piątek, 2 września 2016

Nowe posty (210)

11
- Od kilku lat udają, że mają tylko dwie córki. Mnie nie zapraszają już nawet na święta. Leah i Mad czasem do mnie piszą, wcześniej nawet się spotykaliśmy co jakiś czas, ale potem rodzice im zabronili. – Chowa głowę w dłoniach, wydaje się całkiem bezsilny i zagubiony. – Wiem, że brat mamy zginął na służbie i nie chcą mnie stracić, a przynajmniej nie chcieli, ale to już trochę przesada – mamrocze przez ręce. Nie wiedziałem, że jest aż tak źle. – Chyba wolałbym nie mieć rodziców, niż mieć takich. – Podnosi głowę. Widzę żal w jego oczach. – Nie wierzę, że to powiedziałem. Zawsze robiłem wszystko, żeby byli ze mnie dumni, ale oni nawet się nie starają mnie zaakceptować.

http://we-want-to-dream.blogspot.com/
Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (6) cz.2
- Prawdę mówiąc zwróciłam uwagę tylko i wyłącznie na dyskryminowanie mnie.
- Ciebie?- jęknęła Es. - On mówił, że wybrali najlepszych herosów, bo wiedzą, że jest mniejsza szansa, że coś im się stanie!
- No właśnie. Wykluczył mnie. Razem z połową obozu, ale to już inna sprawa. Ich mógłby.
- Ty jesteś albo głucha albo głupia. Jezu, wiedziałam, od początku wiedziałam! Jak tylko dowiedziałam się, że ty jesteś tą laską, którą wiozą z poprawczaka… wiedziałam!
- Nie z poprawczaka. Awansowałam jedynie na krzesło w komisariacie.
Człowiek raz niechcący wysadził szkołę i już jest przestępcą. Ludzie nie mają serca, cholera.
- Tylko komisariat…- powtórzyła Es z niedowierzaniem, kręcąc przy tym głową i unosząc brwi wyżej.

http://academie-mirandel.blogspot.com/
Czas: 4
– Słuchaj, damulko. Zazwyczaj nie robię sobie wrogów, ale ty mnie naprawdę wkurzyłaś. – Colette wytrzeszczyła na nią oczy i spróbowała się wyrwać, jednak nie miała na to sił.
– Niby czym? Nie znamy się – powiedziała, patrząc na nią wściekle.
– Ale mamy wspólnego przy… – Prawie nazwała Urbiego swoim przyjacielem, ale szybko się poprawiła. – …znajomego. – Wzięła głęboki oddech, próbując się choć trochę uspokoić. Ale to nie było łatwe. Wszystko ją drażniło w Colette. Jej śliczna buzia, chuda sylwetka, piękne oczy. Ale przede wszystkim fakt, jak traktowała pewnego blondyna.
Colette westchnęła i przymknęła oczy, jakby zmęczona.
– Chodzi ci o mojego najlepszego przyjaciela, którego mi ukradłaś? Naprawdę uważam, że nie mamy o czym rozmawiać. Róbcie sobie, co chcecie. Mnie nic to już nie obchodzi.

http://journey-to-third-reich.blogspot.com/
8 „Niektórzy z nich chcą cię wykorzystać”
Goebbels wstał, obszedł biurko i oparł się o nie, sięgnął dłonią do mojej twarzy, by chwycić mnie za podbródek. Delikatnie odwrócił moją głowę, chcąc przyjrzeć się bliźnie. Zdenerwowałam się, ale starałam się tego nie okazywać. Spojrzeliśmy sobie krótko w oczy, a ja, nie kontrolując swoich odruchów, wciągnęłam mocno powietrze do płuc. Puścił mnie z uśmiechem na twarzy, mówiąc:
– Uspokój się. Jeszcze wielu ludzi będzie cię obserwowało. Siła psychiczna to też skarb.

http://mrok-fanfic.blogspot.com/
Chapter 9
Wymierzam blondynce kolejny cios, gdy nagle szyba całkowicie rozpada się na tysiące kawałków. Obie zaczynamy histerycznie krzyczeć. Jesteśmy całkowicie zdezorientowane. Patrzymy po sobie przerażone.
— Blair, twoje ramię. — Wskazuję na wymienioną część ciała nastolatki, w którą wbity jest sporej wielkości odłamek szkła.
Dziewczyna zaczyna panikować. Wydziera się i szlocha na przemian.
— I co się drzesz? To nic ci nie da! Biegnij po przełożoną! — mówię to z nutką irytacji w głosie.
Jestem zdziwiona, ponieważ bez żadnych kłótni Blair wykonuje moje polecenie. Gdyby nie była ranna zapewne obeszło by ją to. Patrzę po sobie czy i we mnie nie wbiły się jakieś odłamki, ale akurat miałam szczęście. Zaczynam rozglądać się szukając jakiegoś przedmiotu, który wybił szybę. Przy ścianie dostrzegam sporej ilości kamień z przyczepioną karteczką. Bez chwili namysłu podbiegam do niego i odczytuję zawartość kartki: "Za słabo się starasz".

http://saiyan-princess.blog.onet.pl/
98. Potężny Buu
Po moim ciele przeszedł dreszcz. Czy nie to imię padło z ust jednego z obrońców planety? Czy nie z tym mają zmagać się moi towarzysze broni? Zacisnęłam obie pięści, a kiedy się odwróciłam w stronę Kenzurana poczułam potężne dwie moce gdzieś daleko stąd. Czy to oznaczało, że wszystko zaczęło się beze mnie? Z resztą sama tego chciałam. Miałam dość chronienia tych, którzy mną gardzą.

https://dlaczegobyniepisac.blogspot.com/
Rozdział 7
Kolejne uderzenie serca i przed nimi z gracją wylądował upadły anioł, w całej swej okazałości. Aksel na moment zaparło dech w piersi. Lucyfer był niebezpieczny, ale jednocześnie piękny. Zaciekłość na przystojnej twarzy i chęć mordu w oczach tylko to podkreślała. Ogromne czarne skrzydła drgały niespokojne, jakby znów chciały poderwać się do lotu.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Zdrajczyni
– Wybrano ci takie urocze imię, pani Biyu – zagadnął żywo, wodząc po cienkich jak szczypiorek palcach obdzierających ze skórki pękaty owoc. – Proszę się czuć jak u siebie, a spotkanie traktować jako towarzyską rozmowę. Chciałbym tylko zadać pani parę pytań. Potem odprawię panią do siebie.
„Huh, albo do psychologa”, dorzucił w myślach, dyskretnie przebiegając wzrokiem po raporcie rozłożonym na kolanie opartym o poręcz fotela; dotyczył on osoby nałożnicy i jej zachowania: zemdlała na selekcji, zasypia pod wpływem środków na uspokojenie... nie lubi kotów...!
– Gotowa? – Wesoły uśmiech nie opuszczał go.
Przytaknęła niemrawo, ssąc cząstki pomarańczy.

http://we-live-we-love-we-travel.blogspot.com/
Dwadzieścia
Usiedliśmy przy fontannie. Dłuższą chwilę milczeliśmy, aż w końcu odezwałam się:
– Jak myślisz, dużo tracę, nie widząc Londynu w nocy?
– Z własnej woli nie widziałaś Bramy Brandenburskiej, nie masz prawa żałować czegokolwiek innego.
Powiedział to bardzo poważnym tonem, jednak wiedziałam, że żartuje. Zaśmiałam się krótko, a on odpowiedział mi uśmiechem. Otoczył mnie ramieniem i przytulił mocno. Czułam się przy nim bezpiecznie, co mnie cieszyło. Uwielbiałam to uczucie, gdzie wiedziałam, że mogę na kimś bezgranicznie polegać. Ta chwila, tak jak wiele innych, mogłaby trwać wiecznie, ale – niestety – nie mogła.

http://spisane-czarnym-atramentem.blogspot.com/
W twoich ciemnych, niebieskich oczach
Zimno. Tak bardzo ci zimno, choć słońce będące w zenicie powinno parzyć ci skórę. Zamiast tego twoje ramię pokrywa gęsia skórka wywołana paraliżującym strachem. Nie jesteś w stanie się poruszyć, nie jesteś w stanie zaczerpnąć powietrza, nie jesteś w stanie nawet pomyśleć, a twoje serce bije coraz wolniej.

http://hpwgmnie.blogspot.com/
14. Zakazany Las
- A moim zdaniem to dobry pomysł - powiedziała cicho Laurel.
- No widzisz, nawet La... Zaraz, CO?! - wykrzyknął zdziwiony George. Oczy wszystkich skupiły się na blondynce. Ta wzruszyła lekko ramionami.
- No co? Macie rację. Wiem, nieczęsto to mówię, ale tu się zgodzę. W stu procentach. Zakazany Las może i jest zakazany po coś, ale dobrze by było sprawdzić po co. Prawda, chłopaki?
- Laurel, po raz pierwszy w moim życiu zadam to pytanie, więc czuj się zaszczycona. Czy jesteś w stu procentach stabilna umysłowo? Nie wiem, Snape pokazał ci się w umytych włosach, zobaczyłaś Filcha tańczącego z Panią Norris czy na zielarstwie cię zaatakowała tentakula? - zapytał Fred, przyglądając się jej z uwagą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy