piątek, 22 lipca 2016

Nowe posty (204)

5 Nienawidzę Świąt
Było jej właściwie już wszystko jedno. Stało się to, czego najbardziej się obawiała. Wszyscy dowiedzieli się, że jest demonem.
Ukryła swoją demoniczną formę i zgasiła płomienie na blacie. Nie zwracając uwagi na innych, spakowała swoje rzeczy i opuściła klasę. Spojrzała na choinkę stojącą na korytarzu. Chciała jakoś wyładować swój gniew. Wykonała nieznaczny ruch nadgarstkiem, drzewko zapłonęło szkarłatnym ogniem, po chwili płomienie przybrały bardziej naturalny kolor.
- Nienawidzę świąt – szepnęła.
Uderzyła pięścią w guzik, włączający alarm przeciwpożarowy, który znajdował się obok. Opuściła teren szkoły, i nie zwracając uwagi na to, czy ktokolwiek patrzy, odleciała.

http://bullet-by-edi.blogspot.com/
8. How the fuck i ended up on the grass?
A potem widziałem jakiś las. I Leo w białej sukience. Tak, mam zwidy. Leo nie nosi sukienek. Jest na to za ostra.
Wiedziałem że to ona lecz miała dłuższe o wiele włosy. Opierając sie o powalone drzewo, miotała nimi jakby w slow-motion.
Uśmiechała sie do mnie, kusząc. Gdybym coś miał to by mi stanęło.
Była mocno pomalowana, jak ostatniej nocy.
Jej obraz przyciągał moje oczy. Wiedziałem że to nie jest naprawde ale chciałem do niej podbiec, zerwać tą białą sukienke i leżeć z Leo na tym drzewie.
Usłyszałem własny oddech.
Obraz zniknął.
Przestraszyłem sie.
- Leo? – zapytałem w przestrzeń.
Aha... wiem o co chodzi.
Siedziałem na trawie, po mojej lewej był magazyn. Świeciło słońce.
Zdezorientowany, rozglądałem sie wokół. Mrużyłem oczy które sie kleiły.
Parsknąłem, przecierając twarz ramieniem.
- Jak ja kurwa skończyłem w trawie? – pomyślałem wstając. Było to trudniejsze niż zwykle, bałem sie żeby nie upaść na prawą ręke.

http://yatamisakifallinlove.blogspot.com/
Rozdział 6: Karuzela uczuć
- Totsuka-san… a co jeśli ja po prostu nie mogę mieć rodziny? – Misaki przerwał starszemu koledze, unosząc na niego swój smutny, zapłakany wzrok. – Jeżeli to moja wina… może los chce …żebym był sierotą do końca życia, przecież wiesz…całe życie byłem sam, nie miałem nikogo, nikt mnie nie kochał…ja, ja…- przez chwilę patrzył na Tatarę, jednak zaraz spojrzał w dół, zasłaniając twarz dłońmi.
- Przecież miałeś przez ten cały czas Saruhiko, prawda?
- Ta pieprzona Małpa zostawiła rodzinę, którą znaleźliśmy, opuściła mnie kiedy znaleźliśmy prawdziwy dom! – przerwał mu, prostując się przy tym. Uderzył pięścią w kolano, marszcząc brwi. - On… ON! – zamiast dokończyć zdanie ponownie się rozpłakał, czując jak cała siła i nienawiść, jaka przed chwilą w niego wstąpiła, wyparowała.

http://the-beautiful-madness.blogspot.com/
Miniaturka: Cztery poranki
Cztery poranki, czterech mężczyzn, cztery sytuacje i jeden wniosek.

Gdy lord Westmore zagrał ostatni akord, obudził się z transu, w jaki sam siebie wprowadził. Wtedy dopiero zobaczył widownię. Drakondy wstały, merdając radośnie i szczekając. Olivia i Kasztan dołączyły do nich. Tylko Henry pozostał z tyłu. Klaskał.
Pogłaskawszy wszystkie psy, lord podszedł do kamerdynera.
– Witaj, Harry. Jak ci minęła noc? – zapytał. Często, szczególnie gdy byli sami, zwracał się do niego zdrobnieniem imienia.
– Dobrze – odpowiedział Henry. – Wyśmienita gra.
Lord Westmore uśmiechnął się, bo słyszał już ten komplement niezliczoną ilość razy.
– Dziękuję, mój drogi. – Nachylił się i delikatnie musnął wargami policzek Henry’ego, którego przeszył lekki, przyjemny dreszcz.
Razem podeszli do otwartego okna. Tuż nad horyzontem słabo jaśniał okrągły punkt. Słońce starało się przebić przez szare, listopadowe chmury. Pan Cambford przyglądał mu się z fascynacją. Także kamerdyner nie umiał powstrzymać uśmiechu. Cieszył go widok pana w dobrym nastroju.

http://short-stories-dellirah.blogspot.com/
Rozdział 8
Nagle zapragnęła zadzwonić do Aidena i mu o wszystkim powiedzieć, ale jak miała to zrobić, skoro oddała mu komórkę Shannon, aby ją zniszczył? Przeklęła w myślach swoją głupotę i bezradność, po czym lekko wychyliła się ze swojej kryjówki.
Zamarła, gdy uświadomiła sobie, że chodnik jest pusty. Odruchowo cofnęła się, ale zachłysnęła się powietrzem, gdy poczuła zimną spluwę przyciśniętą do jej skroni oraz dłonie oplatające ją w pasie.
– Szzz, niegrzeczna dziewczynka. – Szepnęła Aisha i mocnym uderzeniem w głowę powaliła Raynę na ziemię.

http://dym-i-plomienie.blogspot.com/
Rozdział III
Rebecca i Malwina trzymały się z tyłu, idąc ramię w ramię obok siebie.
Rebecca pomyślała, że po lewej brata dostrzegła coś niesamowicie niebieskiego. Wstrzymała nieświadomie oddech na kilka sekund. Gabriel powiedział, że oczy Su są niebieskie.
Później, otrząsając się z dziwnego oszołomienia, pokręciła głową i roześmiała się głośno. Nikt nie miał tak elektrycznie niebieskich oczu. Nikt nie miał ich tak niebieskich, jak nieboskłon podczas burzy bez deszczu. Czysty, niesamowity blask na granatowym tle – jednym słowem, olśniewające.
To był tylko wytwór jej wyobraźni. Sucrette nie istniała. Nie mogła istnieć. Świat stworzono tak, że najbardziej bolesne słowa okazują się najprawdziwsze.

http://oczy-w-ogniu.blogspot.com/
Rozdział 10
Krwista pożoga pochłania każdy dom z osobna, drewno szybko pali się, zostawiając po sobie jedynie zgliszcza tego, co niegdyś człowiek mógł nazywać domem. Niebo jest zaczernione, a w powietrzu snują się nieprzeniknione kłęby oparów. Obraz jest wstrząsający. W oddali niemrawe kształty snują się, niczym zagubione dusze, niemogące odnaleźć drogi do zaświatów. (...) Kath odwraca głowę, zaś twarz Conna przypomina posąg, jakby zastygnięta, blada masa, obraz człowieka, który patrzy na niewyobrażalną tragedię. (...)
— Tam, wszyscy zginęli...

http://ostatnihorcrux.blogspot.com/
Rozdział 8
- Kim ty jesteś? - zapytała córka Belli, wsłuchując się po chwili w echo wypowiedzianych przez nią słów.
- Nadal się nie domyśliłaś? Jestem tobą, a raczej kimś kim ty być powinnaś - twarz dziewczyny wykrzywiła się w nikłym uśmiechu.
[...]
- Jesteś słaba. Brudzisz swoją godność łamiąc przepisy rodziny. Ale nie musisz się bać. Jak już mogłaś się przekonać, naprawię cię. Bądź posłuszna, to nic ci się nie stanie - mgła opadła. Teraz stały same. Twarzą w twarz pośród ciemności. - Masz skupić się teraz na swojej misji! Na twoim przeznaczeniu! - wizualizacja krzyknęła przeraźliwie, po czym znikła.

https://www.wattpad.com/story/74052579-when-i-see-your-face-jb-fan-fiction?utm_source=web&utm_medium=twitter&utm_content=share_myworks_details&wp_uname=Edi6STRINGER&wp_originator=SHoSJkGf2FUkE3VmOUBltHeicasC5KVeb25TxWOo%2Bw20rW8ncHxHvnbtixpMfHCX886lUHmKs%2BwCFcuyvzsTUkTQxtTH3fsBpeTXS%2FQ1Ax5jIzNgXDeHNTDFhdnPVIim&_branch_match_id=282568270236296860
4. Real angel, pure perfection
Wieczór zleciał szybko. Mama wróciła z pracy, zjedliśmy razem kolację, potem ja zamknąłem się w swoim pokoju. Nazajutrz, obudziły mnie promyki słońca. Spadały na moją klatkę piersiową i drażniły oczy.
Spałem na plecach, teraz wpatrując się w sufit. Zawsze rano, nie wstaję od razu. Kontempluje świat i zastanawiam się nad różnymi rzeczami, tak jak teraz.
Jakie plany na dziś? Żadne. Zamierzam spędzić ten dzień w domu, po południu zajdę do Ryana. Obiecałem mu pomóc z naprawą auta. Jeden błąd nie skreśli długiej przyjaźni między nami. Nawet jeśli przez ten błąd mogłem zginąć, albo Ryan.
Ubrałem się w ciemnogranatowe, luźne dżinsy, biały tshirt na który narzuciłem wzorzystą koszulę.
Na nogi włożyłem jakieś białe buty i wyszedłem z pokoju, zabierając jedynie telefon z komody.
Znalazłem się na parterze. Jakby nigdy nic szedłem do kuchni. Po drodze są drzwi do sypialni rodziców, były niedomknięte. Kątem oka, zobaczyłem dziwną scenę.

http://wadazagency.blogspot.com/
27. Paranoii Ciąg Dalszy
Mój błogi sen przerwała pielęgniarka roznosząca poranne leki, która postanowiła mnie obudzić trzaskiem drzwi. W pierwszym odruchu chciałam sięgnąć po pistolet, który normalnie trzymałabym na szafce nocnej, zrozumiałam swój błąd dopiero, gdy nadziałam się dłonią na gwóźdź, który jakimś cudem wystawał z blatu. Było ledwie po szóstej, a ja już zdążyłam zaobserwować dwie rażące nieprawidłowości. Pierwszą był owy gwóźdź, który dla potencjalnego samobójcy mógł wydać się istnym darem od losu. Drugą rzeczą była kobieta, która właśnie wciskała mi do ręki kieliszek z tabletkami. Od razu nasunęło mi się dość oczywiste pytanie: Jakim cudem miałam już przepisane leki, skoro do tej pory nikt nie raczył mnie przebadać?

http://swiat-huncwotow.blogspot.com/
5. Cienka bariera
- Lily... - zawahał się. -Przez półtora roku starałem się naprawić swój szczeniacki błąd. Pisałem Ci listy, przychodziłem pod wieżę Gryffindoru, w ostatnie wakacje teleportowałem się do Twojego miasta, jak głupiec myśląc, że może gdzieś Cię spotkam. - brunet zatrzymał się nad brzegiem jeziora. Wzrok miał skierowany w ciemny zarys horyzontu za wodą. - Na początku roku starałem się pogodzić, że tego nie da się naprawić. Widziałem Twoje polepszające się stosunki z Potterem i jego znajomymi. Chciałem zapomnieć, naprawdę chciałem. - mówił cicho, jakby tylko do siebie. - Ale wtedy Ty napisałaś do mnie z prośbą o spotkanie. Nadzieja znów odżyła i umarła równie szybko, jak dowiedziałem się o co chodzi. - brunet popatrzył mi w oczy. - Gdyby to ode mnie zależało, mógłbym przepraszać Cię codziennie do końca życia. Ale nie zależy. - spuścił wzrok.

http://tearsdontfallbyedi.blogspot.com/
14. Saviour
Nie chcąc zemdleć, usiadłem pod ścianą. Mój wybawca cały czas obserwował moje ruchy.
- Wszystko w porządku? Żyjesz? – Podszedł, gdy opadłem na tyłek, przylegając do zimnego betonu.
- Nie, jest zajebiście – powiedziałem wkurzony.
- Sory, o nic nie pytam – Chłopak rzucił zirytowany i odsunął sie.
Chwilę milczeliśmy, ignorując fakt że jest już po dzwonku.
- Pomóc ci wstać czy dasz rade? – zapytał.
- Dam rade, zostaw mnie – powiedziałem cicho, mając gowę schowaną w kolanach.
- Może byś tak sie odwdzięczyła... W końcu cie uratowałem... – marmolił pod nosem, podnosząc mi tym samym ciśnienie.
- Tak, dziękuje ci. Ale jesteś ostatnią osobą której potrzebuje w moim życiu! – krzyknąłem. Moja twarz była czerwona ze złości i płaczu, a oczy wpatrywały się w zaskoczonego chłopaka.
Mam wokół siebie pewien mur. On go kiedyś przekroczył,a teraz chce zrobić to ponownie. Ale nie moge dopuścić go za blisko, bo wtedy zatracam siebie.

http://lukanukaadv.blogspot.com/
Odcinek 5 Z głębi duszy: Rozdział II
- On w takim razie błąd popełnia. Wiele mitów i wierzeń o swoich bogach Górskie Stado zaczerpnęło dawno dawno temu ze starych przepowiedni spisanych w starożytności przez Wielkich Szamanów. Te zaś są prawdziwe. Doskonale przez nich wśród skał ukryte, czekają, aż nadejdzie dzień ich spełnienia. Wie, jak brzmiało jedno z proroctw, które Billy znalazł wiele lat temu?
- Nie wiem i nie chcę wiedzieć – odburknął w odpowiedzi, ruszając ku tunelom. Krwawy Billy oblizał dziób.
- Dotyczyło jego ojca.
Nuka zatrzymał się w połowie kroku. "To na pewno podstęp." - pomyślał.
- Grzech bratobójstwa to zaledwie początek tego, co ma się wydarzyć. "Gdy księżyc cienki jak sztylet się stanie, z krwi Reyvanarda ród władców powstanie, krew się królów przelać więc musi, brat się przeciw bratu zwróci. Na ziemię lwów spadnie ogień i lód..."

http://hpthepoweroffriendship.blogspot.com/
Rozdział 6: Ekipa
- Pieprzyć rozkazy. - mruknęła Alison i wycelowała w zaskoczonego Harry’ego. - Identiatem Mutatio!* - Poczuł jak coś gorącego spływa a jego twarz. Dotknął jej i poczuł, że ma szerszą szczękę. Spojrzał z dezorientacją do Dragon.
- Teraz nikt cię nie rozpozna. Jesteś Potterem, idioto! Co, jeśli to śmierciożercy? - warknęła szybko. Przyznał jej rację. Brian obrócił się ze wściekłą miną.
- Jeśli zaraz nie ruszycie do zamku to... - Nie dane mu było skończyć. Wiele rzeczy zdarzyło się równocześnie.
Z krzaków wyskoczyło mniej więcej dziesięć postaci. Drużyna wyciągnęła różdżki, a kruk wzbił się w powietrze w głośnym skrzekiem. Rozpoczęła się walka.
Harry czuł, jak opanowuje go adrenalina. Widział, że walczy o zdrowie, jeśli nie o życie. Zobaczył wycelowaną w niego różdżkę, w rękach zamaskowanego mężczyzny i zareagował instynktownie.
- Drętwota! - Czarodziej padł na trawę nieprzytomny. Nie miał jednak czasu, by mu się przyglądać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy