czwartek, 29 grudnia 2016

Nowe posty (226)

Rozdział VIII
– Czy stanowisz jakieś zagrożenie dla naszego panteonu?
Diancecht musiał przyznać, że stojący przed nim bóg jest dużo straszniejszy niż Dagda i Belenus razem wzięci. Jakby… wiedział wszystko.
– Trzej Królowie chcą mnie zabić. Zostałem oskarżony o morderstwo… – Odyn wpatrywał się w niego oczekująco. – Którego nie popełniłem – dodał po chwili.
– Doprawdy?
– Nie tego, o które zostałem oskarżony.
– A pozostałe? – Wszechojciec nie poruszył się nawet o milimetr.
– Broniłem się.
– A co z twoją zachłannością? Zabrałeś ich moce.
– Każdy ma jakieś słabości? Jestem pewien, że ty też masz coś, za co poświęciłbyś wiele istnień. I bynajmniej nie jest to coś tak szlachetnego jak rodzina – odpowiedział już pewniej, uśmiechając się kpiąco. Zaskoczenie błysnęło w oczach Odyna, ale po chwili na jego twarzy pojawił się mały uśmiech.
– Dokładnie, więc radzę nie stawać mi na drodze, bo możesz marnie skończyć. A więc, Diancechcie, witam w progach panteonu nordyckiego. Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawił i nie zawadzał nikomu.

http://my.w.tt/UiNb/jLtTiTM3Zu
12. Changes?
Wiedziałam że kiedyś będe musiała pożegnać się z życiem buntowniczki i zamkniętej w sobie dziewczyny. Jednak, potrzebowałam kogoś kto by mnie wyciągnął z mrocznego świata w którym żyje.
I chyba właśnie znalazłam odpowiednią osobę, której mogę powierzyć całą siebie.
Chyba byłam gotowa na nowy start.
Wyjęłam z szafy białą koszulkę, ciemne dżinsy z zamkami i skórzanymi wstawkami na kolanach, a z rządka z wiszącymi zdjęłam zgniłozieloną kurtkę.
Ubrałam się po czym wyjęłam z kuferka czarne, wiszące kolczyki i naszyjnik z dużym kryształkiem. Następnie, już ubrana i prawie gotowa, udałam się do łazienki i zrobiłam codzienny, dość delikatny makijaż.
Gdy wychodziłam z pomieszczenia, doszły mnie dźwięki z kuchni. Widać tata z Jennifer już wstali.
Nie miałam za dużo czasu, oni też, więc po rozmowie i śniadaniu w biegu wyszłam z domu, udając się na przystanek autobusowy.

http://walen-mojego-serca.blogspot.com/
5. Prawie sławna
Jestem już prawie u wylotu ulicy, gdy Amanda woła mnie zza tylnych drzwi.
- Laurie! Jakiś gostek o ciebie pyta!
- O nie! Może jeszcze chce autograf? – wzdycham.
Nie chce mi się z powrotem leźć przez zaplecze, więc okrążam budynek w stronę ulicy, żeby wejść normalnie, jak klientka. Jestem o parę kroków, kiedy otwierają się drzwi baru. To on! Granatowooki!
Moje serce bije jak oszalałe, a od jego uderzeń wstrząsy czuję aż w nogach, zaraz się kopyrtnę tak samo jak wtedy, gdy rozlałam jego herbatę. On jest taki wspaniały, w granatowej koszuli podkreślającej jego przecudowne oczy…

http://beneathmyskinstory.blogspot.com/
4. Blank space
Byłam w łazience, jednak na pierwszym planie widziałam mamę. Jej twarz wyrażała rozpacz, jak miała ochotę sie rozpłakać.
Leżałam na podłodze. Póki nie podniosłam głowy chlód bijący od podłogi nieznacznie ukajał bolesne pulsowanie z tyłu mojej czaszki.
Z pomocą rodzicielki, dałam radę usiąść. Schowałam głowę w kolana nie tylko po to aby spróbować pozbyć się bolu, ale też dlatego że chciałam odciąć się od matki. Od tego jej wzroku, pytającego Co sie stało...
Nie wiedziałam, naprawde nie wiedziałam.
- Najpierw sąsiad Jeffrey znajduje cie w jakiejś zaśmieconej uliczce, a teraz coś takiego! Michelle... Co sie z toba dzieje?
Słyszałam słowa matki, jednak nie docierały one do mojego mózgu. Sama nie wiedziałam, dlaczego od wczorajszego wieczoru czuje sie tak dziwnie.

https://dlaczegobyniepisac.blogspot.com/
Rozdział 2.7
Ostrożnie uniosła powieki i zamarła. Próbowała rozejrzeć się dookoła, ale nie mogła. Nie panowała nad tym co widzi, bo patrzyła czyimiś oczami. A najgorszym było to, że widziała przed sobą anioła. Leżał bez ruchu na błotnistej ziemi, która brudziła jego ubranie, twarz, skrzydła. Wydawał się być martwy, ale wiedziała, że takim nie był. Jego oprawca miał za mało mocy, żeby zabić archanioła.
Erimia miała ochotę krzyczeć. Czuła jak łzy spływają strumieniami po jej policzkach. Płakała z bezsilności. Wiedziała, że to Michał, albo raczej wiedział to jego oprawca i przejęła tą wiedzę. Czuła również jego triumf, kiedy odwrócił się na pięcie i wyszedł, jak się okazało z groty, a wtedy połączenie się przerwało.

http://blue-oneshots.blogspot.com/
1. Stąpając po kruchym lodzie
Asahi stał pośrodku chodnika, podpierając pośladki o ustawioną pionowo walizkę. Czuł powoli osiadające na karku zmęczenie oraz ciężkość powiek. Kilkugodzinny lot, a potem jeszcze dłuższa jazda taksówką przez całe miasto skutecznie go wymęczyły. Silne emocje i adrenalina również miały w tym swój udział. Dlatego nie zwrócił większej uwagi, gdy deskorolkarz zatrzymał się gwałtownie, a jego zdziwieni koledzy zrobili to samo dopiero dwa kroki później. Nastolatek stanął sztywno, wbijając w przygarbioną sylwetkę Azumane ogniste, pełne natarczywości spojrzenie. Patrząc na całą sytuację z boku, można by uznać, iż niewiele brakowało do uniesienia ręki i publicznego wskazania go palcem.
Gaijin – powiedział tylko po dłuższej chwili napiętej ciszy, i teraz to nie jedna, a pięć par ciemnych oczu uważnie wpatrywało się w mocno skonfundowanego Asahiego.

https://www.wattpad.com/story/74052579-when-i-see-your-face-jb-fan-fiction?utm_source=web&utm_medium=twitter&utm_content=share_myworks_details&wp_uname=Edi6STRINGER&wp_originator=SHoSJkGf2FUkE3VmOUBltHeicasC5KVeb25TxWOo%2Bw20rW8ncHxHvnbtixpMfHCX886lUHmKs%2BwCFcuyvzsTUkTQxtTH3fsBpeTXS%2FQ1Ax5jIzNgXDeHNTDFhdnPVIim&_branch_match_id=282568270236296860
12. I was that sucker
Nigdy nie zadawałem się z typami jak Michael i Todd, gangsterami... A teraz siedze z taką ekipą przy piwie i to tylko dlatego że jakaś panienka która być może ma mnie gdzieś zawróciła mi w głowie.
Rozmyślając nad tym przez dobre kilka minut w ciszy, postanowiłem jakoś delikatnie wypytać Liz o jej przeszłość. Nie o rzeczy które wiem, tylko o te które jeszcze bardziej chciałbym wiedzieć.
Jest nowa w mieście, więc niby skąd Michael wie na jej temat aż tyle?
Musze jakoś wyciągnąć tą dziewczyne na rozmowe w cztery oczy.
- Justin? Justin, co tak cicho siedzisz? - Przez moje myśli przebija się jej głos.
Zerkam na jej szklankę. Przez ten czas Liz wypiła więcej niż ja.
Naprawde jestem palantem skoro laska przebija mnie w piciu piwa.

http://poddaszkiem.blogspot.com/
Pechowiec, część II
Miałem czas, aby pomyśleć. Powoli zaczynałem się uspokajać. Dotknąłem sprawną ręką piersi. Serce biło coraz bardziej miarowo. Rozejrzałem się. Niestety w całkowitej ciemności nie było szans, aby dostrzec cokolwiek. Jedynie nieznaczny ruch koło mnie mówiący, że bezdomny mężczyzna jest blisko. Najwyraźniej nie miał zamiaru nigdzie iść, ponieważ w mroku wyglądało to tak, jakby układał się do snu. Nie był mi do niczego potrzebny.

http://krolestwo-szalenstwa.blogspot.com/
Trzydzieści, Sezonu czwartego odcinek pierwszy
- To jaki jest cel? Jaki mamy plan? Co robimy? – dopytywała się Hime, rozsiadając się wygodnie na jednym z dwóch wysokich krzeseł przy ladzie.
- Wszystko w swoim czasie. A jakby ktoś znalazł gdzieś niebieską kopertę, to byłabym wdzięczna – odpowiedziała Osa, ściągając z szafy kilka poduszek i rozkładając je na podłodze, żeby każdy mógł gdzieś usiąść. Oczywiście nie miała zamiaru się przyznawać, że ich cel i domniemany plan znajdują się właśnie w niebieskiej kopercie.

http://basniowa-pozytywka.blogspot.com/
Bonus {Dziewczynka z zapałkami}
Tej zimy nie było takich opadów śniegu jak rok temu, ale mróz pozostał. Peter trzymał dłonie w kieszeniach spranego płaszcza. Szedł powoli, niespiesznie. Pamiętał, że rok temu w Wigilię przemierzał tę samą trasę od fabryki do domu. Wówczas natknął się na nią. Siedziała skulona i zziębnięta, bawiąc się tańczącym płomyczkiem.
Dziewczynka z zapałkami.

http://secrets-from-the-past.blogspot.com/
Rozdział XVI
Szła zamyślona, nie do końca wiedząc, w którą stronę zmierza. Nie przeszkadzało jej to jednak. Potrzebowała chwili dla siebie. Zaczęła rozumieć, dlaczego Esther tak często znikała. Obiecała sobie, że już nigdy jej o to nie będzie wypytywać.
Musiała być już w lochach, ponieważ powietrze zrobiło się chłodne. Miała nadzieję, że po wejściu do Pokoju Wspólnego nikogo nie zastanie. Jakież było jej rozczarowanie, gdy stanął przed nią Patrick.
- Już drugi raz na siebie dzisiaj wpadamy - odezwał się pierwszy. - To musi być jakieś przeznaczenie, nie sądzisz?
- Raczej przykry zbieg okoliczności - odpowiedziała mu May.
- Dlaczego przykry? - sprawiał wrażenie naprawdę zawiedzionego, jednak blondynka nie zamierzała się na to nabrać.
- Gdybyś jeszcze nie zdążył zauważyć, to jesteś ostatnią osobą, z jaką mam ochotę spędzać czas. Nawet jeśli są to bardzo krótkie spotkania...

http://goodnight-mr-sweetheart.blogspot.com/
3. Jedno, proste wyjście
— Opowiedz mi coś o sobie.
Zaskoczył mnie tą prośbą. Wciąż leżał na łóżku, nogi miał opuszczone na podłogę, ręce podłożył pod głowę i wpatrywał się we mnie wyczekująco. Wydawało mi się, że w tym zdaniu było coś więcej. Dlaczego chciałby wiedzieć o mnie coś więcej niż to, co mu do tej pory powiedziałam?
— Dlaczego? — zapytałam. Ciągle patrzyliśmy sobie w oczy, więc dla rozluźnienia lekkiego napięcia zaczęłam skubać fałdy pościeli na łóżku.
Walt przewrócił oczami i odetchnął głęboko.
— Ponieważ jesteś jedyną wspaniałą rzeczą, która mi się dziś przytrafiła — powiedział prawie szeptem, a jego głęboki, niski głos sprawił, że poczułam na plecach dreszcze.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Tchnienie wiosny
– Taka jest cena pierwszych miłości – skwitowała.
– Wiem. Uczucia młodych bardzo szybko wygasają, tak jest zawsze i nie można próbować z tym walczyć. Mnie chęć wiązania się z Eme zaprowadziła do nudy. Nudziła mnie każda kobieta po niej.
– Taka jest cena młodości – dopowiedziała, nie dowierzając, iż ich związek jest inny.
– Dlatego młodość to najgorszy okres życia człowieka.
– Powiedział ten, który za nią goni – wytknęła mu hipokryzję.
– I do czego mnie ta młodość zaprowadziła? – spytał prosto w oczy. – Nie potrafię cieszyć się życiem. Perspektywa wieczności mnie przeraża. Często napadają mnie takie refleksje, w których dochodzę do wniosku, że ludzie powinni umierać, by odcinać się od cierpień życia ziemskiego. Upływ czasu to jedyna z tych rzeczy, których należy się spodziewać i która nigdy nie ulegnie zmianie. A ci próbujący przechytrzyć naturalne porządki rzeczy, skazują się na cierpienie.

http://pokochac-lotra.blogspot.com/
Rozdział 009 "pożegnanie bohatera cz.1"
Harry wahał się i spoglądał oszołomiony. A więc jednak. Blaise w końcu poznał prawdę. Nie chciał tak źle pogrywać z przeciwnikiem. Kiedy odkrył łączące ich uczucie musiał to zniszczyć w zarodku. Nie należał do złych ludzi. Zawsze starał się działać w porządku, ale niestety. Siła zemsty i chęć odzyskania Ginny była silniejsza. Blaise nie powiedział jej prawdy, ale zdawał sobie sprawę, co będzie jeśli ją odkryje. Z pewnością go zostawi, a tego chyba by nie przeżył. Na samą myśl robiło mu się słabo. Pokręcił głową. Zamierzał o nią walczyć. Za wszelką cenę. W końcu czuł iż właśnie to ona jest jego przeznaczeniem, a jeśli się kogoś mocno kocha musi się ono spełnić.

http://lost-in-the-time.blogspot.com/
Rozdział 49
– Po co mu kolejna duszyczka, skoro ma ich już tak wiele? W końcu kolekcjonuje je od pokoleń, a gdyby zabrał ciebie, nic by się nie zmieniło… Po prostu miałby was wszystkie – zauważył przytomnie. – Chyba że…
– Co?! – nie wytrzymała.
Spojrzał jej w oczy, tym samym utwierdzając Elenę, że jednak mogło być gorzej.
– Trzymam w ramionach anioła… – oznajmił, raz jeszcze przytaczając słowa, które usłyszała od niego, kiedy byli na zewnątrz. – Po co mu kolejna, zwykła dusza? Zanim umarłaś, byłaś po prostu elementem do kolekcji… Z kolei teraz możesz być prawdziwą perłą. Dlaczego miałby wysilać się do nic nieznaczącej duszy, skoro teraz może posiąść samo Światło?
W tamtej chwili zrozumiała.

http://her-final-destination.blogspot.com/
Rozdział 7
Dziewczyna chwyciła go za ręce, po czym bardziej stanowczo pociągnęła na parkiet. Uśmiechała się i to sprawiło, że z wolna zaczął się rozluźniać, utwierdzając w przekonaniu, że tak naprawdę nie ma powodów do niepokoju.
– Chodź, zatańczmy. Ta noc… jest niezwykła, wiesz? – Było coś niepokojącego w spojrzeniu, które mu posłała. – W Samhain wszystko jest inne. Zasłona między światem żywych i umarłych jest taka krucha… Tak przynajmniej kiedyś wierzono – dodała, po czym roześmiała się w melodyjny, hipnotyzujący sposób. – Ale to teraz nieważne… Nieważne – powtórzyła z naciskiem.
– Liv… – zaczął, ale tylko pokręciła głową.
– Po prostu zatańczmy. Niechaj ogarnie nas zapomnienie, a taniec wciąż trwa…

http://sins-of-the-angels.blogspot.com/
Rozdział 21
Nadia była blada jak papier i wyraźnie podenerwowana. Palce wciąż zaciskała wokół własnego kołka, częściowo już wbitego w ciało Alyssy. Z twarzy wampirzycy nie dało się wyczytać niczego i jedynie jej oczy – nienaturalnie rozszerzone i nieruchome – zdradzały odczuwane przez kobietę przerażenie.
– Nie próbuj tego więcej – wyszeptała cicho Nadia.
Zaraz po tym bardziej stanowczo naparła na kołek, sprawiając, że Alyssa poczuła się, jakby coś rozrywało ją od środka. Chciała jęknąć, ale nie miała czasu nawet na to, zbytnio oszołomiona, by zdobyć się na jakąkolwiek reakcję.
Już w następnej sekundzie wszystko zniknęło, a ją otoczyła jakże łaskawa ciemność.

http://forever-you-said.blogspot.com/
Rozdział 35
– Rany… Naprawdę nie wiesz niczego – stwierdziła i mimo wszystko zabrzmiało to trochę jak zarzut. – Ani o sobie, ani o tym miejscu… Ani o demonach – dodała po chwili zastanowienia, a Eve drgnęła, coraz bardziej zaniepokojona.
– O czym? – wyrzuciła z siebie na wdechu, nie kryjąc niepokoju.
Lana miała jej odpowiedzieć, ale tym razem nie miała okazji, żeby się odezwać.
– O demonach – wtrącił znajomy głos, a Eveline zesztywniała, nie od razu decydując się na to, żeby odwrócić się w stronę stojącego w progu Marco. – Och… Wybacz. Mam nadzieję, że nic ci nie jest – stwierdził ze spokojem mężczyzna. – Gdybyśmy mogli w końcu porozmawiać, naprawdę bym się ucieszył…
Coś w tych słowach sprawiło, że zamarła.

http://ulubienica.blogspot.com/
Rozdział 13 (1) – Tom Marvolo Riddle
— Przecież ty się całkowicie różnisz od Lorda Voldemorta. — Zmarszczyła nos. — On jest szalony, a ty wciąż przy zdrowych zmysłach.
— Nie ja, tylko Tom Riddle — westchnął niecierpliwie i przeczesał włosy dłonią, choć te i tak były w nienagannym wyglądzie. — Ja jestem zmorą Toma. Posiadam jego pamięć, zachowania, przyzwyczajenia, ale nie prawdziwą osobowość. Potrafię myśleć jak on, przewidywać przyszłe ruchy i skutki, lecz nie dam rady nic z tym zrobić. Podobne do echa.
— Czyli to oznacza, że nie wiesz, co takiego wydarzyło się, kiedy miałeś przykładowo siedemnaście lat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy