piątek, 6 maja 2016

Nowe posty (194)

Rozdział 31
Ponownie splotła dłonie za plecami obmyślając dokładnie swoją odpowiedź.
– A tak jakoś sobie myślę o wszystkim. – odpowiedziała wymijająco.
– To znaczy o czym? – dopytywał Uchiha.
– No, że dobrze postąpiłam przeprowadzając się tutaj. – odwróciła się ku Sasuke posyłając mu ścinający z nóg uśmiech. – Jestem blisko.. – wybiegła przed Sasuke, obróciła się z gracją, zatrzymała się przy drugim boku chłopaka i chwyciła go za rękę – ..moich dwóch najukochańszych mężczyzn. – dokończyła. Przybliżyła się do Sasuke i pocałowała go czule na co Uchiha przyciągnął do siebie bliżej dziewczynę i oddał pieszczotę ale z większą intensywnością. Minako zachichotała w przerwie między pocałunkami, jej serce aż podskakiwało z radości. Każde takie czułości jakimi się obdarzali nawzajem, obojgu sprawiało mnóstwo przyjemności a ich uczucie stawało się coraz mocniejsze.

http://inna-wersja.blogspot.com/
W praktyce
– Krytykujesz moje decyzje. Jak śmiesz? Ja jestem panią, masz mnie szanować.
Kocia wojowniczka przybrała osobliwy wyraz twarzy, a w chwilę potem zachichotała.
– Jesteś marionetkową panią – sprostowała. – Wśród reszty cipek zgrywaj wielką damę, lecz tutaj, przy cesarzu, mnie i moich braciach nigdy nią nie będziesz, upadła mniszko.

http://into-dust-n.blogspot.com/
Into dust, n #62
Jej twarz. Zmienna niczym cztery pory roku. Letnia. Gorąca. Chłodna. Lodowata. To symfonia humorów. Od zażenowania, poprzez obrzydzenie, aż po całkowitą konsternację. Ten element zaskoczenia, to pomieszanie z poplątaniem, ta nutka ekscytacji, które naraz sprawiają, że nie wie, czego powinien dziś się po niej spodziewać. Żaden banał, czysta emocja. Opcje są trzy. Wyjdzie. Uspokoi się. Wybuchnie.
I zgadnijcie, którą wybiera?
— Jesteś obrzydliwy, Welch! Jak śmiesz nazywać pocałunkiem coś, co nawet w najmniejszym stopniu nie było odwzajemnione?
Rzeczony wywraca oczami.
— Nie było? To może odświeżę ci pamięć, pozwolisz?

http://further-life.blogspot.com/
Rozdział 11: Przeszłość
Kolejny ryk sprawił, że jej serce zaczęło bić szybciej. Cokolwiek to było, podążało w jej stronę.
Zaczęła biec w tą samą stronę, która wcześniej prowadziła ją do tajemniczego, oszałamiającego blasku. Oddychała bardzo nierównomiernie, zmuszając swoje nogi do sprintu. Niestety odgłosy tajemniczego stworzenia nie oddalały się od jej uszu i zdawało jej się, że czuje jego oddech za plecami.
Nagle zaczęła spadać w dół z ogromną szybkością, przeszywając tajemniczą otchłań niczym strzała.
Zamknęła oczy, które zaszkliły jej się od łez.
Zaczęła krzyczeć, tak jakby ktoś mógł ją usłyszeć i złapać, chroniąc przed upadkiem.
Nikogo nie było. Była sama. Tylko ona, przepaść i ciemność.

http://yatamisakifallinlove.blogspot.com/
Rozdział 4
- Księżniczko Mc Donalda… - mruknął tępo przyglądając się zakrwawionemu ubraniu przyjaciela. Spojrzał na wbity nóż, po czym na swoją dłoń, na której znajdowała się krew towarzysza. Oczy rudowłosego się zaszkliły. Zranił własnego przyjaciela, bo był nietrzeźwy, mało go nie zabił, a dlaczego? Bo za dużo wypił. Zakrył twarz dłońmi myśląc nad tym co się teraz dzieje, niestety wszystko było spowite gęstą mgłą, nie tylko w barze, ale i w małym móżdżku Yatagarasu. Pamięć nie miała zamiaru się go słuchać a racjonalne myślenie działało na poziomie trzylatka. Rozsądek jak na razie po prostu kazał mu siedzieć na dupie i ryczeć. Uczucie słabości zagościło w nim, rozrywając poczucie własnej wartości. W końcu jak żałosnym trzeba być, żeby doprowadzić siebie do tak beznadziejnego stanu?! Jak można skrzywdzić własnego przyjaciela?!

http://szeptpapierowegomiasta.blogspot.com/
Rozdział 4 cz. 3
Swąd palonego ciała unosił się nad ich głowami, drażniąc nozdrza i przyprawiając o mdłości, a przerażające okrzyki cierpienia raniły boleśnie uszy. Wypuścił miecz z ręki i wycofał się pod drzewa, przyciskając mocno dłonią okolice przepony. Rana bardzo krwawiła, pozostawiając lepką plamę na skórzanym pasie. Splunął na trawę, brudząc zielone źdźbła gęstą czerwienią, po czym osunął się na ziemię, wzrokiem szukając księżniczki. Leżała nieprzytomna kawałek dalej pod drzewami. Uśmiechnął się kwaśno pod nosem, oparł głowę o twardą korę i spojrzał w niebo, leniwie pokrywające się szkarłatem.
Pełnia, pomyślał.
Wkrótce zaczął padać deszcz, zmywając ślady walki z jego posiniaczonej twarzy

http://heroskazgornejpolki.blogspot.com/
Rozdział XV
Teraz gdy jestem już gotowy do odzyskania władzy na mojej drodze staje badna herosów. Może Ambrozja, Allison, Chiara, Travis, Adam i Alexander nie są w stanie mi przeszkodzić, jednak ich przyjaciele są irytujący. Kręcą się wokół restauracji zamiast odpuścić. Moi ludzie i ja nie mamy zamiaru tam wracać. Nie mogę ryzykować, że znajdą ten przeklęty magazyn. Słyszę pukanie do drzwi, nie odrywając oczu od nieba pozwalam wejść mojej wojowniczce.
-Panie?
-Tak moja droga?- pytam przesłodzonym głosem.
-Czy nie powinniśmy już ruszać? Armia już kieruje się na grecki obóz.

http://porzeczkowysorbet.blogspot.com/
Nie ma ludzi bez których nie potrafimy żyć. Są tylko tacy, bez których nie chcemy
Nie możesz oczekiwać od świata że będzie dla Ciebie dobry, bo Ty jesteś dobry dla niego. To tak, jakby oczekiwać że lew nie zje Ciebie, bo Ty nie zjesz jego. Podobnie jest z ludźmi. W jednej chwili jesteś gotów wskoczyć za nimi w ogień, a w drugiej wydaje ci się że nie wiesz z kim masz do czynienia. Ludzie mówią że jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie. Ja uważam że bez wsparcia daleko się nie zajdzie. Że los samotnego wilka jest trudny. Dobrze jest mieć na kogo liczyć. Szkoda tylko, że ludzie się zmieniają.

http://mozesz-wiecej.blogspot.com/
Rozdział 18: Wyznania
- Nie wiem. - potrząsnęła głową – Ale ja im na to nie pozwolę. Jeżeli on umrze, to i ja.
- Ej Lily. Nie mów tak. Będzie dobrze.
- Nie. Nie będzie dobrze.
- Dlaczego tak mówisz?
- Bo jestem cholerną realistką. Życie dużo razy skopało mi już dupę, zabrało mi to, co najważniejsze. Kazało zaczynać wszystko od nowa. Właśnie dlatego nie wmówisz mi, że będzie dobrze, bo wolę w to nie wierzyć dopóki nie będę mieć pewności, niż ślepo w to brnąć a później znów ryczeć ukradkiem, że to straciłam.

http://feellikeprey.blogspot.com/
Rozdział 7: Road
— Szybka jazda na krawędzi. Ściganie się ze śmiercią i drwienie z niej. To nazywają wolnością — powiedziała cicho. — Nie przejmują się całym zamieszaniem w świecie czarodziejów. Podczas jazdy się odcinają od wszystkiego. Dramaty, tragedie, zagrożenia. Tego nie ma. Jest droga. Jest panowanie nad maszyną. Lubią gonić za niebezpieczeństwem. Lubią jak wzrasta adrenalina, gdy biorą kolejny zakręt i jeden błąd może ich kosztować życie. To nazywają wolnością.

http://bullet-by-edi.blogspot.com/
Rozdział 4: It's not life without her
- Zabieraj tego rzęcha i spierdalaj – powiedziałem, odchodząc.
- A tobie co? – Fester miał wsiadać ale zauważył że jestem zdenerwowany.
- BO KURWA TAK SIE NIE DA! – wydarłem sie. Znowu nie pomyślałem, jakiś sąsiad mógł mnie zobaczyć i nabrac podejrzeń.,
- Ale co sie nie da?
- Chciałem pobyć z Leo. Było nam tak dobrze... – Złapałem sie za głowe – Kurwa...
Kucnąłem, chcąc sie usokoić.
- Wiesz... czasami mam ochote to skończyć – Spojrzałem w oczy przyjaciela.
- Co skończyć? Co ty Bullet pierdolisz? – Zamknął drzwi i usiadł na zasypanej liśćmi ziemi, obok mnie.
- Bo chciałbym żyć normalnie. A nie, że na tą godzine mam być tu, że mam sie ukrywać, kłamać, kurwa... Czasem mam dosyć. I bez Leo... Życie bez niej to nie życie.
- Moooorodo... – Fester zarzucił mi ręke na szyje.
- Nie pękaj, ciebie nic nie zniszczy – Uśmiechnął sie, pokazując białe zęby.
- Też tak myślałem.

1 komentarz:

Obserwatorzy