piątek, 27 maja 2016

Nowe posty (196)

Rozdział 18
Dzwonek przy drzwiach oznajmił nam nowego klienta. Zabrałam menu i podeszłam do stolika.
- Witamy "W Raju" Oto pańskie menu. - położyłam gustowną kartę na stole - Za chwilę podejdę, proszę się zastan...
- Nie trzeba piękna. - zamruczał męski głos.

http://kazdymafobie.blogspot.com/
Fobia czwarta
- Kto ci sypnął, że to był mój pomysł? Pewnie Olieg? - zaśmiał się nerwowo. - Nic nie można temu chłopakowi powiedzieć.
- Domyśliłem się sam – rzuciłem swobodnie, choć krew zaczynała buzować mi w skroniach. - Tylko ty byłeś gotowy wleźć w to bagno z własnej woli.
- Bardzo jesteś wściekły, co? - zachichotał.
- Módl się, żeby pompa związana z waszą wygraną trwała dłużej niż tydzień.
- No, ja mam nadzieję, że będzie trwała dłużej! - obruszył się, a ja musiałem ugryźć się w język, żeby się nie roześmiać. Zamiast tego wywróciłem oczami, kręcąc lekko głową.
- Jesteś najbardziej upartym, upierdliwym stworzeniem, jakie znam – sparowałem, oddychając ciężko.
- Zbyszek… - westchnął cicho. Nagle wielka wrzawa i huk ustały. Chwila wytchnienia była dla mojego ucha niczym zbawienie. - Wiem, że się złościsz.

http://written-heart.blogspot.com/
Wampir Agrypin: "Bądź moim ja"
– Jose, musisz w końcu przestać zwracać się do mnie tak oficjalnie, jestem twoim przyjacielem, nie królem – powiedział stanowczo.
– Wybacz, ale moje zachowanie nakazuje mi, żebym zwracał się do ciebie z szacunkiem – rzekł z wielką powagą. – Tym bardziej teraz, skoro zająłeś miejsce Aarona.
Agrypin uśmiechnął się lekko. Stworzył wielu dzieci nocy, ale z nikogo nie był tak dumny jak z Jose’a. Żaden stworzony przez niego wampir nie wyrażał się wobec niego z taką godnością i z tak ogromnym szacunkiem. Wielokrotnie prosił przyjaciela, żeby zmienił to nastawienie, ale wampir uważał, że nie jest na to godzien. Jose miał wielki żal do siebie, że wyrzekł się go tuż po przemianie i sam podążył w świat, pławiąc się we krwi niewinnych i służąc u boku Charwicha. Agrypin tolerował to zachowanie przez bardzo długi, długi czas, nie chciał go do niczego zmuszać, lecz musiało się to w końcu skończyć.

http://if-u-seek-ammy.blogspot.com/
Część III rozdział V : Chad to jest ważne
- Musisz to zobaczyć. - Powiedziała zaraz rudowłosa i pokazała mu stronę. Chad w tamtym momencie spojrzał na ekran i podszedł do biurka. Zaczął czytać i zwyczajnie nie mógł w to uwierzyć. Zauważył zdjęcie Macy z Nelly, jej osiągnięcia oraz wszystko co było ważne.
Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że Bianca to nie jest Nelly. To jest kolejna siostra Brown.
Ja akurat patrzyłam na niego. Było mi go naprawdę szkoda. Sama nie wiedziałam co mam powiedzieć mu, ale mam nadzieję, że teraz nie będzie wierzył w to że jestem Nelly, bo zwyczajnie nie jestem.
W którymś momencie położyłam dłoń na jego ramieniu. Chad wtedy spojrzał na mnie. Oderwał się od mojej ręki a ja dalej nie rozumiałam jego zachowania. Odwrócił się i spojrzał na drzwi. Chciał chyba jak najszybciej wyjść.
- Teraz wiesz że Bianca nie jest Nelly? - Spytała blondynka i zaraz skrzyżowała ręce na swojej klatce piersiowej.

Szybko wróciła do domu, bo zmęczenie i nieprzespana noc dała o sobie znać. Zanim jednak się położyła posprzątała w salonie i niemal podskoczyła, gdy usłyszała znikąd dźwięk własnej komórki. Pamiętała, że schowała ją w szufladzie biurka, zaczęła szybko ją przeczesywać i znalazła to czego szukała, ale przy okazji w ręce wpadło jej coś jeszcze, a gdy to zobaczyła omal nie zemdlała ze strachu i szoku zarazem. Drżącą ręką odłożyła kartkę na biurku i stwierdziła, że pewnie ma tylko przewidzenia związane z brakiem snu, i że zajmie się tym, jak się wyśpi.

Delikatny stukot doleciał do uszu Damona Salvatore. Otworzył oczy i leniwie wstał z łóżka. Dobrze wiedział skąd dochodzi hałas. Od kilku dni budził go ten sam mały przybysz. Powoli rozsunął zasłony, by przywitać się z rudawo-szarym drozdem. Przywykł już do porannych wizyt ptaszka, które zawsze przebiegały tak samo. Wpierw stukanie, potem zwierzątko zjadało zostawione dla niego nasiona, następnie przysiadało na balustradzie balkonu, a gdy Damon rozsuwał zasłony spoglądało na niego przez kilka sekund, by w końcu odlecieć i powrócić następnego ranka. Tym razem nie było inaczej. Wampir zaśmiał się w duchu, gdyż wydawało mu się, iż drozd mrugnął na niego przed wyruszeniem w ponowną wędrówkę.

http://cirk-damonia.blogspot.com/
Rozdział 5
Alfa przysłuchiwał się przez dłuższy czas wymianie zdań między jego towarzyszką, a bratem. Więc Fenestra była blisko szkoły i wywołała przemianę u Kammy. Może to ugryzienie wcale nie było przypadkowe? Ale Fenestra nie spodziewała się przecież, że ujawnią się te moce i wilcza postać.

http://rant-czarodzieja.blogspot.com/
44. Mały lew
Wstawał świt, a Regulus miał wrażenie, że jeszcze nigdy nie był aż tak ponury. Słońce budziło się w krwawej poświacie, rzucając długie cienie. Drzwi pozostawały zamknięte, choć Regulus z nadzieją patrzył w nie jeszcze przez długą chwilę. Matka pierwsza otrząsnęła się z czegoś na kształt transu – pokręciła głową z niedowierzaniem, a następnie skierowała się do kuchni i usiadła ciężko na zdobionym krześle. Ukryła twarz w dłoniach, chowając się przed leżącym na stole listem. Stworek wrócił do kuchni i, jakby nigdy nic!, zajął się przygotowywaniem śniadania, pogwizdując przy tym wesoło. Regulus wszedł do kuchni – nawet nie zauważył, kiedy pokonał drogę na dół.

http://porzeczkowysorbet.blogspot.com/
Wszyscy jesteśmy hipokrytami?
Jest strasznie dużo cech które mocno denerwują mnie u ludzi. Nie toleruję ich, nie znoszę. Jest mnóstwo ideałów w które wierzę, mimo że do nich mi daleko.
Czasem komentując kolejne zachowanie które mnie wzburzyło mam ochotę przerwać, strzelić się w twarz i powiedzieć "hej, ty robisz dokładnie tak samo!". Czy to czyni mnie hipokrytką?

http://the-evil-daughter.blogspot.com/
17. Składzik pełen książek i... niespodzianek
- Nie brakuje Ci kobiety, mój drogi? Dbam o potrzeby moich ludzi...
- Panie, akurat ja nigdy nie narzekam na brak kobiet - zapewnił go blondyn. Jeszcze tego brakowało żeby zaczął podsyłać mu prostytutki pod wpływem Imperiusa.
- Ah tak. No nic, gdybyś jednak tylko czegoś potrzebował...
- Oczywiście, mój Panie. - Voldemort obdarzył go czymś na miarę uśmiechu i natychmiastowo skierował swój wzrok na mężczyznę siedzącego po drugiej stronie stołu.
- Co u Ciebie Aaronie?
- Wspaniale Panie. Dumbledore zaczyna mi ufać. Dowiedziałem się nawet, że ten zgred Flitwick nie wróci prędzej niż dopiero w przyszłym roku.
- W takim razie mamy co świętować - uniósł swój kielich z winem ku górze. - Za zwycięstwo.
- Za zwycięstwo.

http://her-infinity.blogspot.com/
Rozdział 4
Gdy Dagon się wyprostował, posłał nam nieodgadniony uśmiech i ruszył w kierunku głównego wyjścia. Stałyśmy bez ruchu jeszcze kilka sekund, aż wreszcie z głuchym świstem wypuściłyśmy powietrze z płuc. Dlaczego nie mogłyśmy się ruszyć, odezwać, zrobić cokolwiek? Ten obrzydliwy demon na pewno użył jakiejś niehonorowej sztuczki czy zaklęcia. Próbowałyśmy sobie wmówić, że to prawda, lecz rzeczywistość była zupełnie inna. Fascynował nas i odrzucał jednocześnie. Chciałyśmy go bliżej poznać, ale i trzymać się z daleka.

http://mrok-fanfic.blogspot.com/
Chapter 6
Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Przyspieszamy, żeby nie zgubić go z oczu. Zielonooki jest niezwykle szybki. Zbacza z chodnika przy głównej drodze, by wbiec w jakąś boczną uliczkę. Moja rudowłosa przyjaciółka dość szybko odpada, ponieważ ma słabą kondycję. Ja niestety też odczuwam spadek sił. Blondyn jak gdyby nigdy nic biegnie dalej, a nawet jeszcze przyspiesza. Wbiega w kolejną boczną uliczkę. Prawie nie czuję tchu, jednak nadal staram się go dogonić. Mój wysiłek okazuje się daremny. Wbiegając w tą samą uliczkę przy jednym z bloków, za którą zniknął chłopak, czekało mnie rozczarowanie. On jakby rozpłynął się w powietrzu. Przebiegam całą uliczkę rozglądając się dookoła licząc, iż gdzieś się ukrywa. Na końcu uliczki docieram jedynie do ślepego zaułka. Zostaje jeszcze jedna możliwa opcja, czyli skręcić w prawo. Ta droga dociera do głównej ulicy. Nigdzie nie zauważam jednak nieznajomego. Opieram dłonie na kolanach chcąc złapać oddech. Nie mam pojęcia, gdzie ten chłopak się podziewa.

http://szeptpapierowegomiasta.blogspot.com/
Rozdział 5 cz. 1
Poczuł oddech. Oddech życia, które odleciało z jego ciała już jakiś czas temu. Otworzył usta, łapczywie chłonąc powietrze, które boleśnie wypełniało płuca. Czuł, jakby ogień palił jego żyły, rozrywając i trawiąc je brutalnie. Zaschło mu w ustach, a po czole spływały strumienie potu, wpływając za kołnierz koszuli. Chciał otworzyć oczy, ale powieki pozostały niewzruszone, jak gdyby nadal nie wiedziały, że ciało ożyło. Leżał, nie mogąc ruszyć choćby palcem. Do jego uszu docierały dźwięki płonącego ogniska, a w powietrzu unosił się orzeźwiający zapach mieszanki deszczu i lawendy.

http://lukanukaadv.blogspot.com/
Rozdział I
Kiedy lwica wyskoczyła na zewnątrz jako pierwsza, w oddali zadźwięczał śpiew ptaków. Lew zmarszczył brwi i zatrzymał się w pół kroku. Na Ziemi Wyrzutków nigdy nie słyszał podobnych trelów. Poza tym powietrze zdawało się teraz bardziej rześkie, a gdzieś w górze szumiały liście... liście?...
- Hej, Nuka, chodź tu szybko. Nie uwierzysz w to, co zobaczysz! No pospiesz się!
Wyrzutek zamknął oczy i wyskoczył ze szczeliny.
Przed ich oczami rozciągał się przecudowny krajobraz. Zielone i pożółkłe trawy błyszczały i uginały się pod lekkimi podmuchami, potężne baobaby wnosiły się ku niebu, ukrywając w koronach ptaki we wszystkich kolorach tęczy. Śnieżnobiałe chmury leniwie sunęły po niebieskich przestworzach, setki zebr i innej zwierzyny pasły się spokojnie wśród kwiatów i roślin, a obok właśnie przeleciał wyjątkowo barwny motyl.
Nuka chciał zakląć po raz drugi, ale wtem nagle dotarła do niego cała prawda, gdy kątem oka ujrzał majestatyczną Lwią Skałę w oddali.

http://unlock-you-heart.blogspot.com/
Rozdział 11
Nagle całe ciało zostało rozerwane na strzępy, niczym kawałki płótna. Po chwili z każdego z tych kawałków utworzyła się postać małego czarnego kota i każdy z nich uciekł w inną stronę. Nasłuchiwali , węszyły, polowały. Dla zwykłego człowieka były niedostrzegalne a dla demona, niewyraźnym cieniem, który nigdy nie przykuwa niczyjej uwagi. W ciągu kilku sekund wszystkie kawałki ciała dziewczyny złączyły się w całość, ponieważ ich zadanie zostało wykonane. Szatynka rozejrzała się dokładnie po otoczeniu. Dobrze znała to miejsce i trochę się obawiała. „ Dobra, muszę się pośpieszyć. Jeśli mój instynkt mnie nie myli, to mamy góra piętnaście minut, nim moja wizja się rozpocznie.” powiedziała sama do siebie, po czym podbiegła w stronę płaczącej Kate. Wyciągnęła w jej stronę dłoń i delikatnie pogłaskała po włosach, czym poinformowała dziewczynę o swojej obecności. Ta spojrzała na nią cała zapłakana oraz zasmarkana. Szatynka szybko podała jej paczkę chusteczek, które jakimś sposobem miała przy sobie.

http://faded-charms.blogspot.com/
Rozdział 3
Z zamieszczonego poniżej artykułu zrozumiałam mniej więcej tyle, że Malfoy od lat starał się o ten stołek, lecz dopiero pomoc niejakiego Harry’ego Pottera pozwoliła mu wygrać wyścig. Podobno przed laty nie łączyła ich zbyt duża zażyłość, o czym dziennikarz napisał kilkukrotnie. Szczególnie długo zastanawiałam się nad tym, kim byli wspomniani jeszcze „śmierciożercy” i dlaczego tego Pottera nazywają „Wybrańcem”. Brzmiało to trochę śmiesznie, zważywszy na to, że najwyraźniej ów okularnik to Wybraniec, choć, sądząc po wyglądzie, bardziej pasowało do niego Posłaniec.

http://revievv.blogspot.com/
Prawda prawdzie nierówna (Niebezpieczne kłamstwa)
Nowa tożsamość, program ochrony świadków i zagrożenie ze strony kartelu narkotykowego - czy to nie za dużo jak na format młodzieżówki? Okazuje się, że nie. Becca Fitzpatrick, autorka popularnej serii Szeptem, powraca z nową historią, po raz kolejny wprowadzając powiew świeżości na rynek literatury dla młodzieży.

http://dragon-story.blogspot.com/
Rozdział 2.3 Legenda
Od Alexa i jego bandy trzymajcie się z daleka. Nie ufajcie mu, nie współpracujcie, nie wierzcie w jego słowa. Będzie próbował was przekabacić różnymi sposobami, ale nie dajcie się. To kawał fałszywego skurczybyka. Nie pracuje sam. Ludzi jego pokroju jest więcej, ale tylko on gra w otwarte karty i ujawnia się. Reszta to całkowite widmo, które kryje się w każdym cieniu, czai za każdy rogiem. To samo jego siostrzyczka. Podstępna żmija. Jeśli będą coś wam oferować, nie zgadzajcie się. Choćby obiecywali góry złota. Zrobią wszystko, by zdobyć takich, jak wy.

http://glonek-bb.blogspot.com/
Rozdział 9 cz. 2
,,Jeżeli to czytasz znaczy, że Sergiusz kazał mi zrobić to co ci zrobiłem. Podobnie postąpiliśmy z Noemi, jednak z innych pobudek.
Spotkajmy się za siedem dni przy stołówce, po kolacji. Nie będzie wtedy Sergiusza i jego ,,świty" . Będę miał Wam do przekazania kilka ciekawych informacji. To może nam pomóc.
Wszyscy zostali już poinformowani."
Wszyscy zostali już poinformowani. Znaczy, że widział się z nimi chociaż raz. Noemi... ciekawe czym sobie zasłużyła na taką karę. Poczuła współczucie dla koleżanki, miała tylko nadzieję, że nic jej się nie stało.

http://mozesz-wiecej.blogspot.com/
Rozdział 19: Poradzę sobie
Spojrzała na jego oczy tylko raz, ale to wystarczyło aby jej żołądek zaczął się skręcać z nie wiadomo jakiej przyczyny. Niby oczy takie jak u każdego, ale było w nich coś fascynującego. Ta dzika natura dawała mu uroku.
- Hej. - odpowiedziała zimno, aby tylko nie zaczął podejrzewać, że coś jest nie tak
- A ciebie co z samego rana ugryzło? - położył rękę na jej kolanie przez co serce zabiło jej jak szalone. Czuła przez spodnie jego palące ciepło.

http://green-back.blogspot.com/
Lecowski odświeżony – recenzja "Nice guys"
Nie da się ukryć, że opowieść ta jest powtarzalna i pojawiła się wcześniej w historii kina już wiele razy. Mimo to jednak czuć w niej powiew świeżości, spowodowany lekkim podejściem reżysera do tematu. Nie boi się on mieszać scen poważnych i wręcz dramatycznych z gagami, które są jak wyjęte z najlepszej komedii.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Taka na zawsze
– Wiesz cooo? – zaciągnęła ostatnią głoskę. – Kocham cię.
– Mała szujo, mówisz tak pod wpływem procentów! – krzyknął wesoło.
– Wcale nie – zaperzyła się, ujmując długie kosmki jego włosów. – Powinieneś teraz powiedzieć swoją kwestię: „zrobię wszytko, abym tylko ja pozostał w twoim sercu” – przedrzeźniała go, zniżając głos.
– Dziwka.
– Łajdak.
Przylgnęli do siebie jak papużki, dotykając się tu i ówdzie.
„Odbiło mi!”, stwierdziła Kimiko, ale co tam, recytowała cesarzowi do ucha w najlepsze sprośne wierszyki, nie wiedząc zupełnie, gdzie się dotychczas chowały te pokłady odwagi:
– …płomyczek rozpalasz śmiało paluszkami, w garnuszku bulgocze z przyprawami…
– Aż rychło dolejesz śmietanki i nastanie koniec trzepanki – wtrącił Chase, poszturchując konkubinę łokciem.

http://porcelanovvyy.blogspot.com/
Hostessą być
Kilka (no, może kilkaset) słów od nastolatki, która podjęła się pracy jako hostessa. Obalamy mity i mówimy głośno o tym, że można i warto trudnić się pracą dodatkową. Zapraszam!

http://we-live-we-love-we-travel.blogspot.com/
Siedemnaście
Chwyciła mnie za dłonie i przesunęła je na swoje podbrzusze. Wyczułem delikatne drżenie jej mięśni. Odchyliła głowę i pocałowała mnie w policzek.
– Kocham cię – szepnęła.
Pocałowałem ją kilkakrotnie w szyję. Westchnęła cicho, a jej palce zacisnęły się na moich nadgarstkach. Kontynuowałem wędrówkę po jej ciele, całując ją w ramię, a później w kark. Czułem, że zaczyna oddychać płycej i szybciej, z jej ust wyrwał się także krótki jęk.
– Zróbmy to dzisiaj – szepnąłem.

http://kiedy-wzejdzie-slonce.blogspot.com/
Rozdział szósty: Wieża Astronomiczna
Isabelle spoglądała na chłopaka, który cały czas uśmiechał się do niej pogodnie. Dziewczyna westchnęła lekko, Albus raczej nie zamierzał jej powiedzieć, w jaki sposób przedostaje się do lasu niezauważonym.
Kiedy Town spojrzała w niebo, ujrzała ponownie testrale, które krążyły nad Zakazanym Lasem.
– Zobacz, znów… – powiedzieli razem, jednocześnie urywając zdanie w połowie. Uśmiechnęli się do siebie, a potem ponownie spojrzeli w kierunku lasu.
– Mogę cię o coś spytać? – odezwała się po krótkiej ciszy.
Albus w odpowiedzi kiwnął głową.
– Czyją śmierć widziałeś?
Isabelle zastanawiała się nad tym od czasu, kiedy profesor Hagrid na lekcji opieki nad magicznymi stworzeniami poruszył temat testrali. Wtedy przekonała się, że z jej grupki przyjaciół nie tylko ona widziała, jak ktoś umierał. Nigdy nie miała okazji o to zapytać Albusa, uznała, że teraz był na to odpowiedni moment.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy