piątek, 17 marca 2017

Nowe posty (236)

Rozdział 1: Inspektor Forbes
— Jak idą postępowania w sprawie? — spytała inspektor, spoglądając przez okno, wpatrując się w mijany krajobraz. Aspirant odchrząknął i wymienił spojrzenie z Kaszmirem.
— Jak na razie jesteśmy w trakcie śledztwa. Wczoraj mieliśmy kolejne zdarzenie. Wisielec — odparł Modrzewił.
— Czytałam coś na ten temat w jednej z dzisiejszych gazet, ale i tak chciałabym się temu przyjrzeć. Wszystko może mieć jakiś związek z główną sprawą. Chyba niecodziennie macie takie zdarzenia, prawda? Zresztą nie wzywalibyście mnie, gdyby to była błaha sprawa... Kiedy już dotrzemy na miejsce, proszę o przygotowanie wszelkich akt dla mnie — zakomunikowała inspektor, spoglądając przez okno.
— Oczywiście. Zajmiemy się wszystkim.

http://marikim-podstrona.blogspot.com/
xXx: Reaktywacja
Vin Diesel oraz Donnie Yen w akcji. Stoczą walkę, ale kim będzie prawdziwy wróg?

https://www.wattpad.com/story/97349370-afterlife
8. Broken
Przedwczorajszego wieczoru słyszałem wieczorem głosy. Na dole, jakby pili, bo humory dopisywały. Śmiech, wesołe krzyki... Ja wtedy byłem na skraju załamania nerwowego, był to mój pierwszy dzień tutaj.
Jest trzeci... Cud że jeszcze żyję. Choć mam przeczucie że niedługo wpadną tu Klamka i Staszek i zaczną zadawać pytania, na które znów nie będę umiał odpowiedzieć. I pewnie wtedy znów mnie zleją.
Nie czułem już bólu... Albo tak bardzo się do niego przyzwyczaiłem że zmalał. Jedyne co czułem to napuchnięty polik. Gdybym go teraz zobaczył, pewnie miałby siwo-fioletową barwę.
Zamknąłem na chwilę oczy, chcąc zdrzemnąć się by zabić czas. Udało mi się. Nie byłem zmęczony, jednak po zamknięciu powiek demoniczne i samobójcze myśli ukołysały mnie do snu.
Myślałem o samobójstwie, zanim wczoraj zasnąłem. Jedna przelotna myśl, nic wielkiego. Jednak, teraz ten pomysł powrócił.
Mógłbym powiesić się na tych kablach wystających ze ściany... Tylko czy naprawdę miałbym odwagę?

http://ibleedingout.blogspot.com/
Rozdział dziesiąty
Wypadła z klubu wprost w ciemną, mokrą noc. Lało jak z cebra, ale nawet czuła z tego powodu zadowolenie, bo deszcz maskował jej łzy. Targały nią sprzeczne emocje, jednocześnie była zrozpaczona i wściekła – może właśnie dlatego nie potrafiła do końca określić, dlaczego właściwie płacze. Zdawała sobie sprawę, że Lucio ją ukarze za walkę z Nikolajem i zniszczenie holu, ale nie sądziła, że zrobi coś takiego. W dodatku jak mógł, nie powiedzieć jej o Natalii, ale temu palantowi już tak? I co z tego, że on go przemienił? Przecież, to tak naprawdę nic nie oznaczało. Stanowiła tego świetny przykład – swojego stwórce widziała ostatnio, jak leżała na podłodze i starała się nie umrzeć, gdy jej ciało się zmieniało.
Otrząsnęła się z tego wspomnienia. Przecież obiecała sobie, że nie będzie wracać już do przeszłości, ale ostatnim czasem, wciąż dryfowała pomiędzy wydarzeniami, które przynosiły ze sobą tylko ból.

http://zbudzeni.blogspot.com/
Rozdział 2
Jest środek nocy. Lecimy już od kilku godzin, a czeka nas jeszcze przesiadka i nocleg w hotelu. Tak dawno nie spałem poza domem, praktycznie od czasu przeniesienia się do Florencji. Minęło też trochę czasu, odkąd podróżowałem samolotem, ale na szczęście udało mi się przyzwyczaić do tych niecodziennych warunków. Ostatecznie jest nawet przyjemnie. Nie ma zbyt wielu pasażerów, w każdym razie nie słychać żadnych rozmów.
Kurt pochrapuje pod oknem, przykryty kocem i skulony w fotelu niczym zwierzątko. Wygląda tak spokojnie. Zupełnie jak nie on.
Nieruchomy brat jest idealnym modelem, dlatego decyduję na chwilę zająć ręce szkicowaniem. Wystarczy jednak kilka pierwszych kresek — okropnych, całkowicie nieudanych kresek — bym w przypływie złości zabazgrał cały wcześniejszy wysiłek. Czarna pustka wyzierająca ze strony denerwuje mnie tak bardzo, że z trzaskiem zamykam szkicownik.

- I dzwonisz do mnie, żeby... - nalał sobie wody do szklanki stojącej na umywalce, po czym zaczął ją pić.
- I dzwonię do ciebie, żeby zaproponować ci wyjazd do Barcelony na finał Grand Prix w łyżwiarstwie figurowym. - oznajmiła radosnym głosem. Wiedziała, że owijanie w bawełnę nic nie da i trzeba walić prosto z mostu. Nie wiedziała tylko, że może go tym zabić.
Zakrztusił się wodą tak gwałtownie, że pociemniało mu przed oczami, upuścił telefon i zaczął głośno kaszleć. Przez moment miał wrażenie, że schodzi z tego świata na dobre, już widział oczami wyobraźni nagłówki gazet: „Były łyżwiarz figurowy znaleziony martwy we własnej łazience. Przyczyną zgonu było zachłyśnięcie się wodą w trakcie rozmowy ze swoją byłą narzeczoną. CO. ZA. LAMER!”.

http://db-thelastsaiyan.blogspot.com/
5. Kłopotów nigdy mało
Od momentu wejścia w ziemską atmosferę, kanały komunikacyjne wypełniły się zakłóceniami i komunikacyjnym jazgotem. Przywódca, czyli najstarszy, lecący pierwszą kapsułą, siedział rozbudzony. Środki usypiające straciły swoją moc, gdy minął ziemskiego satelitę. Jedną ręką wystukiwał polecenia na ekranie dotykowym komputera pokładowego, a palcem wskazującym drugiej wcisnął znajdujący się za jego uchem niewielki wszep. Efektem tego było rozłożenie maski osłaniającej twarz od szczęki po nos. Scouter na prawym oku już pokazywał mu wszystkie potrzebne informacje o Błękitnej Planecie.
– Panie, trochę nas rozrzuci – usłyszał głos z drugiego obiektu. Zakłócenia nadawały mu ostre, szorstkie brzmienie. Uśmiech mężczyzny, który był nazywany „Panem”, był zupełnie niewidoczny pod zakrywającym go materiałem. Czuł wypełniającą go mieszankę adrenaliny i podniecenia. Był gotów na wojnę. Ostatni raz sprawdził stan swojego organizmu, wyświetlany na ekranie monitora.
– Szykować się. Gdziekolwiek wylądujecie, zabijajcie.

http://dariusz-tychon.blogspot.com/p/blog-page_19.html
„Paulina” – Rozdział 14 – „Własne M3”
– Puść mnie – zażądała, a kiedy to nie pomogło, to zdecydowała się na wymierzenie chłopakowi policzka wolną dłonią.
Tomasz zamknął oczy po siarczystym uderzeniu, a gdy ponownie je otworzył, to dało się w nich zauważyć coś dziwnego. Jego źrenice wyglądały dokładnie tak, jakby zaszły jakąś mgłą.
Trzykrotny huk rozszedł się echem po niemal pustym pomieszczeniu. Poczuł jak piecze go wewnętrzna część dłoni. Spojrzał na zaczerwienione od łez oczy dziewczyny.
– Możemy licytować się dalej – stwierdził. – Chcesz, to uderz, ale wiedz, że za każdym razem ci oddam – zapewnił twardym, dla niej zupełnie obcym tonem. Po chwili odsunął się i sięgnął pa papierosa, odpalił go wychodząc na balkon.

https://takamilosc.blogspot.com/p/na-kartkach-pamietnika.html
Dziewiąty wpis Klary – „Człowiek człowiekowi wilkiem”
Artur Grandi... Hrabia Artur Grandi... ten tytuł zdawał się zupełnie do niego nie pasować. Nie chodziło o to, że nie miał postawy i aparycji godnej hrabiego, bo miał, a przy tym był brutalnie sprawiedliwy, chłodno dostojny, zasadniczo stanowczy. Tylko, że w jego przypadku świat zderzał się z nietypowym paradoksem, gdy zalety obracały się w wady, gdy godny tytuł zdawał się ciążyć i obrażać. To niemal tak jak było ze skandalami. Nie były pożądane, a w czasach w jakich żyłam nigdy nie uważano ich za coś dobrego, a jednak mężczyznom dodawały smaczku. Oczywiście nie dodawały tego smaku każdemu mężczyźnie. Zdarzało się tak, że to co jednemu ujmowało, drugiego już czyniło bardziej urokliwym. Artur był z tych urokliwych.

http://chosenbyaccident.blogspot.com/
Rozdział 5: Wybranka
„Zawiedliśmy, ale możemy pomścić naszych rodaków! Znajdziemy sposób, by nieprzyjaciel odpokutował za swoje haniebne czyny!” – przeczytała cytat jednego z polityków, umieszczony w środku artykułu.
Jakim cudem mieliby powstrzymać te wszystkie okropne maszyny, latające po niebie? Mieli broń, która równałaby się z ich technologią? Cóż, Cara mogła tylko gdybać bo jeszcze niewiele wiedział o tym świecie. W jej miasteczku zawsze mieli dwojakie wieści ze Stolicy i nikt nie miał pojęcia, że wyglądała tak wspaniale.
Dopiero teraz ogarnął ją smutek, gdy zdała sobie sprawę, że być może wszyscy mają ich za tanią siłę roboczą? Odłożyła na bok urządzenie, które jak w nim wyczytała, nazywało się tabletem, po czym poległa na łóżku i przytuliła do siebie poduszkę. Może dlatego była dla tych ludzi „wieśniaczką”? Może wszyscy mieli ich za wieśniaków, którzy dla nich harują? Ciekawe, czy mieli pojęcie, jak wyglądało ich życie naprawdę - że praktycznie go nie mieli, a przynajmniej nie tak jak oni tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy