piątek, 13 stycznia 2017

Nowe posty (228)

Rozdział trzeci
Jak zawsze, gdy wyczuła zagrożenie, działała instynktownie. Odruchowo sięgnęła pod kurtkę, a ułamek sekundy później wymierzyła pistolet w sam środek głowy mężczyzny, który siedział na kanapie i popijał whisky. Dźwięk zgrzytania zębów rozniósł się po pomieszczeniu, a zdawałoby się, że w fiołkowych oczach zapłonął ogień.
Zlustrowała intruza. Wyglądał na około czterdzieści lat, ale z pewnością miał znacznie więcej, jak to praktycznie każdy wampir, którego poznała. Musiała sama przed sobą przyznać, że był przystojny, ale to też było przecież domeną nieśmiertelnych. Choć ten osobnik prezentował się wręcz idealnie. Mięśnie lekko drgały pod cienkim materiałem koszuli. Zapewne był gotów do obrony, gdyby się na niego rzuciła. Jednak twarz nie zdradzała żadnych emocji. Każdy brązowy włos spoczywał na swoim wyznaczonym miejscu, niebieskie oczy były czujne i widziała w nich inteligencję, ale również arogancję, co nigdy nie wróżyło nic dobrego, zwłaszcza jeśli chodziło o jej osobę.

http://wschod-slonca-dramione.blogspot.com/
Rozdział 17: Oczyszczenie
– Znów idziesz do Malfoya? – pyta Ginny.
Hermiona wzrusza ramionami i unosi delikatnie kąciki ust.
– Całkiem dobrze mi się z nim pracuje, a ty? Dafne jest pod ścianą jakby co…
– Nie, wydaje mi się, że spróbuję pracy z kimś innym. – Zagryza wargę. – Mam u tej osoby dług wdzięczności…

http://ksiega-parodii-sleepki.blogspot.com/
Gra o Tron
Przejdźmy więc do rzeczy. Gra o Srom, to "Moda na sukces" w wersji dla nerdów, która pomimo dziesięciu odcinków w sezonie, czy jednej książki wydawanej na sto lat (Martin, czekam na Wichry Zimy, ty pierniku!), fabuła jest tu tak poplątana, że nawet twoja babcia, która ogarnia, kto z kim kręci z "Pierwszej Miłości" nie ogarnęłaby tego. Serial i książki, które spędzają sen z powiek biednym fanom, którzy martwią się, że Martin zanim to skończy, zdąży umrzeć. Dziejący się w świecie, który jest dziwnym połączeniem średniowiecza z "Seksem w Wielkim Mieście" i "Konana Barbarzyńcy". W świecie rozległym, niczym Ziemia, którego geografie znasz dużo lepiej, niż plan własnego miasta, bo jak już dobierzesz się do książki, czytasz jak pojebany, średnio co dwie minuty cofając się do mapy na końcu, by ze wszystkim się połapać.

http://goodnight-mr-sweetheart.blogspot.com/
5. Wymówki i nieporozumienia
— Kupiłabyś pomarańczę? Miała być kaczka, ale oczywiście zapomniałam o niej, a jak nie zrobię kaczki z pomarańczą, to twoja babcia obrazi się śmiertelnie… Josie, czy ty masz katar? Mówiłam, żebyś nie zakładała tych wymyślnych stringów pod sukienki, bo się w końcu przeziębisz!
Równie dobrze mogłam odłożyć telefon i zająć się pakowaniem sportowych ubrań do torby, matka nadal by paplała swoje i przynajmniej by się wygadała, nie doprowadzając mnie do szewskiej pasji, zanim jeszcze do niej przyjadę. Ale nie, Jo musiała być mądrzejsza.
— Nie kupię ci pomarańczy, bo nie mam na to czasu, mamo. Zresztą będę dopiero za godzinę, nie zdążysz zrobić tej kaczki.
— No dobrze, powiem babci, że próbowałam. Sama przecież nie pojadę, bo przyjechała już ciocia Amala, więc nie zostawię jej samej z babcią i resztą rodziny, jeszcze by się pozabijali…
— Ciocia Amala?
W głowie zapaliła mi się czerwona lampka. Obecność najstarszej z rodzeństwa mamy nie wróżyła nic dobrego.

http://hogwart-poczatkiem-nowej-przygody.blogspot.com/
Rozdział 7
- Uspokój się Parkinson - warknął Draco. - Nie jestem twoim..
- Zamknij się! - krzyknęła, a jej oczy zaszkliły się mocniej od furii, która w niej rosła. - Dopiero co tu się pojawiłaś, a już każdy chłopak się ślini do ciebie!
- Zazdrościsz? Nie moja wina, że jestem bardziej atrakcyjniejsza niż ty - odburknęła i podniosła się z ziemi kierując się na kładkę przy jeziorze.
- Draco jest mój! Słyszysz?! - ruszyła w jej kierunku Pansy.
Milagros zatrzymała się na samym końcu kładki i wpatrywała się w nią wielkimi oczami z irytacją.
- Mnie i Dracona nic nie łączy, prócz przyjaźni dziewczyno.. Najpierw dowiedz się jakie są między nami stosunki, a dopiero potem prowokuj mnie.
Parkinson zacisnęła ręce w pięści, aż pobielały jej knykcie.
- Kłamiesz zdziro! - pchnęła gryfonkę lekko.

http://we-want-to-dream.blogspot.com/
Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (10) cz.1
Odwróciłam się do Vicky, żeby biedaczka mogła komuś ponarzekać, że nie będzie widziała aplauzu widowni, ale już jej nie widziałam.
Obok mnie była jasnoszara ściana.
Umówmy się, że na początku mogłam się pomylić, jeśli chodzi o rozróżnienie Vicky-ściana. Jedno i drugie płaskie (nie no, żart, po prostu ta dziewczyna była niesamowicie szczupła), więc było to lekko problematyczne.
- Vicky, transmutowałaś się w ścianę? – zażartowałam sobie, chociaż do śmiechu mi ani trochę nie było. Mina mi zrzedła jeszcze bardziej, kiedy chciałam się odwrócić do rudowłosej dziewczyny, a zamiast niej napotkałam... zgadliście.
Ścianę.
- To przestaje być śmieszne – rzuciłam do siebie, jednocześnie klepiąc przeszkodę. Myślałam, że może hologram czy co. Dupa! Mur żelbeton i cholera wie co jeszcze. – Victoria Rowllens – wymamrotałam do siebie - niech cię tylko dorwę, to ci tak skopię dupę, że miesiąc nie będziesz mogła usią...
- A co to za słownictwo, Esmeraldo?
Co.
Wy sobie jaja robicie.

http://ruszycnaprzod.blogspot.com/
Rozdział 15
-No tak wracamy do starej śpiewki.- prychnęła pod nosem i dodała z wyrzutem -Chciałam spędzić miło niedzielne popołudnie, ale wychodzi na to, że jestem tutaj intruzem.
-Karolina nikt czegoś takiego nie zasugerował.- wtrącił się pan Janusz
-Teraz będziecie na mnie patrzeć jak na wyrodną córkę, która myśli tylko o sobie.
-Karola do jasnej cholery czy Ty czegoś nie rozumiesz?!- wykrzyknął, ale szybko się opanował -Tu nie chodzi o to, że nie chcesz oddać tego szpiku. Wiem, że to trudna decyzja i należy ją przemyśleć. Chodzi o to jak podeszłaś do całej sprawy. Jak potraktowałaś w tym momencie Weronikę i Anastazję. Nie mówię już o sobie bo to jestem w stanie przeboleć, ale nigdy nie zgodzę się na to, żebyś je tak obrażała. Zachowujesz się tak jakby Ci coś zrobiły.
-Bo może zrobiły.- rzuciła tajemniczo po czym wybiegła z jadalni

http://poddaszkiem.blogspot.com/
Zaułek, część II
- Moje biedne zwierze głodne, ponieważ jakiś zawszony elf zapomniał, że codziennie o stałej porze daje mu jeść! Każdego, przeklętego dnia! – krzyczał na swojego podwładnego, mimo iż dawno nie było go w pomieszczeniu. Można było, jednak śmiało przypuszczać, że doskonale słyszał obelgi rzucane w jego kierunku. Gnom warczał, parskał i syczał jak nie przymierzając jego pupil. Często się złościł, jednak jeśli chodzi o jego przyjaciela, był szczególnie przewrażliwiony.
- Chodźże tu do mnie Rufusku – powiedział klaszcząc w dłonie.

http://do-trzech-razy.blogspot.com/
V I bet you never know
Tego ranka Eriko raczyła mnie jajecznicą ze szczypiorkiem, porem i plasterkami sera cheddar. I naprawdę, to fenomenalne, że coś tak prostego, tym bardziej wykonywane po kilkadziesiąt razy na miesiąc mogło wychodzić w dalszym ciągu tak żałośnie.
– Masz jakąś fazę na jajka? – zapytałam jej, zasiadając do stołu i łapiąc za sztućce.
– Zawsze robię jajecznicę trzy razy w tygodniu – wytłumaczyła mi. Być może to za mało czasu, bym mogła wszystko spostrzec. – Jutro będzie owsianka na mleku sojowym.
Czyli jeszcze trudniej. Naprawdę, powinnam dziękować za darmową kucharkę na pełen etat, ale dlaczego musiała się trafić tak niewyuczalna ze swoim kulinarnych błędów? Musiałam posolić potrawę trzykrotnie na rozpiętość całego talerza.
– Nie syp tyle, Mia! To niezdrowe!

http://saiyan-princess.blog.onet.pl/
101. Niespodziewana wizyta Buu
Wytrzeszczyłam oczy, a po chwili poczułam potężną wibrację, która oznaczała tylko jedno – narodziny nowej istoty, nielimitowanego zła. Czyżby teraz faktycznie czekał nas koniec? Czy moja praca właśnie szła w niepamięć, a dzieciaki powinny zacząć się cieszyć ostatnim chwilami dzieciństwa? Strach Nameczan był niemalże paraliżujący.

https://dlaczegobyniepisac.blogspot.com/
Rozdział 2.9
W jednym ułamku sekundy, dziewczyna poczuła na sobie świdrujące spojrzenie Lucyfera. I wcale jej się ono nie podobało. Wręcz przeciwnie. Sprawiało, że zaczął ogarniać ją strach. Powoli, jakby wbrew sobie odwróciła głowę, a ich spojrzenia się spotkały. Nie potrafiła określić, co widzi w jego oczach, ale z pewnością były inne niż dotychczas. Widziała wyraźnie jak stał spięty, niepewny na słowa brata. Nie odezwał się, tylko się w nią wpatrywał, co sprawiało tylko, że czuła się nieswojo, jakby została osaczona. Nagle zaczerpnęła gwałtownie powietrza i odwróciła się w stronę Michała.
– Jeśli dusza tej biednej dziewczyny jest we mnie, to gdzie jest moja?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy