piątek, 3 marca 2017

Nowe posty (235)

19. Kucharz
Przechodząc obok odsłoniętego okna, zadarła głowę w górę, spodziewając się ujrzeć typowe nocne niebo. Zamiast księżyca czy gwiazd, dostrzegła tylko nisko lecący statek powietrzny, odcinający się jasnoczerwonym kolorem od atramentowych przestworzy. Chociaż słyszała o trezońskim wynalazku, Tremaine nigdy wcześniej nie widziała z bliska tej maszyny i tylko kilka razy oglądała ją w locie. Wypełnione alchemicznie ulżejszonym powietrzem, ogromne poły materiału unosiły korpus statku, spełniając marzenie człowieka o lataniu.
Musiała przyznać, że nawet pojedyncza sztuka wspaniale prezentowała się na niebie i sama dałaby wiele, by móc przelecieć się takim tworem. Niestety w jej sytuacji, to ciągle były marzenia ściętej głowy.

http://wschod-slonca-dramione.blogspot.com/
Rozdział 21: Niesprawiedliwość
– Chłopaki – szepcze pobladła Pansy. – Chłopaki, do cholery! – powtarza znacznie głośniej, nie widząc reakcji na wcześniejsze słowa. Podniesienie przez nią głosu skutkuje natychmiastowych uciszeniem się trójki przyjaciół.
– Co jest? – Blaise stara się zajrzeć jej przez ramię, ale Pansy starannie odsuwa od niego gazetę.
– Jak miała na nazwisko Marietta? – pyta drżącym głosem.
– Ornano – odpowiada zupełnie zaskoczony Teodor.
– Tak myślałam… – szepcze, a jej twarz wykrzywia się w grymasie smutku i współczucia. – I zatrzymała się u rodziny w Glasgow, prawda?
– Tak, ale co się stało? Co tam przeczytałaś?
Pansy bez słowa podaje mu gazetę, gdzie na pierwszej stronie napisany wielkimi, czarnymi literami nagłówek przyciąga uwagę każdego.

http://rosabelle-john.blogspot.com/
16
Nagle słyszę jakieś głosy. Przystaję. Nasłuchuję. Podchodzę bliżej. Stąpam najciszej, jak potrafię. Jestem pewna, że mnie nie słychać. Długo się tego uczyłam i tę umiejętność mam opanowaną do perfekcji.
I wtedy go widzę.
Ogromny, kamienny most. Jestem tak szczęśliwa, że mogłabym krzyczeć z radości. Ale powstrzymuję się, bo nie jestem sama.
Nie mogę podejść bliżej, by przyjrzeć się mojej przepustce na drugą stronę, bo dookoła kręci się mnóstwo ludzi.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 45: Zaległe listy
Panna Harris dopiła herbatę, wstała od stołu i wyszła na schody werandy. Przeciągnęła się, patrząc na szarozieloną plamę starego parku.
- Jeżeli twój brawy kapitan jest przynajmniej w połowie tak wspaniałym mężczyzną, jak o nim mówisz, to umieram z ciekawości, aby go poznać.
- Nie bierzesz pod uwagę, że jako literatka mogę koloryzować? I co na to twój Ricky?
- I tak nie ma dla mnie czasu.
- Tylko pamiętaj, że on jest poza zasięgiem – przypomniała Emily z rzadką nawet jak na nią powagą. – Jego przyjaciel też.

http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/
Rozdział 4
Droga ciągnęła się jak okiem sięgnąć, urozmaicona licznymi wzniesieniami i małymi, lecz solidnymi kamiennymi mostkami. Po obu jej bokach, na stoki stromych, skalistych gór, wspinały się drewniane domy z milionami tajemniczych wieżyczek i z oknami we wszelkich możliwych kształtach i rozmiarach. Każdy z budynków miał co najmniej dwa piętra i nie sposób było znaleźć dwóch choć trochę do siebie podobnych. Wzdłuż uliczki wiły się dwa dość szerokie górskie strumienie, przecinające się co jakiś czas i łączące w jeden tylko po to, by za moment powrócić do swych kamienistych koryt. Dolina miała niecałe dwadzieścia metrów szerokości, miejscami nawet mniej. Znajdowała się w lesie i, choć bujne korony ogromnych iglastych drzew uniemożliwiały dojrzenie choćby skrawka nieba, było idealnie widno. Najbardziej dziwiło jednak to, że pędy roślin, które powinny być zielone, mieniły się wszelkimi odcieniami błękitu, purpury i fioletu.

http://mamciewsnach.blogspot.com/
Rozdział 7
Szybko siadam na ławce i udaję, że nic nie słyszałam. Widzę, jak jeden z Ochrony Pamięci wyprowadza Krisa, trzymając jego ręce za plecami. Aż otwarłam usta ze zdziwienia. Pierwszy raz widzę taką sytuację. Kris spogląda na mnie pełny odrazy i nienawiści. Już zaczynam kipieć złością z tej niewiedzy. Dlaczego jest na mnie tak zły? Przecież nic mu nie zrobiłam.
Zaraz potem wychodzi Mila i uśmiecha się do mnie kojąco. Podchodzi, wzdychając cicho pod nosem. Wciąż jest zmartwiona.
- Co ja z wami mam, co? - śmieje się lekko.
- Co się stało? Proszę, powiedz - błagam ją.
- Kris grzebał w twojej pamięci - tłumaczy. - Nie miał do tego prawa.
Co takiego? Co on tam chciał znaleźć? Chyba jest niepoważny. Jeśli myśli, że może sobie tak bezkarnie wchodzić do mojego umysłu i węszyć nie wiadomo za czym, to się grubo myli. Zaczynam rozumieć, dlaczego zwyzywał mnie od dziwek.

http://my.w.tt/UiNb/zqeaYLZ3Zu
10. Drinks and hangover
Nasze śmiechy słychać było pewnie na końcu miasta, jednak żaden z sąsiadów jeszcze nie przyszedł z awanturą. Było 20 minut po 22, kiedy rozwaleni zalegaliśmy na tej kanapie już którąś godzinę. Kompletnie pijani... A teraz jeszcze skręt z zioła chodzi z ręki do ręki.
Bradley był wesołym gościem. Nawet trzeźwy, potrafiłby wypędzić człowieka z depresji i powiedzieć Precz myślom samobójczym. Cieszę sie że trafiłem na kogoś takiego.
Blondyn pociągnął nosem, sięgając po pilot od telewizora. Ja spoglądnąłem akurat za okno, swoimi zmrużonymi i rozbieganymi oczami.
- Weź włącz coś normalnego. Ta sieczka leci już drugą godzinę - skomentowałem, widząc w telewizorze któryś już z rzędu odcinek Niani Frani.
- Co... Nie podoba ci się? - zarechotał kumpel. Teraz potwierdziło się, był naprawdę pijany. I on chce jeszcze iść na miasto...

http://miasto-bez-ciebie.blogspot.com/
6. Zatrzymać czas
Przez chwilę patrzymy sobie w oczy. Oboje próbujemy odkryć nasze prawdziwe myśli, tocząc niemą bitwę, a przestrzeń, która nas dzieli, zdaje się być polem krwawej szachownicy. Pytanie tylko, kto z nas jest tak naprawdę zwykłym pionkiem, a kto królem?
Przenikliwe spojrzenie Wesa nie pozwala mi odwrócić wzroku i uświadamiam sobie, jak niewiele o nim wiem. Puste informacje na stosach kartek są jedynie zasłoną, bo to co prawdziwe pozostaje ukryte. Głęboko w srebrnym morzu jego oczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy