piątek, 4 marca 2016

Nowe posty (185)

6. Archanioł
— Mamy problem — powiedział, zatrzymując się naprzeciw nas.
Lex od razu spoważniała, jakby wiedziała, co się dzieje. Ze mną było inaczej, podparłam głowę rękoma i uśmiechnęłam się drwiąco do Cedrica.
— Nie złapałeś aniołka — powiedziałam to najsłodziej jak umiałam.
— Nie, to nie to. Mamy nieoczekiwaną wizytę.
— Znowu jakiś demon nas odwiedził. Powiem Ci coś braciszku, robią tak, co jakiś czas, by później zdać raport ojcu z naszych postępów.
— Cholera, Dark, chociaż raz bądź poważna! — Cedric zaczynał się denerwować, co od razu wprawiło mnie w dobry humor.

http://czy-to-koniec-maleca.blogspot.com/
4# Miniaturka "Kin Herondale" + epilog
-Kin nie wiem co ci jest…. Ale błagam otwórz oczy…. Proszę- zrobiło się jej żal, musiała być twarda- Za każdym razem kiedy prawie umierasz ,ja też umieram.* Ja już umieram. Kocham cię i będę cię kochał aż do śmierci, a jeśli potem jest jakieś życie, wtedy też będę cię kochał. ** Tylko błagam.. na Razjela obudź się. Zrobię dla ciebie wszystko!

http://atlas-bieli.blogspot.com/
#17 Nieustraszoność cz.I
W końcu stukot laski ucichł, a On usiadł na ławce obok niej z cichym westchnieniem. Kruki zakrakały głośno jakby na przywitanie dreptając między drzewami. Eliza zerknęła na Jego pochyloną ku przodowi sylwetkę, złożone na lasce ręce jak do modlitwy. Ubrany w ciemny płaszcz i szalik otulający jego szyję patrzył przed siebie. Oddychał cicho, a z ust uciekały mu kłębuszki pary, ciemne włosy wpadały mu do oczu, a blade policzki były lekko zaróżowione.
-Jak chce ci się wstawać dzień w dzień tak wcześnie, to nie wiem- mruknął nie zmieniając pozycji.- O siedzeniu na tym mrozie nie wspomnę.
Eliza wzruszyła ramionami sięgając po kolejną bułkę z i rozerwała ją na kawałki.
- Mam w tym interes

Był taki nie winny, gdy spał. Wyglądał zupełnie, jak niemowlę. Jego rysy twarzy zaokrąglały się odmładzając jego surowy, na pierwszy rzut oka, wygląd. Grzywka opadająca mu na czoło tylko dodawała efektu nastolatka. Mimo to nadal był przystojny. Dla Lisy zawsze był przystojny, gdy mył zęby, jadł śniadanie, odrabiał zadanie, uczył się, palił papierosy, pił drinka. Może nie był księciem z bajki, o jakim marzyła w dzieciństwie, po obejrzeniu losów Disney'owych księżniczek, ale kochała go.

http://further-life.blogspot.com/
Unknown girl – Rozdział 8: Cisza przed burzą
Dlatego Instytut chce ją z powrotem ściągnąć do siebie.
- Wiedziałam... - zacisnęła dłonie w pięści i dała upust emocjom, które gotowały się wewnątrz niej. Zamachnęła się i uderzyła z całej siły w najbliższe drzewo, które pod wpływem tego ciosu zatrzęsło się.
- Widzisz. Mogłabyś je z łatwością powalić na ziemię, ale się boisz - czuła na sobie jego spojrzenie.
- Nie boję się - zaprzeczyła od razu, nie patrząc na niego. Spojrzała na swoją dłoń, którą chwilę wcześniej uderzyła w biedną roślinę. Wiedziała, do czego jest zdolna, ale nie chciała tego.
- Lexa, boisz się. Przyznaj to przed samą sobą. Nie okłamuj się - podszedł do niej i położył rękę na ramieniu. Strzepnęła ją - Możesz okłamywać samą siebie, ale nie kogoś innego. Nie uciekniesz od tego, jaka jesteś - zacisnęła usta w prostą kreskę, odwracając od niego wzrok.

http://zabijemy-go.blogspot.com/
13. Zawsze
W Pokoju znowu zapanowało zamieszanie, dokładnie w momencie, w którym Harry'ego znowu zamroczyło. Przy moim boku pojawiła się Catherine, a sekundę później Fred, George i ich kolega unieśli różdżki gotowi do rzucenia zaklęcia. Odwróciłam głowę i zobaczyłam, jak do sali wchodzą Draco i Blaise.
— Przestańcie — stanęłam szybko przed nimi, tak, że jeden z nich dotykał różdżką czubka mojego nosa. — Są z nami.
Ku mojemu zdziwieniu, Draco nie stanął przy mnie tylko podszedł do Harry'ego i podał mu rękę. Prawie wszyscy, jak jeden mąż, zachłysnęli się jednocześnie powietrzem i chyba wstrzymali oddech. Patrzyłam na tę scenę z niemałą satysfakcją.
— Potter — odezwał się Draco. — Dobrze cię widzieć.
— Malfoy — odpowiedział mu Harry.

http://fanfiction-gaasaku.blogspot.com/
Rozdział 29
Czasami są takie dni, kiedy nie ma się na nic ochoty. Nie chce się wstać, jeść, chodzić. Widok ludzi napawa smutek i niechęć. W takie dni zostaje tylko siedzenie w domu, najchętniej w łóżku pod ciepłym, puchowym kocem i sen bez końca. Niestety zazwyczaj dzieje się tak, że nic, ani nikt nie chce nam na to pozwolić.

http://fantasylovee.blogspot.com/
Rozdział 4
- Każde z nas jest takie same i zarazem wyjątkowe, ale to nie jest powód do wstydu. Mamy by jednością i na wojnie, wspólnie pokonać Upadłych. Sama nie poradzę sobie z tym. Potrzebuję was inaczej oni nas zniszczą! Czy jesteście ze mną?! -krzyknęła głośno i niemal od razu wszyscy odpowiedzieli jej chórem:
- Tak jesteśmy - uśmiechnęła się szeroko i spojrzała na przyjaciół.[...] Spojrzała też na Samuela, który nie patrzył na nią. Patrzył na niebo, które zrobiło się nagle ciemne. [...]
- Co jest? - zapytała, a on nie odrywając wzroku od nieba, westchnął i napiął wszystkie mięśnie. Nim odpowiedział jej na pytanie usłyszał znów głos ojca w głowie : Wracam po ciebie synu. Poczuł przypływ adrenaliny i wiedział co nadchodziło.
- Lecą tutaj - odpowiedział głosem bez emocji, ale ona otworzyła usta z przerażenia. Nie była zupełnie przygotowana na taką odpowiedź i poczuła jak jej serce stanęło w oczekiwaniu.

http://slodki-pamietnik-i-slodki-sekret.blogspot.com/
Rozdział 16
Zastałam dziewczynę siedzącą na klatce schodowej. Białowłosa wyglądała okropnie. Pod oczami miała worki, a jej włosy i ubranie sprawiały wrażenie niechlujności.
SZOK !
Rozalia przestała być Rozalią.

http://marionetka-ciemnosci.blogspot.com/
Rozdział jedenasty
- Niemal nie zabiła Mili na oczach nas wszystkich i tylko Catalina była w stanie powstrzymać tę żądzę zasmakowania w krwi dziecka, które zrządzeniem losu stało się częścią naszego mrocznego świata. W przeszłości zwycięzcą był ten, kto przeżył, lecz tym razem reguły uległy zmianie. - Zamilkła na moment, widząc wystraszone spojrzenie Ayeshy, przerażenie i niezrozumienie zaklęte w tych oczach o znanej barwie, a jej następne słowa, choć łagodne, były niczym więcej jak prawdą, okrutną i bezwzględną: - Tym właśnie jesteśmy, Ayesho. Tym jest twoja ciotka i kuzyn, tym byli twoi rodzice. I ty również.

- Och to nic ważnego. - odparła machając dłonią. Więc po co przyszłaś? - spytała moja podświadomość, jednakże kultura i odpowiednie wychowanie, które było mi wpajane w domu rodzinnym nie pozwoliły mi na wypowiedzenie moich myśli na głos. - I mówiłam ci już nie mów na Pani, bo to mnie postarza, a mam tylko 44 lata. Mów mi Anna.- Tak, tak "mamo".
- No więc... Anno. - zaczęłam odpalając laptopa - Z chęcią bym z tobą porozmawiała, lecz sporo pracy przede mną i niestety nie mam zbytnio czasu. - Odparłam spoglądając na nią przepraszającym wzrokiem. Chociaż jakby nie patrzeć przydała mi się na coś. Dzięki niej mam wyćwiczone wszelakie wymówki oraz mimikę twarzy do perfekcji. Zbyję już każdego z kim nie będę miała ochoty rozmawiać.
- Ja tylko na chwilkę. Chciałabym się spytać czy zaprojektowałabyś mi moje biuro?

http://opowiadaniafantasyz.blog.pl/
Kwestia skutków, część V
Sen przez długi czas nie przychodził po Tamroka. Biedak krążył niespokojnie po swoim pokoju, rozmyślając gorączkowo. W końcu zdecydował przystanąć na chwilę przy oknie, licząc, że piękny widok skąpanego w świetle gwiazd i księżyca Srebrniska wpłynie kojąco na jego umysł. Odsunął sięgającą podłogi zasłonę i począł przyglądać się leżącej w dole osadzie.
Dziwne światła, które dojrzał daleko za nią sprawiły, że jego niepokój jeszcze bardziej wezbrał.

http://szeptpapierowegomiasta.blogspot.com/
Rozdział 3.3
– Czy wiesz co to za kwiaty? – zapytał cicho, dotykając delikatnie jednego z płatków.
– Pierwszy raz je widzę, ale sądząc po twojej reakcji, muszą być specjalne – zauważyła.
– To Piekielne Łzy. – Odwrócił się i spojrzał na nią. – Najrzadsze i najbardziej trujące kwiaty, jakie kiedykolwiek odkryto. Jedna kropla cieczy z jej łodygi powali człowieka, a nawet demona przed upływem minuty. – Jego twarz rozświetlił szeroki uśmiech. – Dzięki nim można wygrać wojnę!
– Naprawdę? – wykrzyknęła, a po chwili zaśmiała się. – W końcu moja niezdarność była przydatna.
– O tak – powiedział, nie odrywając wzroku od Lerii. – Cieszę się, że mogłem to zobaczyć.
Patrzyli na siebie przez chwilę, po czym Siroth ruszył z powrotem w stronę wyjścia.
Powiodła za nim wzrokiem, czując, że na moment wstrzymała oddech, a jej serce dudni jak oszalałe w klatce piersiowej. Pierwszy raz widziała, żeby tak się uśmiechnął...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy