piątek, 11 listopada 2016

Nowe posty (220)

Chapter 13: The Quiet Things That No One Ever Know
Taśma skończyła się i magnetofon wypluł kasetę. Jeszcze przez chwilę w kuchni zalegała martwa cisza.
– Powiedzcie, że też to słyszeliście – odezwała się Lydia. – Nie była to żadny omam słuchowy banshee, prawda?
– Co to było? Jak to włączyłeś? – Rilnen odważyła się wyciągnąć kasetę i chciała ją obejrzeć, ale Lydia wyrwała jej ją z ręki, a jej oczy zrobiły się wielkie jak spodki. – Lidzia, co ci jest?
– To przepowiednia – stwierdziła przerażonym tonem, wyciągając kasetę przed oczy Ril, która przyjrzała się uważniej temu, co było napisane w miejscu, w którym wpisuje się tytuł.
Koślawe litery zabazgrane czarnym markerem głosiły nazwisko: LORRAINE MARTIN.

http://academie-mirandel.blogspot.com/
Czas: 5
– Och, proszę cię. To niby moja wina? To ty byłaś tą, która napadła na mnie, gdy szłam do pielęgniarki. To ty mówiłaś te wszystkie okrutne rzeczy. Jesteś w równym stopniu odpowiedzialna za to, co się stało! – Dziewczyna zaczęła chować niepotrzebne rzeczy z powrotem do schowka za szafą.
– Ale nigdy nie przypuszczałam, że będziesz jakąś cholerną podróżniczką w czasie! – Czuła, że była coraz bliżej wybuchu, ale po chwili ogarnęło ją tak wielkie zmęczenie, że postanowiła to na razie zostawić. – Zresztą… nieważne. Co zrobimy?

-Gdybyście wiedziały co ja robiłam w wieku 17 lat.-zaśmiała się kobieta, a ja czułam się co raz bardziej skrępowana przebiegiem tej rozmowy.
-Będziemy się już zbierać.
-Och, oczywiście. Kupcie sobie coś ładnego.- powiedziała kobieta podając nam naszą zapłatę.- Może przydadzą wam się jakieś fikuśne sukienki na spotkania z kawalerami.
Opuszczając dom Pani Marle byłam tak czerwona na twarzy jak chyba nigdy dotąd. Trzeba przyznać szybko się peszę, a kobieta lubi rozmawiać otwarcie na każde tematy. Wiem jednak, że nawet ta zawstydzająca rozmowa potrafi umilić mi dzień, bo każda chwila spędzona z życzliwymi ludźmi staje się chwilą szczęśliwą.

http://ttuce.blogspot.com/
Rozdział 33
W końcu w jednym z zaśmieconych zaułków odnalazła sprawców zamieszania – samotnego mężczyznę i jego instrument. Skrzypce płakały, podczas gdy smyczek i władająca nim ręka poruszały się nieustannie, dźwiękiem malując obraz niewidoczny dla oczu, ale doskonale zrozumiały dla serca. Ttuce stała przez chwilę jak zahipnotyzowana, poddając się muzyce, aż nagle jej uwagę przykuło coś innego – oczy człowieka były brązowe. Nie czerwone.

http://dragon-story.blogspot.com/
Rozdział 5: Prośba
– Poćwiartuj go – wychrypiał cicho głos tuż za plecami dziewczyny. Tamara bez namysłu odwróciła się napięcie i wbiła ostrze prosto w serce. (...)
– Potwór – rzekł słabo. – Jesteś… demonem… – powoli osunął się na ziemię, wciąż z utkwionym mieczem w ciele.
Zabiła go.

- Jestem tchórzem. Zwykłym, nic nie wartym tchórzem, który gotowy jest do ucieczki w każdej chwili. Jestem nikim. A wiesz, co jest najgorsze? - Przełyka ślinę, powstrzymując łzy cisnące jej się do oczu. - To, że nie wiem, kiedy stałam się kompletnie inną osobą. I nie potrafię tego zmienić, cofnąć. To po prostu się stało, a ja tego nie kontroluję, ja...
- Przestań.
Spuszcza głowę. Ich ciała dzielą zaledwie centymetry. Stoją na środku ulicy, a śnieg opada na ich głowy i wplątuje się we włosy, ale nie dbają o to. Syriusz zbliża się do niej jeszcze bardziej, tak, że Avis czuje jego ciepło. Przymyka powieki, czując, że pieką ją policzki, ale Syriusz nie daje za wygraną. Łapie ją za podbródek i powoli unosi jej głowę, tak, by patrzyła w jego szare oczy.
- Jesteś najsilniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek poznałem, Colleen Avis. I najważniejszą. Zdecydowanie najważniejszą.

http://my.w.tt/UiNb/zqeaYLZ3Zu
6. I can do what i want to
Gdy odstawiałem pusty kubek na podłogę, postanowiłem do godziny 18 nie ruszać się z tej kanapy. Po prostu, wyluzować i niczym sie nie zajmować.
Siedziałem tak, przez ponad dwie godziny oglądając telewizje. Odpocząłem i byłem gotowy na zajebistą noc.
Koło 19 wyjąłem portfel z plecaka i włożyłem do wewnętrznej kieszeni kurtki. Miałem w nim jakieś 20$ ale powinno wystarczyć na kilka piw i jakieś jedzenie.
Lodówkę miałem pełną, więc w najbliższym czasie nie będę musiał robić zakupów. Przepuszczę te pieniądze tej nocy, bez żadnych nakazów i zakazów, jakie stawił mi ojciec.
Nie mogłem nigdzie wychodzić, gdy żyliśmy na wsi. Nawet jak był pijany, nie pozwalał mi gdzieś wyjść. Miałem siedzieć u siebie w pokoju i nie rozwalać mu kolejnej libacji alkoholowej z jego kumplami od picia.
A teraz, wychodzę z domu wiedząc, że moge robić co mi sie podoba.

http://mnpnl.blogspot.com/
5. Wątpliwości
Przez kilka sekund zapanowała między nami cisza.
- Porozmawiać o nas - usłyszałem niepewny głos kobiety.
- No to właśnie skończyliśmy.
Chciałem się rozłączyć, kiedy usłyszałem:
- Poczekaj chwilę! Chciałabym cię przeprosić. Nie zachowywałam się fair w stosunku do ciebie. Rozumiem, że możesz mieć mi to za złe, ale ja naprawdę nie chciałam cię skrzywdzić.

http://tearsdontfallbyedi.blogspot.com/
17. Wont let these tears fall
I to tylko przez jakieś zauroczenie, dziewczyna i chłopak w środku mnie zaczęli walczyć, doprowadzając mnie do załamania... I do tej całej afery.
Gdybym miał jedną płeć, nie byłoby takich problemów. A ja...
Jestem po prostu sobą. I to jest mój problem.
Odludek, freak – tak widzieli mnie ludzie. A on zobaczył po prostu miłą osobę...
A ja spieprzyłem tą znajomość...
Może to naprawde moja wina?
Ale nie zmienie sie dla kogoś, nigdy...
Jeszcze raz zobaczyłem nas, wtedy na tym powalonym drzewie, potem jak gadaliśmy na korytarzu...
Uśmiechnąłem się, spuszczając głowę.
I tak trwałem, odtwarzając jeszcze raz te wydarzenia w pamięci.
I nie wiem czego, ale dawało mi to ogromną radość.
- Edyta? Żyjesz tam? – usłyszałem nagle. Był to głos nauczyciela.
Zacisnąłem sta, powoli wracając do zjebanego, rzeczywistego świata
- Żyje, przepraszam – odparłem, kończąc te bezsensowne rozmyślania.
Z tej sytuacji nie ma wyjścia – taki wniosek cisnął się na myśl.

http://klatwa-rozy.blogspot.com/
[IV] Zatopione nadzieje
Hugo Maurice był zaś blady jak śmierć. Jego stara twarz w świetle błyskawicy zdawała się upiorna, wykrzywiona w groteskowym wyrazie.
— Och, co się stało, papo? — Margot natychmiast doskoczyła do ojca troskliwie, ale ten nawet nie zareagował na jej dotyk. Usiadł w wolnym fotelu, poruszając się ociężale niczym zrobiony z kamienia. Ogarnięta bardzo złymi przeczuciami Bella spojrzała pytająco na brata.
— Nasze statki zatonęły — wycedził Gaston.

http://darkqueen-corkasmierci.blogspot.com/
Rozdział 11
Zmiana tkwiła w czymś zupełnie innym. W oczach. Na malowidle ta sama piękność skrywała przerażającą pustkę, ta zaś tej pustki już nie posiadała. Za to tkwiło tam coś równie okrutnego - determinacja i przemyślność. Sebastian z niejakim trudem to zrozumiał.
Śmierć, stojący obok był dla niego jeszcze większą zagadką i nie potrafił stwierdzić co się z nim dzieje, przez otulającą go czarną, niczym otchłań, mgłę. Unosiła się wokół i przysłaniała. Nie wiedział czy było to zamierzone zagranie czy też nie.
Demon przechylił lekko głowę z zainteresowaniem i zamarł. Czerwień tych oczu nagle skierowała się na niego, a on nie tylko je ujrzał, ale także lekki, niewinny uśmiech na jej bladych ustach.
Zamrugał.
Rosemary z powrotem rozmawiała ze Śmiercią, jakby wydarzenie z przed chwili było jedynie kłamliwą ułudą. Przewidzeniem. Białowłosy demon otrząsnął się.
Przewidzenie - pomyślał. - Tak, tak właśnie musiało być. Przewidzenie.

http://damaris-days-of-darkness.blogspot.com/
Rozdział VII
Szła pewnie i powoli, z pod kaptura przyglądając się wszystkim dwudziestu dziewięciu radnym, którzy zasiadali obszerne trybuny. I choć oni także nosili białe jak śnieg szaty potrafiła odróżnić każdego z nich. Nie ulegało także wątpliwości, że i oni posyłali jej nieprzyjemne i palące spojrzenia.
Ingrid nie zatrzymała się do póki nie dotarła na sam środek sali, gdzie na marmurowej podłodze wżarty w powierzchnie i czarny jak smoła tkwił znak. Viniculum.
Jej stopa delikatnie uniosła się nad nim i dopiero, gdy uderzyła o powierzchnie od podłoża wydostała się czarna wstęgą. Wtargnęła na jej ciało tworząc nowe, okrutne runy.
Nagłe kłucie wprawiało ją w drżenie, ale na twarzy zachowała perfekcyjny chłód.
Radni powstali, szaty w jednej chwili zaszeleściły, a ona uklękła. Z głową pochyloną w dół.
- Ingrid Dragon ukaż swe oblicze!

http://hpwgmnie.blogspot.com/
22. Wierzba Bijąca
Tymczasem na wietrze łopotała pewna kartka. Deszcz uderzał o nią, powodując niezadowolenie u postaci na niej sfotografowanej postaci. W końcu podmuch zelżał, a fotografia wylądowała miękko na mokrej od wody ziemi.
Postać na zdjęciu przedstawiała człowieka, który mógł być nawet w wieku dwudziestu lat, ale blizny postarzały go tak, że właściwie jego wiek pozostawał nieodgadniony. Jego kolor włosów i oczu pozostawał nieodgadniony, ponieważ zdjęcie było czarno-białe. Mimo to, osoba która go znała stwierdziłaby, że tęczówki są zielone a włosy ciemne.
Taką osobą był starszy mężczyzna o długiej, srebrnej brodzie i równie długich i srebrnych włosach. Jego niebieskie oczy błysnęły zza okularów-połówek, gdy rozpoznał człowieka na fotografii.
- Remus... Lupin... - rzekł z niedowierzaniem Albus Dumbledore.

https://naprzeciw-przeznaczenia.blogspot.com/
Rozdział 8
– Dlaczego tak bardzo nie chcesz dołączyć do Zakonu?
Nie spodziewała się tego pytania. Przez chwilę wpadła w popłoch, nie wiedząc, co odpowiedzieć i jednocześnie próbując ukryć swoje zdziwienie. Nie udało się jej jednak i pani Grich zauważyła na twarzy córki konsternacje, której zupełnie się nie spodziewała. Dopiero wtedy uświadomiła sobie, że nigdy nie zapytała jej o to, co myśli na dany temat. Z góry zakładała najgorsze, patrząc na swoje dziecko przez pryzmat wiszącej nad nim przepowiedni. Przepowiedni sprawiającej, że za wszelką cenę wraz z mężem próbowali zmienić Sabrine, tak naprawdę nie zadawszy sobie trudu, by ją rzeczywiście poznać.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 43: Scena w ciemności
Linda westchnęła, jej oddech niespodziewanie przyśpieszył. Mocno ścisnęła dłoń Henry’ego.
- Boże, jak mi cię brakowało… Cierpiałam bez ciebie! Byłam autentycznie chora, wszystkie swoje siły wkładałam w śpiew. Odwalałam przedstawienie za przedstawieniem, a potem nie pamiętałam, co robiłam przez resztę wieczoru. Gazety pisały, że jestem u szczytu formy, a ja czułam się gorzej niż w piekle. Coś ty ze mną zrobił, poruczniku Vincent!
- Teraz jesteśmy kwita – odparł Henry – bo ja się tak czułem po naszym pierwszym spotkaniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy