piątek, 15 lipca 2016

Nowe posty (203)

Rozdział IX
- A skąd ty możesz wiedzieć, co do mnie pasuje? - zapytała zirytowana. Nie lubiła, gdy ktoś jej cokolwiek narzucał. - Nie znasz mnie, więc się nie wypowiadaj - odwróciła od niego wzrok, obrażona.
- Znam cię lepiej, niż ci się wydaje - nie wiedziała, co ma na to odpowiedzieć. Do tego jej myślenie było nieco ograniczone, przez spożyte trunki.
- Co to ma w ogóle znaczyć? - zapytała w końcu.
- To złota zasada każdego, kto należy do społeczności Slytherinu. Trzeba dobrze znać swojego wroga. Lepiej niż samego siebie - odpowiedział, czym znowu ją zaskoczył, sądziła, że tego nie zrobi.
Jednak nawet ona nie jest nieomylna. - Swoją drogą, to dziwne, że ty tego nie stosujesz - zdziwiłbyś się jak bardzo próbuję cię poznać - pomyślała. - Niby jesteś Gryfonką, ale zdarza ci się myśleć nieszablonowo - nie wiedziała, czy ma uznać to za komplement, czy raczej jakąś niezwykle zmyślną obelgę.

http://introkosmos.blogspot.com/
Pogoda ducha i samo leczenie
Taaak, czujecie to? Plusy, plusy, szukamy plusów! Dziś tylko dodajemy, odejmowania nie uskuteczniamy ;)
Wspomnę jeszcze o opisanym w książce ćwiczeniu "Ale numer". Nie będę go cytować, a o nim opowiem. Ćwiczenie stosowałam w sumie nieświadomie w ramach 'samoleczenia', które sama sobie wypracowałam(...)

http://glonek-bb.blogspot.com/
„Za nocą” Rozdział 10
Miał świadomość, że wyciśnie go jak gąbkę, a gdy nie zostanie z niego wiele przeleje resztę potencjału na swoje barki. Innym kazał dbać o swych uczniów, młodzieniec zaledwie po kilku dniach czuł nadchodzący skraj wytrzymałości. Nie próbował się nad tym zastanawiać, czuł, że to i tak nie przyniesie mu rozwiązania.
Poczeka, wytrzyma, zobaczy ile w stanie jest znieść. Potraktuje to jak test wytrzymałości.
Powolnymi ruchami rozebrał się, powtarzając sobie w głowie pocieszającą mantrę: ,,Nie jesteś sam, Nie jesteś sam".

http://mallaroy.blogspot.com/
35. Śmiech i strach
— Spójrz na to krzesło! — dziewczyna, leżąc na łóżku, wyciągnęła nogę i szturchnęła oparcie skarpetką. — Wiesz co powiedziałaby o nim Erin? Że jest dziewczęce! Chayana Strake ma w swoim pokoju gościnnym dziewczęce krzesło! Z całą tą swoją… mroczną aurą żołnierza na wojnie. To jest dziwne.
— Mroczną aurą żołnierza na wojnie? — powtórzył nieco drwiąco Nicholas, unosząc lekko jedną brew do góry.
Alea wywróciła oczami.
— Wiesz co mam na myśli. Zastanawiałeś się kiedyś jaka jest jej prawdziwa forma? — zmieniła nagle temat, podnosząc wzrok na Czarodzieja. — Założę się, że jakiś jadowity wąż albo, nie wiem, wilk.

http://saviorbvb.blogspot.com/
Rozdział 3
- Wejdę tam z tobą i nie, nie jestem zmęczony, chodź już.
- odparł, po czym lekko ja do siebie przytulił, dodając tym samym otuchy.
Sam był zdziwiony swoja otwartością w stosunku do niebieskowłosej, po chwili ruszyli w stronę głównych drzwi.
Sam fakt, iż odkąd natrafił na dziewczynę w parku, potrafił być ludzki,opiekuńczy dla kogokolwiek. Choć minęły może z dwie, trzy godziny, dla niego to był nie lada wyczyn.
Weszli powoli przez szpitalne drzwi.
Rozejrzał się, zauważył poczekalnie wypełnioną praktycznie po brzegi, mimo tak późnej pory.
Widział ludzi z prowizorycznymi opatrunkami na ciele, z których sączyła się krew, brudząc śnieżnobiałe gaziki i bandaże.

http://slodki-pamietnik-i-slodki-sekret.blogspot.com/
Rozdział 21
Skierowali się w prawo w stronę wielkiego wzgórza. Droga trwała jakieś 15 minut, nim dotarli do kamiennych schodów. Wspinali się krótko, aż przed oczami stanął im ich rodzinny plażowy domek. O ile coś tak wielkiego można by nazwać "domkiem".

http://royal-love-story.blogspot.com/
Rozdział III
Już za parę chwil północ, razem z rodzicami idziemy w kierunku wyjścia na główny taras Zamku Królewskiego. Po raz pierwszy publicznie świętujemy Nowy Rok. Stajemy przy betonowej barierce i spoglądamy a dziesiątki tysięcy ludzi zebranych pod Zamkiem. Pozdrawiamy ich, na co wszyscy odpowiadają wiwatami i okrzykami radości. Zaczyna się odliczanie. 10, 9, 8, 7..., 3, 2, 1.

Księżniczkami Disneya przyjęło się nazywać wszystkie główne bohaterki bajek wychodzących ze studia. Okazuje się jednak, że aby zostać prawdziwą księżniczką Disneya, nie tylko należy bezwzględnie spełnić kilka wymogów, ale też musi mieć miejsce publiczna koronacja. Obecnie tylko 11 księżniczek może się poszczycić oficjalnym tytułem; dwie, choć spełniają wszystkie wymogi, nie zostały oficjalnie uznane, a kolejne dwie usunięto z tego zacnego grona z bliżej nieznanych przyczyn.

http://patka-pisze.blogspot.com/
Rozdział III
Rzuciłam okiem na blondyna, słysząc udawany płacz w jego głosie. Prychnęłam widząc minę dorosłego mężczyzny, po czym wróciłam do rozbijania jajek.
- Przykro mi, drogi przyjacielu, ale dopóki mam wybierać między Robin Hoodem a kucharką... Cóż, przegrałeś z kobietą.
- Stark! - Pisnęłam, łapiąc szybko ścierkę z blatu i rzucając ją przez kuchnię w kierunku obydwu mężczyzn. - Jeszcze słowo i sam będziesz sobie robił śniadanie!
- Oh przepraszam bardzo! - Miliarder wyszczerzył zęby w uśmiechu, przeciągając się leniwie na kanapie. - W takim razie poprosimy blondi, żeby zabrał coś bogatym i dał głodnym. Nakarmisz nas, prawda, komandosie? - Wydął usta w podkówkę, zwracając głowę w stronę Clinta.
- Teraz nagle jestem ci potrzebny? Idź do swojej ulubienicy. - Udał obrażonego Barton.
- Ty zawsze byłeś moim ulubieńcem! - Wszyscy zgodnie wybuchnęliśmy śmiechem na ten komentarz. - Hej, Clint, czekaj! Dokąd idziesz?! Blondi!

http://saiyan-princess.blog.onet.pl/
97. Zły Saiyanin
Piękne, bezkresne niebo. Ani jednej chmurki, lekki wiaterek. Po prostu idealna temperatura. Postanowiłam się zrelaksować. Oczyścić umysł przed jakąkolwiek decyzją. Każda mogła być tykającą bombą. Któraś miała taki zapalnik, że sama bym siebie pogrążyła. Czułam całą paletę od barwnych po destrukcyjne emocje. Każda była sprzeczna z drugą wersją. Miałam wrażenie jakbym miała zamiar oszaleć. Jednak ten błysk... Na niebie pojawiło się coś o różnych kształtach.

http://lookingfor-freedom.blogspot.com/
Rozdział 3
Nie lubiła latać. Zawsze z ulgą wysiadła z samolotu i dotykała stopami ziemi. Cieszyła się, że doleciała cała i zdrowa. Paradoksalnie, bo kochała podróżować, a niektóre wyjazdy wymagały latania. Starała się wtedy dostać alkohol, albo tabletki uspokajające, bo inaczej, nie byłaby w stanie wytrzymać. Do Nowego Jorku, leciała zbyt pijana, żeby zarejestrować co się działo dookoła niej. Nie wie jak stewardessa się nie zorientowała, ale Laura i James najwyraźniej skutecznie uniemożliwili jej zbliżenie się do upojonej alkoholem przyjaciółki, która na szczęście, szybko poszła spać.

http://wielkadrakawwwe.blogspot.com/
003. Start by blackout
- Cass, gdzie, do cholery, są moje spodnie! - usłyszała zza drzwi łazienki szorstki, mocny, męski głos. Więc to jednak męskie spodnie, pomyślała i poczuła, jak serce z przerażenia podskakuje jej do gardła.
Po kilku sekundach stania w szokowym bezruchu, Tara usłyszała jak drzwi się otwierają. Niemal automatycznie odwróciła się w stronę łazienki. O matko i córko. Zaszlochała w głębi siebie, wpatrując się w mężczyznę, który dziarskim krokiem wyszedł z łazienki. Był niewysoki. Może parę centymetrów wyższy od niej. Raczej krępy, ale ładnie zbudowany. Jego umięśniony tors porastała krótka szczecina, a na lewym boku widniał tatuaż, tak samo jak na lewej piersi. Oczy miał zielone, bardzo duże, a brwi jakby wiecznie podniesione. Dolną część twarzy porastała stercząca we wszystkie strony świata ciemna broda. Za to mokre włosy, opadające teraz na twarz miały kolor ciemnego blondu.
Nie wierzę. To była jedyna myśl jaka kołatała jej się w głowie, gdy uświadomiła sobie, że przed nią w samym ręczniku stoi...

http://porzeczkowysorbet.blogspot.com/
Jakaś dojrzałość
Jest taki moment w życiu dziecka. Powiedziałabym że dość elementarny w procesie dorastania. Kiedy to, dziecko, dostrzega w swoim opiekunie coś więcej niż wyższą instancję, dobrą lub złą. Kiedy dziecko w swoim opiekunie dostrzega istotę emocjonalną. Człowieka, który kiedyś miał swoje plany i marzenia. Człowieka w którym czas odznaczył się bliznami, nie koniecznie fizycznymi. Dziecko widzi tylko efekt twórczej działalności czasu. Rzeźbę, tworzoną przez lata. Nie do końca pojmuje jak ona powstała. Nawet znając całą historię, trudno ją pojąć. Kiedy w matce niedającej sobie rady z problemami, widzi zagubioną kobietę którą przerasta jej własne życie. Kiedy w ojcu który całe dnie spędza w pracy dostrzega mężczyznę który inaczej wyobrażał sobie swoją przyszłość.

http://granica-olimpu.blogspot.com/
Rozdział 6: Boski wyrok
Atena błądziła nerwowo po pomieszczeniu, rozglądając się gorączkowo, jakby czegoś poszukiwała. Po policzkach spływały niewielkie krople łez, a z już dawno zakrzepłych blizn zaczęła się sączyć krew. Były to niewielkie ilości posoki, lecz po kilku minutach jej policzki, jak i cała twarz, spłynęły czerwienią, potęgując ból u kobiety. Cierpienie za świat i za herosów, których pragnęła strzec, nie znikało. Została uwięziona w między Granicą Olimpu, a światem innych istot. Najpotężniejsza z potężnych i, zarazem, najsłabsza, gdy świat jej potrzebował.

http://hpwgmnie.blogspot.com/
9. Lekcja latania
Ciężkim krokiem wyszła z Wielkiej Sali, kierując się prosto w stronę wieży Ravenclawu. Miała zaufanie do Patricka, ale... To cale latanie brzmiało naprawdę niebezpiecznie. Nie miała pojęcia, czy da sobie z tym radę. A tego nie da się po prostu nauczyć się z książki, trzeba się sprawdzić sprawdzić w praktyce... Co jeśli spadnie i się zabije? Na ile w ogóle takie miotły się wznoszą?
Pogrążona w ponurych myślach nie zauważyła idącego na wprost niej chłopaka. Naturalnie na niego wpadła i oboje się przewrócili.
- Przepraszam! - wykrzyknęła zawstydzona Clara, czując jak jej policzki oblewa szkarłatny rumieniec. Jednak nieznajomy tylko się uśmiechnął.
- Nic się nie stało- odparł, wstając i podając jej dłoń. Brunetka nieśmiało ją chwyciła, a ten pomógł jej wstać. - Jak masz na imię?

http://bezdomni-severitus.blogspot.com/
Rozdział 12: Mój profesor. Część II
– Coś ty zrobił tej dziewczynie?
W oczach Severusa zapaliła się chęć mordu.
– Ta Cholera była na siódmym roku, gdy zacząłem uczyć. Nie wiem, jakim cudem dostała się na zaawansowane eliksiry, bo wystarczyło dać jej do ręki kociołek, by ten po minucie wybuchł. Istny jeździec apokalipsy był z niej. Spójrz. – Mężczyzna wskazał mała, okrągłą bliznę tuż pod swoim uchem, niewątpliwie powstałą od kontaktu z palącą cieczą. – W połowie roku coś jej się ubzdurało i stwierdziła, że mnie kocha. Nie dawała mi spokoju, więc przemówiłem jej nieco do rozsądku w obecności wszystkich uczniów i całego grona pedagogicznego.

http://paranormalactivityclub.blogspot.com/
Rozdział 47: Granica wytrzymałości
Drżącymi rękoma sięgnął do biurka, opierając się o nie. Jego serce łomotało jak oszalałe, sprawiając wrażenie, iż za moment rozniesie się przez natłok emocji i strachu. Łzy napływały mu do oczu, ale nie rozumiał, dlaczego dopiero w tym momencie. Może lęk przed śmiercią znalazł swe ujście, gdy okazało się, że to nie on stanowił cel Deliory. Ale co było powodem jego samobójstwa? Nie był w stanie normalnie myśleć.
Szaleńczo złapał się za głowę rękoma i uderzył czołem o drewniany blat, rozcinając delikatną skórę twarzy. Strużka krwi spłynęła po skroni, po czym dotarła do bladego policzka i skapnęła na podłogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy