piątek, 25 marca 2016

Nowe posty (188)

Rozdział 41
Popołudniu Sarah przyniosła mi laptopa. Poprosiłam by wyjaśniła mi co tak naprawdę się stało, gdy przyszedł Daniel. Przyznała się, że powiedziała mu o tym, iż się w nim zakochałam. Gdy to usłyszałam chciałam ją udusić. Zawstydzona spuściła głowę i głośno westchnęła.
-Julie, lekarze dawali ci 40% szans, miałaś poważny krwotok wewnętrzny, przebite i zapadnięte płuco, krwiaka w mózgu, operowali cię tyle godzin. Myślałam, że cię nie uratują, a gdy Taylor powiedział co się stało, za co cię zwolnił… nie pomyślałam co mówię. Palnęłam i kazałam mu spadać. Przepraszam…- powiedziała skruszona. Byłam zła, ale rozumiałam. Pewnie zachowałabym się tak samo. Tyle dla mnie zrobiła. Nie musiała, a jednak siedziała ze mną i mówiła o tym, co mnie ominęło. Kazała mi obiecać, że nie będę opłakiwała Daniela. Jej zdaniem był skończony po tym, iż nie uwierzył w moją niewinność. Ktoś taki nie zasłużył na szacunek i miłość.
-Pomożemy ci zapomnieć.

http://czerwonypiach.pl/
Możesz to zdjąć?
Gdy rudowłose dziewczę rozgląda się po wnętrzu gospody, a mężczyzna, o którego poznaniu zawsze marzyło, zwraca wreszcie na nie uwagę, to myśli, że dostało właśnie swój kawałek szczęścia. Ów kawałek, jak się okazuje, ma konkretny kształt i jest jednym z najbardziej osobliwych, krążących po podziemiu narkotyków.

http://sennikmysz.blogspot.com/
Nieistniejący chłopiec
Na samym skraju burzy stał chłopiec, który zdawał się nie dostrzegać szalejącego żywiołu. Stał. Jedynie stał. Nawet nie drgnął, nie mrugnął, jego włosy nie ruszały się pod wpływem wiatru. Przypominał bardziej pomnik, niż żywą osobę. Na gładkiej skórze nie było widać żadnych skaz. Piach latał wokoło omijając chłopca, nie dotykając go, ani nie osiadając na jego ciele, zabierając dziecku prawo do jakiejkolwiek realności.

http://half-blood-as.blogspot.com/
Rozdział 9
Musiałam mu wszystko powiedzieć ale nie wiedziałam jak, byłam cała zestresowana. W głowie miałam same czarne scenariusze bałam się że mnie zostawi. Dobrze wiedziałam że nas związek i tak z czasem by się skończył, on prędzej czy później musiałby kogoś poślubić, a tym kimś nie mogłam być ja. Nagle poczułam jak czyjeś ramiona zaciskają się w okół mojej talii. Instynktownie się odwróciłam i pocałowałam chłopaka. Kiedy tylko się od siebie odsunęliśmy poczułam ciecz spływającą po moich policzkach.

http://autorska-strefa.blogspot.com/
004. Komplikacje
Na pewno skontaktuje się jeśli będę coś wiedział. – Wściekły Varian odłożył słuchawkę na stolik. Minęło kilka dni od morderstwa w szkole. Był przekonany, że Karen zabił wampir. Nim ją pochowano zaszedł do kostnicy. Umiał rozpoznać ugryzioną szyję. Aż dziwne, że nikt niczego nie zauważył. Zwłaszcza tutaj. Kiedyś miasteczko znane było ze swojej wampirze historii. Mówiono nawet, że sam Edward St.James był wampirem. Albo musiał być spokrewniony z jego ojcem. Inaczej w żaden sposób nie dostaliby prawa do własności. Dzięki temu Varian mógł znaleźć zaciszne miejsce. Jakimś dziwnym sposobem akurat tu właśnie była Faith. Przeznaczenie? Nie miał pojęcia, ale nie zamierzał tego respektować. Miał zamiar czerpać z tego pełnymi garściami i korzystać co ofiarował mu los. Tylko czemu miał wszystko pod górkę? Musiał znaleźć Rauna nim ten narobi dalszych kłopotów. Czyżby Rowena coś podejrzewała? Naprawdę martwił się o to.

http://attract-to-the-miricle.blogspot.com/
Bijące serce – Rozdział XI cz I
Nagle poczułam, jak coś twardego mocno odbija się od mojej głowy. Na moment całkowicie mnie przyćmiło do tego stopnia, że upadłam na ziemię. Przed oczami miałam mgłę. Przez chwilę nie wiedziałam, co się dzieje dookoła.
- Oi! Psze pani! Wszystko w porządku?! - Odruchowo położyłam dłoń na głowie w miejscu, które najbardziej mnie zabolało. Gdy odzyskałam świadomość, uniosłam wzrok.
- No ten... Piłka mi się wymsknęła i ten no... Przepraszam, psze pani. - Chłopak wyciągnął do mnie rękę, by pomóc mi wstać. Musiała minąć chwila by do mnie dotarło, kto właśnie oferuje mi pomoc.
- Kagami? - przymknęłam jedno oko. Delikatnie ujęłam dłoń koszykarza i z jego wsparciem podniosłam się z ziemi.

http://art-is-a-disaster.blogspot.com/
Rozdział 1
– Nabijasz się – pojął Kakashi i westchnął.
– Nie śmiałbym, hokage–sama! – A jednak zdradzały go roześmiane oczy.
– Jak taki jesteś mądry, zaraz każę ci oficjalnie dalej zapierniczać.
Kakashi wyraźnie spochmurniał, a przez twarz Yamato przemknął cień strachu.
– Więc to już? Wybrali cię?
– Nieformalnie – mruknął Hatake, skubiąc węzeł swojego ochraniacza. – Popołudniu mają zwołać zgromadzenie i wszystko zatwierdzić.
– O kuźwa – orzekł kapitan Yamato. – Poważnie.
– Cóż, wszyscy musimy dawać z siebie… wszystko. – Kakashi strzelił kośćmi palców, patrząc gdzieś ponad jego głową. – Muszę już iść – obwieścił niespodziewanie, jakby nagle sobie o czymś przypomniał.
– Jakieś ważne sprawy?
– Tak… Można tak powiedzieć. Jutro z pewnością nie znajdę na nie czasu, więc… korzystam z okazji.
Przejęta mina Yamato rzedła coraz bardziej, im dłużej wpatrywał się w plecy odchodzącego Kakashiego.
– Ty stary lawirancie! – zakrzyknął, celując w niego palcem. – Wiem, dokąd idziesz!
Kakashi przyspieszył kroku, chowając ręce w kieszeniach. Nie obejrzał się za siebie.

http://moja-druga-szansa.blogspot.com/
Rozdział 11: Bez maski
Po kilku minutach poczułam czyjąś obecność. Ktoś chodził od szafki do szafki i szarpał każdą szufladę, jakby czegoś nerwowo szukał. Ja wciąż się nie ruszałam, czekałam na jakiś sygnał Eli. W pewnym momencie usłyszałam, jak otwierają się drzwi, a zaraz po tym stanowczy głos, który należał do Eli.
- Nie ruszaj się. Wiem o wszystkim - w tym momencie zrobiło się dramatycznie. Druga osoba się nie odzywała, chyba była w szoku. Kiedy usłyszałam, że mam wyjść z szafy, nieco się przeraziłam. Nie wiedziałam, co mnie tam czeka. Powoli otworzyłam drzwiczki, po czym zrobiłam krok do przodu. Dalej nic nie pamiętam, zaistniały widok mnie po prostu zszokował.
- Nie tego się spodziewałam... - nawet nie wiem, kiedy z moich oczu zaczęły płynąć łzy.

http://krolestwo-szalenstwa.blogspot.com/
Dziewiętnaście
Ciszy nie zagłuszały nawet odgłosy ich stóp, bo podłoga była tak skonstruowana, żeby nie pozwolić nikomu na zbyt głośne tupanie. Było tak cicho, że mogły usłyszeć nawzajem bicie swoich serc. Kiedy zabrzmiał odgłos dzwonka, mogły zacząć atak. Przeciwnikom wcale się nie śpieszyło, więc Osa postanowiła zrobić to samo. Umówiły się wcześniej z Myszką, że to ona zajmie się tajemniczym panem. Teraz widziała, że również niósł katanę. Lepiej być nie mogło.

http://porzeczkowysorbet.blogspot.com/
Co ludzie pomyślą
Znasz to powiedzenie, że najlepsze rady dają osoby które same potrzebują pomocy? Może coś w tym jest. Jakiś czas temu przyjaciółka zapytała mnie o zdanie w jakiejś tam kwestii. Powiedziałam jej wtedy, żeby nie rezygnowała ze swoich planów tylko ze względu na ludzi którym mogłoby się to nie spodobać. To dobra rada. Bo często chcemy coś zrobić, ale obawiamy się reakcji ogółu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy