piątek, 1 lipca 2016

Nowe posty (201)

5. Some kind of demon
- Jamie! – krzyczał już któryś raz Tuck, gdy razem z dwoma Michaelami stał pod starą kamienicą. W mieszkaniu Mathiasa paliło sie światło.
- Nie chciał wpaść na Jam Session! Uważaj bo na sabat wampirów go wyciągniesz – rzekł Moose do kumpla.
- Jamie Mathias, złaź w tej chwili na dół! – wydarł sie znów Matt. Jednak, ze skutkiem. W oknie pojawiła sie postać.
Była to... średniej urody barmanka. Do tego w staniku i z nieuczesanymi włosami.
- Nie ma czasu, pierdoły jedne!! – Gisele krzyknęła z wściekłością i z impetem zasunęła zasłony.
Przyjaciele zamilkli. Każdy już chyba wiedział że Jamie do nich nie dołączy.
Matt rechotał, patrząc spod kaptura na swoich towarzyszy.
- Niech mnie ktoś uderzy bo nie wierze... – wypowiedział te słowa, tłumiąc śmiech.
- Mówił że z nią gra ale tego bym sie nie spodziewał – dodał Padge, gdy odchodzili spod budynku. Szli dróżką prowadzącą w las.

http://bullet-by-edi.blogspot.com/
6. Jam session
Westchnąłem i powiedziałem do Festera „Napierdalamy?”, skinając głową w stronę naszych gitar.
- Dawaj – Zlazł z mojego łóżka i podał mi gitarę.
Zastanawiałem sie gdzie ja właściwie mieszkam bo moje rzeczy nie mają jednego stałego miejsca. Bluzy jeżdżą w samochodzie, jedna gitara jest tu, druga u Leo, trzecia u Festera, ciuchy też są porozrzucane po mieście a drugi samochód stoi w naszym magazynie gdzie też jest jedno z moich pięciu miejscówek do spania...
- Ej, wiesz jaki ja mam bajzel w życiu? – zapytałem Festera, śmiejąc sie głupio.
- Tak, ja tak samo – powiedzial. Wpatrywał sie w struny, grając Say Goodnight Bulletów.
Kiedy doszedł do refrenu, ja przejąłem stery i zacząłem grać.

http://porzeczkowysorbet.blogspot.com/
Jak przeżyć wakacje. Część pierwsza
Przed nami dwa miesiące wolne od tej cudownej placówki edukacyjnej, z której i tak nie wyniesiemy z byt wiele przydatnych umiejętności. Zastanawiałam się o czym napisać tekst, bo miałam ochotę na coś praktycznego, więc czemu nie post o wakacjach? Dla części z was ten czas kojarzy się z beztroską, niektórym z was z podróżami, może z pracą, a część pewnie z duża ilością wolnego czasu który nie wiadomo jak spożytkować. Więc jeśli nie wiecie jak przygotować się do... cokolwiek zamierzacie robić, czytajcie dalej.
Najpierw może...
Wakacyjny must have, niezależnie co planujesz.
Pozycje najważniejsze, z pominięciem tych mniej ważnych

http://huracanum.blogspot.com/
# Zardzewiałe emocje
Ten moment, kiedy wiruję na skraju załamania nerwowego, pomiędzy miłością, a tęsknotą. Z paczką zardzewiałych uczuć, gdy dym z papierosa wypala mi płuca. Zgrabne palce toczą bitwę, chcą dotknąć suchych ust, aby poczuć tę błogość. Tylko chwilową. Tylko ulotną. Nietrwałą.

http://wlasciwy-wybor.blogspot.com/
Rozdział 48
-Hej, wszystko gra?- zapytała Sarah, a ja spojrzałam na nią – masz dziwną minę. Nie martw się. Jego mama była po prostu zaskoczona na twój widok. Jestem pewna, że gdy bliżej cię pozna będzie tobą zachwycona…- pocieszała mnie. Głośno westchnęłam i mocniej objęłam poduszkę.
-A jeśli miała rację mówiąc, że nie jestem odpowiednią kobietą dla Daniela?- zapytałam, na co moja przyjaciółka pokręciła z politowaniem głową.
-Julie, to on wybiera z kim chce być. I mam wrażenie, że w obecnej sytuacji guzik go obchodzi opinia innych. Szaleje za tobą, więc przestań się zadręczać…- skarciła mnie, a ja zwinęłam się w kłębek – gdybyś nie była wtedy tak zdenerwowana nie wyszłabyś na taką niezdarę. Jego mama zrozumie. Poza tym nie znam nikogo o zdrowych zmysłach kto by cię nie polubił...- dodała, na co pokręciłam głową. Chciałam jej wierzyć, ale to nie było takie proste. Nie dla mnie.

http://boski-konflikt.blogspot.com/
Rozdział V
Diancecht odzyskał przytomność tylko na chwilę. To wystarczyło, aby zauważył pochylającego się nad nim blondyna o zielonych oczach i zatroskanym wyrazie twarzy. Wyglądał, jakby naprawdę przejął się jego losem. Tylko dlaczego? Przecież zupełnie go nie znał.
Tuż za nim zauważył mężczyznę z krótko przystrzyżonymi brązowymi włosami. Miał sylwetkę wojownika i trzymał w ręku wielki młot.
Młot.
Mjollnir.
Cudownie, najwyraźniej teleportował się do panteonu nordyckiego. Gromowładny Thor we własnej osobie.

http://written-heart.blogspot.com/
Wampir Jose
– Wybacz mi, że cię opuściłem – powiedział rozpaczliwie.
– Zrobiłem to parę godzin temu, kiedy klęczałeś u moich stóp – odparł spokojnie. – Nie proszę cię o wyjaśnienia, chodzi mi raczej o to, żebyś opowiedział mi o sobie. Pozwoliłem ci odejść, dałem wolną drogę, choć zrobiłem to z wielkim bólem serca. Sądziłem wtedy, że masz do mnie żal, że nie potrafiłem uratować Marii. Że po tym wszystkim w ogóle nie będziesz chciał mnie znać. Ale jednak jesteś tutaj, więc… Chcę usłyszeć twoją historię, Jose.
– Nie wiem, czy będę wstanie… – urwał w połowie, spuszczając głowę w dół. Z ledwością powstrzymał swoje krwawe łzy, które uparcie chciały popłynąć po jego gładkiej skórze.
– Proszę, Jose – rzekł niemal błagalnym głosem. – Wiem, że ci trudno, ale… chyba jesteś mi to winien.

http://slodkiegorzkiezycie.blogspot.com/
Rozdział 7 {Oczy zamknięte}
- Jak to sześć miesięcy?! - Krzyczę do słuchawki telefonu, a pies znajomej, którym się zajmuję, ucieka do kuchni. Gdybym tylko wiedziała wcześniej... Może nie uratowałabym go, ale zachowała się inaczej. A teraz? Nic już nie zmienię. Nie mogę cofnąć czasu, ani mojego zachowania.
- Ali.... Kochanie, wybacz. - Jeszcze nigdy nie jego głos nie brzmiał tak strasznie jak w tym momencie. Nigdy nie chorował a teraz? Zabierze mi go cholerne przeziębienie. Zatrzyma jego serce. Uwięzi oddech. Położy do trumny, spuści do ziemi i zasypie piachem.
- Przyjadę. Jutro złapię samolot. - Nie zapraszał mnie. Może mnie tam nie chcieć, ale ja muszę pojechać do niego i porozmawiać. Poznać odpowiedzi na pytania, które mnie dręczą. Pożegnać się. Przeprosić. Jego i …. Ją

http://dokonujac-wyborow.blogspot.com/
Rozdział 7
Dziewczyna zdecydowała, że nie będzie przeszkadzać w rozmowie. Z ciekawości podsłuchała rozmowę, gdyż zorientowała się, że mama mówi o ojcu.
Nie wiedząc czemu przylgnęła do ściany. Widocznie jest to jakiś odruch podsłuchiwacza – pomyślała z rozbawieniem.
– Wiem o tym. Muszę coś zrobić – przerwała na chwilę Małgorzata. Widocznie słuchała, jak ktoś coś mówi po drugiej stronie. – Ona nic nie wie. Myślałam, żeby powiedzieć jej to trochę później. Na razie nikogo nie spotkałam, a jesteśmy tutaj już dwanaście lat!
Maja zmarszczyła czoło w zamyśleniu. Jakie dwanaście lat? Z kim rozmawiała jej mama?
– Jutro do ciebie przyjadę. Musimy o tym porozmawiać, zanim Filip wróci. Jeżeli on się dowie, to mogę się pożegnać ze wszystkim. Do tej pory się nie zorientował, że nie jest jego.

http://if-u-seek-ammy.blogspot.com/
Część III Rozdział VI
Podeszła do drzwi i otworzyła je. Nikogo nie zauważyła ale miała już zamknąć drzwi , spojrzała w dół. Zauważyła różę. Białą różę. Od razu przestraszyła się i położyła dłoń na swoich ustach. Taką różę zawsze lubiła Amy. Rozejrzała się czy nikogo nie ma na korytarzu. Zaraz wyszła i podbiegła do schodów, może ktoś tam będzie. Jednak na nic. Od razu się przeraziła. Podbiegła znowu do tej róży. W pewnym momencie drzwi się otworzyły i podskoczyła. Odwróciła się i zobaczyła w tym momencie Chada.
- Boże, Chad.. dostanę zawału. - Powiedziała zaraz brunetka próbując uspokoić swój przyspieszony oddech.
- Co się stało? Wszystko w porządku? - Spytał spokojnie Chad podchodząc do niej i zauważył białą różę. - Róży się zlękłaś? - Brunetka od razu spojrzała na niego wystraszona.
- To od Ciebie? - Spytała zaraz i oparła rękę o drzwi.

http://damaris-days-of-darkness.blogspot.com/
Rozdział V
- Czego pragniesz, Moja Pani? - spytał z czcią.
Damaris ze spokojem mu się przyglądała. Wyglądał niemal jak wysłannik Boga. Biel skrzydeł, niezaprzeczalne piękno i czystość duszy. Nie był jednak aniołem, a czymś znacznie potężniejszym. Groźniejszym. Zwał się Obsydian i był pośrednikiem między światami, a także magią. Znał odpowiedzi na wszelakie pytania, potrafił przemierzać czasoprzestrzeń i wymiar. Ale nie często przybywał na rozkaz maga. Niemniej, gdy Damaris go wzywała odpowiadał.
- Znajdź Upadłego, a ten sztylet niech będzie ci pośrednikiem - rzekła Damaris ruchem ręki wskazując na leżący przedmiot. Obsydian delikatnie, niemal z szacunkiem, dotknął go. Damaris uczyniła to samo, mając teraz mężczyznę niebezpiecznie blisko siebie.
Spojrzał w jej oczy, jakby naprawdę dostrzegał oblicze spod cienia kaptura.
- Pytanie czy szukasz życia, czy śmierci? - W jego białych źrenicach zabłądziła nieznana iskra, ale Damaris z mocą odpowiedziała:
- Życia.
Obsydian się zaśmiał, a potem wprowadził ją w trans.

http://her-infinity.blogspot.com/
Rozdział 6
Kiedy kolega przygotowywał nam napoje, a pozostali, albo dzielnie czekali na swoją kolej, albo podskakiwali wesoło, ktoś podszedł nieco bliżej i stanął po mojej prawej. Nasze ręce otarły się o siebie, przyprawiając o natychmiastowe ciarki. Oddech znacznie mi przyspieszył, a dłoń, w której trzymałam pusty kubek, zacisnęła się na plastikowym naczyniu. Z nieznanych powodów, byłam przerażona. Bałam się choćby unieść głowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy