piątek, 15 kwietnia 2016

Nowe posty (191)

3. Zdesperowana
– Nie wymagam, żebyśmy jechali dwoma samochodami. To byłoby głupie i nieefektywne – odparłam, siląc się na spokój, zupełnie jak wtedy, gdy próbowałam sobie w pubie radzić z namolnymi klientami. – Oczekuję natomiast, że nie będziesz próbował mną dyrygować, bo nikomu na to nie pozwalam, a nie chcę, żeby moja rodzina pomyślała, że źle się dzieje w moim związku.
Przez moment Henry przyglądał mi się uważnie, z namysłem. Nie odwróciłam wzroku, choć miałam na to wielką ochotę, aż cała drżałam w środku. Przenikliwy wzrok starszego Valentine’a działał mi na nerwy. Miałam wrażenie, że wszystkiego się dzięki niemu domyśli. Po co potrzebowałam faceta na weekend, kim tak naprawdę był dla mnie Tony. I kim ja byłam.
– Rozumiem – powiedział w końcu powoli, wciąż się we mnie wpatrując. Czułam się już bardzo nieswojo. – Dobrze, że stawiasz sprawy jasno. Wobec tego ja też mam jeden warunek.
Najeżyłam się znowu. Nic nie mogłam na to poradzić. Posłałam mu nieufne spojrzenie.

http://jaeidori.blogspot.com/
IX Zbieg okoliczności
Czekałam, nie ważąc się nawet spojrzeć na tą ohydną, upodloną twarz. Nie ważyłam, ale też nie mogłam.
Czekałam, a on nie robił zupełnie nic.
Nie miałam już na tyle chakry, by wykonać którąkolwiek z technik. Musiałam odczekać. Jedyne, na co pozwoliło mi ciało, to zamknięcie pięści i ciśnięcie nią w mostek Uchihy, na co on sam pozwolił.
Tak po prostu. Dał mi się uderzyć.
Kiedy przetworzyłam tą informację, uderzyłam jeszcze kolejne kilka razy i mimo, że przykładałam się do tego coraz bardziej, słabłam w sile, co dawało się poznać moimi postękiwaniami pod nosem.
Może przy dziesiątym razie zablokował cios, chwytając moją dłoń w wychudzone palce, patrząc na mnie pobłażliwie i puszczając, jak gdyby właśnie się nade mną zlitował.

http://love-is-the-strongest-power.blogspot.com/
Rozdział 4: Tajemnicza energia
- Wydaje mi się, że póki co powinnaś iść spać. – radzi.
Irytują mnie jego wymijające odpowiedzi. Podnosi się do pozycji stojącej i wyciąga do mnie dłoń, chwytam ją. Nagle czuję niesamowity, rozgrzewający przypływ energii. Wstaję, wciąż nie puszczamy się. Natychmiast patrzę na niego, a on na mnie. Rozpala się we mnie jakaś nieznajoma siła, która sprawia, że naprawdę chce mi się żyć, czuję, że jestem bezpieczna… przy nim. Pojawia się też nadzieja, że nie wszystko stracone.
- Czujesz to? – pytam, a on mocno zastanawia się, jakby szukał wyjaśnienia w swoim prywatnym dzienniczku, jakim jest jego umysł.
Puszcza moją rękę. Energia wraca do normy. Nic nie mówiąc szybko wchodzi do domu.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 35: Abu Asifa
Gdzie się podziewa Dunmore? Powinien chociaż rzucić okiem, czy nic im nie jest… No jasne, ma uszkodzoną maszynę. Ale „Evelyn” mogłaby podejść i ostrzelać napastników ze swojego jedynego działa, a potem wysadzić desant na brzeg.
- Masz radio na dynamo czy na baterię? – zwrócił się Tony do Braeburna.
- Na dynamo, niestety. Żeby chociaż trochę wiatru…
- A może rakietnica?
Braeburn tylko rozłożył ręce.
- Nasza została w shorcie – odpowiedział Vincent.
- To pech…
- Zaraz przyniosę.
- Nie pozwalam, za duże niebezpieczeństwo.
- W za dużym niebezpieczeństwie to już i tak jesteśmy! – rzucił Henry przez zęby. – A tam jest drugi lewis.
- Dobra, leć! – zgodził się Tony. – Będziemy cię osłaniać.

http://further-life.blogspot.com/
Rozdział 10: Przebudzona
- Wayne... - szepnęła tylko, widząc przed sobą rozmyty zarys twarzy starego przyjaciela. Jej oczy zaczęły powoli się zamykać, na co nie miała żadnego wpływu.
- Cholera, co ci do łba strzeliło?! - był bardzo zaniepokojony i nerwowo rozglądał się na boki, prawdopodobnie w poszukiwaniu pomocy. O własnych siłach podniósł dziewczynę z podłogi, starając się utrzymać ją w pionie przez jakiś czas.
- Wayne... - powtórzyła po chwili jego imię, podnosząc delikatnie głowę tak, jakby chciała na niego spojrzeć. On milczał, wyczekując kontynuacji jej wypowiedzi - To wszystko przez ciebie... - mruknęła ledwo dosłyszalnie, znowu tracąc czucie w nogach i opadła na brązowowłosego, wtulając się w jego ciało bezsilnie.
- Co przeze mnie?
- ... to przez ciebie, przez was... - tylko tyle zdołała z siebie wydusić, czując się coraz gorzej. Ten złapał ją za ramiona i gwałtownie nią potrząsnął, by przebudziła.
- Lexa, otrząśnij się i mów, o co ci chodzi, do cholery!

http://momentzwrotny.blogspot.com/
Rozdział XXIII
Gdy wszedł do pokoju przyjaciela, wpadł mu do głowy pewien pomysł. Nie zastanawiając się nad ewentualnymi konsekwencjami, od razu zaczął działać. Wyciągnął różdżkę, podszedł do Mike'a i rzucił niewerbalne Aquamenti. Po chwili odskoczył na bok, śmiejąc się, kiedy przyjaciel wyskoczył z łóżka rozbudzony i zaskoczony.
- Cholera jasna! - krzyknął. - Co to, ku*wa, było? - Zamrugał skołowany, czując ciarki spowodowane spływającymi po plecach strużkami zimnej wody.
Harry nie był w stanie przewidzieć reakcji Mike'a, więc cofnął się kilka kroków i dopiero wtedy powiedział:
- Dzień dobry. Jak się spało? - Mike popatrzył na niego z rządzą mordu w oczach. - Chyba niezbyt dobrze, skoro zmoczyłeś łóżko.
- Ale śmieszne - burknął w odpowiedzi, równocześnie przecierając oczy, do których spływała mu woda. - Dlaczego to zrobiłeś? - zapytał po chwili.
Harry spoważniał w mgnieniu oka. Wiedział, że z każdą sekundą zdezorientowanie Mike'a odchodziło w niepamięć, zbliżał się natomiast moment jego zemsty.

http://my-little-mockingjay.blogspot.com/
Rozdział VI
Łzy.
Krzyk.
Panika.
Strach.
Niedowierzanie.
Nie, nie, nie... Nie, to tylko głupi żart. To sen. Próbuję okiełznać emocje. Próba kończy się niepowodzeniem. Nie mogę nabrać powietrza. Johanna bierze mnie w objęcia. "Jesteś silną dziewczyną. A silne dziewczyny nie płaczą." szepcze mi do ucha, a ja tracę przytomność.

http://ostatnihorcrux.blogspot.com/
Rozdział 5
Ślizgonka zamknęła drzwi. Przyjrzała się uważnie kopercie i zmarszczyła czoło. Obracając ją w palcach usiadła przy biurku. Dokładnie przestudiowała każdą literkę znajdującą się na wierzchu. Dawno nie widziała tego pisma, jednak była prawie pewna kto wysłał ten list. Z jej ust wyrwało się ciche:
- Blaid.

http://bezdomni-severitus.blogspot.com/
Rozdział 12: Mój profesor. Część I
– Jest… Jest p… Pani czarodziejem? – wyjąkał chłopiec, natychmiast zatykając sobie usta dłonią.
Vivienne poczuła, jak trybiki w jej głowie zaczynają się obracać. „Wiec wiesz, czym jest magia? W takim razie musisz figurować w teczkach Ministerstwa, prawda?”
– Nie, to tylko patyk, którym lubię sobie od czasu do czasu pomachać niczym batutą – oznajmiła poważnym tonem, po czym zaśmiała się na widok zmieszania dziecka. – Jasne, że jestem czarodziejem. Skąd wiesz o magii?

http://glonek-bb.blogspot.com/
Rozdział 9 cz. 1
- Wiem, że tylko na to czekasz. - Esader podszedł jeszcze bliżej. - Nie puszczę jej. Wątpię, że wyjdzie stamtąd nietknięta, a nie chcę byś bawił się moimi rzeczami.
Stwierdzenie o niej jak o przedmiocie powinno ją co najmniej zirytować, lecz czuła dużą wdzięczność za jego wstawiennictwo. Postanowiła później zastanowić się nad swoim statusem w tym miejscu.
- O co ty mnie posądzasz mój drogi? - nie widziała twarzy Syrgiusza, ton za to miał mocno rozbawiony. - Naprawdę myślisz, że mógłbym skrzywdzić kogoś z tak śliczną buzią?
- Wiem co zyskujesz przez seks z takimi osobami. - nauczyciel wciąż nie ustępował. - Dziwi mnie, że nie wybrałeś sobie na ucznia jakiejś młodej kobiety zamiast tego chłopaka. - wskazał głową Rephaima. - Nie wiem też skąd twoje przekonanie, że pozwolę ci to... nadrobić na mojej uczennicy.
Sergiusz westchnął kręcąc głową. Cofnął się o krok z poważną miną.

http://where-butterfly-never-died.blogspot.com/
Rozdział 6
- Ooo witaj Ivy. Myślałam że śpisz - powiedziała zaskoczona blond włosa kobieta, którą znałam. To była Fredericka Berners. Ta sama, którą miałam okazję spotkać w tamtej knajpce z moim psychologiem. Ja patrzyłam na nią jak głupia. W tym momencie miała czarną garsonkę z białą koszulą. Beżowy płaszcz i wysokie buty na niewielkim obcasie. Na ręku miała obwieszoną na ramieniu czarną torebkę ze złotą klamrą.
- Pppani Berners? - spytałam robiąc w jej kierunku głupią minę.
- Spokojnie Ivy... mów mi Fredericka - powiedziała kobieta mając na twarzy przyjacielski uśmiech. Pewnie chciała mnie uspokoić, lecz to mi nie pomagało... w ogóle.
- Eee... okej? Fredericka? - spytałam nie pewnie. Kompletnie nie pomyślałam, o temacie do rozmowy. Jeśli poruszę to co było w liście od Hellera to pewnie uzna mnie za jakąś świruskę.

http://secret-wolf.blogspot.com/
31. Vabank
— Powinieneś częściej to robić — stwierdziła z powagą, lustrując go uważnie i podziwiając ten fenomen. Całe szczęście, że tutaj nie było żadnych plażowiczów bo jak nic wszystkie kobiety wzięłyby mężczyznę na celownik. Już widziała w wyobraźni te stada próbujące namolnego podrywu.
— Co robić?
— No, uśmiechać się.
Kusaribe przez chwilę trawił tę uwagę, po czym pochylił się nad Seleną zdejmując okulary. Spojrzał przenikliwie w oczy, a ona ku swojemu zdumieniu wychwyciła w nich chytry błysk.
— Nie chcę cię rozpraszać.
Arogancja tego stwierdzenia aż wmurowała Selenę w ziemię. Mało że Hunter okazał jakieś emocje to jeszcze zdobył się na ukazanie rąbka swego prawdziwego ja. Było to tak zaskakujące, że zwyczajnie zaniemówiła wlepiając wzrok w mężczyznę.

http://taniec-z-lotrzykami.blogspot.com/
Rozdział 8
– Kim ty jesteś w ogóle? I co tu, do kurwy nędzy, robisz? – zapytał niskim, lekko zachrypniętym głosem.
– Szukam stąd wyjścia – odpowiedziała, stwierdzając, że lepiej będzie nie zdradzać imienia, chociaż przemknęło jej przez myśl, że sytuacja i tak jest na tyle fatalna, że i tak nie będzie to miało większego znaczenia.
– Doprawdy? – Ton jego głosu wyraźnie wskazywał na to, że jej nie wierzy. Podszedł jeszcze bliżej, cały czas trzymając w dłoni broń.
Elyana rozejrzała się z paniką dookoła, ale nie zauważyła niczego, co mogłoby jej pomóc. Przyszło jej do głowy, żeby może odpłynąć łodzią, nie miała jednak wystarczająco siły, by długo wiosłować; poza tym ci mężczyźni i tak dogoniliby ją bez problemów.
– Drago mnie tu przysłał – rzekła w końcu, starając się zapanować nad strachem. – Mam dostać się do kryjówki.
– Jasne – stwierdził z przekąsem. – Podaj hasło albo zaraz znajdziesz się w tej wodzie z poderżniętym gardłem.

- Moja głowa... - wymamrotałam.
Podniosłam się. Popatrzyłam na ludzi dookoła. Tylko na twarzach Alessi, Eleo, Kevina i Kuby czaił się niepokój. Dorośli byli niewzruszeni.
- Skończyłaś już leżeć?! - wykrzyczała moja matka. - To świetnie! Zbieramy się na ten przeklęty bal.
- To już dzisiaj?! - Wykrzyczałam z przyjaciółmi.
- Nie, wczoraj! Oczywiście, że dzisiaj!
Coś było nie tak z tą wyspą. Czas tam mijał w bardzo dziwny sposób.
Moja matka klasnęła dłońmi.
- Służba, szybko. Trzeba doprowadzić ich do stanu godnego ich statusu.
[...]
Patrzyłam na diadem z nienawiścią. Służba to chyba zauważyła, ale posłali mi tylko współczujące spojrzenie i założyli mi go na głowę.
Postać w lustrze wyglądała, jak nie-ja.

http://journey-to-third-reich.blogspot.com/
3. Kłamstwa i tajemnice
W nocy długo nie mogłam zasnąć. Mój największy dylemat tamtych dni – podróżować w czasie czy nie – nagle odszedł w cień. Cały czas miałam w myślach zainteresowanie taty moimi sprawami, a pod powiekami ciągle widziałam jego twarz w chwili, kiedy powiedziałam mu o grupie rekonstrukcyjnej. Czy naprawdę mógł wiedzieć o czymś tak... dziwnym jak podróż w czasie? Jego wzrok zdawał się mówić, że tak. Nie mogłam też pozbyć się z głowy jego słów: Przez najbliższe lata wielokrotnie będziesz decydować, co jest dobre, a co złe, i będziesz musiała to robić pomimo opinii innych. Przed iloma wyborami między dobrem a złem stanęłabym w normalnym życiu? Możliwe, że niewieloma, ale w przeszłości, do której się przeniosę, na pewno będzie ich sporo. Mogłam poddać w wątpliwość to, że dobrał słowa przypadkowo, chociaż każde inne rozwiązanie niż przypadek wydawało się mało prawdopodobne.

http://niepokoje-gnoma.blogspot.com/
El Gnomo
Jako że czasami nachodzą mnie dziwne impulsy, które nakłaniają mnie do dziwnych rzeczy, postanowiłem zająć sobie swój jakże nieograniczony czas wolny i zainteresować się językiem hiszpańskim (na który mam chrapkę od dłuższego czasu, tak nawiasem mówiąc... i nagle wstęp tego jakże przecudownego posta umiera na głupotę). Dzisiaj poświęcę więc chwilę swojej zachciance.
Hmmm, właściwie nie wiem, co mógłbym jeszcze napisać w tym poście - może na koniec rzucę jakimś paulocoelhowym cytatem, że wystarczy chcieć albo że wszystko zależy od was. Bla bla bla.
Ale na serio - ruszcie się. Hobby nie przyjdzie samo, bo ma połamane nogi (albo nie ma w ogóle nóg).

http://dragons-soul.blogspot.com/
Rozdział 5
Tata pogładził ją po plecach i posmutniał. Rzucił okiem w moją stronę, jakby zastanawiał się, czy może kontynuować tą historię, czy powinien poczekać aż mama dojdzie do siebie i sama ją dokończy. Najwidoczniej zdecydował się na to pierwsze, bo już po chwili usłyszałam:
– Okazało się, że widzieliśmy ją wtedy po raz ostatni. Gdy szliśmy do czarownika, nadleciały smoki. Pojawiły się na niebie jak stado mrówek, setki, tysiące, z jednym celem – zabijać. Nagle wszystko stanęło w ogniu, dachy, drzewa, nawet ludzie, wszystko płonęło. Muzyka urwała się i zamiast niej słyszeliśmy tylko wrzaski nadchodzące ze wszystkich stron, nie wiedzieliśmy gdzie uciekać by nie wpaść w szpony jednego z nich.

http://rock-me-severus.blogspot.com/
Rozdział 16
Severus zawrócił do biurka, chwycił swój bezcenny artefakt i miał już zawracać. Nagle rozległ się krzyk Hermiony. Stażystka zauważyła, że od ognia zaczynają trzaskać sznurki podtrzymujące pod sufitem wypchanego krokodyla. Rzuciła się natychmiast, spychając Snape’a na bok. Mistrz Eliksirów uderzył w ścianę, boleśnie rażąc sie w udo, a ułamek sekundy później krokodyl upadł tuż przy Hermionie i eksplodował. Panna Granger upadła bez czucia na ziemię, jej szata była w wielu miejscach podarta od wybuchu.
- Hermiono! Nie! – krzyknął zrozpaczony Severus.

http://mallaroy.blogspot.com/
Rozdział 33
Michael Castalaw stał przed pustym miejscem parkingowym z wyrazem twarzy, którego nie dało się rozszyfrować. Nie tyle nie zdradzał on niczego, ile był kompletnym brakiem jakichkolwiek emocji. Jakby zaciął się na chwilę, pokonany przez informacje, które na niego spadły.
Obok niego Jasper Blake zwijał się ze śmiechu.
— Gwizdnęła ci samochód! — wydusił z siebie z niedowierzaniem, kiedy udało mu się już złapać oddech.

http://dragon-story.blogspot.com/
Rozdział 2.2 Legenda
– Czego chcesz? – zapytała Tamara, bojąc się, że znów ją zaatakuje.
– Spokojnie. Składam jedynie wizytę kontrolną – uśmiechnął się czarująco i niezwykle pociągająco. – Ale widzę, że jeszcze nie jesteście wtajemniczeni. Oby tak nie było za długo, bo inaczej będziecie żałować, że się w ogóle urodziliście. Na razie nic tu po nas. – Jego aksamitny głos tym razem był jakby przesłodzony i Tamara wyczuła sztuczną uprzejmość. Wcześniej potrafił ją oszukać, ale tym razem jakoś mu się to nie udało. A może była po prostu bardziej czujna? Może wiedziała, do czego jest zdolny? – A, byłbym zapomniał. Na twoim miejscu nie ufał bym tym tabletkom. To tylko placebo. Radziłbym inaczej sobie radzić z atakami, w innym wypadku serce ci wysiądzie – uśmiechnął się sztucznie, odchodząc. – Miłego dnia.

http://lukanukaadv.blogspot.com/
Odcinek 3 Stado Północy: Rozdział II
Jedyne, co go niepokoiło w tym momencie, to kwestia perswazji Zeltora. Aby z Wyrzutków uczynić sojuszników na wojnie, a jednocześnie zataić czający się w owej propozycji haczyk,* trzeba wykazać się niebanalnymi zdolnościami, którymi Splajtor dysponował o wiele zręczniej, niż pierworodny wśród trójki braci. "Szkoda, że nie ma z nami Akelii. Jest mistrzynią manipulacji" - pomyślał gepard. Wiedział, że najlepszą drużynę stanowią właśnie we czwórkę, lecz ostatnio Akelia stała się... dziwna. Przez większość czasu unika towarzystwa, a kiedy się z nią rozmawia, zachowuje się, jakby skrywała jakiś sekret. Nigdy wcześniej tak się nie działo.
- Szkoda, że ta mała franca się z nami nie wybrała. Co nie, Splajtor? - zagadał Bulton, kiedy już uległ zdenerwowaniu Zeltora. Splajtor postanowił oszczędzić sobie wzgardliwe spojrzenie na lepsze okazje. Wyzywanie się wśród ich rodzeństwa było czymś normalnym, a Bulton szczególnie lubił dokuczać siostrze, ponieważ była wśród nich najmłodsza. Ona zresztą też nie szczędziła mu razów w wolnej chwili.

1 komentarz:

Obserwatorzy