąc się po głowie.
-To się ich pozbędziesz. Jaki problem?- spytała Natt przeglądając niedawno kupioną gazetę.
-Kupisz mi preparat?- spytałam uśmiechając się niepewnie. Nathalie słysząc moje pytanie popukała się tylko w czoło wskazując na mnie i jak gdyby nic wróciła do czytania artykułu o najnowszych trendach.- Dlaczego?
-Dobrze się czujesz? Co ludzie sobie pomyślą jak zajdę do apteki i poproszę o spray na wszy? Spalę się ze wstydu. Co najwyżej mogę kupić ci test ciążowy, ale nie to!- wykrzyknęła poprawiając rozpuszczone włosy.
***
-Zapomnij! Masz dowód na powiązania genetyczne?
-Tak ja mam. - usłyszałam i jestem pewna, że żadna z nas nie wypowiedziała tych słów. - Jestem pewna, że ja i twój ojciec jesteśmy waszymi biologicznymi rodzicami. - jak na zawołanie obie odwróciłyśmy się w stronę wejścia, w którym stała nasza matka.

http://legilimencium.blogspot.com/
Spektrum: rozdział 5
Z pewnym przekąsem pomyślał przy tym, że będzie musiał przy najbliższej okazji podziękować swojej siostrze, za to, jak bardzo skrzywiła jego psychikę w dzieciństwie, dość umiejętnie łącząc fantazje z rzeczywistością. „Axl miał rację, kobiety to istotnie przeklęte stworzenia”. Tu jego myśli zaczynały zbaczać niebezpiecznie ku Jane, dlatego musiał ponownie się upomnieć, aby nie pogrążać się w niepotrzebnych wspomnieniach.
- Fakty, fakty, fakty – mruknął do siebie, chcąc głosem skierować myśli na właściwy tor. Wyobraził sobie czystą kartkę papieru, na której, jak należy, wypisuje się dane i szukane, a następnie przystępuje się do rozwiązywania równania. Był to jego sposób podejścia do wszelkich życiowych problemów; według Jane niezbyt uniwersalny, jednak Nathaniel uparcie twierdził, że nie ma problemów, których nie można rozwiązać tą metodą.

http://nieprzetlumaczalne.blogspot.com/
Rozdział 2
― Jak na pewno wiecie ― zaczął Keith w końcu, zerkając w górę ― mamy przed sobą tak zwaną retoriańską bliznę, rozdarcie powstałe po ostatecznym wymazaniu magii z tego świata. Retorian szczyci się ― Keith używał tego określenia z rozbawieniem, przypominając sobie, jak wszyscy tutaj puszyli się, mówiąc o tym ― byciem pierwszym światem, który miał magię i pozbył się jej w całości. Tu ― znaczy tu w dole ― Arline Hodges oddała życie prawie sześćset lat temu, żeby Retorian mógł nareszcie pozbyć się magii ― i ruszyć z tak zwanym prawdziwym rozwojem. Kiedyś nawet mieliśmy z tego projekcję hologramową, ale rozmontowali ją, bo została uznana za zbyt brutalną.

http://jestes-dla-mnie-nieumarlym.blogspot.com/
Rozdział 39 cz. 2
To zdanie zabrzmiało jak zaklęcie. Wywołało u mnie rozluźnienie mięśni, ramiona opadły bezwładnie. Gdy dziewczyna wstała, krok po kroku przybliżała się do przeciwnika, mijając oświetlone groby. Ja mogłem tylko patrzeć. Chciałem pomóc, musiałem pomóc, obronić ją od głupiej decyzji. Uszanowałem to co zrobiła, choć było to niedorzeczne. Brązowowłosa stała z obojętną miną. Od naszego ostatniego spotkania bardzo się zmieniła. Jej włosy straciły blask. Skóra jej zszarzała, a oczy utraciły resztki człowieczeństwa.

http://opko222.blog.onet.pl/
Rozdział 29: Prawda. Sen. Krew
Sasuke widział, jak dziewczyna walczy sama ze sobą, choć trwało to tylko chwilę, zdążył zauważyć to w jej oczach. Czarnowłosy otrząsnął się, zacisnął dłonie w pięści tak mocno aż pobielała mu skóra na kostkach. Nagle na jego twarzy pojawił się dobrze znany wszystkich w Konoha uśmiech przepełniony chłodem. Posłał Minako spojrzenie w stylu zaraz będzie po tobie, zrobił krok w stronę dziewczyny sprawiając, że stali niebezpiecznie blisko siebie. Namikaze, choć zmuszona była lekko zadrzeć głowę do góry by móc nadal patrzeć Sasuke w oczy, nie cofnęła się. Przez krótką chwilę mierzyli się spojrzeniami, aż pierwszy zabrał głos właściciel sharingana.
– Nie życzysz sobie, a to ciekawe. – tym razem to właśnie on rzucił jej spojrzenie, które było wstanie powalić nawet Tsunade lecz Minako się nie ugięła. Stała dumnie, nieugięta jak posąg bogini. – Wtedy w lesie byłaś znacznie milsza dla mnie.. – Sasuke uśmiechnął się chytrze bo widział jak z każdym wypowiadanym przez niego słowem jej piękna twarz przybiera czerwonawy odcień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy