piątek, 1 kwietnia 2016

Nowe posty (189)

27
— Nie wiem, czy chcę wiedzieć, czego szukasz w męskiej łazience — usłyszałam znajomy głos za sobą, więc odwróciłam się. James stał kilka metrów ode mnie, teraz już bez nawierzchniej części szaty w białej koszuli z podwiniętymi rękawami i czarnej muszce. W jego ciemnych oczach odpijał się blask migoczących pochodni, a czarne włosy były bardziej rozwichrzone niż zwykle. Poczułam, jak serce przyśpieszyło mi na jego widok.
— Skąd wiedziałeś, że tu jestem? — spytałam, ciesząc się, że się na mnie nie gniewał, a przynajmniej tego nie okazywał.
— Szedłem za tobą — odpowiedział wprost z lisim uśmieszkiem, podchodząc bliżej. Patrzyliśmy na siebie przez chwilę, aż nagle wyciągnął rękę w moją stronę. — Chodź, chcę ci coś pokazać.
Pokręciłam głową z lekkim uśmiechem.
— Teraz? Niby co?
— Nie dowiesz się, jeśli nie pójdziesz. — Uniósł w oczekiwaniu brew.

http://stoneofheart.blogspot.com/
[03] Czy ktoś cię kocha, poza samym sobą?
- Zwariowałeś?! Nie możemy go tak zostawić! - wykrzyczała i uderzyła chłopaka w ramię.
- Obudzi się. Daję mu jakieś pół godziny na dojście do siebie.
- Mogłeś go zabić!
- Uwierz, że śnię o tym po nocach. A teraz zabierajmy się stąd. Masz kluczyki?
- Nigdzie z tobą nie jadę!
- Ehh... - Beck wywrócił oczami i zbliżył się do dziewczyny - Nie dajesz mi wyboru, a pamiętaj, że jestem obolały.
Złapał mocno dziewczynę i podniósł ją, po czym przerzucił przez ramię. Ciężka nie była, ale bolące plecy i brzuch dały o sobie znać.
- Puść! Nie masz prawa! Pomocy! - krzyczała szarpiąc się.
Beck przeklnął pod nosem. Zauważył szpiczaste wypuklenie na tyłku dziewczyny. Bez krępacji wsunął dłoń do jej tylnej kieszeni.
- Hej! Co robisz? Puść mnie zboczeńcu!
Wyciągnął klucz i pomaszerował w kierunku samochodu. Miał tylko nadzieje, że sąsiedzi nie wezwą policji, bo trudno byłoby ignorować krzyki dziewczyny.

http://dragon-story.blogspot.com/
Rozdział 2.1 Legenda
Kaszlnęła, odczuwając przy tym niewielki ból. Przez cierpienie, jakie przed chwilą przeszła, myślała, że zaraz umrze, a jednak przeżyła. Była osłabiona i czuła suchość w gardle. Wrażenie żrącego kwasu wewnątrz jej ciała, już przeszło i jedyne, co teraz nie dawało jej spokoju, to niezwykle wysoka temperatura. Nie wiedziała, czy nagle w domu pana Lee włączyło się ogrzewanie, czy to może przez to, co przed chwilą przeszła.
(...)
– Zmusiłeś ich do współpracy? Zabiłeś ich? – zapytała podejrzliwie.
– Nie. Jeszcze nie.

http://marionetka-ciemnosci.blogspot.com/
Rozdział trzynasty
Były tak bezbronne – wtedy i teraz – lecz umarły jako wojowniczki, uznała, podchodząc bliżej, a wszystko w niej zacisnęło się boleśnie na myśl o tym czego musiały doświadczyć nim litościwie odebrał im wreszcie ostatni oddech. Okrucieństwo i szaleństwo zostało trwale wyryte na ich nieruchomych już ciałach, przerażenie wciąż lśniło w oczach, które już nigdy niczego nie ujrzą, a jednak nie zdołał odebrać im czegoś, co ona sama utraciła całe lata temu – niewinności. Były jednak na tyle zbrukane, aby ich śmierć nie popchnęła Lorcana poza krawędź zza której nie będzie już powrotu, ale jeśli szukał w nich jej odbicia, musiał być kurewsko rozczarowany.
Nie była nimi, tak jak one nie były nią, i choć nigdy nie upamiętni ich tragedii w żaden znany ludzkości sposób, zachowa ich wspomnienie w pamięci.
Jako przestrogę.

http://rosabelle-john.blogspot.com/
10
- Jednak ty dalej to robiłaś. Nic do ciebie nie docierało. Zabiłem ci pół rodziny, a ty żyłaś jak we śnie. Nie zwracałaś uwagi na to, że drugie pół jeszcze żyje. – Pogładził mnie po bliznach. – Nie wiem, czy jesteś taka głupia, wierzysz, że wszyscy są dobrzy i kochani, czy co. Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to. – Uśmiechną się szyderczo. – Ale twój instynkt mnie zadziwia. Potrafisz wyjść cało z każdej opresji. Cały czas szukałem powodu, żeby cię złamać. Kolejna okazja nadarzyła się, kiedy mogłem powiesić resztę twojej rodziny. Ale to też cię nie załamało. Nie wiem kim jesteś, ale przydałabyś mi się. – Otworzyłam oczy ze zdziwienia. Czy on mi proponuje, żebym wstąpiła do jego armii idiotów?
- Chcesz, żebym dla ciebie pracowała? – zapytałam cały czas nie dowierzając. Puściłam mimo uszu wszystkie obelgi. To było ważniejsze.
- Tak. Właśnie tak werbuję sobie żołnierzy. Pozbawiam ich wszystkiego. A skoro nie mają już nic, co im zależy.

http://we-live-we-love-we-travel.blogspot.com/
Piętnaście
– Policjant musi z tobą porozmawiać – powiedział po krótkiej chwili. - To nie potrwa długo, obiecuję.
W milczeniu skinęłam głową. Gdy usiedliśmy przy stoliku, policjant przywitał się ze mną, po czym pokazał mi zdjęcie Francuza i zapytał:
– To on?
Potaknęłam. Poprosił mnie jeszcze o krótki opis wydarzenia. Udało mi się wydukać kilka słów o tym, jak Francuz zaciągnął mnie do zaułka, a tam – obmacywał. Policjant zanotował coś, podziękował mi, po czym wyjaśnił, że mężczyzna był gwałcicielem poszukiwanym przez Interpol za wielokrotne napaści na tle seksualnym w kilku krajach. Dzięki refleksowi Hansa, który w porę go ode mnie odciągnął, i telefonowi na policję wykonanym przez jakiegoś przechodnia, zostanie doprowadzony przed sąd. Wzdrygnęłam się, gdy dotarło do mnie, jak ta sytuacja mogła się skończyć.
– Miała pani dużo szczęścia – podsumował, wstając.

http://ostatnia-gra.blogspot.com/
Rozdział 9: Na skraju burzy
– Widzę nowe kłopoty – oznajmił i oddał jej gazetę.
– Wręcz przeciwnie. Ja tu widzę możliwości.
– Jakie znowu? Dwóch chłopaków podających się za naszych dało się złapać przy malowaniu głupawych wierszyków na murach. Mało mamy na co dzień takich historii?
– Takich? Mało.
– Oni w ogóle byli od nas?
– Nie mam pojęcia. Ale, ale… mamy tu materiał na rzewną historyjkę. Sprawa ciągnie się od trzech dni, bo najwyraźniej dziennikarze nie mają nic lepszego do roboty. Wypowiadała się już matka, ojciec, siostra, trzech sąsiadów, brakuje tylko domowego chomika. Wszyscy próbują jakoś tych chłopaków wyciągnąć z bagna, w które się wpakowali. Mówią, że to nie oni, że to prawie dzieci… Ogólnie biedne, pokrzywdzone, malutkie, urocze, pluszowe misie się znalazły. A ja mówię: zróbmy z nich bohaterów walczących o lepszą sprawę. Wymyślmy parę historii o ich dumnych, jeszcze nieujawnionych wyczynach, zagrajmy stary hymn w tle i dajmy parę sztandarów, a potem puśćmy w eter.

http://opko222.blog.onet.pl/
Rozdział 30: Wyznania i powroty
czarne oczy, w których bez reszty utonęła.
Sasuke przyglądał się jej z zadowoleniem. Wiedział, że taka chwila jak ta długo ponownie się nie powtórzy, więc postanowił chłonąć każdą cenną sekundę. Dwoje szafirowych oczu bacznie mu się przyglądało, jakby na coś czekały. Wzrokiem przejechał w dół, aż do pełnych, ciemno-malinowych i kuszących ust blondynki. W jednej chwili zapragnął skosztować ich słodyczy, przekonać się, czy są tak samo słodkie jak tej pamiętnej nocy. Nie czekając na zaproszenie pochylił się ku Minako. Kiedy był już dosłownie centymetry od celu, dziewczyna odchyliła się do tyłu. Uchiha widział, jak ta marszczy brwi. W jej oczach pojawiło się odrobinę zwątpienia. Automatycznie ręka Sasuke powędrowała ku zaczerwienionego policzka jego ukochanej.
– Przepraszam. To tak odruchowo wyszło..

http://trylogia-burzy.blogspot.com/
Chapter 6
Stukot kilku par butów o podłogę, a potem o schody niósł się, dopóki nie wpadli jak burza do sali. Było to z ich strony dość nierozważne, ale adrenalina krążąca po organizmie nawet nie dała im o tym pomyśleć. Liczyło się tylko szybkie rozwiązanie tej dziwnej sprawy. Mieli po prostu nadzieję, że zamknięto wcześniej i kelner obecnie poleruje kieliszki za swoim stanowiskiem. Ale to byłoby zbyt piękne, takie cuda nie zdarzały się w obecnej Erze i prawdopodobnie więcej nie zdarzą.

http://glonek-bb.blogspot.com/
„Za Nocą” Rozdział 8
- Od dziś to jest twoje miejsce. – powiedział. – Ja nie mam prawa tam wchodzić, chyba że groziłoby ci niebezpieczeństwo.
Przytaknęła, próbując coś wypatrzyć w świetle rzucanym przez przyciemnioną lampę Esadera. Zerknęła na niego.
- A gdybym cię zaprosiła? – zapytała pewnym tonem. Po jej twarzy wnioskował, że naprawdę chciała znać odpowiedź. Nie umiał tylko stwierdzić dlaczego, a nie chciał wykorzystywać swoich umiejętności w jej kierunku, zwłaszcza, że mogłaby to wyczuć. Uśmiechnął się lekko, zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Nie wiem jak mógłbym ci pomóc – zaczął, z nutą drapieżności w głosie – gdybym to na stanowił dla ciebie niebezpieczeństwo.

http://wbrew-grawitacji.blogspot.com/
40. Oblicza młodości i miłości
– Nie chcę cię straszyć. Może nie mam racji, ale martwię się.
– Will. – Złapałem jego rękę w swoje dwie i spojrzałem mu głęboko w oczy. – Czemu tyle o nim wiesz?
Chłopak uśmiechnął się lekko i westchnął, kręcąc głową.
– Może powinieneś go spytać?
– Nie będę go pytać – powiedziałem stanowczo.
– Dlaczego? – Gryfon uniósł jedną brew.
– Właśnie dlatego, że mu nie ufam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy