piątek, 16 września 2016

Nowe posty (212)

FF Dary anioła: Simon Lewis – Zapach
W jednej chwili Simon zrozumiał, ile dla niego znaczyła Isabelle. Uzmysłowił sobie, że Nocna Łowczyni znajdowała się w każdym zakamarku jego umysłu. Widział ją na ulicy, w barze, na widowni, kiedy występował na scenie, a nawet pod prysznicem i w snach. Simon nie miał pojęcia, co się z nim działo. Kiedy przebywał w jej obecności, czuł się tak onieśmielony i bezbronny; jąkał się, jakby Magnus w jednej chwili za pomoc czarów pozbawił go mowy.
Uświadomił sobie nagle, że pragnął dotknąć skóry Isabelle. Chciał wdychać zapach całego jej ciała. Opanuj się, skarcił siebie w myślach. Zamknął powieki, by zmusić się do spania, lecz nie potrafił. Mimo tego, że był Chodzącym Za Dnia, nocy i tak go wzywała, przez co nie mógł zasnąć, a potem za dnia musiał odsypiać.

https://dlaczegobyniepisac.blogspot.com/
Rozdział 8
Spuściła głowę. Nie mogła wykrzesać z siebie więcej odwagi, żeby na niego patrzeć. Choć jak dotąd znajdowała jej dość sporo, zważając na to, jak roztrzęsiona i zagubiona się czuła. Wyglądało na to, że Lucyfer nie ma już nic do powiedzenia. Krzesło zaszurało i trzasnęły drzwi. Był na nią zły, czuła to całą sobą. Każdą komórką swojego umęczonego ciała i umysłu. Zawiodła jego zaufanie. Zaufał jej... Ta myśl ją zszokowała, ale tak było. Lucyfer jej zaufał, a ona go zawiodła. Z ich dwojga, to ona była negatywną postacią.

http://hpipj-medalion-fortuny.blogspot.com/
II Rozdział 2: Wakacje
Słowa Nancy z przed kilku miesięcy uderzyły w niego przypominając mu o wszystkim. „Czasami po prostu przestań zgrywać bohatera. Nie rozumiesz, że to może cię kiedyś zabić?”
— Nic mi nie będzie — powiedział, zaskoczony niepewnością w swoim głosie.
— Dobrze. Teraz przekonaj do tego samego siebie — powiedziała wstając z miejsca i idąc w kierunku ich sypialni, dyskretnie aby nikt nie zauważył, starła z policzka jedną, zdradziecką łzę.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 40: Deszcz
Vincent wrócił do stolika, zatroskany spojrzał na kolegów.
- Wyglądacie jak wcielona posępność w dwóch osobach – zauważył.
Scolding przyznał rację obserwatorowi. Nie widział ostatnio powodów do radości, a i Dunmore wyglądał, jakby utracił całą iskrę szaleństwa, z której słynął.
- No więc słuchajcie – oznajmił znienacka Northumbryjczyk. – Oświadczyłem się Pearl Macnaughton.

http://bitter-delight.blogspot.com/
Cztery
Nieoficjalnie pożegnałam się wtedy z księdzem Cyrylem, mimo że do jego odejścia widziałam się z nim jeszcze kilka razy. Wciąż pojawiał się na spotkaniach oazy i odprawiał msze. Dopiero kiedy doszło do oficjalnego pożegnania, ostatecznie dotarło do mnie, że właśnie kończy się pewien etap. Wtedy jeszcze nie wiedziałam i nie rozumiałam, co takiego może stać się w tym nadchodzącym, jednak czułam, że kolejne lata przyniosą wiele nieoczekiwanych wydarzeń oraz związanych z nimi zmian.

https://wiezniowie-przeszlosci.blogspot.com/
Rozdział 25: Wybaczyć Niewybaczalne
Zostałam wtrącona do królestwa demonów, którego wrota zatrzasnęły się za mną przy akompaniamencie jęków zmartwychwstałych dusz, zaklętych w rozżarzone cegły piekielnych fortyfikacji, buchających gorącem, palącym doszczętnie ziemię pod moimi nagimi stopami.
Osuwam się w nicość, a była ona niczym mroczny ocean oblewający rozgrzane brzegi roztaczającej się przede mną krainy. Rozwścieczone, przytłaczające swą potęgą fale, zalewały mój umysł, po czym odbierały wraz z odpływem wód resztki mojej świadomości.
Oto ja – topielec oddający bezwstydnie swoje wiotkie ciało żywiołowi, spragnionemu bliskości istoty, której skrywane serce bije szybkim rytmem.
Oto ja – przeklęta dziewica, tańcząca wraz z cieniami, wygnanymi przez łono, które samo wydało je na świat. Spętana lodowatymi kończynami. Porwana, by dołączyć do wiecznego tańca. Oddycham, lecz przestaję znów, gdy na moim gardle spoczywa tysiące szponów, przytrzymujących mnie, aby wody mrocznego oceanu mogły ponownie wlać się we mnie, gwałcąc każdą komórkę mojego ciała, by zaspokoić swoje brudne żądze.

http://teoria-durmstrangu.blogspot.com/
Rozdział VII: Miłość
Z drugiej strony Mag też inteligencją nie grzeszy, więc nikogo nie powinno to dziwić; szata wyjściowa za trzy tysiące galeonów nie czyni z ciebie człowieka intelektu. Nie wiem, może dopieszcza sobie tym ego, że Sigyn lata za nim jak pies za kiełbasą i rekompensuje intelektualne braki drogimi szmatami. Co kto lubi… Sigyn, nie przejmuj się, syndrom nieobecnego ojca to dość popularne zjawisko u młodych czarownic, a w te wakacje zmarło się też i twojej babce. Ludzie robią różne dziwne rzeczy z samotności.

http://tearsdontfallbyedi.blogspot.com/
15. If you are intrested in lies, then go ahead
Ja wyczekiwałem, ona chyba układała sobie w głowie tą rozmowę.
- Doszły mnie słuchy że prześladujesz jednego z uczniów... – powiedziała, bawiąc się długopisem.
Poczułem się, jakby piorun we mnie strzelił. Co to ma znaczyć?
-Jakiego ucznia? Skąd te informacje? – zapytałem spokojnie, choć w środku miałem ochotę wybuchnąć.
- Najpierw sie uspokój. Chodzi o Szymona, tego z twojej klasy – powiedziała, lustrując moją twarz. Starałem sie udawać opanowanie, jednak coraz bardziej się nakręcałem.
- On to pani powiedział? – spytałem, prawie wybuchając śmiechem.
- No, tak. Że sie na niego uwzięłaś, że go prześladujesz, bijesz... Dzisiaj na przerwie na przykład.
Kobieta zakładała nogę na noge, ja siedziałem w rozkroku... i byłem jak tykająca bomba kiedy rzucała te oskarżenia. Nie na nią powinienem być zły, ale tylko ona była w pobliżu.
- Pff... Wie pani co... – westchnąłem stanowczo i wstałem z krzesła. Nigdy nie lubiłem psychologów i nie miałem do nich zaufania.

http://into-dust-n.blogspot.com/
Into dust, n #65
Dzisiaj może być inne. Wolne od trosk. Odbierające oddech. Stracone dla każdego poza nią. Dzisiaj będzie inne. Jej własne. (Nie) wyczekiwane. Nowe. Po prostu wspaniałe. Dzisiaj już jest inne. Nowe życie czai się tuż za rogiem. Nie marnuje czasu na rozterki. Nie brudzi niczyich rąk. Kusi.
Najbardziej ją.
Otwiera oczy. Bierze pierwszy nieśmiały oddech. Czy tym właśnie jest wolność? Możliwością decydowania o własnym losie? Nie oglądaniem się wstecz? Szczęściem...? Przekręca się na drugi bok. Zmierzwione włosy, spokojny sen, łagodnie zarysowana linia szczęki. Ależ tak. Z uśmiechem wyciąga dłoń i przesuwa po niej końcami palców. Jest tutaj. W Londynie. W tej małej, ciasnej kawalerce. W naj(nie)właściwszym miejscu dla kogoś jej pokroju. Z nim. I co? Śni najwspanialszy sen swojego życia.

http://huracanum.blogspot.com/
Milczenie
Rozumiemy tylko wtedy
gdy milkniemy

http://teentitans-megan.blogspot.com/
Rozdział 15: Gwiazda
Powinnaś była uciekać, powinnaś uciekać, uciekać, uciekać, uciekać...
Ignorowała echo słów Talii, gdy zanurzała dłoń w wodzie, przecinając jej gładką powierzchnię. Trwało to tylko chwilę, zanim poczuła rozdzierające od środka uczucie, niepodobne do niczego innego. Ból? Nie, nie sprawiało jej dyskomfortu, ani też przyjemności. Czym więc było? Czymś pomiędzy?
Cała czwórka z szokiem wpatrywała się w uzdrowiony nadgarstek Rachel, który jeszcze przed chwilą wykręcony, bolał ją niemiłosiernie. Teraz mogła nim poruszać swobodnie, jakby tamto wydarzenie nie miało miejsca.
- Co wy do cholery tu robicie?
Postać w czerni stojąca w drzwiach nie miała zadowolonego tonu głosu. Kropla wody z Lazaurus Pit stoczyła się po dłoni Rachel i wpadła na powrót do basenu.

http://kota-paczy.blogspot.com/
Odkurzenie Rupieciarni!
Jak pewnie dało się ostatnio zauważyć, źle się działo na tym blogu. Źle się działo, bo nic się nie działo. A to dlatego, że potrzebowałam na nowo odkryć, jak tak naprawdę blogować bym chciała. W końcu nadszedł więc czas na porządki w Rupieciarni!

http://slodki-pamietnik-i-slodki-sekret.blogspot.com/
Rozdział 25
Partner, co? Faktycznie musiałabym sobie kogoś takiego znaleźć, tylko kogo by tu zapytać? Może Rozalia, chociaż ona i las... A może któryś z chłopaków? Chyba ich o to zapytam, tylko którego? Nataniela, Kastiela czy Lysandera?

http://secrets-from-the-past.blogspot.com/
Rozdział XII
- Czego ty tak w ogóle chcesz? - zapytała w końcu.
- Mam do Ciebie nietypową prośbę - odezwał się po chwili.
- Niby jaką prośbę? "Proszę, zgódź się na wypicie twojej krwi?"
- Dokładnie... - zamurowało ją. Nie wiedziała, czy on w tym momencie żartuje, czy mówi prawdę.
- Kpisz sobie ze mnie, naprawdę sądzisz, że mogłabym się na to zgodzić?
- Zrozumiem, jeśli odmówisz, ale mam nadzieję, że nim podejmiesz decyzję, wysłuchasz mnie.
Nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony była ciekawa, co takiego ma jej do powiedzenia, a z drugiej obawiała się, że gra na zwłokę i zaatakuję ją w najmniej spodziewanym momencie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy