piątek, 5 sierpnia 2016

Nowe posty (206)

Rozdział 8: Przepowiednia
Oczekiwania Erica prysły niczym bańka mydlana, gdy jego oczom po raz pierwszy ukazała się Penelopa Rosińska. Poszukując młodej kobiety, tworzył w wyobraźni obraz pięknej, utalentowanej osoby, która ceniła sobie ponad wszystko honor i obowiązek wobec bogów. Niewątpliwie próbował porównywać córkę do matki, ale miał już też wielokrotnie zaszczyt poznać dzieci bogów. Niemal zawsze napotykał się na ten sam schemat – zwykli ludzie do pewnego momentu, a potem już tylko „niezastąpieni” herosi w służbie najwyższych. Penelopa wychylała się za stereotypy, które sam stworzył.

http://kiedy-wzejdzie-slonce.blogspot.com/
Rozdział 07: Szaleństwo
Evelyn musiała stąd jak najszybciej wyjść, bo usłyszała hałas wydobywający się z łazienki. Wstała z łóżka i poczuła, jak zakręciło jej się w głowie, przez co lekko się zachwiała. Swoją granatową sukienkę zauważyła na krześle, które stało tuż obok łóżka. Sięgnęła po nią, zaczynając walkę z materiałem – przez parę minut próbowała włożyć jedną, a potem drugą nogę do środka sukienki. Gdy udało jej się w końcu ją na siebie ubrać, bezsilnie starała się zapiąć suwak z tyłu pleców. Potem nastąpiła walka z botkami, które sięgały jej do kolan – nie umiała ich z początku włożyć i o mały włos nie przecięłaby palca suwakiem.
Na Merlina, a gdzie jest moja różdżka?! – pomyślała przerażona.
– Tego szukasz? – Usłyszała nagle za sobą głos Lawrence’a.

https://www.wattpad.com/story/74052579-when-i-see-your-face-jb-fan-fiction?utm_source=web&utm_medium=twitter&utm_content=share_myworks_details&wp_uname=Edi6STRINGER&wp_originator=SHoSJkGf2FUkE3VmOUBltHeicasC5KVeb25TxWOo%2Bw20rW8ncHxHvnbtixpMfHCX886lUHmKs%2BwCFcuyvzsTUkTQxtTH3fsBpeTXS%2FQ1Ax5jIzNgXDeHNTDFhdnPVIim&_branch_match_id=282568270236296860
5. Then, the reality came back
Koło 16 wróciłem spowrotem do domu. Mama siedziała w salonie, oglądając telewizję. Spędzała wieczór w swoim wygodnym fotelu. Na stoliku obok stał talerzyk z lodami, które podjadała.
- A tata gdzie? - zapytałem, widząc ją samą.
- Wyszedł - Gdy tylko to powiedziała, rozpoznałem ten głos. Wiedziała, że szczęście nie jest wieczne i że niedługo tata wtoczy sie tutaj i będzie śmierdział tak jak zawsze.
- Aha, to fajnie - mruknąłem, dochodząc do wniosku że życie to jedna wielka szmata. Jak jest dobrze, coś zawsze musi ściągnąć nas na dno.
Zamknąłem się w swoim pokoju i tak spędziłem resztę wieczoru. Nie robiąc nic, po prostu odpoczywając. Koło 1 w nocy, obudził mnie hałasy na dole. Wiedziałem że to tata. Odgłosy był głośne więc musiał być naprawde pijany.
Zasnąłem, lecz to nie było łatwe. Rano byli tacy szczęśliwi, pogodni... Potem wróciła rzeczywistość.

http://rehabilitation-by-avengers.blogspot.com/
6.10 Trudna podróż Cz.6 – Rok 1919
- W końcu to ostatnia nocka, gdzie alkohol będzie się lał litrami... wiecie, zanim w życie wejdzie zakaz sprzedaży alkoholu – dodała zaaferowana blondyna w turkusach i obie skierowały się do hotelu. Te ostatnie słowa mnie trochę zdziwiły. Zakaz sprzedaży alkoholu? Impreza? Coś mi to mówi... Po czym doznałam olśnienia.
Czy mi się wydaje, czy faktycznie trafiłam do lat 20!? W końcu w tych latach był okres prohibicji. Choć mogłam podejrzewać, że to było wspomnienie tego miejsca. Tylko zastanawiałam się co miało wspólnego z zakonem i moją obecną sytuacją? Postanowiłam tam pójść i zobaczyć... może uda mi się znaleźć odpowiedzi i odnaleźć wyjście do świata żywych.

http://secrets-from-the-past.blogspot.com/
Rozdział X
-Dziękuję za miłe towarzystwo. Dalej dam sobie radę już sama – zaczynała się odwracać, gdy usłyszała jego głos:
-Słońce już zaszło, zauważyłaś? - po raz kolejny nie wiedziała, co ma myśleć o jego wypowiedzi. Zaczynał ją przerażać.
-Zauważyłam – odpowiedziała krótko. Miała nadzieję, że to w mu wystarczy. Próbowała coś wyczytać z jego twarzy, ale była jeszcze bardziej tajemnicza, niż jego wypowiedzi.
Stali tak przez jakiś czas, tylko wpatrując się w siebie nawzajem. Jego wzrok ją paraliżował, ale nie w ten typowy dla wampirów sposób. Po prostu nie potrafiła przestać spoglądać w te ciemne oczy. Miała wrażenie, że jeśli nie spuści własnego wzroku, to odkryje jego wszystkie tajemnice. Wtedy jednak uświadomiła sobie, że powinna już wracać. Odwróciła się z niechęcią. Wolałaby tam zostać, choć przeczuwała, że nie jest to ich ostatnie spotkanie. Zrobiła kilka kroków naprzód, nim jednak wyszła poza granicę drzew, poczuła mocny ucisk na nadgarstku...

http://opko222.blog.onet.pl/
Rozdział 33: Dzień pełen wrażeń
Blondyn prawie wywinął orła w powietrzu i zachłysnął się własną śliną a szok to mało powiedziane co miał wypisane na swojej opalonej twarzy. Sasuke również nie wyglądał lepiej, zbladł na twarzy a po plecach przeszedł go lodowaty dreszcz. W końcu, jakby nie patrzeć, Naruto zastał go w jednym łóżku ze swoją siostrą, prawie nagiego. Kto wie jakie myśli zaczęły chodzić mu po głowie?
– Naruto, to nie tak.. My…. – Sasuke spojrzał spanikowany na Minako, która dalej nie wiedziała co się dzieje na świecie. Dłonią przecierała zaspane oczy i lekko zamruczała pod nosem z niezadowolenia.
– Aa a a a.!! Nic nie nie mów! – Naruto zrobił krok w głąb pokoju ale zaraz się cofnął, i znowu zrobił krok w kierunku przyłapanych i tak w kółko. Zrobił tak sześć razy kręcą głową. Po chwili zatrzymał się gwałtownie stojąc tyłem do łóżka i podparł się lewą ręką.

http://revievv.blogspot.com/
Początek końca (Endgame. Wezwanie)
Kto z nas nie lubi eksperymentów? Jedne z lepszym, inne z gorszym skutkiem, wskazują na naszą potrzebę ciągłego poszukiwania, zmieniania, ulepszania. Nie omija to rynku wydawniczego: James Frey i Nils Johnson-Shelton publikacją Endgame wprowadzili na tym polu niemałą rewolucję. Bo jestem niemal pewien, że nie mieliście kontaktu z równie intermedialną książką, co Endgame. Wezwanie.

http://short-stories-dellirah.blogspot.com/
Rozdział 9
Przeprowadzając się do Sydney ułatwiłaś mi tylko zadanie. Mogłam prowadzić grę, w której byłaś kolejną zabawką. Paradoksem było to, że czułam jakbym ponawiała historię, którą dzieliłam z Shannon. Jesteście jak dwie krople wody. Jednak coś was różni. Każda z was ma Dwie Twarze, a ty nawet zgrywając anioła, jesteś najgorszym wcieleniem zła. Macie to zapisane w genach, diabelska krew płynie w waszych żyłach, zatruwając wasz umysł i duszę. Jesteście zepsute, a ja nie lubię bawić się uszkodzonymi zabawkami.

Powoli zbliżały je do siebie, aż w końcu się dotknęły. Nie było żadnego światła, ani unoszenie się w górę w blasku, nawet nie pojawił się znikąd żaden magiczny pył, który by wokół nich utworzył wir, nic nie zaczęło śpiewać, nie było żadnej gry kolorów. Ktoś kto obserwowałby to z boku, mógłby spróbować to opisać w ten sposób, że gdy dziewczęta się dotknęły, coś zmusiło je, żeby obie dziewczyny wykonały krok w przód. Nagle dolna połowa jednej z nich i górna drugiej rozpłynęły się, a pozostałe części połączyły ze sobą. Z dwóch osób zrobiła się jedna.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Tajemnica miłości
– Wybierajcie – zagrzmiała ostro, błądząc po pokoju niewidzącymi oczami.
Służąca stojąca najbliżej pierwsza odgadła, co się święci. Rychło upadła przed panią Lan Long, ze złożonymi rękoma i łzami w oczach błagając:
– Pani, oszczędź mnie, ja mam męża!
– Ja narzeczonego! – zawołała w ślad za nią koleżanka.
Kimiko odwróciła głowę, bała się bowiem, że sama wybuchnie płaczem i wycofa się z umowy.
– Do szeregu! – warknęła, podnosząc wysoko bambusowy pręt i wymierzając na oślep parę razów nieszczęsnej kobiecie. – A niech któraś z was spróbuje się poskarżyć nauczycielce, innym wojownikom albo cesarzowi, spalę ją żywcem! – Dla podkreślenia rangi tej groźby, zmanipulowała płomieniami świec, zmuszając je do nagłego wzrostu.

http://serce-a-rozum.blogspot.com/
Wyobraźnia
Jest ona od początku naszego istnienia. Rozwija się z biegiem lat – swój „złoty wiek” przechodzi w okresie dziecięcym, a schyłek, gdy uznamy, że jesteśmy dorośli.

http://dil-jeetna-aasaan-nahin-hai.blogspot.com/
Rozdział III: Waheguru ji ka khalsa, waheguru ji ki fateh
Amritsar. W historii znany również jako Ramdaspur, a potocznie zwany Ambarsarem. Obecna nazwa oznacza miasto boskiego nektaru nieśmiertelności. Bez wątpienia jest to miejsce wyjątkowe. Wróciliśmy, by razem z dziewczynami podziwiać jego piękno. Może znów uda nam się spotkać Diljita? Pociąg właśnie wtacza się na stację, uważajcie, ruszamy w dalszą drogę…

http://kochaj-albo-rzuc-slodki-flirt.blogspot.com/
Rozdział XXIII: Kochaj albo rzuć...
-Co się ze mną dzieje- powiedziałam do siebie. Przewróciłam się na plecy i wpatrywałam się w sufit. Byłam na siebie wściekła, że tak łatwo oddałam się Kastielowi. Brakowało mi bliskości drugiej osoby. Bliskości, czułości, romantyczności. Niby przed wyjazdem zerwałam z Natanielem, jednak czułam, że to co robię jest złe. Bardzo. W końcu moja miłość do niego nie osłabła. Jednak do Kastiela też nie. Wręcz przeciwnie, coraz częściej o nim myślałam i nie mogłam wyrzucić go z pamięci. A co jeśli tylko wykorzystuje sytuację? Ale... skąd by wiedział co się stało? Chyba negatywnie go oceniam.
-Przecież przeżyłam z nim swój pierwszy raz- znów gorzko zapłakałam. Marzyłam, aby zrobić to z Natanielem. Czy żałuję? Skądże, sama tego chciałam. A jeśli Nataniel się dowie? A co jeśli już nigdy sobie o mnie nie przypomni? Z tą myślą zapadłam w głęboki sen.

http://roza-w-potrzasku.blogspot.com/
Rozdział 32: List
Zamrugała z niedowierzaniem.
– Co ty tu...?
Podpróbkiem wskazał okno jej pokoju.
– Światło się nie paliło, więc czekałem aż wrócisz.
Stała kilka kroków od niego, nie potrafiąc się poruszyć. Sparaliżował ją strach. Bo teraz już wiedział. O wszystkim.
– A gdybym nie wróciła?
Uśmiechnął się.
– Byłem przygotowany.
Z murka za sobą wziął do ręki dwa papierowe kubki z kawą. Jeden wyciągnął w jej stronę.
Natalie spojrzała na wyciągniętą dłoń, a potem na Jamesa. Patrzył na nią nieodgadnionym wzrokiem.
Wcisnęła telefon do kieszeni, niepewnie zrobiła krok do przodu i przyjęła kawę, otulając kubek dłońmi, po czym upiła łyk. Była tak dobra, jak zapamiętała. Słodka, z gorzkim posmakiem. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak za tym wszystkim tęskniła. Za codzienną poranną kawą, za Jamesem i jego dokuczaniem, za tym cudownym stanem uniesienia.

http://mozesz-wiecej.blogspot.com/
Rozdział 21: Bellagio cz. 1
- Jestem pod wrażeniem twojej gry. Możesz to wygrać, a ja ci w tym pomogę. Pięć milionów. - oddychała powoli i spokojnie obserwując jego zachowanie, czy przypadkiem nie ma zamiaru wciągnąć ją w coś czego nie chce
- Gabriel, co o tym myślisz? - i długo nic. Słychać było jedynie szmer przesuwanego palca po blacie obok komputera
- Dobrze. - odparł żwawo – Wisi mi z dawnych lat przysługę, więc niech teraz się odpłaci.
- Jaki werdykt?
- Niech będzie. Pięć milionów.

http://barwaognia.blogspot.de/
Rozdział 4
-Wybacz.-burknął ruszając w dalszą drogę.
W. nie zaszczycił go żadnym pocieszającym słówkiem w stylu,,nie szkodzi'' albo ,,daj spokój'', nie żeby Gniewny liczył na coś takiego. Mag nie odzywał się gdy nie musiał a nawet wtedy jego wypowiedzi ograniczały się do wymaganego minimum.
Wsiadając do Land Rovera mag przejrzał swoje uzbrojenie. Dzisiaj nie brał udziału w polowaniu, miał za zadanie dojechać do rodziny Entów i namówić ich do przybycia na tereny zamku, jednak wziął ze sobą nieodzowne czterdziestki i sztylety. Lepiej być przygotowanym na wszelkie ewentualności.
Wyjeżdżając z posesji, wprowadził do wbudowanej w deskę nawigacji dane położenia Entów dostarczone mu przez W. Według sprzętu dostanie się do okolic puszczy, gdzie brat znalazł elfy zajmie mu jakieś dwadzieścia minut a stamtąd będzie musiał podążyć na pieszo.

http://lookingfor-freedom.blogspot.com/
Rozdział 6
— A tymczasem jestem prawnikiem za dnia i rockmanem w nocy.
— Cóż, dobrze że nie psychopatą, który morduje za pomocą tępej piły ręcznej.
— Słucham? — Zaśmiał się nie dowierzając w to co słyszy.
— Wybacz... Wczoraj przed snem oglądałam Teksańską masakrę piłą mechaniczną. Dodaj do tego mój czarny humor i violà!
— Lubisz gore? — Uniósł do góry brew z rozbawieniem.
— Oh, będziesz kolejną osobą, która nie może uwierzyć w to że lubię horrory, zombie i apokalipsy?
— Łamiesz wszelkie stereotypy.
— Przepraszam, że burzę twoje wyobrażenia na swój temat... — powiedziała i po krótkiej chwili dodała. — Albo wiesz co, w cale nie jest mi przykro. Oh tak, nienawidzę obcasów, nie noszę sukienek, lubię się wspinać i skakać ze spadochronem i uwielbiam oglądać stare horrory z popieprzonymi mordercami, którzy wypruwają swoim ofiarom flaki.

http://wadazagency.blogspot.com/
28. Mądre Pomysły są Nudne
Wyszłam na korytarz, po czym skierowałam się do toalety, na szczęście była wolna. Pomieszczenie było zaniedbane i zdecydowanie wymagało remontu. Spojrzałam na rurę pod sufitem. Były dwa wyjścia. W wypadku powodzenia bez trudu opuściłabym szpital. Mogło się również nie udać, a ja wpakowałabym się w kolejne kłopoty. Największym kłopotem byłoby jednak, gdybym kogoś zagryzła. Musiałam podjąć to ryzyko.
Stanęłam na sedesie i przewiązałam zaimprowizowaną linę nad sobą. Związałam z niej pętle. Pociągnęłam sznur kilka razy dla pewności, po czym skoczyłam.

http://swiat-huncwotow.blogspot.com/
7. Eliksir i kropki
- A Remus? Da niego nie warto?
- Ten twój Remus to koleżka Pottera i Blacka, z którymi mam na pieńku od pierwszego roku. Zawsze głupio przyglądał się ich wybrykom i zabawom w upokarzanie mnie. No rzeczywiście, warto. - Chłopak przewrócił oczami.
- On jest w porządku. - Ruda spuściła głowę. - A Syriusz i James też się zmienili. Po prostu trzeba ich lepiej poznać.
- Domyślam się, że przez ostatni rok dobrze ich poznałaś? - Zapytał z wyczuwalną ironią.
- Wiem jakie są relacje miedzy wami, ale każdy zasługuje na drugą szansę. Ty chyba powinieneś coś o tym wiedzieć.
- To może mam się z nimi zaprzyjaźnić? W ramach kolejnych szans. - Dodał sceptycznie.
Lily spojrzała na bruneta marszcząc nos. Rozumiała go. Nie mogła mieć jednocześnie przyjaźni Huncwotów i Severusa.

http://hpwgmnie.blogspot.com/
11. Quidditch
- Po prostu postanowiłem, że nie dam sobą więcej pomiatać - odparł chłopak tak cicho, że prawie go nie usłyszeli. - Nie dam mu powodu do kpin, ani ze mnie, ani z mojego ojca, ani tym bardziej z ciebie! Mam dość ponad czterech lat udręki z nim, rozumiesz?!
Fiona wpatrywała się w niego z niedowierzaniem w oczach.
- Patrick... ja...
- Nie wiedziałaś, prawda? - syknął prefekt, zanosząc się zimnym śmiechem. Clara aż zadrżała. Co w niego wstąpiło? - Ten dureń gotów jest ZABIĆ mugolaka, wszystko przez te jego chore poglądy! Nie mam pojęcia co on robi w Ravenclawie! Z takimi poglądami powinien być w Slytherinie!

https://naprzeciw-przeznaczenia.blogspot.com/
Rozdział 6
Nogi ugięły się pod nią i uderzyła z impetem o podłogę. Nie poczuła tego. Nie czuła już nic. Z kolejnym wrzaskiem, który przerodził się w żałosny jęk, wydostała się z niej cała nagromadzona w moc. Wszystko eksplodowało, wir rozwiał się, a niesione przez niego przedmioty z łoskotem spadły na ziemię. Pokój zatrząsł się i zmienił w pobojowisko. Wszystko zostało rozniesione i zamienione w szczątki. Okruchy szkła, kawałki drewna, roztopione metale i plastiki. Wszystko tworzyło nicość. Jedynie medalion w kształcie równoramiennego trapezu z krótszą podstawą skierowaną w dół i pięknym, rubinowym feniksem był cały. Jako jedyny wyszedł z masakry bez żadnego uszczerbku. Nie zdołał ocalić jednak swojej właścicielki, której ciało bezwładnie leżało rozrzucone po środku tego wszystkiego. Była blada, niemal przeźroczysta, jakby pozbawiona nawet najmniejszej kropli krwi. Z nosa, uszu i kącików ust sączyła się szkarłatna ciecz. Śnieżnobiałe powieki na pół zasłaniały jej zielone, blednące tęczówki. Umierała w ciszy i samotności.

3 komentarze:

  1. Justujcie tekst, wycentrowane opisy paskudnie i niezachęcająco wyglądają...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne ilustracje... *.* Zabieram się za czytanie!
    Zapraszam do mnie: https://moondostyle.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne ilustracje... *.* Zabieram się za czytanie!
    Zapraszam do mnie: https://moondostyle.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy