piątek, 9 grudnia 2016

Nowe posty (224)

Recenzja. Proces – Franz Kafka
Minęło trochę czasu od ostatniej recenzji spod marki Porzeczkowy Sorbet, ale po tej długiej przerwie wracam do was z książką należącą do kanonu lektur. Sama się zdziwiłam, ale lektury spora część lektur w liceum jest ciekawa. I to tak na prawdę ciekawa, nie "muszę to przeczytać, znajdę chociaż streszczenie " - ciekawa. Pewnie nie przeczytałabym ich bez przymusu i wiem że byłabym w plecy o kilka interesujących książek.

— Podekscytowana spotkaniem? — zapytał, powracając wzrokiem na jezdnię.
Natychmiast zaprzeczyła pojedynczym ruchem głowy. Doskonale wiedział, że nie przepadała za Asmodeusem. Mało powiedziane, demon nigdy nie kupił jej zaufania. Być może z powodu swych upodobań, po których Isaiah starał się zacierać wszelkie ślady. Ash był mu jak najlepszy kolega. Podarował mu więcej niż ktokolwiek inny. Sprzątanie jego trupów stanowiło niewielką zapłatę.
— Martwię się o ten syf — westchnęła. — Twój przyjaciel to idiota, a jak znam idiotów, często lubią robić głupie rzeczy.
Skinął głową. Nie potrafił temu zaprzeczyć. Oboje znali praktyki, których chwytał się ten demon.

http://ulubienica.blogspot.com/
Rozdział 12: Czarna Róża
Od dłuższej chwili stali zamyśleni, szukając jakiegokolwiek sensu wśród tylu informacji. Ginny powoli zaczynała mieć mętlik w głowie, choć Remus wciąż myślał logicznie, a przynajmniej tak wyglądał. Gryfonka znowu nie potrafiła rozszyfrować jego emocji.
— Podczas twojego upadku niechcący zakręciłaś pokrętłem, przez co zjawiłaś się w naszych czasach. Nie wiemy jednak ile razy, dlatego nawet gdybyśmy mogli, nie damy rady przekręcić w drugą stronę, żeby wywołać przeciwny skutek. Prawdopodobnie wtedy wróciłabyś do swoich czasów, lecz, jak mówiłem, nie zrobimy tego, ponieważ nie wiemy, ile razy to pokrętło się obróciło. Gdybyśmy przekręcili za mało albo za wiele razy, mogłabyś wylądować... gdzieś. Na pewno nie trafiłabyś do swoich czasów, tylko gdzieś wcześniej albo... — urwał.
— Albo co?
Remus odetchnął głęboko.
— Albo do pustki.

http://my.w.tt/UiNb/jLtTiTM3Zu
11. First night at the new place
- A ty Hope, milcząca jesteś. Może też coś powiesz?
Uśmiechnęłam się pod nosem, lekko mrużąc oczy.
- Myślisz że moje życie jest tak samo interesujące jak twoje? - spytałam, choć zabrzmialo to troche jak stwierdzenie.
- Raczej tak... Domyślam sie że sporo przeszłaś. Jesteś bardzo skryta... A najczęściej tacy są ludzie którzy noszą blizny na sercu...
Słuchałam tych słów, nie chcąc mu powiedzieć że moje serce jest pewnie w całości pokryte bliznami. Durna przeszłość zostawiła piętno.

http://academie-mirandel.blogspot.com/
Czas: 6
– Co by się stało, gdybyś teraz zabiła swoją babcię? – zwróciła się do Colette.
Thérese zakrztusiła się herbatą. Jej wnuczka poklepała ją po plecach i posłała wściekłe spojrzenie Elvire.
– Co to w ogóle za pytanie?! – wykrzyknęła Lacroix, odstawiając z brzdękiem filiżankę na talerzyku.
– Czysto fizyczne. Chodzi mi o paradoks dziadka. – Wiedziała, o czym mówiła. Kiedyś była na wykładzie dotyczącym podróży w czasie. Nauczycielka od fizyki w jednej ze szkół lubiła zabierać ich na tego typu zajęcia. Vira nie pamiętała wszystkich szczegółów, ale ten akurat zapadł jej w pamięci, bo był bardzo interesujący. – Cofasz się w czasie i zabijasz swojego dziadka, w tym przypadku babcię – Wskazała łyżeczkę na Thérese, która zrobiła się czerwona na twarzy z oburzenia – więc wychodzi na to, że się nie urodziłaś, czyli nie mogłaś się cofnąć w czasie, by zabić babunię. Wtedy dochodzimy do paradoksu.

http://my.w.tt/UiNb/zqeaYLZ3Zu
7. A lone wolfs
Śmialiśmy się, opuszczając podwórko. Potem przeszliśmy przez przejście dla pieszych i ruszyliśmy chodnikiem tuż przy jasno pomalowanej kamienicy.
Dopiero teraz, po zmroku, zacząłem dostrzegać piękno tego miasta. W świetle dziennym wszystkie brudy wychodzą na jaw, miasto wygląda jakoś szarzej, jest całe zatłoczone, pełnych zawistnych ludzi i przykrych doświadczeń. Po zmroku zaś, odżywa i zapełnia się barwnymi osobami, imprezowiczami takimi jak moi nowi znajomi.
- To gdzie teraz idziemy? - zapytałem, wcinając się w pogawędkę chłopaków, którzy szli za mną.
- Teraz do Hell, taki klub niedaleko. Za tamtym zakrętem właściwie! - krzyknął Bradley. Na mieście było nieco głośno, choć jeździło już mniej samochodów i taksówek niż w dzień.

http://wielkadrakawwwe.blogspot.com/
014. Apocarose is a SAWFT
- Ale Punk, mimo to, jesteś jakiś taki... zbyt szczęśliwy - odparła Tara, podnosząc się z powrotem do pozycji siedzącej.
- No ba, że jestem! - odparł Punk, przeglądając kolekcje płyt muzycznych Becky, raz na jakiś czas zatrzymując się na jakimś bandzie typu Sex Pistols czy Offspring, jak na prawdziwego Punka przystało. - Ukradłem AJ tabletki antykoncepcyjne i podmieniłem je z witaminą C! - Wyznanie Punka było tak zwyrodniałe, że Tara musiała parę razy przepuścić to przez swój umysł, by w to uwierzyć.
- Jesteś idiotą - jęknęła, po czym obróciła się na drugi bok, wciąż próbując zasnąć. Nie miała ochoty wstawać, bo równałoby się to z wcześniejszym lub późniejszym napotkaniem na swojej drodze Ambrose'a i Rollinsa.
- Punk, tak nie wolno! To jest niehumanitarne! Przecież ona może zajść w ciążę! - oburzyła się mocno Eveline.
- Naprawdę? - zironizował Punk.

http://w-strone-ottegi.blogspot.com/
Rozdział 5
Dostrzegli ją mimo wszystko dość szybko. Uchyliła się przed strzałami. Znała ich taktykę, to nie było takie trudne. Gdyby wiedziała, kto siedzi za sterami…
Dłoń zsunęła się do komunikatora i w tej samej chwili poczuła, jak coś napiera na jej umysł, chwyta ją, mdląco-dławiąco, w sposób, którego nie umiała do końca opisać. Zabrakło jej tchu. Pozostałą siłą woli skupiła się, żeby trzymać stery.
– Przestań – wykrztusiła. – Przestań!
Zwolnił ucisk – akurat na czas, żeby zdążyła uniknąć lecącej ku nim torpedy. Zawirowała gwałtownie. Kylo uderzył o dach i poczuła, jak wzbiera w niej mściwa, choć dość żałosna satysfakcja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy