piątek, 8 lipca 2016

Nowe posty (202)

Rozdział 7
– Myślę, że za śmierć swojej siostry, Aubrey jest gotowa zrobić wszystko. Przecież chciała pogrążyć Shann, ale nie osiągnęła zadowalającego celu, gdy wsadzono ją do psychiatryka. Mogła się posunąć nawet do tego, żeby ją zabić.
– To byłoby zbyt oczywiste. Przecież każdy mógłby ją o to posądzić, bo miała z nią na pieńku.
– Czasami z pozoru oczywiste rzeczy są największymi zagadkami... Tutaj bym się nie rozpędzał. – Stwierdził z miną filozofa, a Rayna puściła tą uwagę mimo uszu.

http://rzeka-opowiesci.blogspot.com/
Szlachetność cz. III
Budzi mnie silny ból głowy, który jest niczym tykająca bomba szykująca się do wybuchu. W tej chwili wolę nawet rozproszone szczątki mózgu na ziemi, niż te okropne tortury. Ból nie pozwala mi na myślenie, za każdy najmniejszy ruch płacę wysoką cenę. Podejmuję próbę podniesienia się. Przy każdym ruchu zaciskam zęby z bólu. Obraz przed oczyma rozmazuje się, jak gdybym patrzył ponad ogniskiem. Siadam, opierając się ręką o ziemię.

http://posrod-gwiazd.blogspot.com/
Zniewolona
Błogosławieni, tak wtedy o nich myślałam.
Głupcy – gdy sądzili, że są w stanie je zrozumieć, zanurzyć się pod lśniącą, spokojną taflę i ujarzmić znajdujący się tam świat pełen mroku, okrucieństwo i bezwzględności. Rzucali mu wyzwanie, temu olbrzymowi smakującemu solą, wolnością i zniewoleniem zarazem, a potem stali u jego brzegu, bezsilnie obserwując jak pochłania wszystko, co miało dla nich jakiekolwiek znaczenie.
Szaleńcy, tacy jak ja, którzy – chociaż odebrało im szczęście, miłość życia, wiarę i nadzieję – wciąż go pragnęli, wciąż je kochali, oddani już na wieki. I właśnie ta potrzeba, to pragnienie pochodzące wprost z trzewi, z rdzenia tego, kim byliśmy, przyciągało nas, raz za razem, łamiąc nasze serca na nowo i napełniając pierś zachwytem i trwogą.

Damon leżał nieruchomo na swym wielkim łożu i dosłownie nic nie robił. Wpatrywał się jedynie w drewniany sufit sypialni. Z wnikliwością przypatrywał się każdemu sękowi, przykładając do tego stanowczo zbyt dużo uwagi. Odciągało go to od myślenia o Heidi, o tym jak wiele wspomnień z nią związanych, miało miejsce właśnie w tym pokoju. Nie miał zamiaru zadręczać się wydarzeniami, które już minęły ani tymi, które mogłyby się wydarzyć, gdyby rudowłosa nie umarła. Jednak nie czuł się też na siłach by wyjść gdzieś i w aktywny sposób przegonić natarczywe myśli o zmarłej. (…) Dodatkowo obawiał się, że w przypływie żalu powróci do szału mordowania, a tego nie chciał robić ze względu na Stefana. Nie zamierzał sprawiać mu problemów, dlatego w grę nie wchodziło również wyłączenie emocji. Stałby się nieobliczalny, a co nawet gorsze zapomniałby o Heidi, a mimo wszystko nie chciał o niej zapominać. Chciał tylko przestać o niej myśleć.

http://bterfly.blogspot.com/
Rozdział 16 cz. II: Wybieraj
- Idziemy? - chłopak nic nie odpowiedział wskazując mi ręką abym ruszyła przodem. Czułam, że coś jest nie tak. Próbowałam sama domyślić się o co mu chodzi, niestety, na pusto.
- O co chodzi? - spytałam gdy przekraczaliśmy miejsce wyznaczone do przepłukania stóp przed korzystaniem z publicznego basenu. - Możesz przestać i powiedzieć. Posłuchaj mnie uważnie, bo nie mam zamiaru dwa razy powtarzać, okey? - odparłam uwalniając go.- Wybieraj. Albo mówisz o co ci chodzi, albo się zbieram. Twój wybór. - I stałam tam czekając, aż powie chociażby słowo.

http://autorska-strefa.blogspot.com/
Rozdział 09: Pionki w grze
- Tak, właśnie tego chcę. I wiesz? Czegoś mi tu brakuje. Twojego krzyku. – Ledwie powiedziała te słowa, a z gardła Rose wydobył się krzyk bólu. Zgięła się w pół, z trudem trzymając na nogach. Rowena nie kryła swojej satysfakcji. Była naprawdę zachwycona całą sytuacją. Właśnie tego oczekiwała. Kiedy ustąpiła Rose upadła na ziemię ciężko dysząc. Nie miała siły się bronić kiedy wampirzyca podeszła do niej i chwyciła za kark. Nikt niczego nie widział. Wiedziała jaki moment wykorzystać. Kiedy już będzie po wszystkim zmobilizuje wszystkie swoje siły i zdobędzie Andor. Niczego bardziej nie pragnęła. Zaciągnęła Rose do szopy. Czekała już przygotowana trumna. Czuła, że słabnie. Moc Isabelle była ograniczona, więc musiała działać szybko. Każda minuta miała dla niej znaczenie, a chciała jeszcze zobaczyć wielki finał. W końcu po to tu przybyła. Umieściła Rose w trumnie nie zważając na jej prośby i błagania. Ta dziewczyna musiała umrzeć. Od samego początku taki był los.

http://lost-memories-lost-love.blogspot.com/
Rozdział X: Nie analizujmy, nie interpretujmy, czujmy...
Całą drogę do stołówki pokonaliśmy w milczeniu. Niewinne stwierdzenie Minho sprawiło, że na nowo zaczęłam wszystko roztrząsać i analizować. Obiecałam sobie, że postaram się nie zadręczać pytaniami, aż do momentu gdy znajdziemy się poza murami, jednak tak się nie dało. Nie potrafiłam odegnać od siebie myśli dotyczących mnie i Newt'a. Za dużo spraw było niewyjaśnionych. Zbyt wiele rzeczy miało miejsce, chociaż nie powinno. Usiedliśmy z Minho przy stole. Nagle nie wiadomo skąd pojawił się Pataleniak. Na chwilę zniknął w kuchni, aby po chwili wrócić z mnóstwem przysmaków. Dopiero na widok sporej ilości, pysznie wyglądającego jedzenia, zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo jestem głodna. Zabrałam się za jedzenie nawet nie zerkając na Minho. Bałam się, że znowu będzie chciał poruszyć jakiś niewygodny temat. Nie rozumiałam, dlaczego uważa mnie za szczęściarę. Nie robiłam z siebie ofiary, ale naprawdę wolałabym nie pamiętać nic, niż pamiętać urywki wspomnień, które doprowadzały mnie do szaleństwa.

http://crossover-arrow.blogspot.com/
Wierni towarzysze strzały 5
- Gratuluje ci Felicity, po prostu zniszczyłaś wszystkie szanse, by pocałować swojego szefa. - warknęła do siebie kiedy już znalazła się na tyłach klubu i nagle wszystkie myśli o ostatniej nocy zniweczyły cały jej dzisiejszy plan. Nie mogła się skupić, kiedy Oliver był tak blisko niej, że aż jej serce zaczęło bić szybciej, w oczekiwaniu na to, co miało za chwilę nadejść. Myśl, że mógłby ją pocałować była nie do zniesienia, a jeśli sama myśl o tym dawała takie efekty, to co by się stało gdyby naprawdę to zrobił. Nie chciała o tym teraz myśleć, bo każda najmniejsza wzmianka na ten temat powodowała suchość w gardle, przyśpieszony oddech i spoconę dłonie. Ten cholerny telefon tak samo jej pomógł jak i zniszczył tamtą chwilę, bo gdyby nie ten dzwonek to pewnie przekroczyliby kolejny krok. Jak mogła wyjaśnić to co teraz czuje takiemu facetowi jak Oliver? No jak? On by tego nie zrozumiał.

http://tearsdontfallbyedi.blogspot.com/
13. It sounded like he wants to keep me close
Gdy wyszła, zamierzałem w końcu się przed kimś wygadać. Potrzebowałem wsparcia, a ten dzieciak tutaj to mój jedyny przyjaciel.
- Wiesz jaki miałem dzisiaj dzień? – powieziałem a mój ton głosu sugerował że tonie będzie fajna historia.
- Jaki? – spytał chłopiec.
- Ci debile znowu mnie pobili. A ten kretyn Szymon, jakby mnie szantażował. Ogólnie... masakra – Zakończyłem zdanie uśmieszkiem, by sytuacja nie była aż tak poważna.
- O co szantażował? – dopytywał między kęsami jedzenia.
Ja grzebałem w talerzu, nie wiedząc dokładnie czy chce mi sie jeść.
- Nie wiem... Zabrzmiało to tak jakby chciał mnie zatrzymać przy sobie. Że mnie lubi, ale w jakiś sposób którego nie rozumiem... – Zastanawiałem się, zachodząc coraz głębiej w swoją głowę. Nie rozumiałem zachowania ani intencji tego człowieka.
Najchętniej, wymazałbym z pamięci kilka ostatnich dni. Nie chce tego dziwnego gościa w moim życiu. Ale... zazdroszczę mu tej umiejętności manipulowania ludźmi.
- Pogadaj z nim po prostu.

http://rehabilitation-by-avengers.blogspot.com/
6.9 – Trudna Podróż Cz. 5 – Ślad Zbrodni
W tym momencie poczułam się jak podczas wędrówki po mojej duchowej jaźni. Tylko że te "zjawy" były moimi wspomnieniami, a to co było przed chwilą? Mimo wszystko, musiałam to potraktować jako wskazówkę, więc udałam się w kierunku drewnianego składziku.Od razu chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi. Wewnątrz znajdowały się różne narzędzia ogrodowe, jak pilarki czy sekatory i różnego rodzaju szpadle. Niby nic wyjątkowego, lecz jedna z łopat była dość... "wyjątkowa". Tą cechą były ślady krwi, wymieszane z brązowawą korozją na metalowej części.

http://wadazagency.blogspot.com/
26.Witaj w Naszych Skorumpowanych Progach
- Zapomniałem się przedstawić. Jestem Jeffrey – podał mi rękę. - A ty?
- Reva.
- No to się już znamy. My, skazańcy o resztkach normalności, powinniśmy trzymać się razem. - zażartował. – Czym się zajmujesz?
- Jestem łowcą zombie.
- Bardzo śmieszne, a tak serio?
- Jestem łowcą zombie – powtórzyłam.
- Przecież zombie nie istnieją – upierał się.
- A widziałeś kiedyś jakieś zombie?
- Nie
- W takim razie nie ma za co – starałam się, aby zabrzmiało to epicko. – A tak na serio, nie macie tu dostępu do telewizji, co?
- Proszę cię, nie mamy dostępu nawet do telefonu.
- Jak długo cię tu trzymają? – spytałam.
- Pięć miesięcy.
- No i wszystko jasne – mruknęłam.

http://unlock-you-heart.blogspot.com/
12
- Przecież, to oczywiste, że czeka mnie kiedyś śmierć. Nikt nie jest nieśmiertelny.
- Źle mnie zrozumiałaś. Tak naprawdę w tej chwili twoje życie się skróciło do trzech dni.
- CO?! Ale jak to niby możliwe!?- zaczęłam panikować. Więc jedyne co mi pomagało w atakach paniki to było skulenie się w kulkę i przytulenie się samej. Lecz ten mnie zaskoczył i sam przytulił mnie do siebie dając poczucie iż nie jestem z tym sama.
- Uspokój się a wszystko ci wyjaśnię. Dobrze myślałaś, że zakłóciłaś bieg wydarzeń ratując tamtą dziewczynę, teraz ty musisz za to zapłacić. Dlatego fragment kości Marionetkarza wczepił się do twojej lewej ręki i teraz twój organizm walczy z ciałem obcym.

http://morrigan-mard-jest-dziwna.blogspot.com/
5. Zaniedbuję edukację
– Skusiłeś. – Usłyszałem znajomy głos, gdy podnosiłem się z kolan.
Potarłem nowo nabytego siniaka, wyprostowałem się i dopiero wówczas odwróciłem się do Morrigan.
Stała przy ścianie, trzymając skakankę – drugi koniec zabawki spoczywał w ogromnej dłoni nikogo innego jak Rubeusa Hagrida. Na środku korytarza znajdowała się Gęś i promieniowała majestatem.
– Przepraszam – rzucił potulnie Rubeus, obracając w dłoniach końcówkę skakanki.
– Na Rowenę, w ogóle was nie widziałem – westchnąłem.
– Wiedziałam, że tak będzie – powiedziała Morrigan. – Zawsze tak masz, kiedy się zamyślisz. Nie patrzysz. Jeszcze raz. – Tym razem dziewczynka zwróciła się do chłopca.
Skakanka została wprawiona w ruch, czemu z zadowoleniem przyglądała się Gęś. Wędrowałem wzrokiem po twarzach wszystkich zaangażowanych w tę scenę osób.
– Co wy robicie? – zapytałem w końcu.
– Machamy skakanką, a Gęś Nie Skacze – wyjaśniła Morrigan.

http://hpthepoweroffriendship.blogspot.com/
Rozdział 4: Nowi uczniowie
- Corvus Solange, dowódca Brian Pattern. - Mężczyzna podniósł rękę, tak jak czwórka podniosła głowy. W ich stronę zmierzała młoda dziewczyna o włosach w kolorze węgla i zgrabnej sylwetce. Miała czarne okulary na nosie, które dodawały jej uroku. Biła od niej ignorancja i brak większego zadowolenia Usiadła obok Alison, kompletnie ignorując jej przyjazny uśmiech. Patrzyła prosto na Harry’ego.
Poczuł się dziwnie. Błękitne jak niebo, oczy dziewczyny wwiercały się w niego, a on zapomniał o całym świecie. Przeszły go dreszcze. Dziewczyna nie patrzyła na niego z typowym zaciekawieniem, niechęcią czy uprzejmym zainteresowaniem. W oczach czarownicy widział tylko nienawiść.
Odwróciła się do niego i skupiła swoją uwagę na uroczystości. Alex siedzący obok Pottera, zmarszczył brwi i wymienił zaskoczone spojrzenie z Kate. Harry siedział jak zamurowany. Rozumiał, że nie wszędzie cieszy się dobrą sławą, ale takie spojrzenie miały dla niego zarezerwowane tylko dwie osoby: Lord Voldemort i Severus Snape. Gdyby jeszcze znał tę dziewczynę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy