piątek, 24 lutego 2017

Nowe posty (234)

Chapter 12
Kiedy wreszcie po mozolnych próbach udaje mi się pozbyć śladów szkarłatnej, czerwonej cieczy na twarzy, siadam na zimnej, betonowej podłodze, opierając się plecami o ścianę. Wzrok cały czas mam wlepiony w nadgarstki. Przez głowę przelatują mi wspomnienia z wczorajszego wieczoru. Nieznajomi mężczyźni… próba gwałtu… Andrew! Matko, przecież on też tam był. Uratował mnie i zapewne zakatowali go za to na śmierć! Przekonałam się, że są zdolni do wszystkiego. Muszę się skontaktować z Andrew i to jak najszybciej.

http://alexandraise.blogspot.com/
Rozdział V
Oczekiwał ponownego wezwania. Kiedy jego lewe przedramię niemiłosiernie wypełnił ból, zaczął przygotowywać się do wyjścia. Chciał zrobić to najszybciej, aby nie narażać Czarnego Pana na niecierpliwość i niepotrzebny gniew.
Nie czuł już strachu, a do bólu, który teraz pojawiał się nad wyraz często, był już przyzwyczajony. To była rutyna, część jego życia.
Założył na siebie szatę Śmierciożercy i wybiegł z komnat, chcąc wydostać się z Hogwartu i aportować się do Malfoy Manor. Miał nadzieję, że wszystko będzie dobrze, choć nadzieja w połączeniu z przykrą świadomością tego, że jednak koniec był jak najbardziej pewny, wydawała się być głupim uczuciem.

http://slodki-swiat-yaoi.blogspot.com/
O tym, jak zacieśniać więzi „rodzinne”
– Jesteś zazdrosny? – Uśmiechnąłem się szeroko, ale pokręciłeś głową.
– Nie. Tylko... – zawahałeś się, ale po chwili wrzuciłeś pojemnik z powrotem do lodówki.
– Wszystko gra?
– Nie. Idę pod prysznic.
– Mogę z tobą? – Zerwałem się z krzesła.
– Nie. Idę sam.
– Senjuś, stało się coś? Jesteś zły, bo poszedłem z Renem? – zamruczałem i objąłem cię od tyłu.
– Nie jestem zły.
– Czyli jesteś.
– Nie – burknąłeś, a ja objąłem cię mocniej. – Po prostu... wiesz, trochę mi przykro.
– Nie rozumiem.
– No bo... nigdzie razem nie wychodzimy, a też bym chciał. Niby marudzisz, że nie lubisz natrętnych fanów, ale... rozumiesz. Przykro mi, że z Renem możesz, a ze mną nie. Puszczaj. Kaien.
– Kurczę, to nie tak. Po prostu... nie wiem.
– Jesteś pijany. Siłownia też odpada? – spytałeś nieco uszczypliwym tonem, a ja zacisnąłem zęby.
Cholera, miałeś trochę racji.

http://granica-olimpu.blogspot.com/
Rozdział 4
Powstała i podeszła do zlewu, odkręcając wodę. Siłą umysłu rozkazała strumieniowi zmienić kierunek, prowadząc go w stronę nieświadomego Pavora. Jedno życzenie wystarczyło, by płynna substancja zmieniła się w ostry, lodowy szpikulec, który powoli wędrował ku mężczyźnie. Nawet jeśli się bał, nie okazywał tego. Czekał w spokoju, będąc przygotowanym na kontratak w sytuacji, gdyby Eleonora rzeczywiście próbowała go zaatakować.

https://www.wattpad.com/story/97349370-afterlife
6. Like a bitch
Siedząc tak pod ścianą dłuższy czas, nie odczuwałem głodu czy potrzeby oddania moczu. Jedyne na co przyszła mi ochota w ciągu wczorajszego dnia to papieros, ale nie poprosiłem o niego. Nie było nawet kogo, chociaż... ten metal...
Karol nie przychodził dłuższy czas. W piecu nadal się paliło. Jednak, jakieś głosy w głowie podpowiadały mi że mój pozorny spokój niedługo zostanie zakłócony.
Ogarniałem pomieszczenie wzrokiem raz za razem, co chwilę tęsknie spoglądając na skrawek nieba widoczny za oknem. Było błękitne, zachęcało do wyjścia na powietrze...
Załamywałem się za każdym razem, gdy docierało do mnie. że jeszcze długi czas nie odetchnę tym zimny powiewem, który zwykle podczas powrotów ze szkoły smagał i rozwiewał moje włosy...
Zatopiony w marzeniach o wolności,, nie usłyszałem zbliżających się kroków. Podskoczyłem, gdy do rzeczywistości przywołały mnie otwierane drzwi.

http://we-live-we-love-we-travel.blogspot.com/
Dwadzieścia trzy
– Zastanawiam się, jak wrócę do normalności po tym miesiącu. Cały czas się przemieszczałam, a teraz będę tylko siedziała w domu. [...]
– Jeśli będziesz czuła, że nie wytrzymujesz, zadzwoń do mnie. Poszwendamy się po okolicy, porozmawiamy. Hm?
Spojrzałam na niego pytająco. Wtedy wyjaśnił:
– Zachowałem się jak dupek, przez to cię straciłem. Rozstaliśmy się i teraz naprawdę wiem, że już nigdy do siebie nie wrócimy. Ale po powrocie z Wenecji dużo myślałem... Nie możemy być wiecznie na siebie obrażeni, może nawet moglibyśmy zostać przyjaciółmi? [...]
Wyciągnął rękę w moim kierunku. Zastanowiłam się chwilę. Nigdy wcześniej nie myślałam o nim jak o przyjacielu, jednak sama widziałam, że już zdążyłam wyleczyć rany powstałe po rozstaniu i nawet w pewnym stopniu mu zaufać. W końcu uścisnęłam jego dłoń, mówiąc:
– Przyjaciele.

https://www.wattpad.com/story/74052579-when-i-see-your-face-jb-fan-fiction?utm_source=web&utm_medium=twitter&utm_content=share_myworks_details&wp_uname=Edi6STRINGER&wp_originator=SHoSJkGf2FUkE3VmOUBltHeicasC5KVeb25TxWOo%2Bw20rW8ncHxHvnbtixpMfHCX886lUHmKs%2BwCFcuyvzsTUkTQxtTH3fsBpeTXS%2FQ1Ax5jIzNgXDeHNTDFhdnPVIim&_branch_match_id=282568270236296860
16. Perfect
Liz zajmowała się swoim telefonem. Przez cały ten czas gdy ona stała oparta o obdrapany słupek na przystanku, ja, zaciągając się dymem wspominałem jeden moment. Ten pocałunek w parku... Czy aby nie za szybko?
Miałem takie wrażenie, że nie powinniśmy. Że nie znamy sie dośc dobrze. Tylko, że serce mówi mi że znam tą dziewczynę od zawsze. Tak czuję i mam w sobie dwie sprzeczne myśli.
Nie wiem co powinienem zrobić... Dać sobie czas, może wątpliwości same się rozwieją?
Albo to Liz kocha mnie bardziej niż ja ją? Może to ona ma rację i tylko pogarszam, spowalniam bieg spraw? Niepotrzebnie?

http://whatgoesupghostaround.blogspot.com/
6. Heavy
— Przygotuj się na swój bolesny koniec— powiedziałem, przyciskając go swoim ciałem do
samochodu, gotowy zadać ostateczny cios, prosto w jego skamieniałe serce.
—Zabij mnie, a Summer pożegna się z tym światem szybciej, niż zdążysz kiwnąć palcem. — zagroził,
patrząc mi prosto w oczy.

http://db-thelastsaiyan.blogspot.com/
4. Czterech jeźdźców apokalipsy

Cztery obiekty weszły w ziemską atmosferę w okolicy łańcuchu górskiego. Spadły z granatowego bezmiaru nieba, ciągnąc za sobą złote smugi płomieni z osłon termicznych. Zamieszkujący górskie wioski ludzie, którzy dorastali w otoczeniu religii, przesądów i mitów, mieli okazję obserwowania tego niezwykłego zjawiska. Wielu z nich poddało się rozpaczy, wielu postanowiło poszukać schronienia w pobliskiej świątyni. Kiedy niebo nad ich domami przecięły ogniste smugi, kończąc swój lot około kilometra dalej, niepokój mieszkańców wsi zaczął wymykać się spod kontroli. Płacząc i modląc się do swoich bogów, nie potrafili się zdecydować, czym było owe zjawisko.
– To znak od boga, zesłał swoje sługi, by nam pomogły! – Wrzeszczeli niektórzy, chcąc pokrzepić swoich sąsiadów.
Inne osoby, mające możliwość zobaczenia wszystkich czterech ognistych smug, przywoływały zakurzony mit o Jeźdźcach Apokalipsy.
Nawet nie wiedzieli, jak blisko byli prawdy.

http://nie-szukaj-siebie.blogspot.com/
Rozdział VII: Koszmary i Wizje
W kolejnej sekundzie, leżę bezsilna… Stoją nade mną zastępy demonów. Moje ciało drży. Muszę się poddać… Zaczynam płakać. Ryczę jak małe dziecko. Brak mi sił…
— Ivaso!
To już ostatnie oddechy.
W finalnym momencie widzę Jego znajomą twarz. Stoi przy moich prześladowcach i nic nie robi. Nie ratuje mnie! Zdrajca!
Błysk ostrza.
Wrzask.
Krew w żyłach krzepnie. Moja klątwa rozlewa się purpurą na białym śniegu.

http://oczy-w-ogniu.blogspot.com/
Rozdział 13
Akcja nabiera tempa! Joys przejmuje inicjatywę w Czerwonym Ogrodzie. Władza zaczyna go zaślepiać. Co wyniknie z jego decyzji? W innym miejscu, trójka uciekinierów z miasta stara się przeżyć kolejne dni w dziczy. Co stanie się, gdy na swojej drodze napotkają nieoczekiwane zagrożenie? Czy uda im się kolejny raz uciec szponom śmierci?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy